Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2021

Związkowcy: Polityka energetyczna to katastrofa. Zniszczenie energetyki i górnictwa

Autor: Jerzy Dudała
Dodano: 08-02-2021 06:00 | Aktualizacja: 08-02-2021 07:26

Rząd przyjął uchwałę w sprawie Polityki energetycznej Polski do 2040 roku. To dokument katastrofalny. Oznacza zniszczenie polskiej energetyki i górnictwa oraz całkowite uzależnienie się od rosyjskiego gazu i energii elektrycznej importowanej głównie z Niemiec - ocenia w rozmowie z portalem WNP.PL Bogusław Ziętek, przewodniczący Sierpnia 80. A Wacław Czerkawski z OPZZ, wskazuje, że jeśli nie zachowamy własnych, pewnych źródeł energii, to cena importowanej energii oraz importowanych surowców może być coraz wyższa. - Dlatego, że wówczas monopoliści będą mogli nam dyktować warunki - zaznacza.


- Założenia zawarte w tym dokumencie są nierealistyczne, nie ma bowiem szans, abyśmy do roku 2033 zakończyli budowę jakichkolwiek bloków atomowych ani żebyśmy w roku 2030 uzyskali moce przypisywane farmom wiatrowym na Bałtyku - podkreśla w rozmowie z portalem WNP.PL Bogusław Ziętek, przewodniczący Sierpnia 80 I dodaje: - Nie mając zatem nowych źródeł energii, pospiesznie likwidujemy te, które posiadamy, przez szybkie zamykanie kopalń węgla kamiennego i wyłączanie bloków energetycznych opalanych węglem. Ostatnia z takich decyzji to likwidacja wszystkich bloków węglowych w elektrowni Dolna Odra do roku 2022.

Przypomina też, że wcześniej ten sam rząd odstąpił od budowy węglowej Elektrowni Ostrołęka C, na którą do tej pory wydano już około 3 mld zł. .

To pokazuje obłudę rządu

- Rząd zablokował również nową odkrywkę w Złoczewie dla Elektrowni Bełchatów, choć w sąsiednich Niemczech dokładnie w tym czasie otwarto nową elektrownię na węgiel brunatny, nie przejmując się polityką klimatyczną Unii - mówi Ziętek. - Przyjęty przez rząd PEP 2040 pokazuje obłudę tego rządu. W 2040 roku potrzeby polskiej energetyki - zgodnie z jedynie realistycznym scenariuszem: wysokich cen emisji dwutlenku węgla - zaspokoi w 100 proc.  jedna kopalnia, tj. Bogdanka.

Wskazuje jednocześnie, że do tego roku całkowicie wyeliminowany zostanie również węgiel kamienny w ciepłownictwie.

Zobacz także: Tu zaszła zmiana. Czyli, co politycy PiS o górnictwie mówili...

- Komu zatem będą sprzedawać węgiel kopalnie, które - zgodnie z porozumieniem z 25 września 2020 roku - mają fedrować do roku 2049?! Nikomu, bo w tym sektorze dużych klientów po prostu praktycznie już nie będzie! Z dokumentu PEP 2040 wynika też, że w 2030 roku na potrzeby energetyki wystarczą trzy, góra cztery kopalnie. Jak zatem rząd zamierza się wywiązać ze zobowiązania, że większość kopalń na Śląsku będzie likwidowana dopiero po roku 2030?! Jak widać, nie zamierza się z tego wywiązywać, gdyż większość kopalń zlikwidowanych zostanie dużo wcześniej - zaznacza Ziętek.

I podkreśla, że w tym tkwi cała tajemnica tego, dlaczego do 15 grudnia 2020 roku rząd nie zawarł żadnej umowy społecznej dotyczącej transformacji górnictwa i energetyki.

Przyjęcie przez rząd PEP 2040 oznacza, że negocjacje umowy społecznej dotyczącej transformacji górnictwa i energetyki są wielką fikcją - ocenia Ziętek.

- Dlatego między innymi zdecydowaliśmy się 5 lutego, jako Sierpień 80, na wysłanie do wszystkich parlamentarzystów PiS-u informacji, jakie będą skutki polityki rządu Mateusza Morawieckiego wobec górnictwa i energetyki oraz Śląska. Ci ludzie muszą mieć świadomość, do czego przykładają rękę i czy chcą dochować wierności swoim wyborcom, czy też - pod dyktando Unii - likwidować suwerenność energetyczną Polski. Przypominam tu, że większość rządowa to zaledwie trzech lub czterech posłów, a sam PiS ma ich na Śląsku, jeśli się nie mylę, dwudziestu siedmiu - podsumowuje Bogusław Ziętek.

Czytaj również: Sierpień 80 do posłów PiS: kłamliwa i tchórzliwa polityka rządu w górnictwie i energetyce

Atomowe plany, czyli science fiction?

Wacław Czerkawski, przewodniczący Rady OPZZ woj. śląskiego, przyznaje, że - patrząc na Politykę energetyczną Polski do 2040 roku - ma bardzo mieszane odczucia, biorąc pod uwagę to, co by się chciało, a to, co jest oraz w jakim otoczeniu (UE ze swą restrykcyjną polityką klimatyczną) przyszło nam funkcjonować.

- Jeszcze bardziej ciekawie się robi, kiedy czyta się opinie tzw. ekspertów, którzy albo „grillują” ten dokument, wskazując, że przewidziano w nim zbyt długi okres roli węgla, albo zaznaczają, że jest wręcz odwrotnie i że zbyt szybko chcemy odejść od paliw kopalnych - podkreśla w rozmowie z portalem WNP.PL Wacław Czerkawski. - Kiedy spojrzeć na niektóre zapisy, na przykład mówiące o przejściu na energetykę atomową, widać, że jest to trochę science fiction, biorąc pod uwagę, że o atomie mówi się u nas od lat - i na mówieniu się kończy - dodaje Czerkawski.

Akcentuje przy tym, że wiadomo również, iż energetyka odnawialna nie jest w stanie z dnia na dzień zastąpić produkcję energii z węgla.

- Obecnie nadal ponad 70 proc. energii wytwarzamy z węgla i dobrze byłoby, aby to był nasz węgiel. Najgorsze bowiem, co mogłoby nas spotkać, to miliony węgla z importu oraz import energii elektrycznej, co uderzy w bezpieczeństwo energetyczne państwa. Do niektórych nie dociera, że jeśli nie będziemy mieli własnych, pewnych źródeł energii, to cena importowanej energii oraz importowanych surowców może być coraz wyższa. Dlatego, że wówczas monopoliści będą mogli nam dyktować warunki - zaznacza Czerkawski.

Dlatego - jego zdaniem - mając na względzie wszelkie uwarunkowania wewnętrzne i zewnętrzne (a zatem także unijną politykę klimatyczną) - trzeba bardzo ostrożnie podejść do kwestii odchodzenia od paliw kopalnych w Polsce.

- Po to. by nie doprowadzić do katastrofy ekonomicznej i gospodarczej - sumuje Wacław Czerkawski.

Zobacz także: JSW ma sporo atutów. Nie może jednak przespać szans

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2021