Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2021

Inflacja będzie spadać, ale wzrosną ceny energii i gazu

Autor: PAP
Dodano: 11-03-2008 16:28

Do końca tego roku inflacja spadnie do 3,5 proc., z 4,6 proc. w lutym, jednak wciąż pozostanie problemem z powodu rosnących cen energii elektrycznej i gazu - uważają eksperci ds. makroekonomii

Gdyby nie te podwyżki, inflacja w skali roku byłaby o około 1 pkt proc. niższa - zaznaczają eksperci.

Główny ekonomista banku BZ WBK Maciej Reluga prognozuje, że szczyt inflacji nastąpił w lutym, kiedy wyniosła ona 4,6 proc. Następnie inflacja będzie się utrzymywać do jesieni na poziomie powyżej 4 proc., by pod koniec roku spaść do 3,5 proc.

Jednak - jak przyznał - ceny regulowane, czyli energii i gazu, pozostają "dużą niewiadomą". Reluga uważa przy tym, że Urząd Regulacji Energetyki nie zaakceptuje postulowanej przez PGNiG podwyżki cen gazu o 30 proc., ale zgodzi się na podwyżkę o 10-15 proc.

Główny ekonomista banku PKO BP Łukasz Tarnawa uważa, że gdyby w tym roku nie nastąpił wzrost cen energii i gazu, na koniec roku mielibyśmy inflację w okolicach celu, czyli 2,5 proc., zamiast prognozowanych w tym czasie 3,5 proc. "Ceny energii i gazu mają istotny wpływ na inflację, nawet 1 pkt proc. w skali całego roku" - powiedział.

Tarnawa dodał, że także w kolejnych latach ceny energii, które dotychczas były niższe niż w krajach sąsiednich, będą rosły i zwiększały inflację. Przedsiębiorstwa energetyczne muszą z jednej strony ograniczać emisję CO2, a z drugiej strony inwestować w odnowę mocy produkcyjnych.

Zaznaczył jednak, że na inflację wpływa wiele innych czynników, jak m.in.: ceny ropy na światowych rynkach; ceny żywności, które zależą od pogody w danym roku i urodzaju oraz presja na wzrost płac.

Również ekspert CASE Przemysław Woźniak podkreśla, że jesteśmy "skazani" na wzrost cen energii, co wynika ze wzrostu cen na świecie. Przypomniał, że przez wiele lat ceny na świecie były niemal stabilne. Obecnie szybko rosną, a Polska gospodarka musi nie tylko nadążać za światowymi cenami, ale inwestować w moce produkcyjne i rozwiązania ekologiczne.

Woźniak zaznaczył, że wyższe ceny energii i gazu wpływają na ceny wszystkich towarów i usług na rynku. Dlatego nie da się w najbliższych latach uniknąć ich wpływu na inflację, jednak trudno jest na razie ten wpływ prognozować.

Z kolei ekspert Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową Bohdan Wyżnikiewicz uspokaja, że gospodarka może "absorbować" wzrost cen energii, poprzez np. produkcję energooszczędnych urządzeń oraz bardziej racjonalne gospodarowanie.

"Inflacja będzie problemem zaprzątającym uwagę, ale żadnej katastrofy nie będzie" - powiedział Wyżnikiewicz. Dodał, że na wzrost inflacji w większym stopniu wpływa nacisk na podwyższenie płac, co jest efektem wyrównywania poziomu płac w ramach UE.

Wzrostu cen energii obawiają się jednak więksi odbiorcy na Śląsku - głównie kopalnie, huty i kooperujący z nimi przemysł - alarmują, że znaczące podwyżki cen prądu pogorszą ich konkurencyjność. Postulują oni rozwiązania łagodzące skutki wzrostu cen.

Ogółem przemysł konsumuje 70 proc. krajowej podaży energii. Za energochłonne, obok hutnictwa, uznaje się też np. przemysł cementowy czy chemiczny. Z danych skupiającej producentów stali Hutniczej Izby Przemysłowo-Handlowej (HIPH) wynika, że w tym roku sektor hutniczy został dotknięty wyjątkowo wysoką podwyżką cen energii - o ok. 17 proc. w styczniu i zapowiedzią kolejnej, o ponad 20 proc., jeszcze wiosną.

Również Zakłady Azotowe w Tarnowie-Mościcach SA (ZAT) podają, że wzrost cen gazu może spowodować proporcjonalny wzrost cen produkowanych przez nie nawozów. Rosnące ceny prądu nie mają tak bezpośredniego przełożenia, ponieważ spółka posiada własny zespół elektrociepłowni, co umożliwia dywersyfikację dostaw.

Jak poinformował PAP rzecznik Azotów Tarnów Jerzy Jurczyński, gaz ziemny jest jednym z podstawowych surowców do produkcji saletrzaku - głównego produktu nawozowego tarnowskiej firmy. Gaz ziemny stanowi do 70 proc. kosztów wytworzenia nawozów.

Podwyżka spowoduje też zwiększenie kosztów produkcji w Solaris Bus & Coach, producenta autobusów i trolejbusów z podpoznańskiego Bolechowa. "Mimo że jesteśmy niewielkim odbiorcą energii to podwyżki mogą wpłynąć na ostateczny koszt naszego produktu" - poinformował rzecznik spółki Mateusz Figaszewski.

Z kolei spółka Aluminium Konin-Impexmetal w Koninie (Wielkopolska) zapewnił, że skutki zapowiadanych podwyżek cen energii nie wpłyną na jej wyniki. "Zakontraktowaliśmy energię na cały rok. Skutki podwyżek odczujemy dopiero w przyszłym roku" - powiedział we wtorek PAP główny inżynier spółki ds. energomechanicznych, Waldemar Szczepankiewicz. Spółka zużywa 0,8- 0,9 proc. całej energii elektrycznej w Polsce.

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2021