Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2021

Materiały, technologie, pieniądze. Ekologia szturmuje budownictwo

Autor: Nowy Przemysł/Tomasz Elżbieciak
Dodano: 20-04-2021 06:00 | Aktualizacja: 20-04-2021 06:44

Redukcja emisji CO2, podnoszenie efektywności energetycznej czy gospodarka obiegu zamkniętego – to pojęcia, które zajmują coraz ważniejszą pozycję w strategiach firm budowlanych. To w coraz większym stopniu biznesowa konieczność.


Cel neutralności klimatycznej, który Unia Europejska chce osiągnąć w 2050 r., nie zostanie osiągnięty bez budownictwa. Jak wskazuje Alicja Kuczera, dyrektor zarządzająca Polskiego Stowarzyszenia Budownictwa Ekologicznego PLGBC, w ramach unijnej strategii Zielonego Ładu można wskazać sześć ważnych punktów.

Sześć punktów kardynalnych

Pierwszym pozostaje to, aby neutralność klimatyczna stała się wymogiem prawnym w UE. Drugim, już spełnionym, jest zwiększenie celów redukcji emisji CO2 do 2030 r. względem 1990 r. W grudniu minionego roku uzgodniono, że cel ten zostanie podniesiony z 40 proc. do 55 proc.

Trzecia kwestia to fala renowacji budynków, zwłaszcza mieszkalnych, które stanowią 2/3 wszystkich obiektów w UE. Plan zakłada modernizację 35 mln gmachów do 2030 r. Pozostałe trzy działania to kolejno: strategia bioróżnorodności, strategia adaptacji do zmian klimatu oraz gospodarka obiegu zamkniętego.

Tylko wspólne postępowanie wszystkich uczestników rynku pozwoli na zrealizowanie ambitnego celu. Budynki odpowiadają bowiem za 36 proc. emisji CO2 w UE. Na początku 2021 r. weszły w życie nowe wymogi unijne związane z Dyrektywą EPDB (w sprawie efektywności energetycznej budynków).

Przewiduje ona, że od 2021 r. wszystkie nowe obiekty muszą mieć niemal zerowe zużycie energii. W przypadku budynków użyteczności publicznej taki wymóg obowiązuje już od 2019 r.  Ale to właśnie od modernizacji tych istniejących będzie przede wszystkim zależało osiągnięcie neutralnoś­ci klimatycznej.

Cementowy obieg zamknięty

W sektorze budowlanym od lat w procesie zielonej transformacji wyróżnia się przemysł cementowy. Produkcja tego kluczowego dla branży materiału charakteryzuje się wysoką emisją CO2, w dużej mierze procesową – związaną z rozkładem węglanu wapnia.

Obniżanie ogólnej emisji przez cementownie jest zatem kluczowe nie tylko pod względem wpływu na środowisko, ale też na wyniki finansowe zakładów, gdyż koszt uprawnień do emisji CO2 systematycznie rośnie.

W ostatnich latach specjalnością tego przemysłu, zwłaszcza polskiego, stało się wykorzystanie paliw alternatywnych, które wypierają z cementowni węgiel kamienny.

Jak wyliczył Instytut Jagielloński, dzięki temu 1,5-2 mln odpadów, głównie komunalnych, co roku nie trafia na składowiska, ale jest zagospodarowywane jako „surowiec” do produkcji paliw alternatywnych.

Cementownie zapewniają takie samo bezpieczeństwo środowiskowe jak nowoczesne spalarnie, a w dziedzinie co-processingu dodatkowo rozwiązują kwestię powstających odpadów. Wyjaśnijmy –co-processing to jednoczesny odzysk energii i recykling materiałowy. Popiół powstały przy spalaniu paliw alternatywnych staje się jednocześnie składnikiem cementu. W optymistycznym scenariuszu cementownie mogłyby zagospodarować 2,5-2,9 mln ton odpadów rocznie.

Zdaniem ekspertów Instytutu Jagiellońskiego, nawet 90 proc. może sięgnąć udział paliw alternatywnych w bilansie energetycznym wypalania klinkieru, co w sposób zasadniczy przyczyni się do wdrażania zasad gospodarki w obiegu zamkniętym i realizacji celów europejskiego Zielonego Ładu.

Aktualnie ze średnim wynikiem na poziomie 70 proc. zastąpienia węgla paliwami alternatywnymi Polska – jako drugi co do wielkości producent cementu w Unii Europejskiej – wypada lepiej od innych krajów z czołówki rynku.

W Niemczech, które są największym producentem cementu we Wspólnocie, poziom ten wynosi 63-64 proc. Dla znajdujących się za nami Włoch i Francji jest to - kolejno - ok. 20 proc. oraz 40 proc. Unijna średnia wynosi natomiast ok. 48 proc.

Drugie życie asfaltu

Świadomość tego, że odpad może być produktem, jest w budownictwie coraz większa za sprawą rosnącego nacisku na recykling materiałowy – betonu, kruszyw czy asfaltu, które – po odpowiednim przetworzeniu – mogą zostać ponownie wykorzystane jako budulec.

Istotną rolę w ramach tego trendu chce odegrać Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad –dzięki projektowanym przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska przepisom dotyczącym utraty statusu odpadów dla tzw. destruktu asfaltowego. Jego ponowne wykorzystanie było dotychczas utrudnione z powodu prawa traktującego go jako odpad, a nie produkt uboczny.

Nowe rozporządzenie ma określić warunki, po spełnieniu których destrukt asfaltowy przestanie być traktowany jako odpad. Ma to na celu ułatwienie jego stosowania w budownictwie drogowym – tak, aby nie było wątpliwości co do jego jakości oraz prawidłowego i bezpiecznego wykorzystania.

Podmioty gospodarujące destruktem asfaltowym nie będą musiały spełniać wymagań wynikających z ustawy o odpadach, czyli m.in. uzyskiwać odpowiednich decyzji administracyjnych na przetwarzanie odpadów, prowadzić ewidencji odpadów i wystawiać kart przekazania odpadów.

– Chcemy doprowadzić do zmian w wykorzystaniu des­truktu, widząc olbrzymi potencjał zaoszczędzenia środków finansowych. Tym bardziej że zbliżamy się do uruchomienia programu wymiany nawierzchni na odcinkach autostrad i dróg ekspresowych oddanych do użytku przed 2012 r. – wyjaśnia Tomasz Żuchowski, p.o. szefa GDDKiA.

W trakcie budowy nowych odcinków dróg szybkiego ruchu, biegnących w śladzie dotychczasowych tras lub przy remontach dróg krajowych, GDDKiA pozyskuje destrukt asfaltowy lub betonowy. To cenny materiał powstający w wyniku frezowania warstw nawierzchni istniejących dróg, zawierający ok. 95 proc. kruszywa.

Można go wykorzystać ponownie w mieszankach mineralno-asfaltowych jako częściowy substytut kruszywa. Jako czysty składnik, destrukt może być zastosowany do utwardzania poboczy, podbudów drogowych, budowy dróg serwisowych i dojazdowych oraz zjazdów.

Z wyliczeń GDDKiA wynika, że w perspektywie najbliższych lat remont jedynie 10 km dwupasmowej autostrady, dotyczący wymiany warstwy ścieralnej, który wykonuje się regularnie w okresie 12-15 lat, wytworzy ok. 23 tys. ton destruktu z najwyższej jakości kruszywa. Do jego załadunku potrzebne byłoby ok. 1000 samochodów ciężarowych.

GDDKiA przewiduje, że podczas frezowań będzie w stanie zagwarantować ilość destruktu wystarczającą do wykorzystania przy 1/3 długości zadań z Programu Budowy Dróg Krajowych na lata 2014-2023 i Programu budowy 100 obwodnic na lata 2020-2030.

Szacowane oszczędności Skarbu Państwa z tego wynikające mogą osiągnąć poziom blisko 400 mln zł. Kolejne ok. 40 mln oszczędności to niższe koszty transportu kruszywa na plac budowy.

Budowa z fabryki

Wśród ekologicznych trendów w budownictwie coraz większą rolę zaczyna odgrywać też prefabrykacja – zarówno betonowa, jak i drewniana.

Wśród głównych przyczyn tego zjawiska firma badawcza Spectis wymienia kumulację inwestycji w gospodarce, a także niedobór wykwalifikowanych pracowników budowlanych, pełne portfele zamówień generalnych wykonawców i podwykonawców oraz wzrost kosztów w budownictwie.

Bezpośrednią przyczyną są zatem czynniki ekonomiczne, a nie ekologiczne, ale efekt dla środowiska jest oczywisty i pozytywny. Masowa produkcja prefabrykatów w zakładach pozwala na zwiększenie efektywności i optymalizację kosztów. A plac budowy przypominający stawianie konstrukcji z klocków Lego jest o wiele mniej uciążliwy dla otoczenia niż wznoszenie obiektów metodami tradycyjnymi.

Jak podkreśla należąca do grupy Unibep spółka Unihouse, która specjalizuje się w produkcji prefabrykowanych budynków modułowych z drewna, szybkość realizacji jest jedną z najważniejszych zalet tej technologii.

Od projektu do realizacji mija najwyżej pół roku, a w przypadku budownictwa tradycyjnego ten czas wynosi minimum 18 miesięcy. Spółka udowodniła też w ramach projektu badawczego, że budynki w technologii szkieletu drewnianego są bardzo dobrym rozwiązaniem dla obiektów zeroenergetycznych.

Od wielu lat Unihouse produkuje przede wszystkim na potrzeby rynku skandynawskiego. Zmiany zachodzące na polskim rynku budowlanym sprawiają, że i na rodzimym rynku przed firmą otwierają się perspektywy.

Negatywne skojarzenia z „wielką płytą” z czasów PRL-u odczarowuje natomiast Pekabex, który dostarcza betonowe prefabrykaty do wszystkich segmentów budownictwa.

Również w przypadku tej firmy rynek dla budownictwa mieszkaniowego stanowiła dotychczas przede wszystkim Skandynawia, ale coraz bardziej dojrzały sektor budowlany w Polsce zaczyna dołączać do trendów widocznych w wysoko rozwiniętych państwach jak Norwegia czy Szwecja. Choć 2020 r. oznaczał dla budownictwa w Polsce nieco słabszą koniunkturę, to dla Pekabeksu przyniósł rekordowe wyniki finansowe i produkcyjne.

Słoneczne innowacje

Fotowoltaiczny boom w Polsce jest faktem, a wykorzystanie energii słonecznej stanowi też pole do poszukiwań innowacyjnych rozwiązań w budownictwie.

Od 2018 r. Skanska oraz polska firma Saule Technologies pracują nad zastosowaniem paneli fotowoltaicznych z perowskitu do pokrywania szklanych elewacji biurowców. Perowskity to minerały o krystalicznej strukturze, a wykonane z nich ogniwa dorównują wydajnością ogniwom krzemowym.

Panele fotowoltaiczne z perowskitu są też elastyczne, bardzo cienkie, lekkie i półprzejrzyste. Zachowują wysoką wydajność w produkcji energii, nawet jeśli promienie słońca nie padają na nie pod optymalnym kątem. Oznacza to, że ich zastosowanie nie jest ograniczone wyłącznie do dachu. Działają efektywnie na każdej powierzchni. Jako że są częściowo przezroczyste, można je instalować również na oknach.

Pilotażowo to rozwiązanie testowano na warszawskim biurowcu Spark. Powierzchnia testowanego ogniwa słonecznego wynosi 1,3 na 0,9 m. Składa się ono z 52 modułów fotowoltaicznych.

– Ostateczna wersja takiego panelu, gdy trafi on już do użytku komercyjnego, będzie pokrywała zapotrzebowanie energetyczne na oświetlenie miejsca pracy jednego pracownika przez osiem godzin. Mówiąc inaczej, będzie mogła zasilić jeden komputer na cały dzień użytkowania – wyjaśnia Adam Targowski, menedżer ds. zrównoważonego rozwoju w spółce biurowej Skanska.

Jak dodaje, perowskity – poza ograniczeniem zużycia energii przez budynki – oferują realną możliwość zaspokojenia większości potrzeb energetycznych nieruchomości.

– Między innymi właśnie dzięki wykorzystaniu tej technologii możemy iść w kierunku budynków zeroenergetycznych. To bardzo ważne w kontekście tak zwanego zielonego zwrotu – podsumowuje Targowski.

Tekst pochodzi z Magazynu Gospodarczego Nowy Przemysł (nr 1/2021).

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2021