Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2020

Prokuratura postawiła zarzuty prezesowi Comarchu ws. Cracovii

Autor: PAP
Dodano: 13-04-2008 15:18

Właściciel pierwszoligowego klubu piłkarskiego Cracovia Kraków i giełdowej spółki informatycznej Comarch SA Janusz Filipiak został zatrzymany przez krakowską policję - poinformował PAP w sobotę rzecznik małopolskiej policji Dariusz Nowak

Jak powiedział Nowak, zatrzymania dokonano na zlecenie prokuratury Kraków-Krowodrza. Śledczy dokonali przeszukania w siedzibie klubu należącego do biznesmena.

Krakowska prokuratura postawiła właścicielowi pierwszoligowego klubu Cracovia i giełdowej spółki informatycznej Comarch SA, Januszowi Filipiakowi zarzuty pomocnictwa w antydatowaniu kontraktu byłego piłkarza Pawła Drumlaka oraz działania na jego szkodę poprzez naruszanie praw pracowniczych.

Jak poinformowała w niedzielę rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Krakowie Bogusława Marcinkowska, Janusz F. po przesłuchaniu został zwolniony do domu. Zastosowano wobec niego środek zapobiegawczy w postaci poręczenia majątkowego w wysokości 100 tys. zł. Biznesmen nie przyznał się do stawianych mu zarzutów i złożył wyjaśnienia. Za zarzucane mu czyny grozi do pięciu lat więzienia.

Janusz Filipiak, prezez giełdowego Comarchu i właściciel pierwszoligowego klubu piłkarskiego Cracovia uważa, że działania prokuratury są niewspółmierne do rangi zarzucanych mu czynów. Jego zatrzymania nie należy wiązać w żaden sposób z obecną sytuacją w polskiej piłce nożnej.

W sobotę, po powrocie z delegacji zagranicznej zostałem zatrzymany przez Policję na lotnisku w Balicach. Przyczyną była sprawa konfliktu z byłym piłkarzem Cracovii Pawłem Drumlakiem - tłumaczy Janusz Filipiak.

Przedstawione zarzuty w żaden sposób nie dotyczą Comarch oraz afery korupcyjnej w polskim futbolu. Postawione zarzuty to wyłącznie sprawy opisane w mediach ponad kilka miesięcy temu. Sam sposób zatrzymania był niewspółmierny do zarzucanych mi oficjalnie przez Prokuraturę czynów - zostałem zakuty w kajdanki na lotnisku i odwieziony do aresztu - wyjaśnia prezes Cracovii.

Zatrzymanie odbyło się o godzinie 14.35 w sobotę, następnie przetrzymano mnie w areszcie i o 3.00 w nocy w niedzielę doprowadzono na przesłuchanie. Po przesłuchaniu w trakcie którego nie przedstawiono mi żadnych dowodów mojej rzekomej winy zostałem zwolniony o godzinie 6:00 nad ranem - dodaje Filipiak.

Prokuratura postawiła zarzuty również trzem pozostałym zatrzymanym w sobotę działaczom Cracovii. Członkom zarządu Rafałowi W. i Jakubowi T. postawiono po pięć zarzutów. Oprócz takich, jak Januszowi F., także usiłowanie oszustwa poprzez sporządzenie aneksu do kontraktu Drumlaka z podrobionym jego podpisem, posłużenie się tym dokumentem w PZPN oraz zmuszanie zawodnika do przystania na warunki ugody przedstawione przez klub. Były wiceprezes klubu Paweł M. otrzymał zarzut pomocy w działaniu na szkodę wierzycieli poprzez antydatowanie kontraktu.

Żaden z trzech działaczy Cracovii nie przyznał się do winy, wszyscy złożyli wyjaśnienia. Po przesłuchaniu zostali zwolnieni do odmów, zastosowano wobec nich poręczenia majątkowe w wysokości 20 tys. zł.

Marcinkowska poinformowała, że zatrzymanie właściciela Cracovii nie miało związku ze śledztwem w sprawie korupcji w piłce nożnej, prowadzonym przez wrocławską prokuraturę.

Janusz Filipak został zatrzymany w sobotę na lotnisku w podkrakowskich Balicach przez wydział do walki z korupcją Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie na zlecenie Prokuratury Rejonowej dla Krakowa Krowodrzy. Śledczy dokonali przeszukania w siedzibie klubu należącego do biznesmena. Równocześnie zatrzymano trzech innych - obecnych i byłych - członków zarządu klubu.

Paweł Drumlak jest pomocnikiem. Barwy Cracovii reprezentował od sezonu 2004/2005. W zeszłym roku MKS Cracovia SSA wystąpił do Wydziału Gier Polskiego Związku Piłki Nożnej z wnioskiem o rozwiązanie umowy z Drumlakiem. Według władz krakowskiego klubu zawodnik wielokrotnie naruszył dobre imię Cracovii rozpowszechniając niezgodne z prawdą informacje. Klub zarzucił mu także symulowanie kontuzji, unikanie treningów i bardzo słabą grę.

Paweł Drumlak nie chciał komentować sobotnich zatrzymań, jednak przesłał PAP oświadczenie, w którym wyjaśnia, w jakich okolicznościach rozstał się z krakowskim klubem. Napisał w nim, że złożony przez Cracovię wniosek o rozwiązanie kontraktu z winy zawodnika został w całości prawomocnie oddalony.

"Następnie do Wydziału Gier PZPN wpłynął kolejny wniosek, tym razem ze strony zawodnika, o rozwiązanie kontraktu z winy klubu. Ze względu na rażące naruszenia przez klub postanowień kontraktu, w tym nie wypłacanie zawodnikowi należnego wynagrodzenia, szykanowanie go oraz nie zapewnianie mu warunków do uprawiania sportu. W odpowiedzi na wymieniony wniosek Wydział Gier PZPN prawomocnie orzekł o rozwiązaniu kontraktu z winy klubu, przy czym w uzasadnieniu decyzji w całości potwierdził zarzuty przedstawiane przez zawodnika w jego wniosku" - głosi oświadczenie Drumlaka.

Były piłkarz Cracovii dodał, że "niezależnie od prawomocnego rozwiązania kontraktu z winy klubu, zawodnik wytoczył przed Piłkarskim Sądem Polubownym PZPN powództwa przeciwko klubowi o wypłatę zaległego wynagrodzenia oraz odszkodowanie. W tych sprawach w pierwszej instancji zapadł werdykt korzystny dla zawodnika".

Klub informował wcześniej, że wysokość kontraktu Drumlaka w Cracovii wynosiła ponad 30 tysięcy złotych miesięcznie i była najwyższa spośród wtedy zatrudnionych zawodników.

Janusz Filipiak, za pośrednictwem swojej spółki, rozpoczął sponsorowanie Cracovii w 2002 r., kiedy klub znajdował się w trzeciej lidze. Rok później drużyna awansowała do drugiej ligi, a Comarch, wykupując udziały w spółce MKS Cracovia, stał się jej głównym udziałowcem. W 2004 r. klub dostał się do ekstraklasy piłkarskiej, w której gra do chwili obecnej.

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2020