Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2021

Branża spawalnicza stopniowo się odbudowuje

Autor: Jerzy Dudała
Dodano: 02-07-2021 12:00 | Aktualizacja: 06-07-2021 11:57

Po pandemii koronawirusa mamy do czynienia ze stopniową odbudową poszczególnych sektorów gospodarki. Problemem jest to, że w Polsce firmy nadal wstrzymują się z dużymi inwestycjami. W branży spawalniczej liczą, że po wakacjach nastąpi odbicie na rynku. Niepokoi natomiast możliwość wystąpienia kolejnej fali koronawirusa.

- W dalszym ciągu czekamy na solidne ożywienie. Sprzedaż jest wprawdzie na stabilnym poziomie, natomiast nie ma takiego odbicia, na jakie liczyliśmy po odmrożeniu gospodarki - przyznaje w rozmowie z portalem WNP.PL Jakub Zygmunt, dyrektor zarządzający Kemppi Sp. z o.o. - Przykładowo w Niemczech, we Francji, w krajach Beneluksu czy w Chinach dostawcy sprzętu spawalniczego biją obecnie rekordy sprzedaży, której poziom przekroczył już wyniki z czasu przed wybuchem pandemii, a u nas niestety tego nie ma. Firmy w Polsce nadal wstrzymują się z dużymi inwestycjami. Musimy zdawać sobie sprawę z faktu, że stopa inwestycji, czyli relacja nakładów na środki trwałe w relacji do PKB jest w naszym kraju na historycznie niskim poziomie i jest jedną z najniższych w regionie - dodaje Jakub Zygmunt.

Jednocześnie wskazuje, że mamy obecnie również do czynienia z bardzo dużą presją wzrostu wynagrodzeń, wróciliśmy do rynku pracownika.

Czytaj także: Europa ma ogromny problem ze złomem

Liczą na odbicie po wakacjach

- Brakuje ludzi na rynku, wiele firm boryka się z problemami kadrowymi - zaznacza Jakub Zygmunt. - Liczyliśmy, że dynamika wzrostu będzie dużo wyższa, jednak szereg czynników o charakterze globalnym oraz lokalnym nadal blokuje ten rozwój. Swoje robi też pogłębiający się w Europie deficyt stali i jej historycznie wysokie ceny, które w dużej mierze są wypadkową mechanizmu ochrony unijnego rynku stali oraz restrykcyjnej polityki klimatycznej, która doprowadziła do ograniczenia możliwości produkcyjnych hut w Europie. To nie sprzyja producentom, którzy korzystają z naszego sprzętu w swojej produkcji i nie są w stanie przerzucić rosnących kosztów w całości na klientów. Z tego powodu w naturalny sposób ograniczają środki na inwestycje - dodaje Jakub Zygmunt.

Zwraca przy tym uwagę, że obecnie gospodarka napędzana jest konsumpcją obejmującą głównie sprzęt AGD, meble i odzież. Jest boom w budownictwie, ale głównie w mieszkaniówce.

- Motoryzacja i ciężki przemysł maszynowy także nie zdołały się do końca odbudować - podkreśla Jakub Zygmunt. - Produkcja jest coraz częściej ograniczana z powodu braku komponentów elektronicznych. My akurat odpowiednio zakontraktowaliśmy ich dostawy, natomiast niektóre firmy oferujące sprzęt spawalniczy mają z tym problemy i bywa, że na jakąś maszynę trzeba czekać już wiele tygodni z powodu pozrywanych łańcuchów dostaw. Drastycznie wzrosły ceny frachtu, co również przekłada się na wysokość cen i niedobór różnych dóbr. Mimo wszystko liczę, że odbicie nastąpi po wakacjach. Niepokoi natomiast możliwość wystąpienia kolejnej fali koronawirusa - podsumowuje Jakub Zygmunt.

Czytaj także: Hutniczy świat podniósł się po pandemii. Huty w Unii jeszcze nie

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2021