Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2021

Senator Cruz będzie dalej walczył o nałożenie sankcji na Nord Stream 2

Autor: PAP/rs
Dodano: 23-07-2021 00:09 | Aktualizacja: 23-07-2021 06:53

Republikański senator Ted Cruz z Teksasu zapowiedział w czwartek, że będzie wstrzymywał senacki proces zatwierdzania nominowanych przez prezydenta dyplomatów do czasu, kiedy ten nałoży wymagane przez Kongres sankcje na Nord Stream 2. W wyniku jego działań na zatwierdzenie czeka ok. 60 kandydatów.

"Sekretarz Stanu Antony Blinken wielokrotnie mówił, że jego decyzja o odejściu od sankcji ma zostać wycofana. Dobrze. Niech ją wycofa i przestrzega prawa" - powiedział senator w wywiadzie dla "Politico". "A kiedy to zrobi, z przyjemnością wycofam swoje objekcje" - zapowiedział.

Akcja Cruza, który zasiada w komisji ds. zagranicznych Senatu, trwa od lutego, kiedy Departament Stanu zrezygnował z nałożenia sankcji na spółkę Nord Stream 2 AG i jej szefa Matthiasa Warniga, wieloletniego znajomego Władimira Putina. Resort dyplomacji powołał się przy tym na względy bezpieczeństwa narodowego.

Czytaj: Angela Merkel wygrywa w sprawie Nord Stream 2. Opublikowano zapisy porozumienia z USA

W rezultacie działań Republikanina, wciąż nieobsadzonych pozostaje ok. 60 dyplomatów nominowanych przez prezydenta. Choć senator nie ma mocy, by całkowicie zablokować zatwierdzenie nominacji, może w praktyce znacznie wydłużyć ten proces.

Cruz zapowiedział, że nie przestanie blokować kandydatów Bidena, dopóki administracja nie odwróci swojej decyzji o sankcjach i nie zmieni tego opublikowane w środę porozumienie USA i Niemiec. Jak wyjaśnił, uważa wyrażoną pośrednio zgodę USA na budowę rurociągu za ogromny błąd, którego skutki będą odczuwalne przez pokolenia. "Jeśli będą podążać tą ścieżką, będzie to błąd na miarę decyzji Jimmy'ego Cartera o oddaniu Kanału Panamskiego. Pięć dekad później nadal pozostaje to spektakularną porażką polityki zagranicznej, bo demokratyczny prezydent był za słaby, by bronić naszych interesów" - powiedział Cruz.

Cruz był współinicjatorem nałożonych przez Kongres sankcji na Nord Stream 2, których część została wstrzymana przez administrację Bidena i jest jednym z największych krytyków projektu w Senacie.

W ramach krytykowanej przez niego umowy, która nie jest prawnie wiążącym dokumentem, Niemcy mają zainwestować w ukraińskie projekty energetyczne, stworzyć specjalny fundusz wart 1 mld dolarów i zobowiążą się do sankcji w razie wrogich działań Rosji. Berlin ma też użyć wszelkich środków nacisku, by zapewnić, że Ukraina nadal będzie otrzymywać opłaty z tytułu tranzytu rosyjskiego gazu po wygaśnięciu obecnej umowy w 2024 r.

Inni kongresmeni też niechętni Nord Stream 2

"Byłam bardzo zawiedziona chęcią administracji Bidena, by pozwolić na to, by za pomocą Nord Stream 2 rosyjski gaz trafiał do serca Europy, zagrażając bezpieczeństwu energetycznemu" - powiedziała Kaptur.

Demokratka z Ohio, jedna z najstarszych stażem członków Kongresu, jest szefową zespołu parlamentarnego ds. Polski, a także ds. Ukrainy oraz nowo utworzonego zespołu przyjaciół Białorusi. Jak dodała, jej krytyczną opinię podzielają niemal wszyscy deputowani z obydwu partii.

"Uważamy, że jest to niebezpieczny projekt z punktu widzenia bezpieczeństwa" - dodała.

Mimo to polityk przyznała, że w obecnej sytuacji Kongres niewiele może zrobić, by zmienić politykę administracji. Na początku lipca Kaptur zgłosiła poprawkę, która ma uniemożliwić Departamentowi Stanu zawieszenie sankcji nałożonych przez Kongres wobec NS2, jednak jak stwierdziła, będzie ona dotyczyć przyszłych restrykcji, mających związek z przedłużeniem gazociągu.

Pytana, czy porozumienie zawarte mimo sprzeciwu Polski i innych sojuszników USA nie podważa obietnicy Bidena o odbudowie sojuszów, Kaptur odpowiedziała: "Być może prezydent liczy na to, że uratujemy go przed nim samym. Że państwa regionu zjednoczą się w silniejszy sposób i będą pracować nad zwiększeniem bezpieczeństwa energetycznego".

Kongresmenka podkreśliła, że głównym zadaniem administracji powinno być teraz działanie na rzecz rozwoju projektów Inicjatywy Trójmorza w dziedzinie energetyki oraz zielonej transformacji. Przypomniała, że Kongres uchwalił fundusz wart 1 mld dolarów na wsparcie inicjatywy.

"Prezydent powinien użyć swoich prerogatyw, by dodatkowo wzmacniać to przedsięwzięcie. To naprawdę ważne, bo jeśli kraje Europy Środkowej nie będą niezależne energetycznie, nigdy nie będą naprawdę wolne" - oznajmiła Demokratka.

Kaptur wyraziła również swoje niezadowolenie z powodu wyznaczonego na 31 sierpnia terminu wizyty prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego w Białym Domu. Według niej, data ta, która przypada podczas przerwy w pracach Kongresu, uniemożliwi mu spotkanie się i rozmowy z przedstawicielami parlamentu wspierającymi Ukrainę. Zapowiedziała, że zaapeluje do prezydenta Bidena o zmianę terminu.

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2021