Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2021

Prezes ABB: transformacja energetyczna zapewni nowe miejsca pracy

Autor: Paweł Szygulski
Dodano: 17-09-2021 16:00

Inteligentne systemy będą miały też coraz większy wpływ na działania optymalizacyjne. Szacuje się, że ponad 90 proc. danych generowanych przez urządzenia pomiarowe jest niewykorzystywanych - zwraca uwagę w rozmowie z WNP.PL Tomasz Wolanowski, prezes ABB w Polsce. Dodaje też, że transformacja energetyczna powinna być traktowana jako inwestycja, a nie koszt.

Zbliża się Europejski Kongres Gospodarczy w Katowicach, w którym weźmie Pan udział. Jakie tematy powinny wybrzmieć na nim najmocniej? O czym powinniśmy najwięcej rozmawiać?

- Patrząc na tegoroczną tematykę Europejskiego Kongresu Gospodarczego, szczególnie interesującą kwestią jest świadoma cyfryzacja. Jednym z jej warunków jest otwarty dialog pomiędzy dostawcami technologii a jej użytkownikami. Z punktu widzenia dostawców chodzi o budowanie świadomości wśród potencjalnych beneficjentów cyfryzacji i realizowanie projektów w oparciu miedzy innymi o metodę design thinking. Z perspektywy odbiorcy świadomy wybór technologii, a następnie świadome jej użytkowanie, zwiększa realną wartość i pozwala czerpać większe korzyści z efektywności energetycznej czy też usprawniania procesów produkcyjnych.

Na pewno warto pochylić się nad perspektywami dla automatyzacji. Pokazujmy proste i skuteczne rozwiązania na niedobór siły roboczej czy poprawę konkurencyjności w sytuacji zmienności rynkowej; pokazujmy taką automatyzację i robotyzację, która może nas wyręczyć w pracach ciężkich, monotonnych i niebezpiecznych – i która wykorzystuje cyfrową „nadbudowę” dbającą o to, by ten proces przebiegał sprawnie i bezawaryjnie.  

Ważnym tematem jest na pewno transformacja transportu i energetyki w kontekście elektromobilności i zastosowania wodoru.
Poza tym zachęcam wszystkich, by w debatach brać pod uwagę aspekt makroekonomiczny – i odpowiedzieć sobie na pytanie np. jaka powinna być rola państwa. A z tyłu głowy miejmy zawsze dwa słowa, bez których nowoczesna gospodarka nie może się obejść, czyli „zrównoważony rozwój”. 

Na koniec oczywistość, o której często zapominamy, czyli znaczenie systemu ochrony zdrowia dla życia, ale tego gospodarczego. Doświadczenia z pandemii pokazują, że gdy ochrona zdrowia staje się niewydolna, zatrzymuje się również gospodarka.

Wydaje się, że kwestie zrównoważonego rozwoju dość często goszczą w dyskusjach. Czy w takim razie Pana zdaniem ciągle jest tego za mało, a może traktujemy te tematy zbyt wąsko?

- Na razie wygląda na to, że podchodzimy do tych zagadnień zbyt fragmentarycznie, skupiając się na niewielkich wycinkach rzeczywistości. Popatrzmy szeroko, z perspektywy makroekonomicznej. Zastanówmy się, na jakim etapie procesów gospodarczych jesteśmy i co to może dla nas oznaczać w długim terminie. Według raportu Accenture, dzięki inwestycjom w technologie cyfrowe i zrównoważony rozwój, w Europie może powstać 5,7 mln miejsc pracy do 2030 roku. Co jednak trzeba zrobić, aby do tego doszło? Na jakie rozwiązania postawić, jakie polityki i programy wsparcia stworzyć? I gdzie w tej układance jest Polska?

Mówiąc o skutkach pandemii w branży cyfrowej często wspomina się chmurę obliczeniową jako tę technologię, która mocno zyskała na znaczeniu w ostatnim czasie. Jakie inne obszary technologicznie możemy jeszcze wyróżnić?

- Z oczywistych względów chmura wyraźnie zyskała na znaczeniu w okresie pandemii. Wiele biznesów działało nieprzerwanie, wiele ludzkich aktywności było w ogóle możliwych, bo mieliśmy dostęp do odpowiednich narzędzi cyfrowych. W kryzysowych warunkach nie tylko sięgano po nie o wiele szybciej, niż miałoby to miejsce w spokojniejszych czasach, ale wynajdywano też dla nich nowe zastosowania.

Jeśli chodzi o samą chmurę, dostrzegam dwa równoległe trendy. Pierwszym jest chmura jako rozwiązanie kolokacyjne, czyli komercyjne usługi świadczone przez zewnętrznego dostawcę. Drugim technologie w chmurze obliczeniowej, które rozwijamy na własnej infrastrukturze. Chmura kolokacyjna pewnie będzie się rozwijała szybciej, ale ze względów bezpieczeństwa i przez szeroko pojętą ochroną danych, będziemy mieli też do czynienia z rozwojem chmury prywatnej, choć na pewno w mniejszej skali.

Zauważalnym globalnym trendem będzie rozwój urządzeń, które można nazwać inteligentnymi. W 2019 roku światowa baza zainstalowana urządzeń spod znaku Internet of Things (internet rzeczy - red.) wynosiła 10 mld sztuk. W 2025 roku ma być ich już 30 mld. Jednocześnie będziemy świadkami postępującej wielofunkcyjności. Jeszcze nie tak dawno temu w energetyce licznik i analizator to były dwa oddzielne urządzenia. Dziś są zintegrowane w ramach jednej, stosunkowo niedużej skrzynki. Co więcej, możemy rozbudowywać jej funkcjonalność, pobierając z sieci stosowne oprogramowanie, a nie kupując nowe urządzenie.

Czyli można powiedzieć, że będzie coraz więcej urządzeń wielofunkcyjnych?

- Tak, i urządzenia te będą działały trybie 24/7, czyli transfer danych będzie się odbywał w sposób nieprzerwany. To zmieni nasze postrzeganie stabilności systemów informatycznych, ale również stabilności energetycznej – czy to na poziomie dystrybutora energii, czy pojedynczego przedsiębiorstwa. To z kolei przedefiniuje coś, co jest szeroko rozumianym back-upem.

Inteligentne systemy będą miały też coraz większy wpływ na działania optymalizacyjne. Szacuje się, że ponad 90 proc. danych generowanych przez urządzenia pomiarowe jest niewykorzystywanych. Z perspektywy operatora to ogromny potencjał do generowania oszczędności, zwiększania wydajności, niezawodności, ciągłości pracy... Na przykład nowoczesne budynki biurowe – za sprawą coraz bardziej wyrafinowanych systemów BMS (building management systems) – będą uczyły się samych siebie, w tym rozumieniu, że system zapamięta np. kiedy pracownicy przychodzą do biura i jakie jest zużycie energii na danym piętrze czy w danym skrzydle o konkretnej porze dnia. Bazując na pobieranych z internetu prognozach pogody i danych odnośnie liczby godzin słonecznych, system będzie „decydować” czy i kiedy zapalić, czy zgasić światło lub włączyć ogrzewanie.

Wydaje się, że powinniśmy też już teraz obserwować na rynku zdecydowany zwrot w kierunku automatyzacji i robotyzacji. Według różnych badań zautomatyzować można nawet 40-50 proc. zadań, które człowiek powtarza w ciągu dnia pracy. Ku mojemu zaskoczeniu, póki co jakiś nagły zwrot w tym kierunku jednak nie następuje. Rynek generalnie wstrzymuje się z podejmowaniem decyzji inwestycyjnych, choć może być to jedynie skutek chwilowych nastrojów, a nie trend.

Zaskakuje też stosunkowo małe zainteresowanie inwestycjami w prowadzenie działalności w sposób modułowy. Na początku pandemii mówiło się, że wirus rozprzestrzenia się poprzez klimatyzację, a w fabrykach warto organizować produkcję w sposób modułowy, ograniczając kontakt między ludźmi. Wielu projektów realizowanych pod tym kątem jednak nie dostrzegamy.

Można więc powiedzieć, że pandemia wprowadziła wiele zmian w obszarze szeroko pojętych technologii, ale nie tak wiele, jakby się można było tego spodziewać.

Firmy starają się być ostrożne?

- Wszyscy są ostrożni. Jak by nie patrzeć, cały czas znajdujemy się w kryzysie zdrowotnym. Pandemia się nie skończyła i myślę, że część firm czeka na to, co przyniosą kolejne miesiące.

Z drugiej strony pojawia się narracja, że pandemia w takiej formie jak jeszcze kilkanaście miesięcy temu, to jednorazowe zjawisko. I zamiast przygotowywać się na kolejne podobne problemy, panuje skłonność do próby powrotu do tego, co znamy sprzed pandemii.

Wspomniał Pan na początku, że ważnym tematem jest obecnie transformacja transportu w kierunku elektromobilności. Komisja Europejska postuluje wprowadzenie od 2035 roku całkowitego zakazu sprzedaży nowych samochodów spalinowych. Czy jesteśmy w stanie sprostać temu wyzwaniu w miarę bezboleśnie? Jak powinniśmy się na to przygotowywać?

- Mam wrażenie, że dyskusję na temat elektromobilności również traktujemy trochę zbyt wyrywkowo, w oderwaniu od szerszego kontekstu. Skupiamy się na tym, gdzie i ile mamy ładowarek, a pomijamy fakt, że elektromobilność ma większy sens dopiero wtedy, gdy po stronie zasilania mamy do czynienia z zieloną energią.

Jeżeli samochód elektrycznych ładujemy energią wytworzoną w elektrowni spalającej węgiel, tak naprawdę jedyne co osiągamy, to redystrybucję zanieczyszczenia. Na elektromobilność musimy więc patrzeć szerzej, widząc cały system, który wokół niej działa. Zacząć należy od segmentu wytwarzania energii. W tym kontekście powoli bo powoli, ale miks energetyczny Polski zmienia się na korzyść OZE. Zgodnie z Polityką Energetyczną Polski, do 2030 roku mamy podwoić moc energetyki wiatrowej, notując wzrost do 11-13 GW. W 2040 roku ma to być 16-17 GW. Załóżmy też całkiem realny scenariusz, w którym do 2035 roku zbudujemy elektrownię jądrową, rozwijać się będzie fotowoltaika oraz technologie wytwarzania zielonego wodoru, wobec którego Komisja Europejska ma bardzo ambitne plany. Biorąc to wszystko pod uwagę, we wspomnianym 2035 roku samochody rzeczywiście mogą być ładowane zieloną energią.

Kolejnym elementem jest stan sieci dystrybucyjnych oraz inwestycje, których potrzebują, by móc sprostać rozwojowi elektromobilności. W przypadku szybkich ładowarek samochodowych będziemy doświadczać skoków poboru mocy i zarządzanie tym zjawiskiem jest dużym wyzwaniem. Jakieś 10 lat temu w Polsce było takie modne hasło: „smart grid”, czyli sieć inteligentna. Wtedy za tym hasłem nie stały konkrety. Dzisiaj elektromobiność razem z fotowoltaiką, która jest zależna od sprawnego zarządzania rozproszonymi źródłami energii, po prostu wymusza powstawanie inteligentnych sieci.

Dużo się mówiło o smart grid, ale można odnieść wrażenie, że niewiele się wydarzyło na polu inwestycji.

- Nie do końca się z tym zgodzę, bo inwestycje były cały czas realizowane, czy to w segmencie wytwarzania, przesyłu, czy też dystrybucji. Zgodzę się, że niektóre były realizowane zbyt powolnie  i dziś musimy zdecydowanie przyspieszyć. Skala wyzwania pokazuje, że trzeba wiele zrobić w dziedzinie legislacji. Prawo musi sprecyzować warunki działania wytwórców energii elektrycznej i jej dystrybutorów, które sprzyjałyby rozwojowi sieci inteligentnych i elektromobilności.

Póki co brakuje choćby analiz pokazujących, jak dużych nakładów inwestycyjnych potrzebujemy i w jakich obszarach, by w Polsce mogło jeździć na przykład kilkaset tysięcy samochodów elektrycznych, a zasilanie w takim otoczeniu było niezawodne. Technologie są znane, ale brakuje odpowiedniej strategii i działań legislacyjnych.

Przechodzenie na elektromobilność, transformacja energetyczna, realizacja celów klimatycznych - z tymi procesami wiążą się ogromne koszty, tak dla Europy, jak i dla Polski. Na ile możemy się spodziewać zwrotu z tych inwestycji, jaka może być jego wielkość, jak szybko będziemy w stanie czerpać z tego realne korzyści nie tylko związane z ochroną klimatu, ale również z gospodarką?

- W latach 70. Ahmed Zaki Yamani, który był długoletnim ministrem energetyki w Arabii Saudyjskiej, stwierdził, że „era kamienia łupanego nie skończyła się z powodu braku kamieni, a epoka ropy skończy się na długo przed tym, gdy na świecie skończy się ropa”. Myślę, że  dyskusja o transformacji energetycznej, również w Polsce, sprowadza się właśnie do tego. Tu nie ma kwestii „tak” czy „nie”, a w jaki sposób i w jakim tempie.

W kontekście transformacji energetycznej powinniśmy cały czas zadawać sobie pytanie: jaka powinna być stymulująca rola państwa w tym procesie? Bo przecież w procesach inwestycyjnych, które zrealizowano od wejścia Polski do Unii Europejskiej, państwo odegrało kluczową rolę.

Transformacji energetycznej nie powinniśmy traktować jako kosztu, ale jako inwestycję. To stymulant, który napędza powstawanie nowych firm i miejsc pracy. Popatrzmy na krajową fotowoltaikę. Zatrudnienie w tym sektorze w stosunkowo krótkim czasie wzrosło z 14 tys. do 35 tys. osób na koniec 2020 roku. A przecież polskie firmy instalują też ładowarki samochodowe i kładą kable pod sieci energetyczne. Na horyzoncie pojawia się również wodór i plany dużych spółek odnośnie uruchamiania elektrolizerów... Nawiązując więc do słów Zakiego Yamaniego – kamienie jeszcze są, ale już zaczynamy wytapiać brąz.

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2021