Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2023

Jak korzystać z nowych technologii, żeby się nie zawieść?

Autor: Paweł Szygulski
Dodano: 14-10-2021 10:53 | Aktualizacja: 14-10-2021 11:17

Cyfrowe wynalazki z dnia na dzień zmieniają rzeczywistość, w której żyjemy. Każdej nowej technologii towarzyszą szumne zapowiedzi możliwości, które ma otworzyć. W praktyce bywa różnie – niektóre rozwiązania muszą zaczekać na swój czas.

W czasach zdominowanych przez pandemię COVID-19 w dziedzinie technologii cyfrowych szczególnego znaczenia nabrała chmura obliczeniowa. W warunkach domowej izolacji, zdalnej pracy i zdalnej edukacji nagle jasne stało się, że zarządzanie danymi w chmurze pozwala działać szybciej i bardziej elastycznie. Każdy pracownik był w stanie skorzystać z dowolnego zasobu danych, a także mocy obliczeniowych dostawców chmury.

Czas wdrożeń

Jednym z najnowszych przykładów jest Bank Ochrony Środowiska, który we współpracy z Chmurą Krajową opracował koncepcję transformacji swoich rozwiązań IT do modelu chmurowego. Technologia chmurowa ma stać się jednym z kluczowych narzędzi wsparcia realizacji strategii biznesowej banku. BOŚ spodziewa się, że chmura pomoże w budowaniu przewag konkurencyjnych, wesprze komunikację i współpracę w organizacji oraz istotnie przyspieszy prace nad wdrażaniem nowych rozwiązań.

Fundamentem przyjętej wizji korzystania z usług chmurowych jest ich pierwszeństwo przed rozwiązaniami budowanymi w klasycznym modelu IT. Chmura ma stać się w BOŚ preferowanym środowiskiem uruchamiania dla nowo wdrażanych aplikacji, a korzystanie w tym celu z własnego centrum przetwarzania danych będzie rozważane jedynie w uzasadnionych, wyjątkowych sytuacjach. 

Aby skutecznie rozwijać aplikacje i system banku w chmurze, w BOŚ powstanie multidyscyplinarny zespół Centrum Kompetencji Chmurowych. Zespół zbuduje fundamenty pod rozwiązania chmurowe oraz będzie wspierał rozwój kompetencji.

– Transfer wiedzy i budowanie silnych kompetencji cyfrowych to dziś najbardziej prorozwojowe działanie zarówno z punktu widzenia pracowników, jak i całej organizacji. To jest droga, którą powinny podążać wszystkie instytucje, które chcą się szybko rozwijać i wykorzystywać technologię do przyspieszania swojego biznesu – wskazał Marcin Dzienniak, wiceprezes Chmury Krajowej, nadzorujący obszar technologii, który pomaga Bankowi Ochrony Środowiska w skutecznej transformacji.

Z pomocą Chmury Krajowej w stronę środowiska cloud zmierza PKP Intercity. W maju przewoźnik podpisał z Chmurą Krajową list intencyjny, którego celem jest opracowanie i wdrożenie narzędzia informatycznego w chmurze publicznej. Ma ona służyć do tworzenia harmonogramów technicznej obsługi floty oraz wizualizacji jej dostępności.

Rozwiązanie ma zoptymalizować wykorzystanie taboru PKP Intercity oraz określić potrzeby w zakresie okresowych przeglądów technicznych. Pozwoli to na precyzyjniejsze zarządzanie okresami wyłączania pojazdów.

– Dbamy o bezpieczeństwo podróży, dlatego część taboru jest czasowo niedostępna ze względu na wykonywane okresowe przeglądy techniczne. Jednocześnie przygotowujemy się do systematycznego zwiększania liczby uruchamianych połączeń i wzrostu liczby pasażerów. Opracowywane narzędzie będzie w tym bardzo pomocne – oznajmił Adam Laskowski, członek zarządu PKP Intercity.

– PKP Intercity przeciera w ten sposób szlaki innym przewoźnikom, a zarazem dowodzi, że nawet przedsiębiorstwo z tradycyjnych branż może sprawnie wykorzystywać dostępne w chmurze publicznej, jak Google Cloud, rozwiązania technologiczne do realizacji swoich strategicznych celów biznesowych i poprawy jakości świadczonych usług – ocenił Dariusz Śliwowski, wiceprezes Chmury Krajowej.

Choć nowych wdrożeń nie brakuje, to wciąż nie można mówić już o całkowitym upowszechnieniu się chmury. O ile duże firmy i instytucje coraz śmielej wkraczają w chmurę, o tyle dla małych i średnich przedsiębiorstw jest to często wciąż obszar słabo rozpoznany. Być może jednak doświadczenia pandemii okażą się tutaj katalizatorem szybkich zmian.

Inteligencja i roboty

Oprócz chmury szybko rozwija się także kilka innych technologii cyfrowych. Chodzi m.in. o zrobotyzowaną automatyzację procesów biznesowych, czyli Robotic Process Automation, która popularnie określana jest skrótem RPA. Zakłada ona stosowanie, w miejsce pracownika, specjalnego oprogramowania do obsługi powtarzalnych, wieloseryjnych działań.

O RPA mówi się nie od dziś, ale pandemia COVID-19 dodatkowo zwiększyła zainteresowanie tym zagadnieniem. Z jednej strony firmy próbują w większym stopniu uniezależnić się od czynnika ludzkiego w sytuacji powszechnego zagrożenia dla zdrowia, a z drugiej szukają sposobów na zwiększenie efektywności.

Na biznes zachęcająco może działać skala korzyści, które można osiągnąć dzięki RPA. Firma doradcza McKinsey & Company w raporcie „Ramię w ramię z robotem” obliczyła, że nawet 49 proc. czasu pracy w Polsce zajmują czynności, które mogą zostać zautomatyzowane do 2030 roku z zastosowaniem już istniejących technologii.

Sprawa dla Watykanu

Procesy robotyzacyjne i automatyzacyjne nie byłyby możliwe na coraz większą skalę, gdyby nie szybki rozwój tzw. sztucznej inteligencji (AI), czyli algorytmów, które potrafią uczyć się na podstawie danych, które przetwarzają. Algorytmy AI docierają do coraz bardziej oddalonych od jądra cyfrowych technologii dziedzin. 

Od czerwca 2021 roku PKP Intercity do obsługi klientów zatrudnia Edka, czyli wirtualnego asystenta głosowego, który pomaga sprawdzić rozkład jazdy i bazowe ceny biletów na połączenia krajowe. Bot pracuje przed 24 godziny na dobę i siedem dni w tygodniu.

Dzięki zastosowanemu modułowi uczenia maszynowego bot Edek cały czas się szkoli i wzbogaca bazę zaimplementowanej wcześniej wiedzy wraz z kolejnymi rozmowami. Podstawową formę nauki stanowi proces rozwijania umiejętności właściwego interpretowania wypowiedzi klienta. Wirtualny asystent głosowy będzie w przyszłości stopniowo wzbogacany o nowe funkcjonalności.

O rosnącym znaczeniu AI świadczy dobitnie fakt, że wiosną 2021 roku powołano w Watykanie fundację, która zajęła się kwestią sztucznej inteligencji oraz jej etyki. Powstała ona za zgodą papieża Franciszka w odpowiedzi na prośbę, jaką przedstawił przewodniczący Papieskiej Akademii Życia arcybiskup Vincenzo Paglia. 

– W obliczu inwazji tego wymiaru w życie wszystkich konieczne jest potwierdzenie perspektyw etycznych, edukacyjnych i wspólnych ram prawnych dla sztucznej inteligencji – oświadczył arcybiskup Vincenzo Paglia, cytowany przez Ansę. – Nie można dopuścić do tego, by dyktatura nowych technologii i tych, którzy je posiadają, robiła to, co chce.

Religijnego wymiaru sztucznej inteligencji poszukują też badacze z Uniwersytetu w Kioto, którzy stworzyli algorytm mający udzielać ludziom porad życiowych. Buddhabot to partner na czacie, potrafiący odpowiadać na pytania użytkowników na 108 różnych sposobów. Wirtualny Budda dopasowuje odpowiednie sformułowanie na podstawie algorytmu BERT, udostępnionego przez firmę Google, czerpiąc z tekstów najstarszej buddyjskiej sutry Sutta Nipata, której fragmenty wgrano do jego programu.

Zamrożone nadzieje

W przypadku blockchaina jeszcze kilka lat temu roiło się od prasowych i marketingowych tekstów, które przedstawiały tę technologię jako przełom, po którym świat nie będzie już taki sam.

Wiele systemów informatycznych wykorzystuje już dziś blockchain jako bazą danych, w której raz zapisane rekordy są w zasadzie niemożliwe do zmiany. Z powodzeniem, choć nie bez niespodzianek, funkcjonują kryptowaluty. Same zastosowania blockchaina na razie nie są jednak przełomowe, bo systemy te mają zbliżone funkcjonalności w stosunku do tego, z czym spotykaliśmy się już wcześniej.

W branży panuje jednak przeświadczenie, że nie tyle mamy do czynienia ze zjawiskiem przeszacowania możliwości technologii, co powinniśmy się nastawić na wolniejsze wyciąganie z niej korzyści.

O rewolucji nie można też na razie mówić w związku z wdrażaniem technologii 5G w telekomunikacji. Bezprzewodowa łączność sieciowej piątej generacji jeszcze nie przyjęła się na skalę globalną. Jak wynika z najnowszego raportu YouGov, organizacji zajmującej się badaniem rynku internetowego, na razie tylko 26 proc. konsumentów posiada smartfony obsługujące 5G.

„Koronawirus spowolnił rozwój 5G. Sprzedaż nowych smartfonów spadła globalnie w 2020 roku. Wolniejsza innowacyjność słuchawek doprowadziła do dłuższych cykli życia smartfonów, a wiele osób decyduje się na dłuższe przechowywanie swoich urządzeń przed aktualizacją” – czytamy w raporcie.

W 5G docelowo mają pracować maszyny przemysłowe, które będą się ze sobą nawzajem komunikować czy samochody autonomiczne, które bez niezawodnej transmisji dużych ilości danych o jak najmniejszym opóźnieniu nie będą mogły prawidłowo działać. Bardzo małe opóźnienie w przesyle ma umożliwić też choćby przeprowadzanie zdalnych operacji chirurgicznych.

Fakty są jednak na razie takie, że zarówno biznes, jak i indywidualni użytkownicy usług telekomunikacyjnych często nie wykorzystują jeszcze nawet potencjału czwartej generacji łączności bezprzewodowej. Dopóki więc koszty wdrażania technologii 5G nie zbliżą się do poziomu kosztów typowych dla 4G, trudno myśleć o telekomunikacyjnej rewolucji.

Paliwo nowej gospodarki

Wszystkie technologie cyfrowe operują na danych. To one, jako swoista nowa ropa, powinny w dużej mierze stymulować rozwój gospodarczy w kolejnych latach. Analizowanie dużych zbiorów danych zamyka się zaś w technologii określanej jako big data.

Jak wynika z raportu Fundacji Digital Poland z lipca 2021 roku, technologię big data wykorzystuje w swojej działalności jedynie co czwarta duża polska firma. To znacznie poniżej średniej w Unii Europejskiej, która wynosi 33 proc.

Z dokumentu wynika, że polskie firmy powoli odkrywają, co daje im big data. Przedsiębiorcy zderzyli się z koniecznością dostosowania planów biznesowych do zmieniającej się rzeczywistości w pandemii. Jak czytamy, sektor małych i średnich przedsiębiorstw najmocniej traci w zderzeniu z dużymi, lepiej scyfryzowanymi przedsiębiorstwami.

– By mówić o big data, potrzeba naprawdę bardzo dużej próby danych, więc mamy tu trochę problem – potrzebujemy kupić kurę, żeby znosiła jajka, ale póki nie spróbujemy jajka, nie mamy pewności, czy warto inwestować w kurę. W efekcie proces upowszechniania big data (i skojarzonego z nim machine learning) to nie jest proces, który toczy się bardzo powszechnie i bardzo szybko – zastrzegł Stanisław Bochnak, strateg ds. biznesowych firmy VMware Polska, dostawcy oprogramowania dla firm.

Jednak kierunki zmian zostały przesądzone – żyjemy już nie tylko w świecie realnym, ale i wirtualnym.

– Nie ma już mowy o warunkach, jakie trzeba spełnić, by dane stały się ropą naftową nowej gospodarki. One już nią są. Nie możemy również mówić o perspektywach, bo te są dzisiaj już prawie nieograniczone – podsumowuje Bochnak.

* * *
O tym wszystkim będziemy o tym mówić podczas konferencji EEC Trends w Warszawie, 20 stycznia 2022 r. Zapraszamy do rejestracji.


Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2023