Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2021

Świat pogrąża się w walce o węgiel

Autor: Jerzy Dudała
Dodano: 13-10-2021 06:01

W Chinach, u największego konsumenta węgla na świecie, popyt wzrasta, a zapasy już nie, co przekłada się na wzrost cen, na czym korzysta głównie Rosja. Nadchodząca zima i rekordowo drożejący gaz ziemny przekładają się na wzrost zapotrzebowania na węgiel, który stał się towarem deficytowym na wielu rynkach.

Węgiel stał się w skrajnie niestabilnej sytuacji na rynkach nośników energii surowcem wrażliwym na wszelkie fluktuacje rozkołysanej przez pandemię globalnej gospodarki i geopolityki. Na przykład w elektrowniach węglowych w Indiach zapasy surowca się kurczą, co przekładać się będzie na coraz większy import węgla na rynek indyjski. Coraz częściej słychać opinie, że obecnie Azja nie posiada wystarczającej ilości węgla.

Węgiel mocno pożądany

Chiny, odkąd przestały nabywać węgiel z Australii, zdywersyfikowały import surowca. Sprowadzają go między innymi z Rosji czy z USA. Chociaż wydobycie Chin stanowi połowę światowego produkcji surowca (w ubiegłym roku około 3,7 mld ton), to podaż z chińskich kopalń nie nadąża za rosnącym popytem.

Podczas niedawnej debaty z firmami energetycznymi Han Jun, gubernator prowincji Jilin, zamieszkałej przez niemal 25 milionów ludzi, zaznaczył, że trzeba utworzyć wiele kanałów, żeby zagwarantować stabilne dostawy węgla, natomiast Chiny powinny pozyskiwać więcej tego surowca z Rosji, Mongolii oraz Indonezji.

Przy utrzymującym się zakazie importu węgla australijskiego przez Chiny nastąpił wzrost importu surowca z USA, Rosji i Kanady. Natomiast import z Mongolii obniżył się o ponad 20 proc. rok do roku w okresie styczeń-sierpień z uwagi na zamykanie granicy z powodu pandemii koronawirusa.

Rosja zarabia na eksporcie węgla na rynki azjatyckie. Eksport węgla z Rosji wzrósł o 9,8 proc. rok do roku – do poziomu 107,3 ​​mln ton w pierwszej połowie 2021 roku. Przy czym eksport do Europy wzrósł w tym okresie o 2,4 proc. do 22,5 mln ton, natomiast dostawy do Chin wzrosły o połowę – do 24,15 mln ton.

W planach rosyjskiego górnictwa jest zwiększanie wydobycia – ma ono wzrosnąć do poziomu 670 milionów ton rocznie w 2035 roku. Inwestycje w rosyjskim górnictwie do 2025 roku szacowane są na około 20 mld dol. Już za cztery lata rosyjskie kopalnie miałyby wydobywać nawet około 560 mln ton węgla rocznie.

Rosyjski eksport nadal wychodzi naprzeciw zwiększonemu popytowi ze strony Chin, które podtrzymują nieoficjalny zakaz importu węgla z Australii. Z kolei większość wzrostu eksportu węgla z USA była napędzana przez Indie oraz rynki europejskie.

Plan dla polskiego węgla – do rewizji?

- Węgiel drożeje, gdyż brakuje go na rynkach - podkreśla w rozmowie z portalem WNP.PL Wacław Czerkawski, przewodniczący Rady OPZZ województwa śląskiego. - Po lockdownach, będących efektem pandemii koronawirusa, wzrasta zapotrzebowanie na energię i węgla zaczyna brakować. Zachodzi tutaj pytanie, czy obecna sytuacja będzie miała jakiś wpływ na restrukturyzację górnictwa w Polsce. My taką sytuację przewidzieliśmy, podpisując umowę społeczną zakładającą odchodzenie od wydobycia węgla kamiennego energetycznego do 2049 roku. Przewidzieliśmy, że węgiel będzie potrzebny i że będzie na niego duże zapotrzebowanie – dodaje Wacław Czerkawski.

Wskazuje przy tym, że – jak widać – taka sytuacja nadeszła szybciej, niż wielu mogło się tego spodziewać.

- Najbliższy czas pokaże, czy obecna sytuacja zmusi co niektórych do refleksji i do zmiany w postrzeganiu naszego miksu energetycznego w przyszłości – mówi Czerkawski. – Najpierw trzeba znaleźć alternatywne źródło energii dla węgla, a dopiero potem brać się za likwidację kopalń, a nie na odwrót. Chyba że chcemy być skazani na węgiel z importu, na gaz z importu oraz na import energii. Pytanie jednak, czy będzie nas na to stać i czy nie zachwieje to naszym bezpieczeństwem energetycznym - zaznacza Wacław Czerkawski.

Czy Europa wraca do węgla?

Światowe dostawy węgla zmalały, bowiem w Kolumbii i Indonezji producenci surowca musieli zmagać się z ulewami. Inwestycje w projekty węglowe nie były w ostatnich latach realizowane, więc jest problem z zaspokojeniem popytu na węgiel. W przypadku Chin rozwiązaniem mógłby być powrót do importu węgla z Australii, jednak na razie Chiny nadal nie nabywają węgla z australijskich kopalń.

Na europejskim rynku na rosnące zapotrzebowanie na węgiel ma też wpływ sytuacja na rynku gazu. Utrzymujące się ograniczenia podaży gazu oraz zmniejszone przepływy rosyjskie przez gazociąg Jamalski do Niemiec spowodowały kolejne wzrosty cen paliwa gazowego. To z kolei pogorszyło opłacalność wytwarzania energii z gazu w stosunku do węgla.

W Niemczech w ostatnich tygodniach nastąpił wzrost marży generacji w elektrowniach węglowych o różnej sprawności. Sygnalizuje to, że dostępne moce węglowe w całej Europie mogą pracować na poziomie zbliżonym do maksymalnego.

Wysokie ceny panują również na rynku węgla koksowego. Zbyt mała podaż tego surowca na chińskim rynku przełożyła się na znaczny wzrost cen węgla. Ceny węgla koksowego na chińskim rynku wzrosły o 82,7 proc. kwartał do kwartału, z 307,24 dol/t do 561,45 dol/t, bowiem kontrole bezpieczeństwa w chińskich zakładach wydobywczych ograniczyły tamtejszą produkcję.

Czym zastąpić węgiel - pomysłu brak

Problemy z podażą energii w Chinach - prosta konsekwencja kłopotów z węglem - odbijają się już na produkcji stali. W prowincji Jiangsu, gdzie narzucono użytkownikom przemysłowym racjonowanie energii, produkcja stali obniżyła się o około 50 tys. ton dziennie od połowy września.

Przekładając to na krajowe realia – także w Polsce już wkrótce możemy mieć do czynienia z poważnymi deficytami energii. Luka pomiędzy projekcją odstawień mocy i nowych inwestycji jawi się bowiem jako zatrważająco duża.

- I nie zapełni jej rozproszona generacja własnych źródeł przemysłu ani znaczący rozwój energetyki odnawialnej - podkreśla w rozmowie z portalem WNP.PL Herbert Leopold Gabryś, były wiceminister przemysłu odpowiedzialny za energetykę.

Zobacz również: "Ciemność widzę...". Brak prądu da nam popalić

Redukowanie wydobycia węgla w rodzimych kopalniach w kolejnych latach oraz planowane odstawienia bloków węglowych nakazują podjęcie pilnych działań w celu zabezpieczenia sobie realnej alternatywy dla węgla w miksie energetycznym. Tu między innymi spogląda się w kierunku bloków jądrowych.

- Do drugiej połowy lat 30. Polska Grupa Górnicza zredukuje moce produkcyjne, będące odpowiednikiem około 26 TWh elektryczności i ok. 8,5 GW mocy - przypomina Tomasz Rogala, prezes zarządu Polskiej Grupy Górniczej. - Tymczasem w budowie zgodnie z planami jest tylko 2,5 GW mocy. Jeżeli uwzględnimy w dodatku, że średni okres budowy nowych jednostek wynosi około dziesięciu lat, to wynika stąd wniosek, że już teraz powinniśmy podpisywać kontrakty wykonawcze lub przetargi, zapewniające powstawanie nowych stabilnych mocy. Alternatywą będzie import energii – podkreśla.

Czytaj także: Polska ma być rynkiem zbytu dla drożejącego węgla i drożejącej energii

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2021