Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2022

Problemy w Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej

Autor: Instytut Boyma
Dodano: 02-11-2021 09:13

Powołana do życia 1 stycznia 2015 r. Euroazjatycka Unia Gospodarcza (EUG) ma być w założeniu platformą gospodarczej integracji obszarów, które niegdyś stanowiły radziecką strefę wpływów. Rosyjska inicjatywa, do której przyłączyły się, mniej lub bardziej dobrowolnie, Białoruś, Kazachstan, Armenia i Kirgistan, budzi jednak coraz więcej wątpliwości w krajach członkowskich. Najbardziej krytyczny wobec EUG jest Nur-Sułtan, który mocno forsował jak najszybsze wprowadzenie swobody wymiany handlowej, czyli jednej z czterech swobód (pozostałe dotyczyły kapitału, ludzi i usług) które miały być fundamentem nowej organizacji.

Zapewnienie swobody przepływu towarów okazało się ostatnio dość iluzoryczne, czego przykładem są bariery jakie napotkały Kazachstan i Kirgistan w eksporcie produktów rolnych na rynek rosyjski. We wrześniu okazało się, że niektóre produkty (m.in. owoce, fasola, warzywa, ryż) przeznaczone na rynek rosyjski nie posiadają właściwych certyfikatów fitosanitarnych i oznaczeń, więc nie mogą zostać dopuszczone do obrotu. W konsekwencji trzy transporty tych produktów (łącznie ponad 600 ton) zostało zawrócone do krajów ich pochodzenia, głównie Kazachstanu i Kirgistanu.

Obowiązujące przepisy dotyczące eksportu nie uległy zmianie, a eksporterzy nie mieli podobnych problemów z poprzednimi dostawami. Zmiany w przepisach EUG faktycznie wprowadziły obniżenie większości taryf importowych, ale zarazem skomplikowały system barier pozataryfowych, w tym przepisów fitosanitarnych i regulacji technicznych, które mogą być indywidualnie dostosowywane do specyfiki danego kraju członkowskiego. Według wyliczeń Instytutu Integracji Rynku i Polityki Gospodarczej w Monachium takie działania powodują wzrost kosztów eksporterów aż o 32 proc.

Taka zmiana zasad handlu stworzyła pole do manipulowania normami i wymaganiami, co pozwala na ograniczenie importu towarów zagrażających rodzimym producentom. Mechanizm ten wykorzystał rosyjska agencja regulacji rynku rolnego Rosselchoznadzor, wskazując na niezgodność centralnoazjatyckich płodów rolnych z rosyjskimi normami żywnościowymi, uznając część z nich za towary „wysokiego ryzyka”.

Nie jest to pierwsza taka sytuacja wywołana przez rosyjską agencję. W 2018 r. podobne restrykcje dotknęły nagle białoruski nabiał. Wówczas mówiło się, że przyczyną było obiecane wsparcie premiera Miedwiediewa dla producentów tej grupy produktów w Tatarstanie, a ostatecznie Komisja EUG stwierdziła nieprawidłowość przy implementacji przepisów organizacji przez stronę rosyjską. Z kolej w grudniu 2020 r. Rosja nałożyła zakaz importu na kazaskie pomidory, twierdząc że są zainfekowane wirusem. Żadne laboratorium (również zagraniczne) tego nie potwierdziło, a gdy kazaski minister handlu zagroził akcją odwetową w stosunku do rosyjskich produktów importowanych do republiki Komisja EUG wezwała Moskwę do uchylenia zakazu.

Pomimo wykorzystywania przez Rosję swojej dominującej pozycji w organizacji, żaden z krajów członkowskich nie zamierza jej opuszczać. Faktem jest, że wciąż korzyści z dostępu do rosyjskiego rynku przeważają nad kosztami, które eksporterzy ponoszą. Ogromne dysproporcje w potencjale gospodarczym Rosji i pozostałych państw pozwalają Moskwie na nierównoprawne traktowanie pozostałych członków EUG i raczej nie należy się spodziewać, by ta sytuacja miała się zmienić. Armenia, Białoruś, Kazachstan i Kirgistan mają też świadomość, że ewentualnej próżni po utracie dostępu do rynku rosyjskiego nie będą miały jak wypełnić.

Więcej komentarzy o Azji na stronie Instytutu Boyma

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2022