Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2022

Australia obiecuje neutralność klimatyczną. Ale bez pośpiechu

Autor: Instytut Boyma
Dodano: 03-11-2021 18:00

Konserwatywny rząd australijski po wielu miesiącach nacisków zadeklarował, że w 2050 r. gospodarka australijska będzie neutralna dla klimatu. Canberra jako jedna z ostatnich stolic państw rozwiniętych przedstawiła swój cel redukcji emisji. Grupy proklimatyczne i opozycja krytykują jednak brak konkretnego planu oraz niechęć do podejmowania nowych zobowiązań do 2030 r. A to one są głównym przedmiotem obrad w Glasgow.

Polityka klimatyczna także w Australii przestała być domeną partii lewicowych. Coraz więcej polityków stronnictw tworzących konserwatywny rząd deklaruje konieczność podjęcia zobowiązań klimatycznych. Poza indywidualnymi przekonaniami stoi za tym logika polityki wewnętrznej i zimna pragmatyka w stosunkach międzynarodowych.

Wedle tegorocznej edycji cyklicznego badania Climate of the Nation Report zlecanego przez lewicowy think tank Australia Institute, ponad trzy czwarte mieszkańców Australii jest zaniepokojonych zmianami klimatu, a prawie siedem na dziesięć osób odpowiada się za polityką zmierzającą do neutralności klimatycznej w 2050 r. Jest to największy odsetek w 14-letniej historii badania.

Wpływ na zmianę postaw mają zapewne gwałtowne zjawiska pogodowe nieoszczędzające w ostatnich latach Australii: od fal upałów odpowiedzialnych za katastrofalne pożary buszu po silne opady skutkujące dramatycznymi powodziami. Nawet elektorat konserwatywnej koalicji rządowej nie zaakceptowałby całkowitej bierności.

Bierność grozi izolacją

Drugi argument podjął Dan Tehan, minister handlu w rozmowie z lewicowym australijskim „Guardianem”. Twierdzi, że brak jasnych deklaracji co do polityki klimatycznej izoluje rząd w Canberze na scenie międzynarodowej i oddala od stołu, przy którym będą podejmowane decyzje. Ustanowienie „net zero” jako celu ma sprawić, że Australia będzie miała wpływ na wynik negocjacji.

Tehan podtrzymywał jednak swój sprzeciw wobec granicznych opłat węglowych, w Europie zwanych CBAM, które nakładane by były na produkty z państw, gdzie nie ma systemu handlu emisjami. Komisja Europejska planuje ich wprowadzanie w latach 2023-2026.
Australijczycy mają jednak dobre powody do ostrożności w polityce klimatycznej. Po pierwsze, dla gospodarki antypodów węgiel i gaz ziemny pozostają odpowiednio drugim i czwartym źródłem przychodów eksportowych, odpowiadając w sumie za czwartą ich część.

Po drugie, rząd centralny i władze stanowe w australijskiej federacji wydają zgody umożliwiające otwieranie kolejnych złóż do eksploatacji. Dostarczają przy tym pracy społecznościom spoza wielkich metropolii i kontraktów silnemu przemysłowi górniczemu.

Po trzecie, istotna jest polityka wewnętrzna. Szczególnie sceptyczni wobec aktywnej polityki klimatycznej są politycy Partii Narodowej, cieszącej się poparciem w regionach górniczych i współtworzącej australijski rząd. Premier Morrison spędził podobno wiele godzin na negocjacjach, by koalicjanci zgodzili się na jakąkolwiek jasną deklarację klimatyczną.

Jak nie zostać w tyle

Zapowiedzi australijskiego rządu są właśnie z tego powodu niejasne. W liczącym 129 stron dokumencie, który przedstawia sposoby dotarcia do neutralności klimatycznej, najczęściej powtarzającym się chyba słowem są „technologie”. To właśnie dalsza obniżka kosztów wdrażania znanych obecnie zielonych technologii energetycznych oraz innowacje mają być sposobem na osiągnięcie przełomu. Z natury rzeczy te jednak słabo poddają się planowaniu i trudno na nich polegać ogłaszając długookresowe strategie.

Grupy proklimatyczne i lewicowa opozycja krytykuje brak szczegółów polityk rządowych umożliwiających ścięcie emisji do roku 2030. Wytykają niewystarczający system wsparcia dla OZE i brak dodatkowych podatków dla emitentów, zachęcających do wdrażania innowacji. Plany na najbliższą dekadę są zaś głównym przedmiotem negocjacji w Glasgow. W australijskim scenariuszu rządowym większość redukcji zaplanowana jest dopiero w latach 2030-2050.

Australia wyprzedziła kilka lat temu USA pod względem emisji równowartości dwutlenku węgla na głowę. Planuje ograniczyć emisje do 2030 r. o 26 proc. (względem poziomu z 2005 r.). Dla porównania, Stany Zjednoczone w tym samym czasie mają w planie zmniejszyć je o połowę, a Wielka Brytania - pozyskiwać już w 2035 r. całość energii elektrycznej ze źródeł odnawialnych.

Z liczących się państw azjatyckich, Japonia i Korea złożyły deklarację osiągnięcia neutralności klimatycznej do 2050 r. w zeszłym roku. Chiny planują słabo zdefiniowaną „neutralność węglową” o dekadę później. Indie, trzeci światowy emitent gazów cieplarnianych po Chinach i USA, nie przedstawił do momentu publikacji tego tekstu żadnych deklaracji co do własnego „net zero”.

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2022