Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2022

Eksplozja cen prądu i gazu może zachwiać dekarbonizacją w Niemczech

Autor: Dariusz Ciepiela
Dodano: 14-01-2022 18:00

Znaczące podwyżki cen energii elektrycznej i gazu ziemnego stały się dużym problemem dla odbiorców indywidualnych i przemysłowych w Niemczech. To także, jak podkreśla Ośrodek Studiów Wschodnich, coraz większy problem polityczny dla rządu Olafa Scholza i koalicji SPD-Zieloni-FDP.

- Obserwowane od połowy 2021 r. rekordowe ceny energii elektrycznej i gazu ziemnego na europejskich giełdach przekładają się na znaczące podwyżki stawek za energię dla odbiorców końcowych - komentuje sytuację w Niemczech Michał Kędzierski, ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich (OSW).

Ceny energii i gazu eksplodowały

Jak wskazuje, z informacji podanych przez cytowany często przez niemieckie media portal porównawczy Check24 wynika, że 692 dostawców energii elektrycznej w Republice Federalnej Niemiec podniosło taryfy bazowe dla odbiorców średnio o 65 proc. Dla gospodarstwa domowego o rocznym zużyciu 5 tys. kWh oznacza to dodatkowe koszty w wysokości 1068 euro w skali roku. Podwyżki dotknęły 4,3 mln gospodarstw domowych.

Check24 poinformował ponadto o zarejestrowanych przez portal 1055 przypadkach podniesienia przez dostawców taryf na gaz ziemny o średnio 71 proc. Podwyżki mają dotyczyć 3,6 mln gospodarstw domowych i przy rocznym zużyciu rzędu 20 tys. kWh gazu (w takich przypadkach głównie do celów grzewczych) oznaczają dodatkowe koszty w wysokości 1034 euro.

Według Check24 w grudniu 2021 r. średnia cena energii dla odbiorców końcowych wynosiła w Niemczech 33,9 centa za kWh, a gazu ziemnego – 9,7 centa za kWh.

Zgodnie z danymi Federalnego Urzędu Statystycznego, w drugiej połowie 2020 r. Niemcy płacili średnio za prąd 31,16 centa za kWh, a za gaz ziemny – 6,12 centa za kWh.

Bankructwa dostawców energii

Rekordowe ceny energii odbijają się na sytuacji firm z niemieckiego sektora energetycznego.

- Pod koniec roku media obiegły informacje o przypadkach bankructw dostawców energii elektrycznej i gazu ziemnego, których model biznesowy bazował na krótkoterminowych zakupach na rynku spotowym ( Stromio, Otima Energie, Lition Energie, Fulminant Energie, Smiling Green Energy, Kehag, Immergrün czy Gas.de) - wylicza Michał Kędzierski.

Według informacji podanej przez Federalną Agencję Sieci upadłość w 2021 r. ogłosiło łącznie 39 dostawców.
Problemy dotykają także producentów energii – 4 stycznia Uniper poinformował o podjęciu finansowych działań zabezpieczających w postaci uzgodnienia dodatkowych linii kredytowych na łączną kwotę 11,8 mld euro – zarówno ze strony spółki matki Fortum, jak i banków prywatnych oraz państwowego KfW.

Ponadto niemiecka giełda THE (Trading Hub Europe) musiała w grudniu wystąpić do Federalnego Ministerstwa Gospodarki i Ochrony Klimatu o przyznanie za pośrednictwem KfW dodatkowych środków na zakup na rynku gazu bilansującego, ponieważ aktualne ceny hurtowe znacznie przewyższały możliwości finansowe THE.

Kłopoty osieroconych odbiorców

- Wysokie ceny energii stają się w Niemczech rosnącym problemem. W szczególnie trudnej sytuacji znajdują się klienci, których dostawcy energii ze względu na rekordowe ceny na giełdzie musieli ogłosić bankructwo lub którym w związku z sytuacją rynkową wypowiedziano umowy na dostawy. Są to dziesiątki tysięcy klientów indywidualnych i przemysłowych (przykładowo, Fulminant Energie miało około 10 tys. klientów, a Lition nawet 20 tys.) - podkreśla ekspert OSW. 

Przypomina, że w takich przypadkach nie dochodzi wprawdzie do przerwania zaopatrzenia w energię lub gaz ziemny, lecz klienci upadłych firm trafiają automatycznie do domyślnego dostawcy na danym terenie na dużo gorszych warunkach.

Ze względu na bardzo wysokie koszty dodatkowych zakupów energii na giełdzie, wielu dostawców wycofało w ogóle oferty dla nowych klientów, skupiając się na wywiązywaniu się z istniejących zobowiązań.

Te zaś firmy, które mają takie oferty, proponują stawki średnio o 107 proc. wyższe niż dla dotychczasowych klientów w przypadku prądu oraz o 174 proc. wyższe dla gazu ziemnego. Problem porzuconych klientów dotyka przy tym zarówno gospodarstw domowych, jak i odbiorców przemysłowych.

Przemysł pod ścianą

- Rekordowo wysokie ceny energii elektrycznej i gazu ziemnego stanowią coraz większy problem dla niemieckiego przemysłu. Wiele przedsiębiorstw w ubiegłym roku długo oczekiwało na zmianę trendu i spekulowało na obniżkę cen, przeoczając czas na zabezpieczenie się kontraktami długoterminowymi po akceptowalnych dla nich cenach - wskazuje Michał Kędzierski.

Jak dodaje, niektóre firmy z energochłonnych branż, takich jak chemiczna, szklarska, ceramiczna czy papiernicza, które są uzależnione od wykorzystywania gazu ziemnego, musiały ze względu na eksplozję kosztów energii częściowo lub w całości zawiesić produkcję (m.in. głośne przykłady huty szkła Freital czy producenta nawozów SKW Piesteritz).

- Przedstawiciele środowisk biznesowych obawiają się przerywania w takich sytuacjach łańcuchów dostaw. Ponadto reprezentanci zwłaszcza małych i średnich przedsiębiorstw ostrzegają, że przy tak wysokich kosztach energii konkurowanie na międzynarodowych rynkach staje się niemożliwe, a prowadzenie działalności w Niemczech – nieopłacalne, co może grozić zamykaniem zakładów lub przenoszeniem produkcji za granicę. Federalne Zrzeszenie Średniej Przedsiębiorczości (BVMW) wezwało rząd do pilnego zwołania specjalnego kryzysowego szczytu i przygotowania rozwiązań osłonowych dla biznesu - podkreśla Michał Kędzierski.

Problem polityczny - presja rośnie

- Znaczące podwyżki cen energii stanowią coraz większy problem polityczny dla rządu Olafa Scholza. Początkowo nowa koalicja SPD-Zieloni-FDP wzbraniała się przed wdrażaniem dodatkowych działań ochronnych, wskazując m.in. na znaczną (o 40 proc.) redukcję stawki opłaty OZE w 2022 r., obniżającą końcową cenę energii elektrycznej. Ze strony opozycji oraz organizacji konsumenckich rośnie jednak presja na rząd, aby przeciwdziałać negatywnym konsekwencjom podwyżek cen przynajmniej w przypadku osób o najniższych dochodach - informuje Michał Kędzierski.
Według medialnych doniesień w resorcie budownictwa przygotowuje się przepisy, które zakładają przyznanie osobom pobierającym dodatek mieszkaniowy (Wohngeld) jednorazowej dopłaty do kosztów ogrzewania. Miałaby ona częściowo zrekompensować wzrost cen gazu ziemnego używanego w ogrzewnictwie.

Projekt ustawy ma zostać przyjęty przez rząd pod koniec stycznia. Zdaniem organizacji konsumenckich (m.in. VZBV czy GdW) jednorazowa dopłata skierowana do wąskiej grupy osób o najniższych dochodach jest niewystarczająca.

Wśród postulowanych rozwiązań znajdują się np. wypłacanie natychmiastowej zapomogi dla najuboższych rodzin, a także okresowe obniżenie podatków na energię – VAT z 19 do 7 proc. i akcyzy na prąd z 2,05 do 0,05 centa za kWh.

Dekarbonizacji do weryfikacji? 

- Jeśli wysokie ceny energii i gazu ziemnego będą się utrzymywać, mogą w dłuższej perspektywie negatywnie wpłynąć na poparcie Niemców dla działań na rzecz dekarbonizacji. Jednym z głównych instrumentów jest dodatkowe podwyższanie kosztów stosowania paliw kopalnych (względem rozwiązań opartych na OZE), np. za pośrednictwem niemieckiego systemu ETS-bis dla sektorów transportu i użytkowania budynków. Od 1 stycznia 2022 r. cena za tonę emisji wzrosła z 25 do 30 euro (w kolejnych latach ma się zwiększać stopniowo do 55 euro w 2025 r.). Opłata przekłada się na wzrost cen benzyny, oleju napędowego, oleju opałowego oraz gazu ziemnego - zaznacza Michał Kędzierski.

Co ciekawe, skonfrontowanie niemieckich gospodarstw domowych oraz przedsiębiorstw ze znaczącymi podwyżkami cen energii i gazu ziemnego wpływa dodatkowo na wzmocnienie poparcia Niemców dla uruchomienia gazociągu Nord Stream 2, mimo trwającej od dawna wewnątrzkrajowej dyskusji na temat negatywnych geopolitycznych konsekwencji projektu oraz konfrontacyjnej polityki Rosji.

Czytaj także: Nagonka na Polskę i Węgry ma toksyczny wpływ na UE

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2022