Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2019

Kurczą się zasoby węgla

Autor: PAP
Dodano: 01-10-2008 14:17

Zasoby węgla kamiennego dostępne w czynnych kopalniach zmniejszą się do 2020 r. prawie o jedną trzecią. Potrzeba inwestycji w nowe poziomy i pola wydobywcze oraz rozpoznania i udostępnienia nowych złóż - wskazują naukowcy z Głównego Instytutu Górnictwa.

Najnowszą analizę zasobów polskiego węgla w kontekście potrzeb krajowej energetyki sporządzili szefowie katowickiego instytutu: dyrektor Józef Dubiński i jego zastępca Marian Turek. Wnioski prof. Dubiński przedstawił podczas środowej konferencji w Sosnowcu.

- Jeśli górnictwo nie będzie inwestować w budowę nowych kopalń i pól wydobywczych w swoich obszarach, ok. 2030 r. będzie wydobywać - patrząc optymistycznie - ok. 40 mln ton węgla dla energetyki. Jeśli zainwestuje w nowe poziomy i przekopy, będzie to ok. 63-64 mln ton - wskazał prof. Dubiński.

Ubiegłoroczne wydobycie węgla wyniosło 87,4 mln ton (z tego 73,7 mln ton to węgiel energetyczny) i było o prawie 7 mln ton mniejsze niż rok wcześniej. W tym roku spółki wydobędą jeszcze mniej węgla. Surowca zaczyna brakować, więc rośnie import, który w ubiegłym roku wyniósł 5,8 mln ton.

Prof. Dubiński zastrzegł, że jego szacunki nie obejmują ewentualnej budowy zupełnie nowych kopalń, o czym mówią niektórzy inwestorzy, a jedynie działania w obrębie obecnych obszarów kopalń. Naukowcy wskazują jednak, że aby się rozwijać, górnictwo powinno wyjść poza dotychczasowy obszar i sięgnąć po zasoby rezerwowe, które wciąż są olbrzymie, ale wymagają lepszego rozpoznania. To warunek, by utrzymać wydobycie.

Szacuje się, że w zasięgu czynnych kopalń jest 15,9 mld ton węgla, ale tylko ok. 6 mld ton to zasoby przemysłowe, czyli potencjalnie możliwe do opłacalnego technicznie i ekonomicznie wydobycia. Z tego 3,7 mld ton to zasoby operatywne, czyli takie, które rzeczywiście można wydobyć. Przy wydobyciu rzędu 100 mln ton rocznie starczy to średnio na niespełna 40 lat.

Właśnie zasoby operatywne kurczą się najszybciej. Naukowcy oceniają, że w 2020 roku będzie ich ok. 2,5 mld ton, czyli prawie o jedną trzecią mniej niż dziś. Największy spadek zasobów - o ponad 40 proc. - zanotuje Katowicka Grupa Kapitałowa, gdzie dominującym podmiotem jest Katowicki Holding Węglowy. Dotyczy to jednak wszystkich spółek węglowych. Malejące zasoby oznaczają stopniowy spadek wydobycia, który zacznie się w latach 2015-2016.

- Do roku 2015 na pewno trzy kopalnie wyczerpią swoje zasoby operatywne; prawdopodobnie te zakłady będą łączone z innymi. W następnym 15-leciu zasoby ulegną wyczerpaniu w 10 kopalniach. Przewidujemy, że w roku 2030, nie uwzględniając łączenia, może funkcjonować około 20 kopalń - ocenił dyrektor GIG.

Geologowie oceniają, że ok. 25-26 mld ton węgla położonych jest w obszarach niezagospodarowanych przez kopalnie. Ile z tej wielkości nadaje się do wydobycia, dokładnie nie wiadomo. Prof. Dubiński szacuje, że może to być co najmniej 5 mld ton. Ich udostępnienie, poprzez budowę nowych kopalń, zwiększyłoby żywotność górnictwa o 40-50, a nawet 60 lat.

Z danych zebranych przez naukowców wynika, że do 2020 r. górnictwo zamierza zainwestować w sumie blisko 28 mld zł, z czego ok. 14 mld zł będzie przeznaczone na budownictwo inwestycyjne, a 13,6 mld zł na zakup gotowych dóbr inwestycyjnych. Dalsze ok. 400 mln zł to rezerwy w Jastrzębskiej Spółce Węglowej, która w sumie chce zainwestować ponad 8,3 mld zł, m.in. w udostępnienie nowych pól wydobywczych. Kompania Węglowa zakłada 9,5 mld zł inwestycji, a Katowicki Holding Węglowy ponad 7,3 mld zł.

Zobacz także wcześniejszy materiał wnp.pl: Platformo obudź się, bo górnictwo ledwie zipie!

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2019