Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2023

Producenci aut dobrze zarabiają na kryzysie. Kosztem klientów i dostawców

Autor: Paweł Szygulski
Dodano: 07-10-2022 06:02 | Aktualizacja: 07-10-2022 07:31

Producenci samochodów notują w ostatnim czasie wzrost zysków mimo mniejszej sprzedaży, bo w istotnym stopniu podnieśli ceny, broniąc się przy tym przed podnoszeniem opłat dla swoich dostawców - zauważa Janusz Kobus, prezes Polskiej Izby Motoryzacji.

Zadziwiać może fakt, że w czasach, gdy sprzedaż nowych samochodów stale maleje, ich producenci notują przeważnie wzrost zysków. Przy wysokim popycie i mniejszej podaży rosną marże i ceny nowych samochodów. Według danych Samaru średnia cena nowego samochodu wyniosła w sierpniu 2022 r. 153,6 tys. zł i była o 13,9 proc. większa niż przed rokiem.

- To odbywa się kosztem konsumenta, który, jeśli chce kupić samochód, musi za niego zapłacić więcej - mówi Janusz Kobus, prezes Polskiej Izby Motoryzacji oraz wiceprezes Pilkington Automotive Polska, z którym rozmawialiśmy przy okazji konferencji Nowy Przemysł 4.0 w Katowicach.

Dostawcy komponentów do produkcji samochodów mają małe pole cenowego manewru

Za wzrostem zysków motoryzacyjnych koncernów stoją jednak nie tylko podwyżki cen samochodów.

- Drugim poszkodowanym, który sfinansował te większe zyski producentów samochodów, jest dostawca - zauważa Janusz Kobus.

Jak dodaje, dostawcy w warunkach dużej konkurencji najczęściej podpisują umowy na dostarczanie komponentów na cały cykl życia modelu. Teraz, kiedy nadszedł kryzys przejawiający się szybkimi wzrostami cen, przeżywają duże problemy.

- W  poprzednim roku prawie 30 proc. dostawców motoryzacyjnych w Europie "robiło straty". W tym roku pewnie będzie jeszcze gorzej, bo inflacja i wzrost kosztów są wyższe. Pytanie, jak długo można tak ciągnąć? - pyta retorycznie prezes PIM.

Sprzedaż aut w Europie będzie nadal maleć. Na horyzoncie widać ryzyko kolejnych podwyżek cen

Co nas więc czeka? Na rynku motoryzacyjnym będą narastać dwie bariery - z jednej strony popytowa, bo na drożejące auta jest coraz mniej klientów, z drugiej bariera finansowa stawiana przez dostawców komponentów.

- Wzrost ceny spowoduje spadek wolumenu, on już spada. Kiedyś w Europie sprzedawano rocznie ponad 15 mln samochodów, czy nawet rekordowo 17 mln. W tej chwili sprzedaż spadła poniżej 9 mln - zwraca uwagę Janusz Kobus. 

Bariera finansowa ze strony dostawcy polega na tym, że nie będzie mógł w dłuższym okresie czasu dostarczać części ze stratą. Albo więc zbankrutuje, albo wyegzekwuje podniesienie ceny od producenta samochodu, co jednak, jak zaznacza Kobus nie będzie łatwe.

Każdy z tych wariantów może przełożyć się na kolejne podwyżki cen samochodów.

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2023