Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2023

Unia próbuje ratować COP27. Powoła fundusz strat i zniszczeń

Autor: Joanna Kędzierska
Dodano: 18-11-2022 11:15

Przedstawiciel Unii Europejskiej na szczycie klimatycznym w Egipcie Frans Timmermans oświadczył, że Wspólnota podejmie się stworzenia funduszu strat i zniszczeń, o który bardzo zabiegały państwa rozwijające się.

To interwencja Unii Europejskiej, która nie chciała dopuścić do tego, by COP27 zakończył się totalną porażką i brakiem postępu, wobec tego co ustalono w 2021 roku w Glasgow.

Początkowo kraje rozwijające się naciskały na dwóch największych emitentów na świecie, czyli Chiny i Stany Zjednoczone, by to one stworzyły fundusz. Wobec braku jasnych deklaracji z ich strony Bruksela postanowiła działać i wyjść naprzeciw oczekiwaniom państw biedniejszych.

Unia Europejska chce powołać fundusz, chociaż uważa, że są lepsze mechanizmy finansowania strat klimatycznych

Od samego początku COP27 mniej zamożne kraje naciskały na stworzenie funduszu, który pokryłby szkody spowodowane zmianami klimatu, jakie ponoszą właśnie ze względu na wysokie emisje w państwach bogatych. Kraje rozwijające się argumentują, że nie ponoszą one za nie odpowiedzialności, bo ich emisje są i były śladowe, w porównaniu do emisji państw rozwiniętych.

Wiceszef Komisji Europejskiej Frans Timmermans, ogłaszając decyzję UE powiedział, że utworzenie funduszu to nie propozycja Wspólnoty, ale 77 najbiedniejszych państw i Bruksela nie podchodzi do niego entuzjastycznie, bo jego stworzenie i zarządzanie nim wymaga dużo czasu. Timmermans stwierdził, że obecnie istniejące instrumenty finansowe dla państw rozwijających się działają dobrze.

Państwa rozwijające się nie są usatysfakcjonowane propozycją Unii Europejskiej

Aby fundusz działał efektywnie, z pewnością potrzebna będzie reforma międzynarodowych instytucji finansowych, jak Bank Światowy. Przedkładając propozycję wzięcia odpowiedzialności za stworzenie funduszu Bruksela zażądała jednocześnie, by państwa przedstawiły bardziej ambitne, uaktualnione plany cięcia emisji, zgodne z zapisami porozumienia paryskiego, a więc takie, które pozwalają na zatrzymanie wzrostu globalnej temperatury poniżej 1,5 stopnia Celsjusza, względem epoki przedprzemysłowej.

- To porozumienie działające jak pakiet - powiedział Timmermans.

Przedstawiciele 77 najbiedniejszych krajów świata nie są jednak usatysfakcjonowane tym rozwiązaniem i raczej postrzegają je jako próbę zakończenia negocjacji, ponieważ to co proponuje UE w niewielkiej części odzwierciedla oryginalną pozycję negocjacyjną krajów rozwijających się.

Na razie propozycja Brukseli będzie dalej dyskutowana. Wstępnie chęć wniesienia wkładu finansowego do funduszu zadeklarowała Australia.

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2023