Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2020

Chińscy cenzorzy internetu dwoją się i troją

Autor: PAP
Dodano: 29-06-2009 12:39

Pod pretekstem odsiewu pornografii chińscy cenzorzy uzyskali duże możliwości ograniczenia dostępu do informacji i jej wymiany, jeśli uznają ją za politycznie niepożądaną - napisał w poniedziałkowym komentarzu redakcyjnym "Financial Times".

Na mocy zarządzenia każdy komputer osobisty sprzedawany w Chinach od najbliższej środy musi mieć wbudowane oprogramowanie filtrujące (tzw. Green Dam - Youth Escort), uchodzące za nie w pełni przetestowane i potencjalnie niebezpieczne.

Obowiązek zainstalowania oprogramowania spoczywa na producentach PC-etów, co oznacza dla nich dodatkowe koszty serwisu i naraża na potencjalną odpowiedzialność prawną.

"Żądanie to może być pierwszym krokiem na drodze do przekształcenia PC-etów, które w przeszłości odegrały zasadniczą rolę w rewolucji informatycznej, w klientów państwa i jego aparatu" - wskazuje gazeta.

"Niewątpliwie takie podejście jest wyrazem poglądu władz chińskich, iż lokalni producenci urządzeń IT oraz spółki internetowe będą bardziej ulegli, gdy cenzor się do nich zwróci" - zauważa "FT".

"FT" chwali USA za złożenie skargi na to posunięcie uznając, że ma charakter protekcjonistyczny, sprzeczny z zasadami handlu. Z kolei Google otrzymał polecenie, by odciął dostęp do zagranicznych portali za pośrednictwem swej chińskiej filii. Wyszukiwarka, która uprzednio przystała na autocenzurę po to, by wejść na chiński rynek tym razem sprzeciwiła się decyzjom władz w Pekinie rozciągającym nad nią kontrolę.

"Każde działanie, które powoduje, iż zagranicznym producentom PC-etów, lub spółkom internetowym trudniej jest prowadzić działalność w Chinach, lub które stawia w uprzywilejowanym położeniu ich lokalnych konkurentów powinno spotkać się ze słusznym oporem" - podkreśla "FT".

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2020