Chiny też handlują emisjami. Właśnie ruszył nowy system

Chiny też handlują emisjami. Właśnie ruszył nowy system
Chiny ciągle w dużym stopniu korzystają z energii z węgla. System handlu emisjami na razie tego nie zmieni Fot. Shutterstock.com
  • Ten tekst jest częścią STREFY PREMIUM WNP.PL
  • Autor: Instytut Boyma
  • Dodano: 27-07-2021 20:00

W połowie lipca chiński system handlu uprawnieniami do emisji gazów cieplarnianych (Emissions Trading System – ETS) zadebiutował na giełdzie szanghajskiej. To ważny etap po latach przygotowań. 2250 elektrowni cieplnych i blisko 4,5 mld ton emisji ekwiwalentu dwutlenku węgla rocznie – chiński projekt to prawdopodobnie największym tego typu system na świecie. Jednak niskie ceny emisji i luźne reguły mogą ograniczyć jego skuteczność w osiąganiu celów polityki klimatycznej Pekinu. Niewykluczone, że od odejścia od węgla ważniejsze okaże się utrzymanie przewag ekonomicznych.

Rozpoczęła się rejestracja na naszą najnowszą konferencję. PRECOP 27 pod patronatem WNP.PL odbędzie się 18-19 października i poprzedzi Szczyt Klimatyczny COP27 w Egipcie. Zapraszamy!

  • Chińscy decydenci widzą w ETS, działającym od 16 lipca, pożądany mechanizm rynkowy, który pozwoli Pekinowi zrealizować swoje ambitne cele klimatyczne przy stosunkowo niskich kosztach.
  • Podobnie jak na innych rynkach CO2, pozwolenia na emisję są przydzielane uczestniczącym firmom, które mogą je wykorzystać do pokrycia własnych emisji lub sprzedać na giełdzie.
  • W oczach krytyków polityki klimatycznej Państwa Środka brak sztywnego limitu sprawia, że struktura chińskiego ETS może być zmieniana co roku tak, by umożliwić wzrost całkowitych krajowych emisji.

Kto uczestniczy w chińskim ETS?

Na razie chiński program handlu uprawnieniami do emisji jest dość ograniczony. Początkowa faza obejmuje tylko sektor energetyki cieplnej, z 2250 elektrowniami węglowymi i gazowymi włączonymi do systemu. Są one odpowiedzialne za ponad 4 mld ton emisji CO2 rocznie. To około 40 proc. całkowitych emisji Państwa Środka i prawie jedna siódma globalnych emisji CO2 pochodzących ze spalania paliw kopalnych. Dane dotyczące emisji z tego sektora są stosunkowo łatwe do zebrania i zweryfikowania w porównaniu z innymi gałęziami przemysłu, w których procesy produkcyjne są bardziej złożone.

Pierwszego dnia w handlu - 16 lipca 2021 r. - dominowały państwowe przedsiębiorstwa. Nie tylko produkują one dużą część emisji objętych systemem, ale są również bardziej podatne na nakazy decydentów z Pekinu, wydawane często bez względu na rynkowe uwarunkowania. 

Zobacz także: Chiny słono zapłacą za nowy unijny podatek

Wśród nich znalazło się pięć czołowych dostawców energii elektrycznej na krajowym rynku — Huadian Huaneng, Datang, China Energy Investment, SPIC i CR Power. Łącznie odpowiadają one za 44 proc. całkowitej zainstalowanej mocy elektrycznej Państwa Środka. 

Do projektu dołączyły również największe chińskie koncerny naftowe, CNPC i Sinopec, które posiadają własne elektrownie do zasilania działalności wydobywczej i rafineryjnej. Nie zabrakło również prowincjonalnych przedsiębiorstw energetycznych jak na przykład Shenenergy, spółki zasilającej prądem Szanghaj.
Niskie zaangażowanie sektora prywatnego i niejako wymuszone uczestnictwo państwowych firm w programie sprawiły, że chociaż 16 lipca ilość zakupionych praw do emisji wyniosła ponad 4 mln ton, to już następnego dnia liczba ta spadła o... 97 proc. Można domyślać się, że zarówno ceny jak i aktywność graczy może być motywowana względami politycznymi, a nie rynkowymi.

To jednak dopiero początek. Chińskie ministerstwo środowiska i ekologii planuje rozszerzyć ETS o inne sektory o wysokiej emisji, w tym sektor stalowy, metale nieżelazne, cement, petrochemię, chemikalia, papier i lotnictwo. Ostatecznie wszystkie podmioty, które wyemitowały ponad 26 tys. ton CO2 w dowolnym roku w latach 2013-19, zostaną włączone do systemu.

Darmowe uprawnienia do emisji – po uważaniu

Podobnie jak na innych rynkach CO2, pozwolenia na emisję są przydzielane uczestniczącym firmom, które mogą je wykorzystać do pokrycia własnych emisji lub sprzedać na giełdzie. Jednakże w chińskim przypadku przydział ten opiera się na podstawie oczekiwanej „intensywności emisji dwutlenku węgla” w produkcji lub ilości emisji na jednostkę produkcji energii, a nie na poziomach bezwzględnych.

W oczach krytyków polityki klimatycznej Państwa Środka brak sztywnego limitu sprawia, że cała struktura chińskiego ETS może być tak dostosowywana każdego roku, aby umożliwić wzrost całkowitych krajowych emisji. Średnia wielkość emisji dozwolonych przez ministerstwo środowiska wynosi 0,877 tony CO2 na megawatogodzinę dla dużych elektrowni węglowych, co według firmy analizującej rynki energetycznej S&P Global nie jest trudnym do spełnienia standardem. Z tego powodu skuteczność w zakresie redukcji emisji i zamykania elektrowni węglowych będzie ograniczona.

Czytaj również: Duże zmiany w handlu emisjami. Oprócz bata będzie też marchewka

Kolejnym problemem są luźne zasady systemu w przypadku przekroczenia przydzielonych praw do emisji. Elektrownie węglowe otrzymują darmowe pozwolenia na pokrycie swoich zweryfikowanych emisji. Jednakże nawet jeśli przekroczą tę ilość o 100 proc., będzie musiała kupić na rynku nie więcej niż 20 proc. nadwyżki. Tymczasem elektrownie gazowe nie mają obowiązku dostosowania się do przepisów, co oznacza, że mogą sprzedawać nadwyżki uprawnień i nie muszą ich kupować, nawet jeśli wyemitują więcej niż wynosi ich przydział.

Ile kosztują chińskie pozwolenia do emisji?

Ceny na chińskim rynku emisjami są oparte na wynikach wcześniejszych programów pilotażowych i z uwagi na rolę, jaką odgrywają sektory wysokoemisyjne w generowaniu wzrostu gospodarczego, są znacznie niższe niż w systemie Unii Europejskiej. Dla przykładu europejskie uprawnienia do emisji CO2 na grudzień 2021 r. sprzedano w pierwszej połowie lipca po 54 EUR za tonę (EUR/t). Jest to około ośmiokrotnie więcej niż cena z otwarcia chińskiego systemu ETS, wynosząca 48 RMB za tonę, czyli równowartość 6,30 EUR/t. 

Niska cena jest również rezultatem wykluczenia z chińskiego ETS rynków finansowych, których to właśnie udział doprowadził do gwałtownych wzrostów cen w europejskim systemie. Można w uproszczeniu powiedzieć, że w Chinach handlują między sobą jedynie emitenci gazów cieplarnianych, w Europie na ceny mają dodatkowy wpływ też zachowania instytucji finansowych.
Jednakże przyszła wysoka aktywność na nowym rynku może zmienić ten obraz. Już teraz, pierwszego dnia, cena chińskich praw do emisji wzrosła o 10 proc., maksymalny dzienny dozwolony poziom. Według Instytutu Energii, Środowiska i Ekonomii Uniwersytetu Tsinghua koszt emisji może wznieść się nawet do 250-300 EUR/t do 2060 r., w miarę jak przybliża się termin osiągnięcia neutralności węglowej.

Dlaczego Chiny wprowadzają ETS?

Chińscy decydenci widzą w ETS pożądany mechanizm rynkowy, który pozwoli Pekinowi zrealizować swoje ambitne cele klimatyczne przy stosunkowo niskich kosztach. W grudniowym przemówienia na forum ONZ, prezydent Xi Jinping zobowiązał się, że do 2030 r. chińskie emisje gazów cieplarnianych przestaną rosnąć, a najpóźniej w 2060 r. jego kraj osiągnie neutralność węglową. Wtedy wedle planów Państwo Środka będzie emitowało tyle samo dwutlenku węgla do atmosfery, co go z niej pobierało.

Podobnie jak w Unii Europejskiej, handel prawami do emisji CO2 ma w założeniach doprowadzić do ich zmniejszenia poprzez obciążenie emitentów dodatkowymi kosztami i zachęcenie do inwestycji w technologie bardziej przyjazne środowisku. 

Działania chińskie są częścią szerszego trendu w regionie, który - po dekadach wyłącznej koncentracji na rozwoju gospodarczym bez względu na koszty środowiskowe - coraz poważniej traktuje sprawy klimatycznie. Dla przykładu Indonezja do sierpnia planuje wprowadzić pilotażowy system handlu emisjami dwutlenku węgla dla krajowego sektora energetycznego.

W Wietnamie, jednym z najprężniej rozwijających się krajów w Azji, przepisy dotyczące krajowego rynku emisji dwutlenku węgla zostały włączone do prawa ochrony środowiska w 2020 roku. Podobne rozwiązania są również rozważane w Tajlandii i na Filipinach.

Chińska odpowiedź na CBAM

Nie bez znaczenia była również polityka jednego z głównych partnerów handlowych państw azjatyckich, jakim jest Unia Europejska. W tym miesiącu Bruksela przedstawiła od dawna zapowiadany projekt granicznego podatku węglowego (Carbon Border Adjustment Mechanism – CBAM). CBAM opiera się wedle założeń na prostej zasadzie: jeśli przy produkcji danego dobra w kraju spoza Unii nie został zapłacony podatek węglowy, np. w formie konieczności zakupu uprawnień do emisji gazów cieplarnianych, taką opłatę będzie trzeba uiścić na granicy wspólnoty. Przez to ma chronić unijnych producentów, zobowiązanych do przestrzegania surowych zasad związanych z emisją CO2, przed konkurencją z krajów o mniej ambitnych politykach klimatycznych. Według analityków europejski projekt, który ma wejść w życie już od stycznia 2023 r., przekona wiele krajów do wprowadzenia solidnej polityki cenowej w zakresie emisji dwutlenku węgla, w tym handlu emisjami.

Nowy system handlu uprawnieniami do emisji jest kulminacją lat planowania, testów i późniejszych dostosowań, które towarzyszą niemal każdej większej inicjatywie gospodarczej Państwa Środka. Dążenie do ciągłego balansowania między oczekiwanymi zyskami w polityce klimatycznej i gospodarczymi kosztami oznacza, że ten projekt nie jest ani rewolucją, ani pozorowanym działaniem.

Z jednej strony luźne zasady i ograniczona skala chińskiego ETS, odzwierciedlające wciąż silną dominację wzrostu gospodarczego w myśleniu Pekinu, przekreślają szanse na szybki postęp w transformacji energetycznej Państwa Środka. Jednakże w dłuższej perspektywie, wraz z rozszerzeniem systemu, wzrostem cen praw do emisji i zaostrzeniem reguł dotyczących darmowych emisji, może on okazać się kluczowym mechanizmem w drodze do osiągnięcia neutralności węglowej w 2060 r.

Więcej komentarzy o Azji na stronie Instytutu Boyma

 

×

DALSZA CZĘŚĆ ARTYKUŁU JEST DOSTĘPNA DLA SUBSKRYBENTÓW STREFY PREMIUM PORTALU WNP.PL

lub poznaj nasze plany abonamentowe i wybierz odpowiedni dla siebie. Nie masz konta? Kliknij i załóż konto!

KOMENTARZE (2)

Do artykułu: Chiny też handlują emisjami. Właśnie ruszył nowy system

  • Gość 2021-07-28 10:34:53
    Jest coś czym Chiny nie handlują?
  • Pesymiste 2021-07-28 09:29:19
    Jedno mądre zdanie "Niewykluczone, że od odejścia od węgla ważniejsze okaże się utrzymanie przewag ekonomicznych." ;-)

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 18.204.56.97
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!