Elektrownia i kopalnia Turów to największy pracodawca w regionie. I największy dostawca wody pitnej

Elektrownia i kopalnia Turów to największy pracodawca w regionie. I największy dostawca wody pitnej
Kompleks energetyczny Turów jest największym pracodawcą w regionie Fot. mat. pras.
  • Ten tekst jest częścią STREFY PREMIUM WNP.PL
  • Dariusz Ciepiela
    Dariusz Ciepiela
  • Dodano: 22-06-2021 18:03

Kopalnia i elektrownia Turów, wraz ze spółkami zależnymi, bezpośrednio dają zatrudnienie ok. 5 tys. osób. To największy pracodawca w regionie. Dodatkowo, elektrownia jest głównym dostawcą wody pitnej do Bogatyni - mówi Wojciech Dobrołowicz, burmistrz Miasta i Gminy Bogatynia.

Rozpoczęła się rejestracja na naszą najnowszą konferencję. PRECOP 27 pod patronatem WNP.PL odbędzie się 18-19 października i poprzedzi Szczyt Klimatyczny COP27 w Egipcie. Zapraszamy!

  • Kopalnia i elektrownia Turów działają od ponad 75 lat. Przez ten czas kompleks energetyczny stał się największym pracodawcą w regionie.
  • Elektrownia Turów dostarcza 72 proc. wody do Bogatyni. Miasto od PGE kupuje wodę i ją uzdatnia. 
  • Kompleks energetyczny Turów odpowiada za 30 proc. wpływów do budżetu Bogatyni - w sumie dostarcza 48 mln zł rocznie.
- Kompleks w Turowie, czyli kopalnia i elektrownia działa od ponad 75 lat. Przez ten czas stał się największym pracodawcą w regionie. Zamknięcie kopalni miałoby katastrofalne skutki. Te zakłady wraz ze spółkami zależnymi bezpośrednio dają zatrudnienie ok. 5 tys. osób - mówi Wojciech Dobrołowicz, burmistrz Miasta i Gminy Bogatynia w rozmowie z Dziennikiem Gazetą Prawną. 

Podkreśla, że elektrownia i kopalnia Turów wpływają również pośrednio na lokalny rynek pracy, kooperują bowiem z lokalnymi przedsiębiorcami.

Praca i woda dla tysięcy osób

- W sumie dzięki nim pracę oraz środki na utrzymanie ma zapewnione kilkadziesiąt tysięcy osób. Nie mówiąc już o tym, że przy okazji inwestycji w kompleksie, a te są czynione na bieżąco, region dodatkowo zyskuje. Pracownicy oddelegowani do realizacji nowych projektów, jak na przykład do budowy najnowocześniejszego w Europie bloku energetycznego, który powstał właśnie w Turowie napędzają lokalna gospodarkę. Wynajmują mieszkania, zaopatrują się w lokalnych sklepach, chodzą do miejscowego fryzjera, stołują się w regionalnych lokalach gastronomicznych - wymienia Wojciech Dobrołowicz.

Burmistrz Bogatynii informuje, że elektrownia Tutów jest głównym dostawcą wody dla mieszkańców.

- Zaledwie 28 proc. wody mamy z własnych ujęć podziemnych. 72 proc. jest ujmowane w ramach elektrowni ze zbiornika Witka. My tę wodę od PGE odkupujemy i uzdatniamy - wyjaśnia Wojciech Dobrołowicz.

Jak przekonuje, zamknięcie elektrowni sprawi, że mieszkańcy zostaną pozbawieni dostępu do wody i ciepła.

Wojciech Dobrołowicz przyznaje, że możliwe byłoby przejęcie infrastruktury od elektrowni. Jednak miasta i gminy nie stać nas na jej utrzymanie i zarządzanie nią, jest bowiem dostosowana do zupełnie innych celów, nie tylko by realizować potrzeby mieszkańców. Poza tym przejęcie infrastruktury i zarządzanie nią przez miasto spowodowałoby, że cena wody wzrosłaby o ponad 50 proc.

Największy pracodawca

Kompleks w Turowie jest największym pracodawcą w regionie. Drugim jest samorząd, a ten nie może istnieć bez Turowa, ponieważ kompleks odpowiada za 30 proc. wpływów do budżetu Bogatyni. W sumie dostarcza 48 mln zł rocznie.

- Brak tych pieniędzy oznacza, że gmina będzie musiała zrezygnować z wielu inwestycji ważnych dla mieszkańców. Będzie też musiała podjąć decyzje o rezygnacji z utrzymania wielu obiektów, a to wiąże się z cięciami w zatrudnieniu. Mowa o ośrodkach kultury, spółkach zależnych od samorządu czy wreszcie gminnym szpitalu. Straty będą jeszcze większe. Likwidacja kompleksu oznacza też mniejsze wpływy z tytułu PIT i CIT, od lokalnych mieszkańców oraz kontrahentów, którzy zarabiają dzięki kompleksowi Turów - zaznacza Wojciech Dobrołowicz w rozmowie z Dziennikiem Gazetą Prawną. 

Co w zamian?

Wojciech Dobrołowicz wie, że kopalnia i elektrownia Turów nie będą działały wiecznie. Jak mówi, jest za zielonym ładem i transformacją energetyczną, ale nie w dzikim wydaniu, czyli przez zamknięcie z dnia na dzień kopalni.

- Jesteśmy członkiem dwóch certyfikowanych klastrów energii odnawialnej, stawiamy na rozwój fotowoltaiki oraz farm wiatrowych. Bierzemy aktywny udział w rozmowach na temat transformacji energetycznej z urzędem marszałkowskim. Przedstawiamy swoje propozycje, opiniujemy akty. Planujemy i realizujemy też inwestycje we własnym zakresie. Najnowsza to wymiana oświetlenia na ledowe w gminie. Planujemy też instalację paneli fotowoltaicznych na budynkach użyteczności publicznej - informuje Wojciech Dobrołowicz.

Zapewnia, że trwają starania nad pozyskaniem innych pracodawców do regionu.

- Dlatego podjęliśmy decyzję o stworzeniu specjalnej strefy ekonomicznej. Prowadzimy już rozmowy z Kamiennogórską SSE w tej sprawie, nasza miałaby by być jej podstrefą. Mamy już wytyczone kilkanaście hektarów z przeznaczeniem na ten cel, są one na styku granic Polski, Niemiec i Czech - wskazuje Wojciech Dobrołowicz.

Został opracowany plan zagospodarowania przestrzennego na potrzeby inwestycji. W planach jest także stworzenie inkubatora przedsiębiorczości.

Turystyka w planach

Pomysłem na rozwój regionu ma być także turystyka. 

- Uważamy, że to idealne miejsce dla wypadów turystycznych do dwóch sąsiednich krajów, szczególnie że ceny noclegów są niższe w Polsce niż w Niemczech czy Czechach. Dlatego zakładamy rozwój bazy noclegowej. Mamy tu unikatową architekturę łużycką – krainę domów przysłupowych, która powinna stać się marka turystyczną - deklaruje Wojciech Dobrołowicz.

Miasto dąży też do stworzenia na naszym terenie połączenia kolejowego. Na razie region z pozostałą częścią Polski łączy tylko jedna droga a to za mało, by myśleć o rozwoju. Wykluczenie komunikacyjne jest obecnie poważną przeszkodą w rozwoju strefy dla przedsiębiorców i turystyki.

Czeska ofensywa 

W lutym 2021 r. czeskie władze skierowały sprawę związaną z kopalnią Turów do TSUE. Ich zdaniem rozbudowa kopalni zagraża m.in. dostępowi do wody w regionie Liberca.

W maju unijny sąd, w ramach środka zapobiegawczego, nakazał natychmiastowe wstrzymanie wydobycia w kopalni do czasu wydania wyroku. Decyzję TSUE premier Mateusz Morawiecki określił jako bezprecedensową i sprzeczną z podstawowymi zasadami funkcjonowania UE. Polski rząd oświadczył jednocześnie, że wydobycie w kopalni Turów nie zostanie wstrzymane i rozpoczął negocjacje ze stroną czeską.

Pod koniec maja szef polskiego rządu, po rozmowach z premierem Czech Andrejem Babiszem w Brukseli w czasie szczytu UE, poinformował, że obie strony są bliskie porozumienia, w wyniku którego Republika Czeska zgodziła się wycofać wniosek z TSUE.

Z kolei Babisz zapowiedział wówczas, że rząd czeski nie wycofa skargi z TSUE, dopóki nie zostanie podpisana umowa z Polską. Później poinformowano, że rząd Czech będzie wnioskować o 5 mln euro kary za każdy dzień zwłoki w wykonaniu przez Polskę postanowienia TSUE. Dwa dni później Komisja Europejska zdecydowała o dołączeniu jako strona do pozwu Czech przeciwko Polsce.

- Myślę, że uda się doprowadzić do porozumienia z Czechami w sprawie Turowa, ale nie przewiduję, aby to nastąpiło bardzo szybko – powiedział wicepremier i minister aktywów państwowych Jacek Sasin 22 czerwca 2021 r. 

Czytaj także: Zamknięcie największej polskiej elektrowni to ogromny problem społeczny

 

×

DALSZA CZĘŚĆ ARTYKUŁU JEST DOSTĘPNA DLA SUBSKRYBENTÓW STREFY PREMIUM PORTALU WNP.PL

lub poznaj nasze plany abonamentowe i wybierz odpowiedni dla siebie. Nie masz konta? Kliknij i załóż konto!

SPÓŁKI

KOMENTARZE (0)

Do artykułu: Elektrownia i kopalnia Turów to największy pracodawca w regionie. I największy dostawca wody pitnej

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 34.229.63.215
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!