PARTNERZY PORTALU

Program rozwoju elektrowni jądrowych jest zagrożony?

Program rozwoju elektrowni jądrowych jest zagrożony?
Wśród możliwych przyczyn dymisji ministra Piotr Naimskiego jak bumerang powraca jego rezerwa wobec odległej w czasie koncepcji rozwoju w naszym kraju małych elektrowni jądrowych - zwłaszcza kosztem tradycyjnych, wielkich elektrowni tego rodzaju. Fot. PTWP / Piotr Waniorek
  • Ten tekst jest częścią STREFY PREMIUM WNP.PL
  • Autor: Jerzy Lipka
  • Dodano: 05-08-2022 06:01

- Polski po prostu nie stać na dalsze opóźnianie realizacji programu budowy elektrowni jądrowych, konserwowanie obecnej patologicznej sytuacji w energetyce. Nie stać nas, by nie budować tak dużych jak i małych reaktorów jądrowych; szkoda, że część decydentów i część opozycji tego nie rozumie. Jakie decyzje podejmie w obliczu tego wyzwania rząd Zjednoczonej Prawicy i czy wpisze się w ten dotychczasowy kompromitujący klasę polityczną schemat - zobaczymy - pisze w nadesłanym do nas tekście publicystycznym Jerzy Lipka, przewodniczący obywatelskiego Ruchu na Rzecz Energetyki Jądrowej.

  • W Programie polskiej energetyki jądrowej (PPEJ) mogą zostać uwzględnione zarówno duże, jak małe reaktory jądrowe. Jednak rdzeniem Programu pozostają duże reaktory typu PWR - to technologia dobrze poznana i opanowana. A w założeniach PPEJ przyjęto, że w naszym kraju mają pracować technologie sprawdzone i działające gdzie indziej - podkreśla Jerzy Lipka, przewodniczący obywatelskiego Ruchu na Rzecz Energetyki Jądrowej.
  • Akcentuje, że niewielka moc małych reaktorów, przy deklarowanych łącznie kilkunastu sztukach przez poszczególne podmioty w naszym kraju, spowodowałaby większe ich znaczenie jedynie w energetyce przemysłowej. A energetyka przemysłowa zasilająca konkretne zakłady pracy stanowi drobną część całej polskiej energetyki.
  • Czas budowy dużego bloku jądrowego to ok. 6 do 7 lat; Koreańczycy deklarują nawet 5 lat. Czas budowy BWRX-300 - to dwa lata. Ale pierwsze takie reaktory mają się w Polsce pojawić w 2029 lub 2030 roku... - To bardzo optymistyczne założenie - ocenia Jerzy Lipka.

 

×

DALSZA CZĘŚĆ ARTYKUŁU JEST DOSTĘPNA DLA SUBSKRYBENTÓW STREFY PREMIUM PORTALU WNP.PL

lub poznaj nasze plany abonamentowe i wybierz odpowiedni dla siebie. Nie masz konta? Kliknij i załóż konto!

KOMENTARZE (61)

Do artykułu: Program rozwoju elektrowni jądrowych jest zagrożony?

  • wojtek 2022-08-08 14:34:06
    Ale absurdalne wpisy. Czym większy analfabeta energetyczny tym większa potrzeba pisania. Co z tego wychodzi sami widzicie.
  • Andrzej Mikulski 2022-08-08 13:30:03
    Autor broni obecnej wersji Programu Polskiej Energetyki Jądrowej, ale nie należy zapominać, że program opracowany został w latach 2009-2014 i wtedy sytuacja energetyki jądrowej wyglądała zupełnie inaczej, do dyspozycji były tylko duże reaktory. Obecnie jest alternatywa budowy reaktorów o mniejszej mocy w dobrze opanowanej technologii reaktorów chłodzonych wodą. W Polsce proponowane są reaktory firmy NuScale o mocy 77 MWe i Last Energy o mocy 20 MWe, które mogą zapewnić ciągłe zasilanie wybranym zakładom przemysłowym. Ten pierwszy reaktor posiada zezwolenie amerykańskiego urzędu dozoru jądrowego (US NRC), a dla drugiego dopiero planowane jest wystąpienie o takie zezwolenie. Są tylko projekty firm, które do tej pory nie zbudowały żadnego reaktora, zatem ich bezpieczeństwo zapewniona jest tylko w dokumentach. Inną propozycją jest oferowany przez General Electric Nuclear reaktor BWRX-300 o mocy 300 MWe, który może być przydatny w systemie elektroenergetycznym kraju i budowany w lokalizacjach wyłączanych elektrowni konwencjonalnych. Firma ta od ponad 60 lat buduje reaktory, a ten konstrukcyjnie wywodzi się od reaktora o większej mocy posiadającego zezwolenie amerykańskiego urzędu dozoru jądrowego oraz opiera się na doświadczeniu eksploatacyjnym dwóch podobnych reaktorów (Humboldt Bay o mocy 60 MWe w USA i Dodewaard o mocy 65 MWe w Holandii), które eksploatowane były odpowiednio przez 13 i 28 lat i wyłączone ze względów ekonomicznych. Zatem niech spółka państwowa PEJ zajmuje się dużym reaktorem za państwowe pieniądze i uruchomi pierwszy z nich w zapowiadanym terminie 2033 roku a równocześnie rzetelnie popierajmy od strony legislacyjnej (wydawanie odpowiednich zezwoleń) by firmy prywatne za własne pieniądze uruchomiły pierwsze reaktory, jak zapowiadają w 2029 roku. PS: w omawianym artykule chodzi o reaktor firmy NuScale, a nie NewScale.
  • Simon 2022-08-05 19:25:39
    Nie jest prawdą, że energetyka przemysłowa ma w Polsce marginalne znaczenie, pracując 24/7 w zakładach o ruchu ciągłym jest dokładnie odwrotnie. Do systemu daje tyle energii co potencjalnie dwa reaktory AP1000. To nie wyłącznie produkcja energii elektrycznej jest powodem zainteresowania małymi reaktorami, a...ciepło. Połowę produkcji ciepła w Polsce zużywa przemysł, najwięcej szeroko pojęty przemysł chemiczny. Sam Ciech zużywa rocznie prawie mln ton węgla. W przypadku dużych reaktorów ciepło to duży problem, wystarczy zobaczyć jakie problemy ma teraz Francja z chłodzeniem reaktorów. Słowem małe reaktory pozwolą na dużo większy skok w zmniejszeniu zużycia węgla. To co w przypadku dużych jest problemem, w przypadku małych jest atutem. Świat idzie w kierunku energetyki rozproszonej, bo jakakolwiek awaria takiego kloca, to duże ryzyko dla systemu. Przy ostatniej awarii Bełchatowa ledwo się wywinęliśmy od blockoutu. Każdy innowacyjny projekt to ryzyko, ale patrząc jak "rewelacyjnie" w Europie idzie budowa dużych bloków atomowych...Koreańskimi sukcesami na arabskiej pustyni specjalnie bym się nie podniecał, w UE obowiązują zupełnie inne standardy. U nas nie ma skoszarowanych robotników z Indii. Swoją drogą to Koreańczycy musieli też wyłączyć dwa reaktory z powodu "galaretowatych stworów", u Francuzów dla odmiany powodem były...ryby. Małe reaktory nie będą mieć problemów z chłodzeniem, bo ich ciepło wykorzysta przemysł i lokalni mieszkańcy. To dobrze, że biorą się za to prywatne firmy zamiast państwowych, liczących na obfite dotacje z budżetu.
    • Jerzy Lipka 2022-08-05 20:28:36
      Zapomina Pan, że małe reaktory jądrowe potrzebuję przejść "okres wieku dziecięcego" gdzie najprawdopodobniej ich ewentualne niedoróbki wyjdą dopiero na wierzch. Oczywiście, chciałbym by wszystko poszło zgodnie z planem i w 2029 roku by powstał u nas pierwszy taki reaktor, ale trudno jednoznacznie na to liczyć. Nie neguję roli energetyki przemysłowej i wytwarzania ciepła, właśnie po to są nam małe i średnie reaktory jądrowe. Ale, przy podobnych procedurach jak dla dużych, postawienie kilkudziesięciu takich reaktorów potrwa o wiele dłużej niż 3 czy 4 dużych. Tym bardziej, że budowy tych dużych idą coraz sprawniej, przykładowo Hincley Point C bez porównania sprawniej niż Olkuioto. Co do odprowadzania ciepła właśnie dlatego chcemy budować duże reaktory najpierw nad Bałtykiem w Choczewie, by chłodzenie było zapewnione. to reaktory dla energetyki zawodowej, eliminujące paliwa kopalne w sposób trwały, bezpowrotny, na trzy pokolenia. Efekt skali czyni, że prąd z nich będzie tańszy niż z prototypów np NewScale. To są sprawdzone konstrukcje, dlaczego więc ich nie zastosować w Polsce, skoro tyle krajów z nich korzysta, mając lepszą i stabilniejszą od nas energetykę. Na pustyni buduje się dłużej i ciężej, tam są upały do 50 st C kiedy w ogóle nie można pracować. W Polsce coś takiego nie występuje. Koreańczycy mówią wyraźnie, 5 lat na taki reaktor w Polsce od momentu wbicia łopaty w ziemię i mamy EJ. Ale nie lobbuję za Koreańczykami, bo Amerykanie i Francuzi też wiele się nauczyli. Trzeba w Polsce ogłosić oficjalny przetarg i wybrać jedną z trzech technologii, tego chcę i wierzę że się stanie w tym roku, trzeba jednak trochę pomóc w tym. Więcej wiary we własne polskie siły mniej kompleksów i uprzedzeń, to moje słowa do Rodaków!
      • Simon 2022-08-05 22:11:33
        Choczewo to ma być dobra lokalizacja? Na Bałtyku mają powstać farmy wiatrowe o mocy 12-27 GW. Efekt będzie taki, że województwo pomorskie będzie produkować więcej energii elektrycznej niż reszta Polski. Jak PSE ma to rozesłać po kraju? Dużo lepiej wykombinował to Solorz. Małe reaktory będą produkować wodór, który razem z biometanem trafi do jego nowego bloku gazowego. Ten o wiele lepiej nadaje się do współpracy z oze. Takie klastry to przyszłość energetyki w Polsce. Małe reaktory to małe nakłady finansowe, gdy pójdzie coś nie tak, dużo łatwiej się wycofać z inwestycji. Budowa w XXI wieku wszystkich dużych bloków atomowych w Europie to jedna wielka wtopa. Powód jest prozaiczny, jak przez lata nic nie budowano, to firmy utraciły ludzi, poddostawców i kompetencje. Małe modułowe bloki będą wymagać dużo mniej roboczogodzin czy poddostawców, co ma w tych okolicznościach kapitalne znaczenie. Odwołanie Naimskiego z mojego punktu widzenia miało jak najbardziej sens. Z rządu odszedł ostatni kumpel z ławki J.K. Temu krajowi potrzeba świeżego spojrzenia. Na koniec jedna uwaga o COP. W 1939 w PZL-1 w Warszawie zwalniano ludzi z braku zamówień, gdy w PZL-2 w Mielcu przyjmowano. W Warszawie produkowano myśliwce, których tak nam zabrakło w 1939, w Mielcu nikomu niepotrzebne bombowe Łosie. Jaki sens miało budowanie nowych zakładów zbrojeniowych, gdy istniejące cierpiały na brak zamówień? COP bardzo przydał się Niemcom, mieli dobre zaplecze remontowe dla swojego frontu wschodniego.
    • Jerzy Lipka 2022-08-07 19:45:04
      Tak, proszę Szanownego Pana, Choczewo to bardzo dobra lokalizacja z punktu widzenia 38 mln Polaków i całego kraju, mniej może z punktu widzenia garści egoistów i ich prywaty, którzy mają tam trochę działek, choć przecież nikt nie zamierza ich wywłaszczać. Po pierwsze woda do chłodzenia reaktorów w odpowiedniej ilości i temperaturze jest zapewniona, niezależnie od tego, czy na zewnątrz - 40 st C czy + 40 st C! Tego się nie da powiedzieć o lokalizacjach śródlądowych, woda w naszych płytkich rzekach w upały sięga 22 st C i nie za bardzo nadaje się do chłodzenia dużych reaktorów, podobnie, jak nie bardzo nadaje się do chłodzenia i elektrowni konwencjonalnych. Po drugie, lokalizacja nadmorska jest słuszna z punktu widzenia energetycznego zapotrzebowania, na dzień dzisiejszy województwo pomorskie produkuje mniej niż 50% energii, którą zużywa, resztę trzeba sprowadzać z centralnej Polski. Kosztem zresztą zwiększonej emisji w tym rejonie. Jeszcze gorsza sytuacja panuje w sąsiednim warmińsko-mazurskim. Więc na północy jest potrzebne stabilne źródło energii, do tego bez-emisyjne. Wiatraki morskie dają energię od czasu do czasu, elektrownia jądrowa zawsze gdy trzeba. Współpraca tych dwóch źródeł jest ważna. No i sytuacja gospodarcza regionu. Trójmiasto szybko się rozwija, potrzebuje energii, a rejon Choczewa to typowa turystyka, praca jest, ale w sezonie. Co w innych okresach? Dalekie podróże do Trójmiasta za chlebem! Czy to normalne? Ludzie, którzy w Choczewie na codzień nie żyją, ale tylko tam przyjeżdżają na swoje działki i wynajmują nieruchomości w sezonie, a potem wracają w swoje rodzinne strony, nie rozumieją tych problemów, im nie zależy, by gmina miała wyższe dochody z podatków płaconych przez elektrownię.
      • maluszek88 2022-08-08 09:15:15
        a ja myślę że słoną wodą z morza nie można chłodzić reaktorów. zaraz wszystko zardzewieje. nawet jak to tylko obieg wtórny to myślę że to zły pomysł. wgl to po co chłodzić wodę jak chodzi o to aby ona parowała i dawała prąd. nie jestem inzynierem ale ja bym ciepłą wodę zawracał do reaktora znowu żeby szybciej sie grzała. wtedy mniej mocu potrzeba i bym tak odparował wszystko :D o jakies pompy ciepła sie ludzie zabiajją że niby pod ziemią jest cieplej xD taaa akurat :D zimno jak to pod ziemią. róznica jest na minus w stosunku do temperatury domu wiec ogrzewamy jeszcze ziemie pod budynkiem prądem z pompy a potem zdziwienie że takie rachunki za prąd. rydzyk w toruniu sie wwiercil na 2 kilometry a i tak musial podgrzewać tą wodę spod ziemi bo miala nie wiecej jak 60 stopni. wiec jak tu ogrzac dom jak pompy ciepła max na 10 metów w ziemie wkopane. ehh bajeczki
    • Jerzy Lipka 2022-08-07 19:58:20
      Jeszcze jedno Panie Simon! System energetyczny istnieje po to, aby zapewniał ZAWSZE wystarczającą ilość energii, a nie po to, by zapewnić dochody branży OZE. O tym się zapomina. OZE może się rozwijać, oczywiście jestem za tym, ale jestem przeciw temu, by cały system energetyczny był skonfigurowany pod potrzeby OZE. Z kolei nie tylko elektrownie gazowe mogą z OZE współpracować, jądrowe też, tyle, że częsta zmiana mocy nie jest wskazana z uwagi na konieczność spłacania kredytu zaciągniętego na budowę. Im mniej elektrownia pracuje, tym później go spłaci. Rozproszenie energetyki nie może być dogmatem, nową ideologią, a zdaje się, niektórzy dogmat z tego zrobili. Otóż nie, energetyka i moc bloków ma być taka, jaka jest potrzebna, bez wskazywania, mała czy duża. Ma zapewnić zawsze, o każdej porze dnia i nocy tyle energii, ile trzeba. Tym bardziej, że mamy rozwijać elektro-mobilność oraz ogrzewanie elektryczne zamiast gazowego. Więc energii potrzeba będzie dużo więcej niż dziś. Co do tzw poślizgu, do znudzenia powtarzam nie wiem który raz, ze poślizgi miały prototypy reaktorów, takim był EPR w Finlandii. Bloki nr 5 czy 6 na świecie już nie będą miały, bo następuje standaryzacja, wyciągane są też wnioski z poprzednich inwestycji. Już Hinkley Point C w W. Brytanii idzie zgodnie z planem. Koreańczycy pokazali w Barakah, że są w stanie zbudować w 10 lat elektrownię z czterech bloków łącznie o mocy Bełchatowa. A na pustyni nie da się prowadzić prac przy temperaturze 50 st C. U nas tego nie ma i będzie szybciej, Koreańczycy zapewniają, że zbudują pierwszy blok elektrowni w 5 lat od wbicia łopaty w ziemię.
    • Jerzy Lipka 2022-08-07 20:21:28
      Wreszcie sprawa COP. Gdyby Inspektorem Sił Powietrznych II R.P. nie był generał Rajski, zwolennik teorii, że bombowce wygrywają każdą wojnę, to u nas produkowano by myśliwce. To Rajski przerzucił przemysł na bombowce, a myśliwce które pochodzą sprzed jego rządów z roku 1935 były jak na ten czas najlepsze na świecie. Polska sprzedała takie Grecji, Rumunii, Jugosławii. Niestety, w 1939 niemieckie Messerschmity 109 już przewyższały osiągami nasze myśliwce z 1935, ale Polska i tak sprzedała wszystkie te myśliwce za granicę. Zostawiając sobie znacznie starsze typy. Rozwijano za to produkcję udanych konstrukcji Łosi i Karasi, ale to nie myśliwce były. Stąd w samolotach myśliwskich Polska tak silnie ustępowała Niemcom, sytuacji próbował zaradzić generał Zając, który od lutego 1939 zajął stanowisko po dymisji gen Rajskiego. Chciał on naprawić błędy poprzednika, zapewnić Polsce myśliwce z importu, bo spodziewał się że wojna będzie, nim Polska rozwinie ich produkcję. Miał rację, wybrał najlepsze wówczas w Europie myśliwce brytyjskie Spitfayer i Hurrican, ale Brytyjczycy odmówili sprzedaży Polsce tych samolotów, twierdząc, że ich przemysł ma za małe moce produkcyjne. Więc zamówił francuskie myśliwce, które już były nawet w drodze wraz z inną bronią w sierpniu 1939, niestety nie dotarły te statki do Gdyni przed 1 września. Zawróciły więc i okrężną drogą udały się na Morze Czarne by przez Rumunię ten sprzęt dostarczyć do Polski, na Przedmoście Rumuńskie. Potem są różne wersje wydarzeń, dość powiedzieć, że rozładunek przerwano. Ta broń nigdy nie dotarła do Polski. Wszystko to można znaleźć w książce "Stracone szanse września 1939". Kiedy to czytałem, było mi szczególnie przykro, bo statki z tą nowoczesną bronią mogły zmienić historię i przebieg kampanii 1939 roku. Zabrakło naprawdę niewiele, by dopłynęły. Pozdrawiam Jerzy L.
  • Jerzy Lipka 2022-08-05 18:26:05
    Akurat lubię historię i często czytam o II RP. Kraj był dużo biedniejszy niż dziś, ale... Ludzie wtedy mieli dumę z bycia Polakami po odzyskaniu niepodległości, mieli też wiarę w swoje siły, wierzyli, że nam Polakom może się udać! Dlatego powstała Gdynia, później też COP. A dziś wielu Polakom tej wiary we własne możliwości jako narodu po prostu brakuje. Mają kompleksy, czego wręcz nie rozumiem, także kompleksy natury narodowej, czego jeszcze bardziej nie rozumiem. Mamy wspaniałych przodków i by być ich godnymi, nie wolno być mięczakami. Otóż budowa elektrowni jądrowej wymaga oprócz ciężkiej pracy też właśnie wiary we własne siły i możliwości. Ja, choć urodziłem się po wojnie, po dziadkach przejąłem w genach ich mentalność przedwojenna. Dlatego z wiarą w sukces podchodzę do budowy EJ w Polsce, i wierzę też, że uda się do tego doprowadzić wbrew przeciwnościom. To tyle.
  • Poppis 2022-08-05 17:46:43
    Trzeba rozstrzelac.za.to ze nie zrealizowały elektrowni jadrowych tylko zamykały węglowe.noe.zastępujac.tego jakby nir obywayelskie pv i wiatraki juz by bylo po nas

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 18.208.126.232
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!