PARTNERZY PORTALU

Ostra krytyka NIK: przepisy nie eliminują paliw najgorszej jakości

Ostra krytyka NIK: przepisy nie eliminują paliw najgorszej jakości
- Od czasu naszej poprzedniej kontroli, czyli tej z 2014 roku, sytuacja Polski na tle innych krajów europejskich nie uległa poprawie w zakresie jakości powietrza - podkreślił szef NIK. fot. PTWP
  • Ten tekst jest częścią STREFY PREMIUM WNP.PL
  • Autor: PAP/AH
  • Dodano: 07-11-2018 07:32

Przepisy w niewystarczającym stopniu zabezpieczają przed spalaniem paliw najgorszej jakości, w tym mułów i flotokoncentratów – przekonywał prezes NIK Krzysztof Kwiatkowski. Dodał, że „niezrozumiałe” jest wydłużenie o dwa lata możliwości palenia miałami węglowymi.

  • Zdaniem prezesa NIK choć przepisy mówią o zakazie sprzedaży paliw z domieszkami mułów węglowych czy flotokoncentratów, to w praktyce weryfikacja tego może być trudna.
  • Grzegorz Tobiszowski ocenił, że obecne regulacje "zdecydowanie" przesuwają nas w kierunku osiągania coraz lepszych parametrów, jeśli chodzi o czyste powietrze.
  • Jonasz Drabek z ME zaznaczył, że przepisy wprost zabraniają sprzedaży paliw stałych nieprzystosowanych do spalania w gospodarstwach domowych. Wymienił tu muły i flotokoncentraty, niesort, "produkty węglopochodne", w których jest mniej niż 85 proc. węgla kamiennego.

Kwiatkowski na posiedzeniu sejmowej komisji ds. kontroli państwowej przedstawił informację NIK o wynikach kontroli ochrony powietrza przed zanieczyszczeniami.

- Od czasu naszej poprzedniej kontroli, czyli tej z 2014 roku, sytuacja Polski na tle innych krajów europejskich nie uległa poprawie w zakresie jakości powietrza - podkreślił szef NIK.

Z informacji izby wynika, że stężenia benzo(a)piernu w Polsce, czyli najbardziej toksycznych składników smogu, są największe w całej UE. Dodał, że stężenia benzo(a)pirenu, które maksymalnie powinny wynosić według norm WHO (Światowej Organizacji Zdrowia) 1 ng na metr sześc. są w naszym kraju są przekroczone ponad ośmiokrotnie.

Dodał, że nie lepiej jest z zanieczyszczeniami powietrza pyłami zawieszonymi PM10 i PM2,5, choć ich stężenie różni się w poszczególnych częściach kraju. Generalnie najgorzej jest na południu Polski, w centrum jest umiarkowanie, natomiast północ ma do jakości paliw stałych, które są jednym z elementów powstawania smogu (tzw. niskiej emisji), szef NIK wskazał, iż przepisy w dalszym stopniu dopuszczają do sprzedaży węgiel o wysokiej zawartości wilgoci, popiołu i siarki. Kwiatkowski zwrócił uwagę, że na północy kraju są miasta, gdzie dopuszczalne stężenia kilkukrotnie przekraczają dopuszczalne normy.

Kwiatkowski wskazał, że choć przepisy mówią o zakazie sprzedaży paliw z domieszkami mułów węglowych czy flotokoncentratów, to w praktyce weryfikacja tego może być trudna. - Nie ma definicji mułów i flotokoncentratów. Zdaniem NIK (przepisy - red.) w niewystarczającym stopniu zabezpieczają przed wykorzystaniem paliw najgorszej jakości, w tym mułów i flotokoncentratów - powiedział prezes.

Dodał, że "niezrozumiałym" jest przedłużenie możliwości palenia miałami węglowymi do 30 czerwca 2020 roku. Ten okres przejściowy był też krytykowany przez organizacje pozarządowe zajmujące się walką ze smogiem.

Wiceminister energii Grzegorz Tobiszowski przekonywał z kolei, że ustawa o jakości paliw wraz z towarzyszącymi jej rozporządzeniami "przesuwa nas ze stanu chaosu jakościowego stałych paliw do sprecyzowania, co może być na polskim rynku" zarówno w przypadku węgla importowanego, jak i krajowego. Ocenił, że obecne regulacje "zdecydowanie" przesuwają nas w kierunku osiągania coraz lepszych parametrów, jeśli chodzi o czyste powietrze.

Przypomniał, że efekty rozporządzeń dot. norm jakości paliw stałych będą co dwa lata sprawdzane i w razie konieczności normy mogą zostać zaostrzone. Ocenił, że w związku z wprowadzeniem norm sprzedawany węgiel będzie lepszej jakości.

Jonasz Drabek z ME zaznaczył, że przepisy wprost zabraniają sprzedaży paliw stałych nieprzystosowanych do spalania w gospodarstwach domowych. Wymienił tu muły i flotokoncentraty, niesort, "produkty węglopochodne", w których jest mniej niż 85 proc. węgla kamiennego.

Drabek dodał, że w ocenie resortu od momentu wejścia w życie regulacji (czyli od 4 listopada br.) z rynku zniknie od 11 do 14 proc. paliw stałych nieprzystosowanych do spalania w gospodarstwach domowych. Po 30 czerwca 2020 roku z rynku zniknąć powinno do 27 proc. paliw które są obecnie sprzedawane - wskazał przedstawiciel ME.

Drabek argumentował, że okres przejściowy wprowadzono celowo, by od razu nie "zamknąć polskiego ogrodnictwa". Przekonywał, że miały węglowe są głównie używane przez rolników oraz ogrodników do ogrzewania szklarni.

Przedstawiciel ministerstwa dodał, że np. przejście na spalanie tzw. groszkiem węglowym spowoduje prawie siedmiokrotnie niższa emisję zanieczyszczeń, niż to jest w przypadku gorszej jakości paliw. To - jego zdaniem - spowoduje "radykalną poprawę jakości powietrza".

Drabek przypomniał ponadto, że ustawa, jak i rozporządzenia wprowadzają konieczność posiadania przez sprzedających węgiel certyfikatów jakości, dzięki którym kupujący będą wiedzieć co dokładnie otrzymują.

Według danych Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) z powodu zanieczyszczeń powietrza na świecie umiera 7 mln ludzi, co stanowi 12,5 proc. wszystkich zgonów. Co do Europy, to rocznie z powodu smogu umiera 400 tys. osób, w Polsce 46 tys.

 

×

DALSZA CZĘŚĆ ARTYKUŁU JEST DOSTĘPNA DLA SUBSKRYBENTÓW STREFY PREMIUM PORTALU WNP.PL

lub poznaj nasze plany abonamentowe i wybierz odpowiedni dla siebie. Nie masz konta? Kliknij i załóż konto!

KOMENTARZE (3)

Do artykułu: Ostra krytyka NIK: przepisy nie eliminują paliw najgorszej jakości

  • Gość 2018-11-07 12:44:49
    Będzie wielka kompromitacja na cop 24 jak cały goście z całego świata się dowiedzą z raportu NIK że nasz rząd fikcyjnie walczy ze smogiem pozwalając na spalanie w gospodarstwach węglowych najgorszych i najbardziej emisyjnych odpadów węgla i sortów węgla.
    • Luk 2018-11-07 23:44:39
      Wystarczy że będą oddychać, to przekonają się o tym organoleptycznie
  • Zygmunt 2018-11-07 08:40:48
    Zgadzam się w pełni z oceną NIK co do fasadowej treści przepisów rozporządzeń ministra energii. Dla każdego kto chociaż trochę zajmuje się sprawami smogowymi i coś rozumie ze skutków powodowanych spalaniem odpadów węglowych w paleniskach domowych jest jasne, że to działanie po prostu trucicielskie. Bezpośrednie przez spalającego odpady węglowe, zaś pośrednie przez organy władzy, które na to zezwalają złym prawem. W dodatku przedstawiciele ministra energii usiłują wtłoczyć wielkie idiotyzmy o radykalnej poprawie jakości węgli o niewielkie procenty. To kpina z ogromnej części społeczeństwa narażonego od wielu lat na trujące skutki takiej polityki. Panowie z ministerstwa energii i rządu RP - czy naprawdę nie zdajecie sobie sprawy z tego, że wasze tłumaczenia to przysłowiowe 'leczenie dżumy cholerą'? Dlaczego nie przesuwacie tych odpadów jako dodatków do węgli dla wielkiej energetyki oraz wielkiego ciepłownictwa? Nie znacie odpowiedzi? Znacie ją dobrze. Bo wówczas albo ci wielcy odbiorcy zażądaliby ogromnej obniżki ceny za zakup odpadów węglowych (badają ich jakość przy zakupie), albo nie kupiliby tego 'chłamu' (ciepłownicy), bo nie spełniliby norm emisji za co są ogromne kary eko-, a wręcz zamknięcie obiektu. Tylko w paleniskach GD tego ani nie da się zbadać, ani zmierzyć. Panowie po prostu nadal 'trujecie' zarówno swoimi wypowiedziami (z tego można się śmiać), jak też - co gorsza - swoimi decyzjami prawodawczymi (rozporządzenia) - z tego można tylko płakać. Jeśli już nawet NIK ani osobiście Premier Rządu RP nie mogą zdziałać w tej sprawie to naprawdę musi paść pytanie o to czyj interes jest chroniony skandalicznymi rozporządzeniami ministra energii dot. ochrony antysmogowej?

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 44.210.21.70
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!