Pierwszy taki test w historii IRGiT. Sprawdzili opcję niewypłacalności

Pierwszy taki test w historii IRGiT. Sprawdzili opcję niewypłacalności
IRGiT planuje cykliczne przeprowadzanie testów (zdjęcie ilustracyjne) Fot. Shutterstock, Inc.
  • Ten tekst jest częścią STREFY PREMIUM WNP.PL
  • Autor: ICH
  • Dodano: 11-10-2021 15:37

Izba Rozliczeniowa Giełd Towarowych (IRGiT) wspólnie z Towarową Giełdą Energii (TGE) we wrześniu 2021 r. przeprowadziła z udziałem uczestników rynku pierwsze w historii polskiego towarowego rynku giełdowego testy procedury postępowania w sytuacji wystąpienia przypadku naruszenia (niewypłacalności) uczestnika rynku. Zgodnie z procedurą należy jak najszybciej zamknąć pozycje rynkowe pechowej firmy z jak najmniejszą stratą, ponieważ to się przekłada na innych uczestników rynku. Pełny raport z testów zostanie opublikowany za kilka tygodni, ale pierwsze wnioski już są.

  • - Przeprowadzone przez nas testy cieszyły się największym zainteresowaniem naszych członków w historii testów IRGiT. Nie ukrywam, że symulacja niewypłacalności była jednym z naszych priorytetów na rok 2021 - mówi Łukasz Goliszewski, wiceprezes IRGiT.
  • W testach niewypłacalności, jak informuje IRGiT, aktywnie wzięło udział 20 podmiotów, czyli ponad jedna trzecia członków Izby, których reprezentowało 40 maklerów aktywnie składających zlecenia podczas testu.
  • - Wydaje mi się, że kolejne symulacje są potrzebne, ponieważ zwiększają one świadomość zagrożeń na rynku i wyjaśniają funkcję Izby, której główną rolą jest dbanie o bezpieczeństwo rozliczeń - komentuje Robert Sikorski, dyrektor Departamentu Handlu ZE PAK, członek Komitetu ds. Ryzyka IRGiT.
Izba Rozliczeniowa Giełd Towarowych (IRGiT) odpowiada za obsługę finansową wszystkich transakcji zawieranych na TGE oraz zarządzanie ryzykiem związanym z tymi transakcjami.

Zobacz także: TGE i IRGiT uhonorowały najaktywniejsze spółki oraz maklerów roku 2020

Testy procedury postępowania w sytuacji wystąpienia tzw. przypadku naruszenia, czyli niewypłacalności członka IRGiT, zostały przeprowadzone 22 września 2021 roku. Pokazały one, że m.in. ze względów edukacyjnych warto ćwiczyć trudne scenariusze, aczkolwiek pytaniem jest, jak często należy je przeprowadzać, żeby nie zdewaluować ich wartości.

Czytaj również: Euro wchodzi na zabezpieczenia w Izbie Rozliczeniowej Giełd Towarowych

- Przeprowadzone przez nas testy cieszyły się największym zainteresowaniem naszych członków w historii testów IRGiT. Zależało nam, aby uczestniczyło w nich jak najwięcej maklerów, dlatego też podejmowaliśmy wiele działań na poziomie komunikacji z rynkiem, które miały na celu ich promocję. Nie ukrywam, że symulacja niewypłacalności była jednym z naszych priorytetów na rok 2021 - mówi Łukasz Goliszewski, wiceprezes zarządu IRGiT.

Wszystko się może zdarzyć, czyli symulowanie kłopotów

Punktem startowym, jak wyjaśnia IRGiT, była sytuacja, w której fikcyjna firma nie była w stanie wywiązać się z płatności za towary zakupione na giełdzie oraz nie była w stanie uzupełniać wymaganych zabezpieczeń, które członkowie giełdy wnoszą do Izby, żeby ograniczyć swoje ryzyko (np. kredytowe lub braku płynności), ale też tak naprawdę ryzyko całego rynku giełdowego.

- W teście podmiotem niewypłacalnym był hipotetyczny podmiot, specjalnie wykreowany na potrzeby symulacji. Zdecydowaliśmy, że to będzie średni podmiot, którego udział w rynku oscylował od 3 do 5 proc. obrotów, działający na rynkach energii i gazu i mający w portfelu na tych rynkach zarówno pozycje kupna, jak i sprzedaży - wyjaśnia Tomasz Wieczorek, dyrektor Działu Zarządzania Ryzykiem w Izbie.

Zanim rozpoczęły się testy, Izba podała maklerom harmonogram przewidywanych działań, w tym godzinę wysłania komunikatu informującego o rozpoczęciu symulacji - normalnie komunikat o niewypłacalności członka giełdy nadszedłby niespodziewanie. Wszystko po to, aby maklerzy odpowiednio poukładali swoje normalne obowiązki, ponieważ biorąc udział w ćwiczeniu, chociaż oczywiście w odrębnym systemie, pracowali jak co dzień.

- Wyglądało to tak, że uruchomiliśmy procedurę przewidzianą na wypadek niewypłacalności członka Izby, czyli najpierw poinformowaliśmy maklerów, że Izba podjęła decyzję o uznaniu, że podmiot naruszył regulamin i będziemy przystępować do procesu zamykania jego pozycji. Współpracowaliśmy z TGE, która składała zlecenia na rachunek niewypłacalnego członka giełdy na podstawie naszych dyspozycji. Dobra współpraca z TGE to bardzo ważny element wpływający na skuteczność testów - mówi Łukasz Goliszewski.

- W marcu ubiegłego roku mieliśmy do czynienia z realną niewypłacalnością, z realnym przypadkiem naruszenia. Z tego zdarzenia wyciągnęliśmy wiele wniosków, omówiliśmy je z Komitetem ds. Ryzyka przy IRGiT i zaktualizowaliśmy nasze procedury tak, aby rynek był bezpieczniejszy. Wrześniowe testy niewypłacalności odbywały się już wg zaktualizowanej procedury - wyjaśnia Tomasz Wieczorek.

Dziesiątki maklerów w równoległej rzeczywistości

W testach niewypłacalności, jak informuje IRGiT, aktywnie wzięło udział 20 podmiotów, czyli ponad jedna trzecia członków Izby, których reprezentowało 40 maklerów aktywnie składających zlecenia podczas testu. Zgłoszone spółki odpowiadały za prawie 75 proc. udziałów w rynku.

- W rzeczywistości nie będziemy mieli tak komfortowej sytuacji jak na testach, ponieważ nie zostaniemy uprzedzeni o niewypłacalności jakiegoś podmiotu. Z tego punktu widzenia wartość dodana testów polega na tym, że gdy otrzymamy pierwszą informację o tym, że coś się wydarzyło na rynku, to już wiemy, czego możemy się spodziewać w następnych krokach oraz możemy dostosować swoje działania handlowe do zaistniałej sytuacji - mówi Monika Tomaszewska, makler ZE PAK.

- Z mojej perspektywy testy były też o tyle ciekawym doświadczeniem, że obserwowałam, jak mogą zmieniać się decyzje maklerów, jak wzrasta płynność na rynku oraz jaki może mieć wpływ takie zdarzenie na ceny. Oczywiście to była symulacja, jednakże bez wątpienia takie testy pozwalają wyciągnąć wnioski na przyszłość oraz lepiej przygotować się do realnej sytuacji niewypłacalności członka Izby - dodaje Monika Tomaszewska.

Robert Sikorski, dyrektor Departamentu Handlu ZE PAK, ale także członek Komitetu ds. Ryzyka IRGiT, podkreśla, że Izba posiada bardzo precyzyjne procedury obsługi niewypłacalności.

- Izba stosuje jasne zasady postępowania, zawarte w procedurze, która zakłada przymusowe zamykanie pozycji niewypłacalnego podmiotu, co nazywam „wyprzedażą”. Jest to pierwszy krok, jaki Izba musi wykonać w takiej sytuacji. Ale nie zawsze jest tak, że pozycja zamknie się na „zero” lub z zyskiem. W związku z tym regulamin przewiduje m.in. pobieranie pieniędzy od członków Izby, zdeponowanych w funduszu gwarancyjnym, na pokrycie strat wygenerowanych przez niewypłacalny podmiot - wyjaśnia Robert Sikorski.

- Może się okazać, że Izba nie zamknie pozycji na zero i wówczas może wystąpić o wpłaty na fundusz gwarancyjny, co jest minusem, bo w praktyce oznaczałoby konieczność pokrycia straty niewypłacalnego członka Izby przez inne podmioty. Dlatego tak istotne są takie testy i dlatego tak ważne jest, aby wszyscy zrozumieli, że stoją na równoważni - z jednej strony każdy chce zarobić podczas tzw. wyprzedaży, ale z drugiej strony musimy mieć na uwadze, że spółka może dopłacić do funduszu gwarancyjnego w przypadku, gdy IRGiT nie domknie pozycji na „zero”. Zatem należy ostrożnie zachowywać się w takich sytuacjach, gdyż dodatkowy przychód podczas transakcji wynikających z niewypłacalności może się odbić na dodatkowej wpłacie spółki do funduszu gwarancyjnego - komentuje Robert Sikorski.

Testy IRGiT dobrowolne; na zachodnich rynkach często obowiązkowe 

IRGiT zachęcała do udziału w omawianych testach niewypłacalności, ale tak czy inaczej były one dobrowolne. Natomiast jak mówi Łukasz Goliszewski, na zachodnich rynkach takie testy często są obowiązkiem zapisanym w regulaminach.

- Taki obowiązek jest wprowadzany po to, aby mieć pewność, że każda firma ma wiedzę, co dzieje się w przypadkach naruszenia i jak należy postępować. To świadczy o powadze tematu. Być może kiedyś jako rynek dojrzejemy do wprowadzenia wspomnianego obowiązku. Teraz to był test dobrowolny i jesteśmy bardzo zadowoleni z jego wyników, jeśli chodzi o aktywność i zaangażowanie członków Izby - mówi Łukasz Goliszewski, nie kryjąc, że testy były też wyzwaniem dla IRGiT.

- Pamiętajmy, że część członków giełdy to niewielkie podmioty, które poniekąd zostały regulacyjnie zmuszone do członkostwa na giełdzie. Ich poczucie odpowiedzialności za sytuację na rynku, a także udział wolumenowy obrotu w porównaniu do dużych członków giełdy z akcjonariatem Skarbu Państwa są niewielkie. Wydaje mi się, że te niewielkie podmioty mogły nie wziąć udziału w testach, ponieważ oceniły, że sytuacja i tak jest w rękach dużych graczy, co jak przypuszczam, jest faktem. Dlatego jeśli testy miałyby być obowiązkowe, to powinniśmy rozważyć, od jakiego poziomu obrotów - ocenia Robert Sikorski.

Testy wypłacalności zaczęły się 22 września i przeciągnęły się na 23 września, ponieważ 22 września nie udało się zamknąć wszystkich pozycji wykreowanego, niewypłacalnego podmiotu.

- Szybkie i sprawne zamykanie pozycji niewypłacalnego podmiotu to wielkie wyzwanie dla Izby, ponieważ kiedy pozwalamy, aby ten proces trwał dłużej, to teoretycznie narażamy portfel na większe straty. Naszym celem zatem jest, aby zrobić to jak najszybciej, a tym samym mitygować ryzyko potencjalnych strat. W naszych modelach wewnętrznych zakładamy, że zamykanie pozycji następuje w ciągu dwóch dni, ponieważ teoretycznie na tyle czasu mamy zabezpieczenia na pokrycie zmian cen - wyjaśnia Łukasz Goliszewski.

Raport i co dalej? 

- Od samego początku deklarowaliśmy rynkowi, że przygotujemy raport na temat testów niewypłacalności, który opublikujemy z wnioskami i rekomendacjami. Z całą pewnością część z nich będzie dotyczyła naszych spraw wewnętrznych, a część będzie miała charakter ogólny - komentuje Łukasz Goliszewski.

IRGiT planuje cykliczne przeprowadzanie testów oraz modyfikację scenariuszy testowych w przyszłości.

- Wydaje mi się, że kolejne symulacje są potrzebne, ponieważ zwiększają one świadomość zagrożeń na rynku i wyjaśniają funkcję Izby, której główną rolą jest dbanie o bezpieczeństwo rozliczeń. Maklerzy mają doskonałą świadomość w zakresie mechanizmów niewypłacalności i faktu, iż wszyscy członkowie muszą pokryć stratę wynikłą z niewypłacalności jednego z członków TGE, ale wydaje mi się, że nie wszyscy uczestniczący w rozliczeniach transakcji giełdowych do końca zdają sobie sprawę, jak funkcjonują mechanizmy zarządzania ryzykiem w Izbie i że nagle może się pojawić nakaz dodatkowej wpłaty na poczet funduszu gwarancyjnego - komentuje Robert Sikorski.


 

×

DALSZA CZĘŚĆ ARTYKUŁU JEST DOSTĘPNA DLA SUBSKRYBENTÓW STREFY PREMIUM PORTALU WNP.PL

lub poznaj nasze plany abonamentowe i wybierz odpowiedni dla siebie. Nie masz konta? Kliknij i załóż konto!

KOMENTARZE (0)

Do artykułu: Pierwszy taki test w historii IRGiT. Sprawdzili opcję niewypłacalności

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 44.192.38.248
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!