Prezes PGE o cenach prądu, CO2, ciepłownictwie i NABE

Prezes PGE o cenach prądu, CO2, ciepłownictwie i NABE
- Zapowiedź Komisji Europejskiej mówiąca o przekierowaniu wszystkich przychodów z aukcji uprawnień do emisji CO2 na działania związane z klimatem to bardzo dobra propozycja - uważa Wojciech Dąbrowski, prezes zarządu PGE. Fot. mat. PGE
  • Ten tekst jest częścią STREFY PREMIUM WNP.PL
  • Ireneusz Chojnacki
    Ireneusz Chojnacki
  • Dodano: 19-08-2021 06:02

W unijnym pakiecie Fit for 55 tak naprawdę zawiodły nasze oczekiwania propozycje dotyczące ciepłownictwa. Naszym zdaniem nowe kryterium emisji CO2 zaproponowane w ramach definicji wysokosprawnej kogeneracji, czyli 270 g CO2/kWh, przynajmniej teoretycznie jest możliwe do spełnienia, ale powinno być stosowane dopiero od 2030 r. (...). Ten czas jest nam potrzebny do zrealizowania programów inwestycyjnych związanych z zastąpieniem elektrociepłowni węglowych nowoczesnymi źródłami gazowymi - mówi Wojciech Dąbrowski, prezes zarządu Polskiej Grupy Energetycznej (PGE).

Rozpoczęła się rejestracja na naszą najnowszą konferencję. PRECOP 27 pod patronatem WNP.PL odbędzie się 18-19 października i poprzedzi Szczyt Klimatyczny COP27 w Egipcie. Zapraszamy!

  • Oczywiście, że z perspektywy polskiej energetyki kluczowa będzie reforma unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji (EU ETS), który ma docelowo objąć dodatkowo transport morski i drogowy oraz sektor mieszkalnictwa – zaznacza Wojciech Dąbrowski, prezes zarządu PGE.
  • Nie sądzę, żeby regulacje zaproponowane w Fit for 55 miały znaczenie dla samej NABE (Narodowa Agencja Bezpieczeństwa Energetycznego - przyp. red.). W NABE nie będzie ciepłownictwa i nie ma też planów, żeby inwestowała ona w nowe elektrownie. Projekt NABE jest realizowany planowo – mówi szef energetycznego koncernu.
  • Jako PGE opowiadamy się za uwolnieniem cen prądu dla gospodarstw domowych w Polsce – deklaruje Wojciech Dąbrowski i m.in. wskazuje, że równolegle powinien powstać także system ochrony tzw. odbiorców wrażliwych, zagrożonych ubóstwem energetycznym. Rozmowę publikujemy w cyklu EEC People, który zapowiada zaplanowany na 20-22 września 2021 r. Europejski Kongres Gospodarczy; więcej informacji - www.eecpoland.eu/pl/
Komisja Europejska (KE) w połowie lipca 2021 opublikowała pakiet legislacyjny Fit for 55. Ten pakiet czymś pana zaskoczył?

Wojciech Dąbrowski, prezes zarządu PGE: - Pakiet legislacyjny Fit for 55 to odpowiedź na podniesienie celu redukcji emisji CO2 do 2030 roku z jeszcze niedawno obowiązujących 40 proc. do 55 proc. (w porównaniu do poziomu emisji z 1990 roku). Ta zmiana została już usankcjonowana prawnie. Nowy, wyższy cel redukcji emisji zawiera Europejskie prawo o klimacie.

Czytaj także: Duże zmiany w handlu emisjami. Oprócz bata będzie też marchewka

Realizacja pakietu Fit for 55 - w porównaniu ze scenariuszem redukcji emisji CO2 o 40 proc. do roku 2030 - będzie wymagała wydania na transformację polskiej energetyki dodatkowych środków. Według naszych szacunków jeszcze z zeszłego roku, osiągniecie przez polską gospodarkę 55 proc. celu redukcji emisji do 2030 r. to koszt rzędu 136 mld euro.

W pakiecie Fit for 55 tak naprawdę zawiodły nasze oczekiwania propozycje dotyczące ciepłownictwa. Oceniamy je jako niekorzystne nie tylko dla PGE, ale też dla transformacji ciepłownictwa w całej Polsce.

Jaki konkretnie problem dla transformacji ciepłownictwa wyłonił się - pana zdaniem - z pakietu Fit for 55?

- Nasza strategia zakłada, że do 2030 r. udział produkcji ciepła ze źródeł niskoemisyjnych, czyli innych niż węglowe, wzrośnie do 70 proc. - głównie w efekcie zmiany paliwa węglowego na gaz.

Zobacz również: Kolejny unijny cel w górę. Energii z OZE ma być znacznie więcej

Jesteśmy w trakcie tego procesu, a Komisja Europejska zaproponowała, żeby definicja wysokosprawnej kogeneracji zawierała nowe kryterium, tj. emisji CO2, na poziomie 270 g CO2/kWh, które - według naszej oceny - miałoby być stosowane już od 2026 r. Ta propozycja Komisji jest zbyt daleko idąca dla Polski, ponieważ nie wszystkie inwestycje zostaną ukończone w tak krótkim czasie.

Niespełnienie kryterium emisji 270 g CO2/kWh wykluczałoby możliwość otrzymania pomocy publicznej na inwestycje w wysokosprawną kogenerację. Natomiast spełnienie tego kryterium w przypadku kogeneracji gazowej będzie bardzo trudne, a brak pomocy publicznej może oznaczać zatrzymanie inwestycji w kogenerację gazową.

Dodatkowo Komisja Europejska proponuje nierealistyczny harmonogram dekarbonizacji systemów ciepłowniczych w ramach zmiany definicji efektywnego systemu ciepłowniczego i chłodniczego. Istotnym problemem może być zaprzestanie - już od 2024 r. - finansowania z Funduszu Modernizacyjnego inwestycji gazowych, co również wyklucza kogenerację gazową.

Ta sytuacja przypomina historię z rynku mocy, kiedy dość nagle okazało się, że pomoc publiczną z rynku mocy będą mogły otrzymywać tylko elektrownie spełniające kryterium emisji 550 g CO2/kWh, czyli niewęglowe. Co należałoby zrobić w przypadku kogeneracji?

- Naszym zdaniem nowe kryterium emisji CO2 zaproponowane w ramach definicji wysokosprawnej kogeneracji, czyli 270 g CO2/kWh, przynajmniej teoretycznie jest możliwe do spełnienia, ale powinno być stosowane dopiero od 2030 r., a nie kilka lat wcześniej, jak tego chce Komisja.

Ten czas jest nam potrzebny do zrealizowania prowadzonych programów inwestycyjnych związanych z zastąpieniem elektrociepłowni węglowych nowoczesnymi źródłami gazowymi. Najkrócej mówiąc: chodzi nam o to, żebyśmy w ciepłownictwie zdążyli przejść z węgla na gaz, zanim skończą się możliwości korzystania z pomocy publicznej.

Zdaniem niektórych ekspertów KE zmierza do tego, aby w ciepłownictwie coraz szerzej wykorzystywana była energia elektryczna z OZE, czyli po prostu do elektryfikacji ciepłownictwa. Łatwo czy trudno będzie tak zazieleniać ciepło?

- Przyszłość leży w coraz większym udziale zielonej energii, z której będziemy wytwarzać ciepło. Patrząc jednak na debiutujący dopiero rynek paliw wodorowych i brak infrastruktury pozwalającej na upowszechnienie tych paliw, a także na dalsze ograniczenia w dostępie do biomasy: trudno jest aktualnie znaleźć alternatywę dla gazu ziemnego, zdecydowanie mniej emisyjnego od węgla.

Dlatego uważamy, że proponowane przez Komisję Europejską istotnie wyższe nowe cele OZE w sektorze ciepłownictwa, w tym systemowego, są zbyt ambitne jak na uwarunkowania dużych systemów ciepłowniczych, takich jak na przykład systemy we Wrocławiu, Krakowie, Gdańsku.

Dlatego też na gruncie przepisów dyrektywy OZE należałoby wprowadzić wyjątek od zasady pojedynczego liczenia ciepła z OZE na potrzeby obliczenia udziałów w poszczególnych sektorach. Umożliwiłoby to zaliczenie ciepła wytworzonego z wykorzystaniem zielonej energii elektrycznej jako ciepła z OZE, a tym samym - realizację ambitnych celów określonych w ramach pakietu legislacyjnego.
Zaostrzenie zasad działania systemu handlu emisjami (EU ETS) - co może prowadzić do dalszego wzrostu cen uprawnień do emisji CO2, a więc i cen prądu czy ciepła - już nie dziwi?

- Oczywiście, że z perspektywy polskiej energetyki kluczowa będzie reforma unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji (EU ETS), który ma docelowo objąć dodatkowo transport morski i drogowy oraz sektor mieszkalnictwa.

Z punktu widzenia dalszego wzrostu cen uprawnień do emisji, a więc i cen energii, nie mniejsze znaczenie będzie mieć rewizja – odpowiadającego za dalszą redukcję liczby dostępnych uprawnień do emisji CO2 – mechanizmu rezerwy stabilności rynkowej (MSR).

Te rozwiązania to następstwo podniesienia celu redukcji emisji CO2 - z 40 proc. do co najmniej 55 proc. w 2030 roku (w porównaniu do emisji z 1990 roku). Nie zaskakują zatem, bo już dawno zostało politycznie przesądzone, że cel redukcji emisji CO2 na 2030 rok wzrośnie do co najmniej 55 proc., na drodze do osiągnięcia neutralności klimatycznej w 2050 roku. Problemem jest to, że Komisja śrubuje cele polityki klimatycznej, ale nie idą za tym wystarczająco duże środki finansowe... Tak jakby koszt zmian miał zostać w większości przerzucony na odbiorców energii.

Może biurokracja unijna właśnie się zreflektowała, bo zaproponowała, żeby wszystkie przychody ze sprzedaży przez kraje członkowskie uprawnień do emisji CO2, które idą do budżetów państw, były obligatoryjnie wydawane na cele klimatyczne.

- Zapowiedź Komisji mówiąca o przekierowaniu wszystkich przychodów z aukcji uprawnień do emisji CO2 na działania związane z klimatem to bardzo dobra propozycja. Może to pomóc w przydzielaniu większych zasobów z budżetu państwa na realizację zwiększonych klimatycznych celów unijnych. Potrzeby inwestycyjne prowokowane przez politykę klimatyczną są tak wielkie, że każde wsparcie finansowe transformacji energetyki ze środków publicznych będzie pożądane.

Co więcej:  od dawna apelujemy, żeby coraz większe środki, które Polska zarabia na sprzedaży uprawnień do emisji, skierować na konkretne inwestycje obniżające ekspozycję energetyki na dalszy wzrost cen CO2 w perspektywie długoterminowej. Liczymy na to, że zapowiedź zmian w przepisach UE przyspieszy powstanie krajowego funduszu celowego, który miałby być finansowany z dochodów ze sprzedaży uprawnień do emisji.

Eksperci zaznaczają, że KE w nowych analizach pokazuje, że realizacja celu redukcji emisji CO2 o 55 proc. w 2030 roku może spowodować wzrost cen uprawnień do emisji CO2 nawet do powyżej 80 euro w 2030 roku. Jaki to sygnał dla odbiorców energii?

- Wysokie ceny uprawnień do emisji CO2, co przekłada się na wzrost cen prądu i ciepła, to skutek polityki klimatycznej UE i - w dużej mierze - również spekulacji na uprawnieniach do emisji CO2, jako instrumencie finansowym. Rok temu te uprawnienia kosztowały 25 euro za tonę emisji CO2, a dzisiaj ceny te systematycznie utrzymują się na poziomie już ponad 55 euro za tonę emisji CO2.

Moim zdaniem to nie jest zmiana wynikająca z sytuacji rynkowej, dyskontującej zapowiedzianą rewizję dyrektywy EU ETS. Jednocześnie bowiem emisje z sektorów objętych ETS – głównie energetyki – systematycznie spadają, a niedawne rekordy cen CO2 przypadały na okres spowolnienia gospodarczego spowodowanego pandemią. Ceny detaliczne energii elektrycznej dla gospodarstw domowych w Polsce są nadal taryfowane - i mniejsze niż w krajach tzw. starej Unii.

Jako PGE opowiadamy się za uwolnieniem cen prądu dla gospodarstw domowych w naszym kraju. Z naszych analiz wynika, że nie doprowadziłoby to do nienaturalnego, zawierającego nieuzasadnione zyski wzrostu cen prądu dla gospodarstw domowych. Równolegle powinien powstać także system ochrony tzw. odbiorców wrażliwych, zagrożonych ubóstwem energetycznym, dla których pokrycie kosztów energii elektrycznej i ciepła stanowi co miesiąc duży wysiłek finansowy.

Czy - z punktu widzenia nadchodzących nowych regulacji unijnych, a raczej przewidywanych ich skutków - istotne jest, kiedy powstanie NABE - Narodowa Agencja Bezpieczeństwa Energetycznego?

- Im szybciej powstanie, tym szybciej zostaną odblokowane możliwości inwestycyjne spółek na projekty w odnawialne źródła energii, zamrożone przez istotny udział aktywów węglowych.

Nie sądzę natomiast, żeby regulacje zaproponowane w Fit for 55 miały znaczenie dla samej NABE. W NABE nie będzie ciepłownictwa i nie ma też planów, żeby inwestowała ona w nowe elektrownie. To PGE, Enea i Tauron - jako spółki już bez aktywów węglowych - będą miały zadanie, by inwestować przejściowo w gaz, długoterminowo w OZE, a przede wszystkim - w offshore.
Projekt NABE idzie do przodu czy stoi w miejscu?

- Jest realizowany planowo. W ostatnim czasie PGE, Tauron, Enea i Energa podpisały porozumienie ze Skarbem Państwa o współpracy i wyłonieniu wspólnych doradców, którzy będą wspierali proces przygotowania aktywów do wydzielenia. Spodziewam się, że wyboru tych doradców dokonamy na początku IV kwartału 2021 r.

Skoro jest plan, żeby państwowe grupy energetyczne inwestowały w offshore, to jak przebiega wasz projekt budowy morskich farm wiatrowych? Kiedy można spodziewać się ostatecznej decyzji inwestycyjnej?

- Obecnie razem z Ørsted realizujemy największą w polskiej części Bałtyku inwestycję offshore - Morską Farmę Wiatrową Baltica o łącznej mocy zainstalowanej do 2,5 GW. To wymagający projekt, ale powstaje zgodnie z harmonogramem.

Decyzją Prezesa URE otrzymaliśmy prawo do pokrycia ujemnego salda (kontraktu różnicowego), dla maksymalnej ceny za energię elektryczną dla klienta końcowego, wynoszącej 319,6 zł/MWh.

W kolejnym kroku będziemy wnioskować do Prezesa URE o jej zatwierdzanie, po uprzednim potwierdzeniu przez Komisję Europejską, zgodności z regulacjami rynku wewnętrznego (w procedurze notyfikacji) pomocy publicznej.

Zakładamy, że ostateczną decyzję inwestycyjną (tzw. FID) będziemy podejmować po rozstrzygnięciu przetargów na roboty i dostawy kluczowych komponentów w ramach projektu, czyli m.in. turbin, fundamentów i morskich stacji elektroenergetycznych. Generalnie rzecz ujmując: gdy będziemy znać koszty inwestycji i ostateczną gwarantowaną cenę sprzedaży energii. Oceniam, że nastąpi to w 2023 roku.

Czy pakiet Fit for 55 każe się zastanawiać nad rewizją strategii PGE?

- Mamy bardzo ambitną strategię. Zakładamy, że do 2030 roku nastąpi zwiększenie udziału OZE w produkcji energii grupy do 50 proc., a do 2050 roku grupa zamierza osiągnąć neutralność klimatyczną, czyli zero emisji netto CO2 i zapewniać 100 proc. zielonej energii dla klientów.

Po wejściu pakietu Fit for 55 w życie, co nastąpi najwcześniej za 2-3 lata, na pewno pochylimy się nad aktualizacją strategii.

Nasze obecne plany inwestycyjne sięgają 75 mld zł do 2030 roku, a podniesienie celów redukcji emisji CO2 i OZE na 2030 rok znacznie podniosłoby tę kwotę. Musielibyśmy się poważnie zastanowić , jak to sfinansować. Twardo stąpamy po ziemi, nie pozwalamy sobie na nierealne propozycje strategiczne.

Realizacja nowych bardziej ambitnych celów pakietu – a pamiętajmy, że ta propozycja będzie na pewno jeszcze wzmacniana przez Parlament Europejski – wiązałaby się bowiem z dodatkowymi nakładami finansowymi. Środki te w pierwszej kolejności powinny pochodzić z samego systemu ETS.

Dlatego też tak kluczowe jest dalsze zwiększenie Funduszu Modernizacyjnego, w szerszym zakresie niż to zaproponowała sama Komisja Europejska - tak aby instrument ten był w stanie sprostać zadaniu transformacji polskiego miksu energetycznego.

---------------------------

Rozmowa powstała w ramach cyklu EEC_People przygotowującego XIII edycję Europejskiego Kongresu Gospodarczego (EEC), który odbędzie się od 20 do 22 września w Międzynarodowym Centrum Kongresowym w Katowicach. Więcej informacji na stronie www.eecpoland.eu/pl/


 

×

DALSZA CZĘŚĆ ARTYKUŁU JEST DOSTĘPNA DLA SUBSKRYBENTÓW STREFY PREMIUM PORTALU WNP.PL

lub poznaj nasze plany abonamentowe i wybierz odpowiedni dla siebie. Nie masz konta? Kliknij i załóż konto!

KOMENTARZE (25)

Do artykułu: Prezes PGE o cenach prądu, CO2, ciepłownictwie i NABE

  • Kili-kili 2021-08-22 20:35:07
    Unia szlocha i łka że zawiodła Wojtka Rowerzystę. Buuuu buuu buu
  • Fred 2021-08-22 20:26:14
    Prezes Wojciech jak zawsze usta pełne frazesów. Ambitna strategia - śmiechu warte. Nic nie zrobił w ostatnich latach, zamiast pracy organicznej tylko praca polityczna, a porażka goni porażkę. Jak nie Turów to Bełchatów. Zaraz będzie klops niedopracowanego pomysłu NABE - z wywiadu wynika, że dopiero będą wybierać doradcę, toż to żart. Nie mają jeszcze doradcy, a już "swoich" ludzi spuścił z łańcucha i grasują-rujnują Tauron i Eneę, przed przejęciem. Zastanawiałem się co będzie w przyszłym roku z PGE, bo przy tych cenach EUA uśmiech z ust Pan Prezesa by zniknął, ale ostatnie oświadczenie polityczne o uwolnieniu cen dla Kowalskiego (podwyżce) wszystko mówi. Prezes znalazł rozwiązanie - Kowalski dopłaci za kunktatorstwo i zaniedbania Prezesa w obszarze OZE. Rzucane przy tej okazji liczby wyglądają dziwnie - Prezes powiedział, że rocznie trzeba wydawać na transformację blisko 15 mld EUR do 2030 roku. To dużo czy mało, bo na pewno nie do przerobienia w skali roku w całej energetyce, przy czym kwota ta odpowiada całej "ambitnej strategii PGE do roku 2030. Ambitna jak diabli. Skąd te liczby wzięli eksperci z PKEE?!
  • Ja uważam, że najlepiej w takiej sytuacji 2021-08-22 04:45:14
    Walnąć piwko, wskoczyć na rower i trochę pojeździć, żeby zebrać myśli jak to "za wojewody" się robiło. PolicjA teraz przymknie oczko
  • Nie jestem go-rylem 2021-08-21 02:31:25
    Neo-faszy-komunisci z PiS zaraz po przejęciu władzy zniszczyli OZE a teraz są pogłoski że masowo pompują kasę do mafii w czarnych sukienkach kupując od nich "projekty PV". Mały pijaczek na rowerku kreuje się na wielkiego budowniczego ale nic nie zrobi. PiS przegra najbliższe wybory a nowa wladza osądzi tą zorganizowaną grupę przestępczą. Po czym czeka nas kilka lat odbudowy z ruiny i odkrywania trupów w po-pisowskich szafach. Jedyny produkt PiS to kłamstwo i propaganda.
  • pff 2021-08-20 12:27:36
    No wiesz co Wojtuś... Zielony zwrot PGE, "ratujemy klimat"... tak mocno do brzmiało w Twoich ustach. Nie staniesz się chyba teraz denialistą klimatycznym. Powiedziałeś A, powiedz i B... aż do "P"... jak prokuratura, kiedy to wraz z innymi zdrajcami przyjdzie ci odpowiedzieć za zdradę stanu.

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 3.235.65.220
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!