Wiatraki na Bałtyku - ile w nich będzie polskiego wkładu?

Wiatraki na Bałtyku - ile w nich będzie polskiego wkładu?
- My jesteśmy też gotowi zaangażować się kapitałowo (w offshore - red.) jako współinwestor - stwierdził Piotr Świecki, dyrektor ds. energetyki w Budimeksie. Fot. mat. Orsted
  • Ten tekst jest częścią STREFY PREMIUM WNP.PL
  • Autor: ICH
  • Dodano: 17-10-2021 12:00

Przygotowane regulacje sprzyjają rozwojowi morskiej energetyki wiatrowej w Polsce, ale program rozwoju zarysowany obecnie na około 17 GW nie wyczerpuje potencjału polskiej części Bałtyku. Długofalowe perspektywy rozwoju offshore to ważny czynnik sprzyjający rozbudowie krajowego przemysłu dla tej branży - wynika z sesji "Offshore”, która odbyła się w ramach Europejskiego Kongresu Gospodarczego.

  • Nie tylko firmy inwestujące w morską energetykę wiatrową w Polsce są czynnikiem kreującym zamówienia dla przemysłu tej branży. - Chcielibyśmy, żeby ten przemysł się rozwinął w Polsce i zaistniał na rynkach międzynarodowych - mówi Monika Morawiecka, prezes PGE Baltica.
  • Grzegorz Górski, dyrektor operacyjny Ocean Winds, stwierdził, że na Bałtyku w perspektywie 2050 roku może być 100 GW mocy, z tego w Polsce 30 GW. - Myślę, że to jest cel ambitny, ale w pełni możliwy do osiągnięcia. Myślę, że dla rozwoju lokalnego łańcucha dostaw najważniejszy element to długoletnia perspektywa - zaznaczył.
  • - Jeżeli weźmiemy pod uwagę program morskich wiatraków licząc po 13 mld zł za 1 GW, to jest 220 mld zł. To dużo i zarazem mało jak na kilkanaście lat - ocenił Piotr Świecki, dyrektor ds. energetyki w Budimeksie.
Zapraszamy do obejrzenia zapisu dyskusji " Offshore", która odbyła się podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego.

Poziom local content ambitny, ale realny 

Monika Morawiecka, prezes zarządu PGE Baltica, wskazała na ważny zapis w niedawno podpisanym porozumieniu sektorowym na rzecz rozwoju morskiej energetyki wiatrowej w Polsce:  "w pierwszej fazie budowy polskiego programu offshore chcemy osiągnąć między 20 a 30 proc. tzw. local content w całym łańcuchu wartości".
- Wbrew pozorom to jest dosyć ambitne założenie, ale realne. Realne, bo wiemy, że mamy ten potencjał w Polsce, mamy już sporo firm, które dla tego sektora pracują już obecnie, ale jeszcze kilka rzeczy musi się wydarzyć – oceniła Monika Morawiecka.

Prezes PGE Baltica przypuszcza, że "może jeszcze nie wszystko się dzieje tak, jak powinno"...

- Niedawno jedna z firm polskich, która w łańcuchu dostaw (dla morskiej energetyki wiatrowej - red.) już się znajduje, postanowiła wybudować nową fabrykę komponentów dla morskich farm wiatrowych i zdecydowała się tę fabrykę wybudować nie w Polsce, tylko w Wielkiej Brytanii. Stało się tak dlatego, że rząd Wielkiej Brytanii oferuje zachęty inwestycyjne dla przemysłu – wyjaśniała Monika Morawiecka.

Zaznaczyła przy tym, że nie tylko firmy inwestujące w morską energetykę wiatrową w Polsce są czynnikiem kreującym zamówienia dla przemysłu morskiej energetyki wiatrowej.

- Chcielibyśmy, żeby ten przemysł się rozwinął w Polsce i zaistniał na rynkach międzynarodowych, żeby to był przemysł eksportujący, zrównoważony, tzn. żeby nie opierał się tylko na umowach z inwestorami na Morzu Bałtyckim w Polsce, ale żeby był przemysłem konkurencyjnym na skalę światową – skomentowała Monika Morawiecka.

Bałtyk ma energetyczny potencjał  

Grzegorz Górski, dyrektor operacyjny Ocean Winds, przypomniał, że w 2020 roku w Szczecinie kraje nadbałtyckie podpisały deklarację współpracy w celu m.in. przyspieszenia rozwoju energetyki na Bałtyku, podobną do deklaracji dotyczącej Morza Północnego, która została podpisana kilka lat wcześniej.
- Mam nadzieję, że będziemy mieć na Bałtyku w perspektywie 2050 roku 100 GW mocy, z tego w Polsce 30 GW. Myślę, że to jest cel ambitny, ale w pełni możliwy do osiągnięcia. Myślę, że dla rozwoju lokalnego łańcucha dostaw najważniejszy element to perspektywa, długoletnia perspektywa – stwierdził Grzegorz Górski.

Ocenił, że poza stworzeniem długofalowych perspektyw rozwoju morskiej energetyki wiatrowej dla rozwoju lokalnego przemysłu pracującego na rzecz tej branży ważne jest też zainteresowanie przedsiębiorców  i umożliwienie kontaktów pomiędzy poszczególnymi dostawcami a poddostawcami, „żeby tworzyć piramidę, żeby jedna firma, kilka firm było na górze, ale żeby na dole były setki firm, które dostarczają dla tego sektora”.

- I trzeci element, także bardzo ważny, to przygotowanie możliwości inwestycyjnych, czyli infrastruktury. Rolę państwa widzę tu przede wszystkim w tym, żeby przygotowało tereny pod inwestycje. Bo jeśli chcemy dokonać kolejnego kroku i sprawić, żeby w Polsce powstała fabryka jakichś większych elementów, to nabrzeże oraz tereny portowe muszą być przygotowane - ocenił Grzegorz Górski.

Finansowanie morskich wiatraków nie bez wyzwań

Piotr Nerwiński, partner w kancelarii Dentons, podkreślił, że wsparcie finansowe jest absolutnie kluczowe dla powodzenia realizacji farm wiatrowych na Bałtyku ze względu na koszty inwestycji i długoterminową perspektywę zwrotu z inwestycji.
- Bardzo dobrą wiadomością jest to, że ustawa o offshore w rozwiązaniach dotyczących wsparcia finansowego wykorzystuje wiele elementów z działającego i bankowalnego systemu wsparcia w ramach ustawy OZE – stwierdził Piotr Nerwiński.

Niemniej, jak wskazał, skala przygotowywanych inwestycji jest olbrzymia, a to dla sektora finansowego szansa i wyzwanie.

- Z naszych rozmów wynika, że ustawa offshorowa jest odbierana bardzo pozytywnie. Jest tam klika elementów wartych wskazania, które poprawiają bankowalność i świadczą o tym, że projekty będą finansowane przez banki - komentował Piotr Nerwiński.

Wśród rozwiązań korzystnych z punktu widzenia finansowania projektów morskich farm wiatrowych Nerwiński wymienił m.in. 25-letni okres wsparcia i możliwość przesunięcia terminu realizacji inwestycji.

- Kolejnym dobrze odebranym elementem jest kwestia ryzyka przyłączeniowego, ewentualnej rekompensaty w razie niemożności wprowadzenia energii do sieci. To też jest ryzyko, o które banki często pytają i są zadowolone, że jest to zaadresowane – stwierdził Piotr Nerwiński.

Spadek cen prądu z morskich wiatraków 

Jarosław Wajer, lider działu energetyki w Polsce oraz regionie CESA, partner w Business Consulting, EY Polska, stwierdził, że instytucje finansujące niejako wbrew wszystkim ryzykom lubią tego typu inwestycje, (tj.  w morską energetykę wiatrową. W miarę dokładnie znane są nakłady inwestycyjne (capex), koszty krańcowe produkcji „są bliskie zera” (m.in. nie ma ryzyka kosztów paliwa), więc można „w miarę łatwo wyliczyć, ile można zarobić na takiej inwestycji, przy niestety bardzo dużym ryzyku konstrukcyjnym”.

W przypadku inwestycji w Polsce dla kosztów istotna będzie kwestia różnic kursowych, zależna od kursu euro, bo duża część dostaw jest wyliczana w tej walucie.

- Rynek polski nie ma aż tyle pieniędzy, a nawet jak ma, to ma też limity koncentracyjne, które nie pozwalają instytucjom finansowym zainwestować wszystkich swoich funduszy w jednę technologię - komentował Jarosław Wajer.
Wskazał, że w energetyce technologie wytwarzania porównuje się m.in. według średnio ważonego kosztu energii, która jest wyprodukowana z danej technologii w okresie całego trwania życia inwestycji (LCOE).

- Kontrakty na pierwsze morskie farmy wiatrowe, które powstawały 20 lat temu na przykład w Anglii, były wtedy zawierane w granicach 200 euro/MWh, a dzisiaj na niektórych rynkach to są kontrakty nawet poniżej 50 euro/MWh. W Polsce to jest jeszcze troszkę drożej, bo nie mamy całej infrastruktury związanej z budową farm wiatrowych - wyjaśniał Jarosław Wajer.

- Mamy też zupełnie inne ryzyko kursowe, mamy trochę inną regulację. U nas inwestor jest także odpowiedzialny za przyłącze, a w wielu krajach tak nie jest. Ta kwota (gwarantowana cena sprzedaży energii - red.), która wyszła z ustawy, jest według nas bardzo ambitna. Jeżeli będzie się utrzymywał kurs dzisiejszej polityki NBP, która mówi, że złotówka powinna jeszcze tanieć, może się okazać, że to jest duże zagrożenie dla całego programu - ocenił  Jarosław Wajer.

Apetyt na offshore ma nie tylko energetyka 

Piotr Świecki, dyrektor ds. energetyki w Budimeksie, stwierdził, że „tak naprawdę mamy rewolucję energetyczną". 

- Jeżeli weźmiemy pod uwagę program morskich wiatraków, 6 GW w pierwszym rozdaniu, zdaje się, że 11 GW w drugim, czyli 17 GW licząc po 13 mld zł za 1 GW, to jest 220 mld zł . To dużo i zarazem mało na kilkanaście lat - stwierdził Piotr Świecki.

- Z perspektywy lokalnych wykonawców wygląda to tak, że 50 proc. to jest dostawa technologii. Zostaje połowa - tak naprawdę mówimy o kilku miliardach złotych rocznie potencjalnego rynku local content. Z perspektywy polskiej gospodarki w mojej ocenie to nie jest dużo, potencjał jest dużo większy - komentował Piotr Świecki. 

Jego zdaniem limitem w rozwoju local content nie jest to, czy wykonawcy się przygotują, bo jeśli będzie pewność, że morska energetyka będzie stabilnie rozwijana, to „wtedy na pewno pojawią  się polscy inwestorzy”. Limitem rozwoju morskiej energetyki wiatrowej mogą być możliwości odebrania energii przez sieci energetyczne.
- Istotne są dwa elementy: pierwszy to strategia długofalowa, gdzie 17 GW jest być może ambitne z dzisiejszej perspektywy, ale wydaje mi się, że moglibyśmy celować w więcej. Drugi element, na poziomie operatorów, dystrybutorów, to jasny plan inwestycyjny, który będzie sukcesywnie realizowany, nie reaktywnie, jak to ma dzisiaj miejsce, czyli w odpowiedzi na wydawane warunki albo zapytania o warunki przyłączeniowe, tylko w oparciu o strategię - objaśniał swoje stanowisko Piotr Świecki. 

Zadeklarował, że Budimex jest także gotowy zaangażować się kapitałowo w program offshore jako współinwestor. 

- Nigdy nie będziemy konkurować z tuzami, natomiast uważamy, że ciekawym rozwiązaniem byłoby popatrzeć na budowanie łańcucha dostaw trochę inaczej. Na przykład jeśli 20 proc. kapitału projektu będzie pochodziło od firmy, która jest bezpośrednio związana z łańcuchem dostaw, to gwarantuje to potem zaangażowanie realizacyjne, odpowiedzialność, a z drugiej strony dla inwestorów mityguje ryzyko - wyjaśniał Piotr Świecki.

 

×

DALSZA CZĘŚĆ ARTYKUŁU JEST DOSTĘPNA DLA SUBSKRYBENTÓW STREFY PREMIUM PORTALU WNP.PL

lub poznaj nasze plany abonamentowe i wybierz odpowiedni dla siebie. Nie masz konta? Kliknij i załóż konto!

KOMENTARZE (9)

Do artykułu: Wiatraki na Bałtyku - ile w nich będzie polskiego wkładu?

  • Coś polskiego? 2021-10-18 20:34:27
    Będzie. Kilka kropelek potu taniego, polskiego robole i gruby szmal dla partyjniactwa za "śmiałe" decyzje...
  • Tadeo 2021-10-18 09:11:49
    dobry kierunek, ale wiatraki to jedno a obsługa to drugie - jak w kinie (bilet + popcorn). Niestety polski port instalacyjny dla off-shore, czyli Gdynia, właśnie dowiedział się , że planowana Droga Czerwona wypadła z planu budowy dróg krajowych do 2030 r. To 6km, ale ktoś precyzyjnie wyciął z planu ten kluczowy odcinek i pytanie dlaczego? Tuż obok, w Kaliningradzie, Rosjanie otworzyli, 2 tyg. temu, terminal kontenerowy (potencjał ok 1/3 portu Gdyni - kontenery).
  • Nie ma zapłacone za ostatnie posty, 2021-10-18 01:40:08
    Bo go od razu gasili i Mocodawca nie był zadowolony. Ale za 20 gr od posta to orła sie nie wynajmie.
  • Przemysław 2021-10-17 23:43:24
    A co z umowami z Dunskim rządem na dostawę turbin wiatrowych , ktora miała być budowana na morzu bałtyckim. Jesteśmy za murzynami. Rzad terazniejszy jest gówno wart
  • ekonom 2021-10-17 14:44:56
    "Projekt budowy morskich farm wiatrowych w Polsce będzie kosztował ok. 130 miliardów złotych. Może to być największy program inwestycyjny w Polsce po drugiej wojnie światowej".

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 44.192.52.167
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!