Frankowicze przestali czekać na polityków i nakręcają spiralę pozwów przeciw bankom

Frankowicze przestali czekać na polityków i nakręcają spiralę pozwów przeciw bankom
Coraz więcej frankowiczów korzysta z drogi sądowej Fot. Shutterstock
  • Ten tekst jest częścią STREFY PREMIUM WNP.PL
  • Bartosz Dyląg
    Bartosz Dyląg
  • Dodano: 21-01-2021 14:44

Pomysł ugody dla frankowiczów, który przedstawiła ostatnio Komisja Nadzoru Finansowego, nie rozwiąże problemu kredytów frankowych. Pozwów przybywa, frankowicze przestali czekać na systemowe rozwiązania polityków, do czego zdopingowali ich prawnicy. Wskazują oni jedną drogę: sądy.

  • Kolejne pomysły, które mają pomóc frankowiczom, nie przekształciły się w konkretne rozwiązania.
  • Przewodniczący KNF proponuje bankom, aby zaczęły przedstawiać kredytobiorcom atrakcyjne warunki ugód sądowych. Ale czy tak się stanie? Nie wiadomo.
  • W tym momencie jednym możliwym rozwiązaniem dla kredytobiorców jest pozwanie banku - twierdzą przepytani przez nas prawnicy.

Powstają kolejne nowe pomysły, które mają pomóc frankowiczom i nie obciążyć zbytnio sektora bankowego, już dotkniętego przez pandemię czy bardzo niskie stopy procentowe. Do tej pory rozważania te nie przekształciły się w konkretne rozwiązania, wszystko jak na razie jest w fazie projektów.

Ugody korzystne dla wszystkich

Przed miesiącem przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego Jacek Jastrzębski poinformował opinię publiczną, że znalazł idealne „lekarstwo” na tzw. spory frankowe.

W swoich wypowiedziach przewodniczący KNF podkreślił m.in., że Komisja proponuje bankom, aby zaczęły przedstawiać kredytobiorcom atrakcyjne warunki ugód sądowych. Wskazał ponadto, że takie działanie ma uchronić sektor bankowy przed dalszą falą porażek w sądach i ogromnymi kosztami ponoszonymi przez banki. Jednocześnie przewodniczący dodał, że osiągnięcie kompromisu w sprawach „frankowych” przyniesie finalnie korzyść wszystkim stronom.

Czytaj też: Tak rozwiążemy problem kredytów frankowych

Jak wskazuje Mikołaj Badziąg z Kancelarii Prawnej Graś i Wspólnicy, z wypowiedzi przewodniczącego KNF można wywnioskować, że rozwiązanie zaproponowane przez Urząd Komisji Nadzoru Finansowego: uwzględnia interes kredytobiorców; zapewnia bezpieczeństwo sektora bankowego; a także ma na uwadze sprawiedliwość względem kredytobiorców złotowych - nie powinni się oni znaleźć w mniej korzystnym położeniu aniżeli gdyby kilkanaście lat temu zdecydowali się na zawarcie umowy kredytowej w innej walucie niż złoty.
- W związku z powyższym, przewodniczący KNF wskazał, że: „punktem odniesienia byłby kredyt złotowy, oprocentowany według odpowiedniej stopy referencyjnej WIBOR, powiększonej o marżę stosowaną dla kredytów złotowych w czasie, w której udzielony został kredyt walutowy”. W takiej sytuacji należałoby sporządzić symulację kredytu - ile kosztowałby konsumenta kredyt złotowy zaciągnięty kilka lat temu, w sytuacji gdy zaciągany był faktyczny walutowy – w szwajcarskim franku – wyjaśnia Mikołaj Badziąg.

W opinii adwokata z Kancelarii Prawnej Graś i Wspólnicy takie rozwiązanie prowadzi do uniknięcia niesprawiedliwych względem kredytobiorców działań, żądania przez pozwane banki od konsumentów dodatkowych kwot z tytułu bezumownego korzystania z kapitału, umożliwi odejście od tanich kredytów (przy zasądzeniu przez sąd nieważności umowy kredytowej). Ponadto, jest to ostatni moment na podjęcie działań w tym zakresie, aby uniknąć narastania sporów i nieporozumień pomiędzy bankami oraz kredytobiorcami.

- Jednocześnie należy wskazać, że ugody proponowane przez bank konsumentom osiągną sukces wyłącznie w chwili, kiedy będą one korzystne pod względem ekonomicznym oraz prawnym (uniknięcie postępowania sądowego) dla konsumentów. W tej sytuacji najbardziej istotne będzie to, jaką ofertę banki przedstawią kredytobiorcom. Przewodniczący KNF podkreślił, że kluczowym jest wyeliminowanie niejasności, ryzyka prawnego oraz postępowań sądowych – wskazuje Mikołaj Badziąg.

Nieco inny punkt widzenia na propozycję KNF ma Izabela Libera, partner zarządzający i założyciel kancelarii Libera i Wspólnicy. - Jeśli chodzi o efekt końcowy propozycja KNF nie jest niczym nowym. To inaczej opakowany postulat dotyczący wynagrodzenia za korzystanie z kapitału. Ponieważ brak jest podstaw prawnych do takich żądań banków – pomysł wraca jako propozycja ugody, która nadal nie jest korzystna dla osób posiadających kredyty indeksowane do walut obcych, w tym do franka szwajcarskiego – uważa Izabela Libera.

I dodaje, że wszystkie propozycje ugody, jakie do tej pory przedstawiały banki, były bardzo niekorzystne dla frankowiczów, w porównaniu do korzyści, jakie można osiągnąć w sądzie.

- Można się spodziewać, że albo propozycja KNF zostanie wykorzystana tylko jako taktyczna gra na czas, wobec lawinowego wzrostu nowych pozwów, albo do forsowania niekorzystnych i sprzecznych z dotychczasową praktyką procesową rozwiązań, które zostaną tylko inaczej opakowane i nazwane. Co więcej, spodziewam się że propozycje ugody nadal będą kierowane w zdecydowanej większości do osób, które wystąpią na drogę sądową lub przynajmniej zasygnalizują taki zamiar. Wobec skali problemu trudno się bowiem spodziewać, że propozycję dostaną wszyscy zainteresowani – uważa Izabela Libera.

Tak czy inaczej, rozwiązanie proponowane przez KNF jest na razie pomysłem, projekt ten nie wszedł w życie. Zatem w tym momencie jednym możliwym rozwiązaniem dla kredytobiorców jest pozwanie banku.

Kierunek sądy

Na taki krok wskazuje adw. Grzegorz Ulicz z Kancelarii Adwokackiej Gerus & Ulicz, który jest zdania, że w tym momencie najlepszym rozwiązaniem jest wnieść sprawę do sądu z żądaniem unieważnienia całej umowy kredytu indeksowanego do franka szwajcarskiego oraz żądaniem ewentualnym uznania zawartych w umowie klauzul waloryzacyjnych za niedozwolone postanowienia umowne w rozumieniu art. 385(1) k.c. (tzw. klauzule abuzywne). 

- W takiej sytuacji sąd rozstrzygnie, czy w konkretnej sprawie mamy do czynienia jedynie z wadliwością niektórych zapisów umowy kredytu – najczęściej dotyczących indeksacji do waluty obcej – czy z nieważnością całej umowy. Jeżeli sąd uzna, że tylko niektóre zapisy umowy są nieprawidłowe, może ustalić w oparciu o przepis art. 385(1) k.c., że nie wiążą one konsumenta, lecz umowa w pozostałym zakresie zostaje utrzymana w mocy i w dalszym ciągu obowiązuje – wyjaśnia Grzegorz Ulicz.

Wskutek niedozwolonego charakteru postanowień składających się na klauzulę waloryzacyjną udzielony kredyt uznać należy za złotowy z oprocentowaniem w wysokości sumy stawki LIBOR i marży banku. Ale adwokat wskazuje, że to rozwiązanie będzie coraz rzadsze po wydaniu przez Sąd Najwyższy wyroku 11 grudnia 2019 r. (V CSK 382/18), w ramach którego wskazano, że „odfrankowienie” jest równoznaczne z tak daleko idącym przekształceniem umowy, iż należy ją uznać za umowę o odmiennej istocie i charakterze, co oznacza, że po wyeliminowaniu klauzuli indeksacyjnej utrzymanie umowy o charakterze zamierzonym przez strony nie jest możliwe, co przemawia za jej całkowitą nieważnością.

- Jeżeli zatem sąd dojdzie do wniosku, że charakter i liczba niedozwolonych zapisów umownych wyklucza możliwość pozostawienia umowy w obrocie z uwagi na brak możliwości jej wykonania, to stwierdza nieważność całej umowy. Wówczas zachodzi taki skutek, jakby umowa nigdy nie obowiązywała, a strony są zobowiązane zwrócić wszystko, co nawzajem świadczyły w oparciu o przepisy 410 § 1 i 2 k.c. w związku z art. 405 k.c. – podkreśla Grzegorz Ulicz. - Rozliczenie nieważnej umowy kredytowej następuje według bądź zasady „salda”, czyli potrącenia dwóch wzajemnych roszczeń, bądź według „zasady dwóch kondykcji”, czyli przy przyjęciu, że każda ze stron, tj. bank i konsument, mają dwa niezależne roszczenia - dodaje.
Obecnie w wyrokach sądowych przeważa rozliczenie według zasady dwóch kondykcji, co jest korzystniejsze dla konsumentów, bowiem doprowadza do zasądzenia od banku na rzecz kredytobiorcy wszystkich wpłaconych w ramach spłaty kredytu rat (o ile nie są przedawnione albo jeżeli bank nie wniósł zarzutu potrącenia).

- Podsumowując, przy obecnym kierunku orzeczniczym, w ramach którego większość kierowanych spraw do sądu kończy się pozytywnym rozstrzygnięciem dla konsumentów, oczekiwanie na systemowe uregulowanie problematyki kredytów frankowych jest w mojej ocenie niekorzystne dla konsumentów. Należy pamiętać, iż prawa majątkowe ulegają przedawnieniu (wcześniej 10-letniemu, teraz 6-letniemu), co powoduje, że prowadząc „grę na czas”, pozbawiamy się możliwości pełnego zwrotu przysługujących nam roszczeń – uważa Grzegorz Ulicz.

Ile można odzyskać

Mikołaj Badziąg podkreśla, że nie można jednoznacznie określić, jakie są szanse na wygranie sprawy, gdyż wpływa na to wiele różnych czynników. Każda sprawa jest inna, toczy się przed innym sądem, innym wydziałem, a także innym sędzią. Ponadto, powództwo wytaczane jest przeciwko różnym bankom. Ma to znaczenie, ponieważ umowy frankowe zawierane przez konsumentów z bankami były do siebie bardzo podobne, jednakże delikatnie się różniły.

- Należy wskazać, że jeżeli konsumenci nie zaryzykują i nie zdecydują się pozwać banku, to nie dowiedzą się, czy ich umowa powinna zostać uznana za nieważną bądź czy powinna zostać „odfrankowiona” – mówi Mikołaj Badziąg.

W tym miejscu warto dodać, że sprawy frankowe w 99 proc. toczą się w dwóch instancjach, a czasami nawet sprawa taka trafia również do Sądu Najwyższego. W zależności od sądu (miejscowości), taka sprawa przed sądem I instancji może trwać nawet trzy lata, gdyż składa się na to kilka rozpraw, przesłuchanie stron, świadków, a także przeprowadzenie dowodu z opinii biegłego. Bardzo często zdarza się, że sądy informują kredytobiorców, którzy wytaczają powództwo, że pierwszy termin rozprawy zostanie wyznaczony po upływie roku, bądź informują również, że rozprawa wyznaczona zostanie dopiero w trzecim kwartale 2022 roku.

Po zakończeniu sprawy przed sądem I instancji, istnieje duże prawdopodobieństwo, że jedna ze stron wniesie apelację od wyroku, co wydłuży postępowanie o kolejny rok, a czasem i więcej.

W niektórych przypadkach zdarza się również, że po zakończeniu sprawy przed sądem II instancji, jedna ze stron składa również skargę kasacyjną, co w znacznej mierze wydłuża postępowanie.

Zdarzają się również sprawy, które kończą się nawet po upływie roku czy dwóch latach, jednakże są to bardzo rzadkie przypadki.

- Dla kredytobiorców bardzo ważne jest również to, że mają możliwość złożenia wniosku o wydanie zabezpieczenia przez sąd o zaprzestaniu spłacania rat na czas trwania postępowania sądowego, jednak nie każdy złożony wniosek przez powodów – konsumentów jest rozpatrywany przez sąd pozytywnie. Aby uzyskać oczekiwany przez kredytobiorców efekt, należy złożyć wniosek zgodny z przepisami określonymi w kodeksie postępowania cywilnego – wyjaśnia Mikołaj Badziąg.

W zależności od sformułowanych w pozwie roszczeń, można wnieść o uznanie umowy przez sąd za nieważną bądź też odfrankowienie umowy.

- W przypadku uznania umowy za nieważną, można uzyskać bardzo dużo, gdyż kredytobiorcy w znacznych liczbach spraw spłacają tylko i wyłącznie równowartość kapitału uzyskanego od banku i nic poza tym – mówi Mikołaj Badziąg. - Natomiast w przypadku odfrankowienia umowy kredytowej, umowa ta powinna być traktowana jak zwykły kredyt hipoteczny udzielony w złotych polskich, a rozliczenie powinno uwzględniać współczynniki cenowe określone w umowie. Jednocześnie, jeżeli kredytobiorcy o to wnioskują, to zasądzany jest również zwrot nadpłaconych rat kredytu - dodaje.

 

Biura do wynajęcia. Zobacz oferty na PropertyStock.pl

×

DALSZA CZĘŚĆ ARTYKUŁU JEST DOSTĘPNA DLA SUBSKRYBENTÓW STREFY PREMIUM PORTALU WNP.PL

lub poznaj nasze plany abonamentowe i wybierz odpowiedni dla siebie. Nie masz konta? Kliknij i załóż konto!

KOMENTARZE (14)

Do artykułu: Frankowicze przestali czekać na polityków i nakręcają spiralę pozwów przeciw bankom

  • TOMASZ 2021-01-25 03:38:21
    KORZENIEM WSZELKIEGO ZŁA JEST CHCIWOŚĆ .ŻADNYCH UGÓD NIE BĘDZIE TO MA ZNIECHĘCIĆ POSZKODOWANYCH DO OPÓŻNIANIA SKLADANIA POZWÓW .TO CELOWE KŁAMSTWO ROZSIEWANE W MEDIACH PRZEZ SŁUGI SYSTEMU LICHWY .,,IDZCIE DO SĄDU" JARKU KACZYŃSKI WODZU DZIĘKUJĘ CI ,ŻE WSKAZAŁEŚ KIERUNEK ---- WDZIĘCZNY OSZUKANY FRANKOWICZ TOMASZ
  • Bodzio 2021-01-22 19:26:07
    Nikt z nas niewiedzial ze biorac kredyt w obcej walucie,trzeba placic dwa razy wiecej!NAJWIEKSZA WINE PONOSZA TAKZWANI DARADZCY FINANSOWI,ONI PATRZYLI TYLKO NA SWOJA PROWIZJE,A NIE NA TO ZE MY ZOSTANIEMY Z REKA W NOCNIKU NA 30LAT!
  • Chf 2021-01-22 15:45:06
    To prawda , nie było nas stać na kredyt w Pln. Rata na początku wynosiła ok 600zł po "ataku na WTC" wzrosła na 900 a teraz ok850
  • Eva 2021-01-22 11:17:32
    Ciekawe czy też by tak krzyczeli, gdyby było odwrotnie i musieliby mnie zwracać. Kredyt jest zawsze związany z pewnym ryzykiem.
    • Derek 2021-01-22 14:48:56
      Kredyta - Tak, lichwa - Nie
  • Andrzej 2021-01-22 09:30:25
    Duda się skompromitował, a jego doradcy i pracownicy to żenada. Szefowa kancelarii zamiast przejść na emeryturę została ... prezesem ARiMR

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 3.235.78.122
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!