W Chinach każdy dostaje drugą szansę

W Chinach każdy dostaje drugą szansę
Fot. Adobe Stock. Data dodania: 20 września 2022

Różnice kulturowe, odległość geograficzna Chin i Polski oraz bardzo wysoka konkurencyjność rynku Państwa Środka nie powinna odstraszać polskich przedsiębiorców, którzy myślą o inwestycjach w tym kraju. Wciąż jeszcze jest w nim miejsce dla polskich inwestycji i produktów. Bo w Chinach każdy ma szansę i każdy znajdzie dla siebie niszę – oceniali uczestnicy panelu ‘Polska na rynku chińskim. Współpraca Polski i Chin’, który odbył się w ramach II Forum Współpracy Gospodarczej Unia Europejska – Chiny podczas V Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach.

Według prof. Ryszarda Michalskiego, dyrektora Instytutu Badań Rynku Konsumpcji i Koniunktur, szansą dla polskich przedsiębiorców jest rosnąca klasa średnia, która w Chinach liczy około 350-400 mln osób. – Myślę, że klasa średnia powinna być grupą docelową, do której nasi producenci, zwłaszcza towarów konsumpcyjnych, powinni kierować swoje wysiłki – mówił Ryszard Michalski.

Dużą szansą dla polskich producentów może być rozwój budownictwa mieszkaniowego w Chinach. Stwarza to możliwości ekspansji naszego przemysłu artykułów AGD i szeroko rozumianego wyposażenia mieszkaniowego. – W tym segmencie dysponujemy technologiami i mamy dużą produkcję. Aż się prosi o wspólne przedsięwzięcia produkcyjno-inwestycyjne. Nasze przedsiębiorstwa produkujące kafelki czy armaturę powinny nawiązywać kontakty z chińskimi odpowiednikami – mówił Ryszard Michalski.

- To dotyczy też meblarstwa. Mamy jeden z największych przemysłów meblarskich na świecie, a w Chinach rośnie rynek na te produkty. Jest to tylko kwestia dopasowania naszych mebli do gustów i zwyczajów chińskich, najlepiej także poprzez wzajemne inwestycje. Myślę, że mamy duże szanse jeśli chodzi o rynek towarów konsumpcyjnych w Chinach - dodał.

Zwrócił on uwagę, że chińscy konsumenci poszukują dobrej jakości żywności. Tę niszę mogłaby zająć żywność z Polski. - Od kilku lat mamy do czynienia z falą skandali z niebezpieczną żywnością. Widoczne jest zapotrzebowanie, szczególnie ze strony średniej klasy, na dobrą i bezpieczną żywność. Jednak musielibyśmy ją dostarczać w ilościach większych, niż jest w stanie to zrobić jedno przedsiębiorstwo. Stąd potrzeba tworzenia aliansów, zrzeszeń producentów, by niwelować efekt asymetrii sił i docierać z naszymi towarami do wielkich ośrodków miejskich - mówił Ryszard Michalski.

Podobnego zdania był Hou Wenbo, dyrektor zarządzający Bank of China w Warszawie, który zwrócił uwagę, że Chińczycy nie ufają lokalnej żywności. - Polska żywność jest bardzo dobra i to można wykorzystać. Standardy produkcji żywności w Polsce są na europejskim poziomie. Jeśli coś jest wyprodukowane w Polsce to znaczy, że spełnia wymogi europejskie, a to jest dla Chińczyków bardzo ważne. Dodatkowo, koszty wytworzenia w Polsce są niższe iż na Zachodzie Europy. Tu widziałbym szansę – mówił Hou Wenbo.

Zdaniem Tadeusza Donocika, prezesa Regionalnej Izby Gospodarczej w Katowicach, statystyka małej i średniej przedsiębiorczości w Chinach jest podobna jak w Unii Europejskiej, w Chinach tego typu firmy stanowią ponad 99 proc. liczby wszystkich przedsiębiorstw, z czego mikro i małe firmy to 97 proc. – Te liczby są podobne do europejskich statystyk. Kolejny przykład – w Europie małe i średnie firmy dają 70 proc. miejsc pracy a w Chinach 80 proc. Jeżeli mamy taki układ strukturalny firm, istnieje potencjał do współpracy – mówił Tadeusz Donocik.

Jednak do tej współpracy firmy polskie powinny się przygotować, najlepiej poprzez alianse z firmami z Europy. – W Polsce mamy 1,7 mikro i małych firm, a w Europie 23 mln. W Chinach jest ich około 70 mln. Powinniśmy myśleć o wspólnych przedsięwzięciach kooperacyjnych na poziomie firm europejskich, bo tylko wtedy możemy być w Chinach bardziej liczącym się partnerem – mówił prezes Regionalnej Izby Gospodarczej w Katowicach.

Dodał, że wśród małych i średnich firm z Polski dopiero budzi się skłonność do współpracy międzynarodowej. Firmy te, stawiając pierwsze kroki na rynku chińskim, powinny postawić na współpracę z lokalnym partnerem. - Znam około 50 firm z Polski, które działają w Chinach, są to małe i mikro firmy, nie ma wśród nich średnich przedsiębiorstw. Są one albo wspólnie zarejestrowane z firmami z Hong Kongu albo działają samodzielnie, ale z 10-proc. udziałem przedstawiciela – mówił Tadeusz Donocik.

Jego zdaniem, takie wchodzenie do Chin jest dla mikro firm łatwiejsze i bezpieczniejsze. Ponadto, firmy te niekoniecznie powinny szukać dla siebie miejsca od razu w dużych aglomeracjach. - Na dziś wchodzenie małych firm do dużych okręgów przemysłowych jak Pekin jest trochę niebezpieczne. Znam sytuacje, w których takie małe firmy popadają w kłopoty - mówił.

Znaczenie regionów podkreślała Luo Shan, Head of China Desk w Raiffeisen Bank. – Mamy bardzo silną pozycję w Europie Środkowo-Wschodniej. W Chinach nie jest ona tak silna. Mamy filię w Pekinie, ale w tak dużych aglomeracjach nie możemy skutecznie konkurować z innymi. Dlatego wybieramy mniejsze miasta i koncentrujemy się na grupie docelowej, która umiemy obsługiwać– na małych i średnich firmach – tłumaczyła Luo Shan.

Paneliści zastanawiali się także nad tym, co przeszkadza w rozwoju polskich inwestycji w Chinach i eksportu na ten rynek.
Sławomir Majman, prezes Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych, który był moderatorem panelu, zwrócił uwagę, iż Chiny są marginalnym partnerem handlowym i inwestycyjnym dla Polski. - O niewykorzystanym potencjale świadczy odległe miejsce Chin jako naszego partnera handlowego po stronie eksportu. Eksport do Chin to niewiele 1 proc. całości polskiego eksportu. Chiny są na 22 miejscu jako kierunek polskiego eksportu. Inaczej sytuacja wygląda w druga stronę – Chiny są naszym trzecim partnerem importowym – mówił Sławomir Majman.

Ten brak proporcji w wymianie handlowej może stanowić problem dla operatorów logistycznych, takich jak PKP Cargo. Jak mówił Sylwester Sigiel, członek zarządu ds. handlowych PKP Cargo SA, także nie najlepszy stan infrastruktury kolejowej stoi na drodze lepszej komunikacji z Chinami.

- Mimo to, chcemy jako grupa logistyczna skorzystać z fenomenalnego rozwoju gospodarki chińskiej. Już teraz oferujemy możliwość przewozu intermodalnego, wykorzystując do tego porty w innych krajach Europy. Wprowadziliśmy pilotażowy program sprowadzania kontenerów bezpośrednio z Chin – mówił Sylwester Sigiel.

- Prowadzimy rozmowy na temat uruchomienia stałego wahadła kolejowego Polska – Chiny. Mamy nadzieję, że będziemy to w stanie dość szybko wprowadzić taką ofertę - zdradził.

Zdaniem Bartosza Ziółka, prezesa Amber Foods Polska, niezależnie od tego, czy trudno jest wejść na rynek chiński, powinniśmy być w Chinach. - By odnieść sukces w tym kraju ważna jest wizja tego co w Chinach chcemy zrobić. Ale nie taka wizja, do jakiej przywykliśmy. Musimy mieć stabilny cel ale dynamiczną taktykę. Zgadzam się z opinią, że Chiny to „moving target” – mówił Bartosz Ziółek.

Zwrócił on uwagę na coraz słabsze powiązanie naszych krajów poprzez wymianę studentów. – Obecnie mamy w Polsce 532 studentów z Chin, podczas gdy w latach 60 było ich 3500 – zauważył.

Eric Wong, dyrektor, TCG Capital rozwiał wątpliwości, czy nie jest za późno dla polskich firm, by wejść do Chin. – W Chinach każda marka otrzymuje drugą szansę, niezależnie od tego, kim jest na świecie. Widziałem firmy, które na globalnych rynkach były postrzegane jako firmy ze średniej półki, a w Chinach udało im się ulokować dużo wyżej – mówił Eric Wong.

Ostrzegał też przed możliwym spadkiem koniunktury w Chinach. - Chiny być może nie będą aż tak bogate jak by się mogło wydawać. Jest to kraj napędzany przez eksport, w którym kontroluje się wymianę pieniądza, a takie kraje, po okresie wzrostu, zawsze przeżywają wahnięcie w drugą stronę - powiedział.

Chiny to kraj o wielkim potencjale i ogromna szansa dla przedsiębiorstw z Polski. Jednak to zainteresowanie jest odwzajemnione. Także Chińczycy spoglądają na polski rynek.

Jak zauważył Hou Wenbo, we wzajemnych relacjach biznesowych Polski i Chin jeszcze można wiele osiągnąć. - Polska jest dużym krajem, a nasz handel z nim jest mniejszy niż z Koreą Południową. To znaczy, że jest jeszcze wiele do zrobienia – mówił Hou Wenbo. - Zjawiliśmy się w Polsce, bo uważamy, że biznesowo można tu dużo osiągnąć. Wierzymy, że biznes między naszymi krajami wzniesie się na nowy poziom – dodał dyrektor zarządzający polskiego oddziału Bank of China.

Li Xi, wiceprezes firmy Nuctech przedstawił kolejne powody, dla których chińskie przedsiębiorstwa interesują się rynkiem polskim. – Zdecydowaliśmy się utworzyć nasz oddział w Polsce bo chcieliśmy tu zdobyć przyczółek. Po pierwsze, tu był dobry stosunek kosztów do ceny. Po drugie, widzieliśmy, że Polska jest jednym z największych krajów w Europie oraz ważnym członkiem UE. Dlatego uważamy, że Polska to most, brama dla chińskich firm, które zainteresowane są rynkiem europejskim – mówił Li Xi.

 

Biura do wynajęcia. Zobacz oferty na PropertyStock.pl

×

DALSZA CZĘŚĆ ARTYKUŁU JEST DOSTĘPNA DLA SUBSKRYBENTÓW STREFY PREMIUM PORTALU WNP.PL

lub poznaj nasze plany abonamentowe i wybierz odpowiedni dla siebie. Nie masz konta? Kliknij i załóż konto!

KOMENTARZE (0)

Do artykułu: W Chinach każdy dostaje drugą szansę

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 44.192.247.184
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!