Krajowy program biometanu wymaga ok. 70 mld zł

Krajowy program biometanu wymaga ok. 70 mld zł
Najnowocześniejsza obecnie biogazownia w Polsce, znajduje się w Zakładzie doświadczalnym Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu Fot. mat. pras.
  • Ten tekst jest częścią STREFY PREMIUM WNP.PL
  • Autor: PAP
  • Dodano: 09-07-2020 12:49

Cały krajowy program produkcji i dystrybucji biometanu wymaga zmobilizowania ok. 70 mld zł - ocenił wiceprezes PGNiG Jarosław Wróbel. Spółka chce być organizatorem tego rynku a nie producentem, nie będzie więc ponosić całości tych wydatków.

Jak mówił w czwartek (9 lipca) dziennikarzom Wróbel, całość programu to nie tylko budowa kilku tysięcy biogazowni, ale także m.in. przebudowa należących do GK PGNiG sieci dystrybucyjnych, by zlikwidować w nich "wąskie gardła" dla biometanu.

 

×

DALSZA CZĘŚĆ ARTYKUŁU JEST DOSTĘPNA DLA SUBSKRYBENTÓW STREFY PREMIUM PORTALU WNP.PL

lub poznaj nasze plany abonamentowe i wybierz odpowiedni dla siebie. Nie masz konta? Kliknij i załóż konto!

SŁOWA KLUCZOWE I ALERTY

KOMENTARZE (14)

Do artykułu: Krajowy program biometanu wymaga ok. 70 mld zł

  • Edward Licznerski, b.przewodniczący Polskiego Stowarzyszenia Biogazu 2020-07-10 13:12:04
    Olbrzymi rozrzut opinii i poglądów skłania mnie do zabrania głosu, aby przynajmniej w skrócie uporządkować niełatwą problematykę biogazową. Przepraszam, że zbyt obszerną. Po pierwsze. Biogazownia (rolnicza, wysypiskowa, z oczyszczalni ścieków), to przede wszystkim URZĄDZENIE OCHRONY ŚRODOWISKA z wykorzystaniem technologii fermentacji metanowej, a produkcja energii elektrycznej i ciepła oraz bionawozu (pofermentu) jest produktem dodatkowym, istotnym, ale tylko ubocznym. Po drugie. W Polsce i UE są technologie, ale jest niestety b. niski poziom wiedzy, stąd chaos. W biogazowni rolniczej substratem fermentacyjnym (biomasą) powinny być tylko pozostałości rolnicze (gnojowica, kurzętnik, kiszonki z pozostałości) i odpady z przemysłu rolno-spożywczego. Mieszanie substratu rolniczego z wysypiskowym czy z oczyszczalni ścieków jest możliwe, ale niedopuszczalne, gdyż pozostałość (poferment) z takiej mieszanki nie może być uznana za nawóz rolniczy wg polskich przepisów (i słusznie). Staje się kosztownym i uciążliwym odpadem. Dlatego najbardziej pożądanym i najpoważniejszym zadaniem jest stworzenie n-biogazowni rolniczych UTYLIZACYJNYCH o mocy od 40 do 500-700 kWe. Kiszonka z upraw celowych (kukurydza, buraki cukrowe i in.) oraz z traw 2.i 3.pokosu mogą stanowić tylko mniejszościowy składnik substratu fermentacyjnego, poprawiający jego zdolność fermentacyjną i wydajność biogazu. Po trzecie. Brak jest upowszechniania dobrych przykładów utylizacyjnych biogazowni rolniczych. Ciągle otwieramy drzwi już dawno otwarte. Został przez polityków zarzucony program budowy „2000 biogazowni rolniczych”. Podstawowy błąd i przyczyna upadku projektu polegały na wadliwym określeniu celu programu: najważniejsza była produkcja prądu. W programie brak było określenia priorytetu dla utylizacji odpadowej biomasy rolniczej. To nie znaczy, że nie opracowano i nie wdrożono w Polsce wiele wartościowych projektów biogazowni rolniczych. Najważniejsze doświadczenia w swoich 10 biogazowniach (o mocy od 500 kW do 2 MWe) osiągnął POLDANOR, który utylizował gnojowicę świń w mieszance z kiszonką kukurydzy. Po czwarte. Biogazownie rolnicze powinny być podstawą rozproszonej energetyki w gminach wiejskich i miejsko-wiejskich. Biogazownie rolnicze w Polsce pracują głównie dla rozwiązania swoich potrzeb: produkcji energii elektrycznej i ciepła, a dodatkowo (cel uboczny) na rzecz ochrony środowiska. Odwrócenie ww. celów jest wynikiem błędnej strategii edukacyjnej. Doświadczenia szwedzkie i niemieckie pokazują, że biogazownie rolnicze łączą się w sieci dostarczające biogaz PODCZYSZCZONY (z ok. 55 do ok.65% zawartości CH4) do wiejskich stacji paliw samochodowych, w których z domieszką gazu ziemnego sprzedawane jest paliwo gazowe (ok. 75-80% CH4). W rejonie Malmo i Geteborga na takim biopaliwie jeżdżą autobusy miejskie i dalekobieżne, m.in. polskie solarisy. Po piąte. Doprowadzenie biogazu rolniczego z 55-60 do 94% CH4, tj poziomu biometanu przydatnego dla sieci gazu ziemnego, jest niezwykle kosztowne i wręcz przy niewielkiej skali – nieopłacalne. W 2011 r. na zaproszenie ówczesnego Wicepremiera – Polskie Stowarzyszenie Biogazu zostało zaproszone do udziału w dyskusji z okręgowymi jednostkami PGNiG nt możliwości produkcji biogazu rolniczego i jego wtłaczania do sieci gazu ziemnego. Dyskusja zakończyła się w momencie, gdy przedstawiciele PGNiG zażądali, aby inwestorzy rolniczy wzięli na siebie ciężar inwestycyjny budowania stacji uzdatniania biogazu do poziomu 94% CH4 i taki dostarczali do sieci gazu ziemnego. Dalszego ciągu już nie było, a „Program 2000 biogazowni” upadł. Po szóste. Życzę PGNiG, aby opracował i skonsultował swój projekt, co pozwoli uniknąć podstawowych błędów i wdrożyć go z sukcesem, bo warto. Mam nadzieję, że tych kilka uwag pozwoli rozświetlić złożoną i nie najłatwiejszą problematykę biogazu.
  • ekonom 2020-07-09 21:30:47
    Jesteśmy bardzo bogatym krajem jak nam się nie opłaca produkcja biogazu i energii z niego a cała europa zachodnia na tym zarabia. Ale po co je budować jak lepiej jest nic nie robić i wypuszczać gaz w powietrze i marnować energię a przy okazji gazować wszystkich naokoło zamiast go wykorzystać w kogeneracji do produkcji energii i ciepła albo jak w innych krajach jako paliwo do napędu autobusó w, ciężarówek i pociągów. Nawet nie umiemy wykorzystać dotacji unijnych do budowy biogazowni. Ale za to ciężkie topimy miliardy na dotacje do wiecznie nierentownego górnictwa z najdroższym węglem na świecie i nieopłacalne molochy węglowe Ostrołęki na ruski węgiel.
  • specjalista 2020-07-09 20:39:25
    Biogazownie/biometanownie powinny przerabiać przede wszystkim odpady organiczne. To najbardziej efektywna technologia. Spalanie bioodpadów o średniej zawartości wody 70-80% jest debilizmem energetycznym i ekonomicznym. A odpadów organicznych (wraz z odchodami zwierzęcymi, osadami ściekowymi, bioodpadami z przetwórstwa) mamy ponad 100 mln ton i coś z nimi trzeba zrobić - inaczej bakterie same ten metan z nich wyprodukują... Oczywiście można też je kompostować (jak w większości przypadków robią to Niemcy), ale wtedy prawie cała energia ucieka w postaci ciepła do atmosfery. Pyroliza i zgazowanie nie pójdzie - bo są za mokre. Inne, niszowe technologie najczęściej mają też różne wady, albo problem ze zbyciem wytworzonego produktu. Konkluzja: fermentacja metanowa odpadów organicznych jest najbardziej efektywnym rozwiązaniem.
    • Zeghar 2020-07-09 20:58:12
      Dobra, a co z pozostałościami?
      • specjalista 2020-07-09 22:02:47
        Pozostałości pofermentacyjne to fantastyczny nawóz. Wiesz Zeghar dlaczego? Ano dlatego, że: - zawierają łatwo dostępne dla roślin NPK oraz makro i mikroelementy; - są czyste sanitarnie (bez obecnych w wielu odpadach bakteriach coli, salmonelli, jaj pasożytówi itp.); - poferment nie śmierdzi w czasie rozlewania po polu w odróżnieniu od większości odpadów; - i jeszcze wiele innych, bardzo ważnych zalet, które by Cię zaszokowały wręcz - ale nie będę Cię tu Zeghar za darmo uświadamiał na tym forum ;)
      • Zeghar 2020-07-10 17:37:47
        Ale żeś dowcipny, niczym szczypiorek na wiosnę... Wyżej już pan Licznerski wspomniał o problemach z pozostałością po zmieszanym źródle wsadu do biogazowni. A ja chciałbym wskazać na problemy związane z ilością pozostałości i kto to przyjmie. Bo tak, wiadomo że teoretycznie to powinien być doskonały nawóz. Tylko jest kwestia jego dystrybucji. Kto przyjmie takie ilości? Jak będzie wyglądał ich transport - zawalimy drogi sznurem ciężarówek z gnojówką? Kto będzie za to płacił? Zanim rzucimy się tak na hurraaa na to rozwiązanie, to trzeba przyjrzeć się jemu od początku do końca.
    • specjalista 2020-09-24 21:46:18
      @Zeghar: "Tylko jest kwestia jego dystrybucji. Kto przyjmie takie ilości? Jak będzie wyglądał ich transport - zawalimy drogi sznurem ciężarówek z gnojówką?" - gosciu o malej wiedzy... nie dociera do Ciebie, ze te materialy i tak trafiaja na pola? Tylko w stanie o wiele bardziej agresywnym (wysokie BZT, ChZT) i w ododatku jest ich o blisko 10% wiecej (tyle mniej wiecej zmniejsza sie masa w biogazowniach z powodu wytwarzania biogazu).
  • Inżynier 2020-07-09 18:41:20
    Piszcie co chcecie, ale obecnie i tak z polskich kup gnoju ulatnia się do pół miliona ton metanu rocznie (12,5 mln Mg ekwiwalentu CO2). Jak nam Unia wystawi rachunek za tą emisję, to Was nie będzie już stać na ser czy schabowego....
  • Zeghar 2020-07-09 16:01:19
    Nie, nie i jeszcze raz nie. Biometan w obecnej formie jest ślepym zaułkiem wśród technologii OZE. Droga technologia, kłopotliwa ciągła obsługa i równie kłopotliwy odpad. Lata, dekady w zasadzie badań niewiele dały jeśli chodzi o obniżkę kosztów i uproszczenie zasad działania biogazowni. Owszem, w niektórych miejscach na terenach rolniczych biogazownie mają sens jako źródło energii dla wytwórcy i gazu dla "wysp gazowych" dla lokalnych społeczności. Ale raczej tylko tam.
    • specjalista 2020-07-09 22:06:07
      "Lata, dekady w zasadzie badań niewiele dały jeśli chodzi o obniżkę kosztów i uproszczenie zasad działania biogazowni" :D ;D ;D tyle za komentarz dyletanckiej wypowiedzi osoby, która zatrzymała się na etapie sektora biogazowego z wczesnych lat 2000 :)

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 44.197.198.214
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!