"Niemcy na uprzywilejowanej pozycji ws. Nord Stream". Czy Polska powinna iść do sądu?

"Niemcy na uprzywilejowanej pozycji ws. Nord Stream". Czy Polska powinna iść do sądu?
Fot. mat. pras.
  • Ten tekst jest częścią STREFY PREMIUM WNP.PL
  • Autor: pAP
  • Dodano: 29-10-2016 10:39

W sprawie Nord Streamu Niemcy zostały potraktowane w uprzywilejowany sposób; albo prawo unijne jest jednakowe dla wszystkich, albo istnieją specjalne reguły dla Niemiec. Polska powinna w tej sprawie wejść na drogę sądową - mówi PAP brytyjski ekspert, prof. Alan Riley.

Komisja Europejska podjęła w piątek decyzję, dzięki której rosyjski Gazprom będzie mógł znacznie zwiększyć wykorzystywanie gazociągu OPAL, czyli lądowej odnogi Nord Streamu. Dotychczas Nord Stream wykorzystywany był w połowie, bo Gazprom miał ograniczony dostęp do korzystania z jego lądowej odnogi - właśnie gazociągu OPAL. Bruksela przekonuje, że krok ten poprawia konkurencyjność na rynku. Czytaj więcej:
KE otwiera dla Rosji gazociąg OPAL. To zagrożenie dla Polski?

"Istotną sprawą jest kwestia tego, dlaczego Nord Stream 1 nie podlegał unijnym zasadom dotyczącym liberalizacji prawa odnoszącego się do rynku energii. Polski rząd powinien zachęcić europosłów, by rozpocząć postępowanie w tej sprawie w Parlamencie Europejskim i domagać się upublicznienia wszystkich dokumentów Komisji Europejskiej z nią związanych. Powinni być też przesłuchani wszyscy urzędnicy, obecni i byli, którzy byli zaangażowani w podjęcie tej decyzji. Parlament Europejski powinien otworzyć postępowanie w komisji w tej sprawie" - uważa Riley, który zajmuje się m.in. unijnymi regulacjami dotyczącymi rynku energetycznego.
Czytaj także:
Gazociąg OPAL - rosyjska macka w Europie

"Kraje Europy Zachodniej muszą odnieść się do pewnej kwestii i jest ona zasadnicza - to coś więcej niż tylko sprawy dotyczące gazu i bezpieczeństwa energetycznego, to praworządność. Albo prawo unijne jest jednakowe dla wszystkich, albo istnieją specjalne reguły dla Niemiec. Taka sytuacja jest nie do zaakceptowania" - ocenił ekspert z City University w Londynie.

"Byłoby słusznym, gdyby Polska albo PGNiG wystąpiły w tej sprawie na drogę sądową. Jeśli tak by się stało, jest bardzo prawdopodobne, że wygrałaby i położyłaby temu kres" - ocenił Riley. "Myślę, że to będzie bardzo trudna sprawa dla niemieckiego rządu i Komisji Europejskiej. Jeśli popatrzymy na fakty, to bardzo trudno nie dojść do konkluzji, że prawo w tym zakresie nie zostało wzięte pod uwagę, a w uprzywilejowany sposób zostały potraktowane Niemcy" - zaznaczył.

W ocenie Rileya, występując do sądu, Polska "wyświadczy przysługę Europie, nalegając, by zasada praworządności odnosiła się jednakowo do wszystkich państw europejskich i przedsiębiorstw, niezależnie od tego, jak są silne".

OPAL dla Gazpromu

Decyzja KE dot. OPAL-u będzie obowiązywała do 2033 r. Oznacza ona, że Rosjanie będą mogli wykorzystywać 80 proc. przepustowości tego gazociągu. Obecnie Gazprom korzysta z 50 proc. przepustowości, od dawna wnioskuje jednak, by było to blisko 100 proc. Dotychczas taką możliwość blokowała KE.

Premier Beata Szydło, jeszcze zanim decyzja została oficjalnie wydana, zapowiedziała, że Polska będzie przeciwko niej protestowała, łącznie z zaskarżeniem jej do sądu. Minister energii Krzysztof Tchórzewski powiedział jeszcze przed oficjalną decyzją KE w rozmowie z PAP, że idzie ona w poprzek solidarności gospodarczej w UE.

Nasi dyplomaci wskazują, że wraz z drugą decyzją dotyczącą Gazpromu, w której KE rezygnuje z karania rosyjskiej spółki za niedozwolone na rynku Europy Środkowo-Wschodniej praktyki, Bruksela pozbywa się atutów, by walczyć z planowanym gazociągiem Nord Stream 2. Gazociąg Nord Stream 2 ma powstać na dnie Bałtyku, równolegle do uruchomionego w 2011 roku gazociągu Nord Stream. Ma to być dwunitkowa magistrala gazowa o mocy przesyłowej 55 mld metrów sześciennych surowca rocznie z Rosji do Niemiec. Projektowi temu sprzeciwiają się Polska, kraje bałtyckie i Ukraina.

PGNiG oburzone

Zdaniem PGNiG zwiększenie możliwości wykorzystania biegnącego od Morza Bałtyckiego przez wschodnie Niemcy do Czech OPAL-u przez Gazprom jest zagrożeniem dla dostaw gazu w naszej części Europy. Spółka zapowiedziała jednocześnie, że jest przygotowana do zaskarżenia tych decyzji.

W 2009 r. OPAL-owi przyznano na 22 lata wyjątkowe traktowanie w ramach unijnego trzeciego pakietu energetycznego. Pakiet ten wymaga m.in. dostępu stron trzecich (czyli w tym przypadku konkurentów Gazpromu) do infrastruktury przesyłu gazu w UE. Zgodnie z tym wyjątkiem Gazprom otrzymał rezerwację 50 proc. przepustowości OPAL-u.

Możliwości przesyłowe OPAL-u wynoszą 36,5 mld metrów sześciennych rocznie. Dla porównania biegnący przez Polskę gazociąg jamalski ma przepustowość ok. 33 mld metrów sześciennych błękitnego paliwa.

 

×

DALSZA CZĘŚĆ ARTYKUŁU JEST DOSTĘPNA DLA SUBSKRYBENTÓW STREFY PREMIUM PORTALU WNP.PL

lub poznaj nasze plany abonamentowe i wybierz odpowiedni dla siebie. Nie masz konta? Kliknij i załóż konto!

KOMENTARZE (0)

Do artykułu: "Niemcy na uprzywilejowanej pozycji ws. Nord Stream". Czy Polska powinna iść do sądu?

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 18.232.59.38
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!