W wyniku pozwu Ukrainy do Międzynarodowego Trybunału Arbitrażowego w Hadze Rosja zamierza przerwać wydobycie gazu ze złoża Odesskoje, z którego pochodzi blisko połowa surowca wydobywanego na anektowanym Krymie - donosi dziennik "RBK".
Według "RBK" Rosja nie rozpatruje możliwości oddania Ukrainie z powrotem kontroli nad złożem Odesskoje, niemniej MSZ w Moskwie zaleciło przerwanie wydobycia. "W MSZ postanowiono, że jeśli nie będziemy tam prowadzić działalności (gospodarczej), to nie będzie przedmiotu sporu" - powiedziało "RBK" źródło określone jako urzędnik szczebla federalnego.
Inne źródła, zbliżone do resortów rządowych, oceniają, że pozycja Rosji w sporze prawnym jest słaba. Złoże Odesskoje znajduje się bliżej obwodu odeskiego na Ukrainie niż wybrzeży anektowanego Krymu. Jeśli założyć, że Rosja pretenduje do wyłącznej strefy ekonomicznej w granicach 200 mil morskich (370 km) od wybrzeży anektowanego półwyspu, to strefy ekonomiczne rosyjska i ukraińska nakładałyby się. W takich przypadkach sądy odwołują się do określania linii, która leży w równej odległości od najbliższych punktów wybrzeża obu stron. Jednak wtedy złoże Odesskoje leżałoby za tą środkową linią w ukraińskiej strefie ekonomicznej - zwraca uwagę "RBK".
Czytaj także: Śpimy na złożach gazu, o których nam się nie śniło?
Źródło zbliżone do ministerstwa zasobów naturalnych Rosji powiedziało dziennikowi, że planuje się wstrzymanie wydobycia ze złoża Odesskoje przed 1 lipca br.
Złoże, którego zasoby szacuje się na 21 mld metrów sześc. gazu, przynajmniej do 2016 roku było głównym źródłem surowca dla Krymu. W 2015 roku pochodziło z niego 49 proc. wydobycia surowca na półwyspie. W 2017 r. wydobycie gazu na Krymie wyniosło około 1,63 mld metrów sześc., co pokrywało około 80 proc. potrzeb półwyspu.