PARTNERZY PORTALU

Budowa nowych kopalń to kwestia lat, a węgla brakuje już teraz. Rosjanie zacierają ręce

Budowa nowych kopalń to kwestia lat, a węgla brakuje już teraz. Rosjanie zacierają ręce
Import węgla do Polski gwałtownie wzrósł i osiągnął w 2018 roku poziom 19,7 mln ton. Nie brak opinii, że należy budować u nas nowe kopalnie. Jednak uzyskanie wszelkich zezwoleń i wreszcie koncesji na wydobycie, a potem sama budowa, to zadanie, które może przekroczyć dekadę Fot. PTWP
  • Ten tekst jest częścią STREFY PREMIUM WNP.PL
  • Autor: Jerzy Dudała
  • Dodano: 28-03-2019 06:02

Import węgla do Polski gwałtownie wzrósł i osiągnął w 2018 roku poziom 19,7 mln ton. Nie brak opinii, że należy budować u nas nowe kopalnie. Jednak uzyskanie wszelkich zezwoleń i wreszcie koncesji na wydobycie, a potem sama budowa to zadanie, które może przekroczyć dekadę. Widać więc, że ci, którzy sprzedają nam wydobyty u siebie węgiel, mogą jeszcze długo spać spokojnie. Raz, że nawet, jeśli nowe kopalnie powstaną, to minie wiele czasu. Dwa, że nawet wtedy i tak trzeba będzie się w pewnym zakresie posiłkować węglem z importu. Jednak co innego sprowadzać gatunki węgla, których nie produkujemy, a co innego bazować głównie na surowcu z zagranicy.

  • Uwzględniając zapotrzebowanie na surowiec ze strony energetyki zawodowej oraz ciepłownictwa widać, że będziemy musieli w kolejnych latach importować zwiększone ilości węgla.
  • Wydobycie węgla w kraju będzie maleć. Nowe kopalnie nie są bowiem budowane.
  • A należy pamiętać, że proces przygotowania inwestycji, a potem samej budowy nowej kopalni, może trwać ponad dekadę.
  • O perspektywach krajowego górnictwa i energetyki bazującej na węglu będziemy dyskutować w Katowicach od 13 do 15 maja w trakcie Europejskiego Kongresu Gospodarczego pod patronatem WNP.PL. Serdecznie zapraszamy.

W Polsce węgiel jeszcze długo pozostanie wiodącym surowcem w naszym miksie energetycznym. Obecnie zapotrzebowanie na węgiel przewyższa podaż, stąd wyraźnie rosnący import.

W 2018 roku wyniósł on 19,7 mln ton. Zapotrzebowanie jest - zarówno na węgiel energetyczny potrzebny do produkcji energii elektrycznej, jak i węgiel koksowy niezbędny do produkcji stali, który znajduje się na unijnej liście surowców strategicznych.
Są w Polsce projekty budowy nowych kopalń, jednak jak dotąd nowe zakłady nie powstały. Nasi rozmówcy podchodzą do tematu sceptycznie i trudno się dziwić, skoro postulat budowy nowych kopalń podnoszony jest od lat, a efektów nie widać.

Od mówienia o budowie nowych kopalń węgla nam nie przybędzie

- Na dziś mamy olbrzymi import węgla do Polski z prostego powodu: zlikwidowano i nadal likwiduje się u nas kopalnie, a nowe dotąd nie powstały - podkreśla w rozmowie z portalem WNP.PL poirytowany Wacław Czerkawski, przewodniczący Rady OPZZ województwa śląskiego.

- O ich budowie tylko się mówi, jednak od samego mówienia węgla przecież nie przybędzie. Na dodatek trwa kampania antywęglowa. Najwięcej o tym, że mamy teraz zbyt duży import węgla do Polski, mówią ci, którzy przed laty postulowali likwidację kopalń. A teraz udają zdziwionych, że brakuje w Polsce węgla. Poza tym ciągle mam wrażenie, że jest zbyt wiele sił w Polsce, które blokują budowę nowych kopalń - zaznacza Wacław Czerkawski.

I dodaje, że chyba nie chodzi nam o to, żeby bezpieczeństwo energetyczne Polski zależało od rosyjskiego węgla. Węgiel jest w UE na cenzurowanym, a w Polsce, chociażby przy okazji walki ze smogiem, to właśnie węgiel stale jest „chłopcem do bicia”.

- To nie węgiel jest przyczyną smogu, ale to węgiel jest z różnych stron atakowany, bo tak najłatwiej - mówi Wacław Czerkawski.

Na razie nic nie wskazuje na to, by poziom nowych inwestycji nadążał u nas za poziomem redukcji mocy w tych kopalniach, które kończą swoje zasoby i będą musiały zostać przekazane do Spółki Restrukturyzacji Kopalń. Jesteśmy zatem - niestety - poniekąd skazani na import węgla, ale musimy też inwestować w rodzimym górnictwie. Ważna bowiem będzie skala tego importu w kolejnych latach.

 - Są projekty budowy nowych kopalń w Polsce, natomiast uzyskanie wszelkich zezwoleń i załatwienie formalności, a potem sama budowa, to proces, który może trwać z dziesięć lat - zaznacza Jerzy Markowski, były wiceminister gospodarki. I wskazuje, że w Polsce trwa walka o to, czy będziemy głównie rynkiem zbytu dla węgla z zagranicy, czy również jego producentem. Skala importu węgla do Polski w 2018 roku pokazuje, że trudno w tym zakresie o optymizm.

 - Od kilkudziesięciu lat nie budujemy w Polsce kopalń - zaznacza prof. Marian Turek, pełnomocnik dyrektora ds. górnictwa Głównego Instytutu Górnictwa. - Warto zadać pytanie, dlaczego. Analizując bilans energetyczny za poprzednie lata oraz dane za 2018 rok, w którym import węgla do Polski wyniósł prawie 20 mln ton, widać, że ten węgiel jest potrzebny - dodaje Turek.
Prof. Marian Turek wskazuje przy tym, że potrzebna jest budowa nowych kopalń. Węgiel jest i będzie bowiem potrzebny, czego dowodzi poziom importu, który ostatnio gwałtownie wzrósł.

W miejsce polskiego węgla wszedł obcy

Były wiceminister gospodarki Jerzy Markowski przypomina, że import węgla rozpoczął się w 2005 roku. Poziom tego importu był różny w poszczególnych okresach czasowych. Jednak od początku był to wyraźny sygnał, że polskie górnictwo nie jest w stanie wydobyć tyle węgla, ile potrzebuje rodzimy rynek, w tym rodzima energetyka. A później "już poszło" i importerzy zapełnili miejsca na polskim rynku - z pewnością będą chcieli ten rynek utrzymać.

- Wyeliminowany został nie węgiel jako taki, tylko wyeliminowany został polski węgiel, a w jego miejsce wszedł węgiel obcy - podkreśla Jerzy Markowski.

Gdyby projekty budowy nowych kopalń węgla wypaliły, mogłoby się to przyczynić do zmniejszenia importu surowca, który napływa głównie z Rosji. Poza tym nowe kopalnie to miejsca pracy w nich samych oraz tysiące miejsc pracy w ich otoczeniu. To także między innymi napędzanie sektora usług, który bez przemysłu więdnie.

Przykładowo projekt dotyczący węgla koksowego realizuje Balamara Resources Limited, o czym wielokrotnie informował portal WNP.PL. Chodzi o mocno zaawansowany projekt „KWK Nowa Ruda Węgiel Koksujący”. Unii Europejskiej i polskiej gospodarce brakuje dziś węgla i trzeba go importować, tym bardziej noworudzki projekt zyskuje na znaczeniu. 

Węgiel koksowy wpisany na listę surowców krytycznych w UE będzie miał strategiczny wpływ na rozwój przemysłu. I to właśnie szeroko rozumiana strona społeczna i samorządowa regionu Nowej Rudy była inicjatorem powstania projektu, pozyskując inwestora - spółkę Coal Holding z Grupy Kapitałowej Balamara.

W Balamarze wskazują, że na planowane wydobycie węgla koksowego w rejonie Nowej Rudy czeka gospodarka Unii Europejskiej i polski przemysł.

Koszt budowy kopalni koło Nowej Rudy ma wynieść około 140 milionów dolarów. Węgiel o zbliżonych parametrach do tego, jaki Balamara zamierza wydobywać koło Nowej Rudy, sprowadza się do Polski również z Australii. Zatrudnienie ma wynosić około 1300 osób, a roczne wydobycie 1,5-1,7 mln ton.   

Coraz częściej można usłyszeć w środowisku górniczym, że w śląskich kopalniach złoża się wyczerpują. Stąd wielu wskazuje, że w przyszłości duże znaczenie może mieć Lubelskie Zagłębie Węglowe. Tyle że budowa kopalni to skomplikowany, a przy tym długotrwały proces. Nie jest to kwestia miesięcy, ale lat oraz uprzedniego uzyskania około stu różnych decyzji administracyjnych, pozwoleń, opinii i uzgodnień, jakie wynikają z różnych ustaw. Te procedury natury administracyjnej lubią się przeciągać.

Kusząca Lubelszczyzna

Na Lubelszczyźnie są sprzyjające warunki górniczo-geologiczne na terenach niezurbanizowanych. Przed laty o wybudowaniu tam kopalni myślała także poprzedniczka Polskiej Grupy Górniczej, czyli ówczesna Kompania Węglowa, ale spadek cen węgla i dekoniunktura szybko zweryfikowały te plany. Kompania mało nie upadła i na jej gruzach rzutem na taśmę zdołano powołać Polską Grupę Górniczą, która zatrudnia teraz około 42 tys. osób.

O wybudowaniu kopalń na Lubelszczyźnie myśli wspomniana Balamara Resources Limited. Przedstawiciele Balamary wskazują, że chodzi im o budowę na Lubelszczyźnie trzech kopalń.

Teren, gdzie Balamara chce zbudować swą pierwszą kopalnię, leży kilkanaście kilometrów od kopalni Bogdanka. A zatem, jak wskazują w Balamarze, nikt nikomu nie będzie wchodził w drogę.

Na terenie gminy Hańsk Balamara zamierza wybudować pierwszy z trzech planowanych zakładów górniczych. Zakład górniczy w gminie Hańsk miałby dać zatrudnienie ok. 1,5 tys. osób. A wiadomo, że na jedno miejsce pracy bezpośrednio w kopalni przypadają cztery w jej otoczeniu. Dzięki kopalni mógłby też się rozruszać sektor usług. To bowiem przemysł jest tu wiodący.

Pierwszy zakład górniczy w gminie Hańsk - z trzech planowanych przez Grupę Balamara w obrębie złoża Sawin - ma się nazywać KWK Karolina. Docelowo Balamara chce sięgnąć po węgiel na Lubelszczyźnie poprzez trzy kopalnie w trakcie przeszło 30 lat.

Balamara planuje możliwie jak najszybciej wybudować pierwszą z kopalń. Następnie w przeciągu kolejnych 5-6 lat miałaby powstać kolejna kopalnia i za kolejnych 5-6 lat trzecia. Jak widać, jest to proces rozłożony w czasie.

Balamara chce, żeby kopalnie na Lubelszczyźnie dawały rocznie średnio około 8 mln ton węgla. Warunki górniczo-geologiczne w Lubelskim Zagłębiu Węglowym są naprawdę korzystne. To całkiem inne realia od tych na Górnym Śląsku.

Ściany, które Balamara ma zaprojektowane na Lubelszczyźnie, mają do 5 kilometrów wybiegu. A zatem trzy kopalnie Balamary miałyby powstać na Lubelszczyźnie, a jest jeszcze projekt dotyczący węgla koksowego wspomniany wcześniej.

Marian Kostempski, były prezes Kopeksu, wskazuje, że należy zamykać u nas nierentowne kopalnie i budować nowe. - W tych nowych kopalniach można zaprojektować koszty i łatwiej jest je później kontrolować. Poza tym w nowych kopalniach wydajność będzie znacznie wyższa - ocenia w rozmowie z portalem WNP.PL Marian Kostempski. 

W obecnie funkcjonujących zakładach górniczych, w których z wydobyciem schodzi się coraz niżej, trudno myśleć o znacznej poprawie wydajności. Przy schodzeniu coraz głębiej koszty rosną.
Jeżeli chodzi o budowę nowych kopalń na Śląsku, to jest z tym problem.

- Projekt budowy kopalni w Przeciszowie realizował Kopex, który został przejęty przez Famur. Jednak tam była kwestia przekonania do tego przedsięwzięcia lokalnej społeczności - zaznacza Marian Kostempski. Generalnie rzecz biorąc, mało kto już teraz o tym projekcie w ogóle pamięta. Zdaniem Mariana Kostempskiego raczej należałoby pomyśleć o budowie nowych kopalń w Lubelskim Zagłębiu Węglowym. Chodzi o zapewnienie sobie bezpieczeństwa energetycznego i surowca do bloków węglowych.

Skazani na import

Zdaniem Janusza Steinhoffa, byłego wicepremiera i ministra gospodarki, uwzględniając zapotrzebowanie na surowiec ze strony energetyki zawodowej oraz ciepłownictwa, widać, że będziemy musieli w kolejnych latach importować zwiększone ilości węgla. - Wydobycie węgla w kraju będzie maleć. Nowe kopalnie nie są bowiem budowane - mówi Janusz Steinhoff dla portalu WNP.PL. 

Budowę kopalni na Lubelszczyźnie, w niedalekim sąsiedztwie Lubelskiego Węgla Bogdanka, przewiduje także projekt spółki Prairie Mining Limited. Być może rozmowy na linii Prairie-Jastrzębska Spółka Węglowa spowodują współpracę obu podmiotów przy realizacji projektu Jan Karski na Lubelszczyźnie (kopalnia Jan Karski miałaby rocznie produkować średnio 8 mln ton węgla brutto i z tego uzyskiwać 6,34 mln ton surowca netto), a szczególnie projektu Dębieńsko na Górnym Śląsku (roczna produkcja miałaby wynieść ok. 2,6 mln ton), którym mocno interesuje się Jastrzębska Spółka Węglowa.

Jak na razie Prairie - wskazując na zapisy dwustronnej umowy pomiędzy Polską a Australią o ochronie inwestycji - zagroziło międzynarodowym arbitrażem. Jak wskazano w Solidarności Górniczej, podchodząc z czysto biznesowego punktu widzenia, JSW i Praire Mining mogą się dogadać w sprawie obu projektów w taki sposób, aby obie strony były zadowolone.

"Problemem w tej chwili jest opieszałość Ministerstwa Energii, które nie umie się zdecydować na podjęcie konkretnej decyzji. Dalsze przeciąganie niczego nie załatwi, Australijczycy zbyt dużo zainwestowali, aby machnąć na te dwa projekty ręką. Można się spodziewać, że będą korzystali z każdej możliwej prawnej i finansowej formy nacisku na polski rząd. Na zwlekaniu traci także JSW" - zaznaczono w „Solidarności Górniczej”. Czas pokaże, co z tego wyniknie i czy rozmowy na linii JSW-Prairie zakończą się jakąś formą współpracy przy realizacji obydwu projektów.

Zachodzi tu bowiem również pytanie, czy Jastrzębska Spółka Węglowa jest w stanie wydobyć 18 milionów ton węgla w roku 2030, jak założono w strategii spółki. 

- Osobiście uważam, że tak - zaznacza w wywiadzie dla portalu WNP.PL Tomasz Śledź, zastępca prezesa zarządu Jastrzębskiej Spółki Węglowej ds. technicznych. - Pod warunkiem, że wszystkie zaplanowane inwestycje - zarówno te, które są w trakcie realizacji, jak i te, które dopiero się rozpoczną - doprowadzimy do szczęśliwego końca. Dzięki nim będziemy mogli wydobywać więcej węgla i zabezpieczymy się przed ewentualnym dołkiem na rynku węgla i stali. 

- Wraz z prowadzonymi inwestycjami zarząd podejmuje starania w zakresie poszerzenia naszych zasobów. Chodzi o Dębieńsko z ogromnymi pokładami węgla koksowego oraz o projekt na Lubelszczyźnie, zwany kopalnią Jan Karski. Jeśli te wszystkie czynniki, o których mówiłem, zostaną zrealizowane, to o wydobycie na poziomie 18 milionów ton do roku 2030 jestem spokojny - przyznaje wiceprezes Tomasz Śledź. 

Należy odnotować, że w Jastrzębskiej Spółce Węglowej wydzielono nową kopalnię Bzie-Dębina, co ma zwiększyć bazę zasobową spółki. Produkcja węgla w nowym zakładzie ma się rozpocząć w 2022 roku.

Struktury nowego zakładu zostały wydzielone z kopalni zespolonej Borynia-Zofiówka-Jastrzębie na początku 2019 roku. Zasoby nowego zakładu są szacowane na ponad 180 mln ton. Chodzi o dwa złoża Bzie-Dębina 2-Zachód (113,8 mln ton, w tym przypadku JSW ma już koncesję wydobywczą) oraz Bzie-Dębina 1-Zachód (niemal 71,5 mln ton, spółka liczy, że koncesję otrzyma jeszcze w 2019 roku). Z tego 95 proc. stanowi węgiel koksowy typu 35.

Według szacunków docelowe wydobycie roczne nowej kopalni Bzie-Dębina ma sięgnąć 2 mln ton węgla. Pierwszy węgiel ma zostać wydobyty w 2022 roku. 

Z kolei Lubelski Węgiel Bogdanka stabilnie wydobywa około 9 mln ton węgla energetycznego rocznie. W roku 2019 wydobycie ma wynieść około 9,4 mln ton.

- Naszym tegorocznym priorytetem, poza zwiększeniem produkcji do 9,4 mln ton, będą: ciągła praca nad kosztami i optymalizacją CAPEX-u, dążenie do poprawy uzysku oraz przygotowanie do udostępnienia złoża Ostrów, którego eksploatację chcemy rozpocząć w czwartym kwartale 2020 roku, w pierwszej kolejności w oparciu o infrastrukturę podziemną - zaznacza Artur Wasil, prezes zarządu Lubelskiego Węgla Bogdanka.

Janusz Steinhoff wskazuje, że nawet przy wyraźnym zwiększeniu inwestycji w górnictwie nie ma zbyt dużych szans na to, byśmy mogli być zupełnie samowystarczalni, jeżeli chodzi o węgiel kamienny.

Chodzi zatem o to, by import był uzupełnieniem dla wydobycia w kraju, a nie stanowił zdecydowanej większości surowca zużywanego w polskich elektrowniach węglowych. O wyborze węgla przez krajowych odbiorców zadecyduje głównie jego cena oraz biznesowa opłacalność wydobycia. 

Budować nowe kopalnie: możliwie szybko i możliwie tanio

Swój projekt związany z wydobyciem węgla realizuje Grupa Fasing. Zamierza ona uruchomić wydobycie w nieczynnej kopalni Barbara-Chorzów i liczy, że niebawem zdoła uzyskać koncesję wydobywczą. Obecna koniunktura na rynku potwierdza słuszność działań Fasingu. Węgla na polskim rynku brakuje, a zatem ten projekt mógłby się w pewnym stopniu przyczynić do ograniczenia importu. 

Kopalnia miałaby wydobywać ok. 1,5 mln ton rocznie. Chodzi częściowo o węgiel koksowy typu 34, a także o węgiel energetyczny o dobrych parametrach jakościowych, o niskiej zawartości popiołu. Na krajowym rynku brakuje takiego surowca. 

Z kopalnią Krupiński, znajdującą się w Spółce Restrukturyzacji Kopalń i będącą w stanie likwidacji, wiąże się projekt spółki Silesian Coal International Group of Companies SA. Chodzi o utworzenie kopalni w Orzeszu przy wykorzystaniu infrastruktury kopalni Krupiński.

- Chcemy zrealizować projekt Orzesze, gdzie wykorzystana byłaby infrastruktura kopalni Krupiński - zaznacza Krzysztof Wilgus, prezes zarządu Silesian Coal International Group of Companies. - Chcemy wydobywać trzy miliony ton węgla energetycznego rocznie. Węgiel na Śląsku jest i będzie potrzebny, szczególnie dla energetyki. Poza tym przemysł górniczy to nie tylko kopalnie, ale również przemysł maszynowy oraz firmy dostarczające usługi dla kopalń. Musimy budować nowe kopalnie, trzeba to robić racjonalnie i możliwie tanio - wskazuje Krzysztof Wilgus.

I zaznacza, że akcjonariuszami spółki Silesian Coal International Group of Companies są podmioty z Niemiec, Szwajcarii i USA. Zamierza ona zrealizować projekt budowy kopalni Orzesze. Pierwsza tona węgla miałaby zostać wydobyta w 2021 roku.

- Chcielibyśmy wykorzystać część infrastruktury kopalni Krupiński, która znajduje się obecnie w likwidacji - wskazuje Wilgus.

Kopalnia miałaby zatrudniać od 800 do 1000 osób. Spółka jest przed uzyskaniem decyzji środowiskowej. Chciałaby w 2019 roku złożyć wniosek o koncesję. Zamierzenia są takie, aby w 2021 roku ruszyła pierwsza eksploatacja.

Projekt ten przewiduje możliwość skorzystania z infrastruktury kopalni Krupiński, znajdującej się w Spółce Restrukturyzacji Kopalń. Chodzi zatem o to, żeby wstrzymać się z likwidacją infrastruktury kopalni Krupiński, która byłaby przydatna w sięgnięciu przez Silesian Coal International Group of Companies po złoża węgla.

Ambitny plan inwestycyjny zamierza realizować nasza największa węglowa spółka, czyli Polska Grupa Górnicza zatrudniająca około 42 tys. osób. Rok 2019 ma być dla Polskiej Grupy Górniczej rekordowy pod względem inwestycji.

W spółce zakładają kosztem ponad 1,4 mld zł uzbrojenie 45 ścian wydobywczych i wydrążenie w sumie 140 km nowych wyrobisk, kontynuację inwestycji kluczowych (kosztem 582 mln zł) oraz zakupy nowego sprzętu, w tym głównie urządzeń transportowych oraz sekcji obudowy zmechanizowanej - w sumie za prawie 1,2 mld zł. Efekty tych inwestycji mają być w pełni widoczne w wynikach spółki w trakcie najbliższych 3-5 lat.  

W perspektywie Polska Grupa Górnicza planuje też zrealizować wieloletnią inwestycję na skalę porównywalną z budową nowych kopalń. Chodzi o sięgnięcie, łącznym kosztem ok. 6 mld zł, po węgiel ze złóż Ziemowit Głęboki (140 mln ton zasobów), Piast Głęboki (90 mln ton) oraz Imielin Północ (70 mln ton). Dzięki temu wydłużyłaby się żywotność kopalni Piast-Ziemowit do 2068 roku i poprawiłaby się jakość węgla. Docelowo roczne wydobycie węgla w tej kopalni utrzymać się ma na poziomie 6,5 mln ton. Prace rozpoczynają się w 2019 roku i będą podzielone na etapy.  

Generalnie rzecz biorąc, gdyby projekty budowy nowych kopalń wypaliły, to w przypadku węgla mogłoby się to przyczynić do zmniejszenia importu surowca. Poza tym nowe kopalnie to tysiące miejsc pracy w ich otoczeniu. Nadal jednak aktualnym pozostaje podstawowe pytanie: czy ostatecznie te kopalnie zostaną u nas wybudowane, czy też skończy się na dysputach o potrzebie ich budowy. O tym, że powinno się budować nowe kopalnie, słyszymy od lat. Jednak jak dotąd nowe zakłady nie powstały. A powinny powstać.

- Węgiel na świecie ma się dobrze, a takie kraje jak Indie czy Rosja zamierzają znacząco zwiększyć wydobycie tego surowca - zaznacza w rozmowie z portalem WNP.PL prof. Krystian Probierz, geolog, senator Prawa i Sprawiedliwości. - Powinniśmy więc budować nowe kopalnie, jeżeli chcemy zapewnić sobie bezpieczeństwo energetyczne w oparciu o własne zasoby - podkreśla prof. Krystian Probierz.

 

×

DALSZA CZĘŚĆ ARTYKUŁU JEST DOSTĘPNA DLA SUBSKRYBENTÓW STREFY PREMIUM PORTALU WNP.PL

lub poznaj nasze plany abonamentowe i wybierz odpowiedni dla siebie. Nie masz konta? Kliknij i załóż konto!

KOMENTARZE (49)

Do artykułu: Budowa nowych kopalń to kwestia lat, a węgla brakuje już teraz. Rosjanie zacierają ręce

  • gosc 2019-04-03 12:18:21
    rozumiem ,ze chorych na rosje ci u nas dostatek ,zrobcie to co upadlina ,kupcie wegiel u usmanow ,i w afryce pld,a jak nie chcecie to przestancie p....glupoty.
  • Ziutek 2019-03-31 19:46:40
    Nie po to gość, co importuje węgiel z Rosji, nagrywał wszystkich prócz PiS
  • Wwww 2019-03-29 10:43:55
    Brakuje węgla? To po co zamknęli krupinski ?
    • Gość 2019-03-30 11:38:47
      A kto miał pokrywać straty?
  • Ryl 1973 2019-03-29 08:16:44
    Jestem górniczym emerytem, mam 46 lat, emerytura 4100 na rękę. Dobrze, że rząd dorzuci 1100 bo ciężko wyżyć za tę jałmużnę.
  • JOHNNY 2019-03-29 06:31:47
    Co ty wypisujesz autorze? Kraje ci sie pomyliły? Wszyscy celebryci w Polsce zjedzą cię jak to przeczytają. Codziennie płaczą w mediach że wszedzie smog przez węgiel, choroby i śmierć i trzeba likwidować kopalnie bo Polska zasciankowa, a ty chcesz węgla dokładać?

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 3.235.140.84
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!