Górnictwo ma potencjał, ale zagrożeń ciągle przybywa

Górnictwo ma potencjał, ale zagrożeń ciągle przybywa
Polityka klimatyczna Unii Europejskiej jest dla górnictwa bardzo poważnym zagrożeniem fot. PTWP
  • Ten tekst jest częścią STREFY PREMIUM WNP.PL
  • Jerzy Dudała
    Jerzy Dudała
  • Dodano: 26-11-2019 06:00

Polityka klimatyczna UE i dekarbonizacja wypychająca węgiel z miksu energetycznego to główne problemy branży górniczej. Łączy się z tym postawa banków, które nie chcą się angażować w projekty dotyczące węgla. W polskim górnictwie ważna będzie między innymi konsekwentna realizacja zaplanowanych inwestycji, co powinno się przełożyć na ustabilizowanie sektora węglowego.

  • Poprawa efektywności to będzie główny cel stawiany przed spółkami wydobywczymi - podkreślali uczestnicy sesji inauguracyjnej konferencji „Górnictwo 2019”.
  • Polityka klimatyczna Unii Europejskiej jest dla tej branży bardzo poważnym zagrożeniem. Co gorsza, jest ona absolutnie nieprzewidywalna, na dużo wyższym poziomie niż wszystkie zagrożenia geologiczno-górnicze pod ziemią.
  • Przed polskim górnictwem kolejne poważne zagrożenie - chodzi o pomysł, żeby emisję metanu z kopalnianych wyrobisk włączyć do europejskiego systemu handlu emisjami. Gdyby tak się stało, to koszty funkcjonowania górnictwa drastycznie by wzrosły, co byłoby zabójcze dla branży.

Adam Gawęda, wiceminister aktywów państwowych, a zarazem pełnomocnik rządu ds. restrukturyzacji górnictwa węgla kamiennego wskazał na wstępie, że zmiany w rządzie odpowiadają nowym, bardzo ambitnym celom do realizacji. 

- Obecnie stworzono Ministerstwo Aktywów Państwowych, w którym nadzór właścicielski i kreowanie polityki energetycznej są bardzo ważne, a górnictwo wchodzi w obszar tego resortu - zaznaczył na wstępie .
- W związku z tym, że w grudniu będą się odbywać bardzo ważne spotkania na szczeblu rządowym, wytyczanie polityki klimatycznej, filar klimatyczno-energetyczny będzie bardzo istotnym elementem w negocjacjach z trudnymi partnerami unijnymi. To nie jest tak, że przestrzeń energetyki jest mniej ważna. Jest bardzo ważna - podkreślił Adam Gawęda.

Polityka klimatyczna UE bije (coraz mocniej) w górnictwo

Wiceminister ocenił, że osiągnięcie neutralności klimatycznej krajowej energetyki oznacza koszty rzędu 130-140 mld euro, a związane z tym koszty całej polskiej gospodarki byłyby niemal dwukrotnie wyższe.

Wyraził także opinię, że podczas grudniowego unijnego szczytu może nie dojść do porozumienia wszystkich krajów Unii w sprawie osiągnięcia neutralności klimatycznej do 2050 roku. W czerwcu Polska nie poparła takiej propozycji, uznając ją za zbyt kosztowną dla polskiej gospodarki.

- Koszty neutralności klimatycznej w samych jednostkach wytwórczych i w przesyle wynosiłyby grubo ponad 130-140 mld euro. Jeśli natomiast uwzględnilibyśmy wszystkie koszty dotykające gospodarki polskiej, to jest to wyliczone - bardzo szacunkowo - na poziomie 250 mld euro - podkreślił wiceminister Adam Gawęda.

Jego zdaniem przewidziane w nowej unijnej perspektywie finansowej UE środki na wsparcie transformacji regionów górniczych (blisko 5 mld euro) byłyby niewystarczające - zarówno do sfinansowania takiego procesu, jak i do faktycznej transformacji Śląska jako największego regionu górniczego.

Według wiceministra Adama Gawędy, aby proces negocjacji na forum UE w sprawach klimatycznych był dla Polski skuteczny, konieczne jest wyraźne artykułowanie między innymi kosztów, jakie transformacja oznacza dla polskiej gospodarki.

- Myślę, że to jest argument, który w jakiś sposób będzie przemawiał do wyobraźni. To nie mogą być środki budżetowe, bo takimi nie dysponujemy, gdybyśmy natomiast chcieli skorzystać ze środków unijnych, to okazuje się, że one w żaden sposób się nie „szufladkują” w procesy transformacji energetycznej - wskazał Adam Gawęda. - W związku z tym to musiałyby być dodatkowe środki.

Zdaniem wiceministra Adama Gawędy, mówiąc o neutralności klimatycznej należy wyłożyć mocne argumenty i wskazywać na solidarność europejską. Podkreślając przy tym, że transformacja energetyczna krajów Europy Zachodniej, która była prowadzona przez kilkadziesiąt lat, miała swoją drogę, czas i możliwe środki.

Wiceminister Gawęda wskazał również, że osiągnięcie porozumienia w sprawie neutralności klimatycznej na grudniowym unijnym szczycie będzie trudne.

- Proszę tego nie traktować jako pewnik, ale moja opinia na tę chwilę jest taka: będziemy na tyle twardo stawiali warunki, że jest wielce prawdopodobne, iż w grudniu do tego rozstrzygnięcia może nie dojść - mówił Adam Gawęda. - Biorąc pod uwagę wszystkie te aspekty, nasze pole do negocjacji będzie bardzo twardo i w ostry sposób stawiane - zaznaczył Gawęda, zastrzegając równocześnie, że jest to jego osobista opinia, natomiast ostateczne polskie stanowisko jest obecnie przygotowywane w rządzie, przy udziale MSZ i nowopowołanego Ministerstwa Klimatu.

Adam Gawęda odniósł się także do sytuacji rodzimych spółek węglowych. - Wyniki spółek górniczych za pierwsze trzy kwartały tego roku nie są takie, jakich byśmy oczekiwali, ale nie są też bardzo złe - ocenił. Wskazał też, że poziom produkcji za 9 miesięcy wyniósł 46 mln ton, natomiast sprzedaży 43,5 mln ton.

- Poziom produkcji mógłby być wyższy, ale nie jest to też wynik zły. Troszkę niepokoi zbyt niska sprzedaż, poziom zapasów mógłby być niższy. Te procesy powinny być podniesione na wyższy poziom - zaznaczył Adam Gawęda. 

Natomiast powodem do lekkiego optymizmu są ceny, które średnio wyniosły nieco powyżej 360 złotych za tonę i to niezależnie od trendów na rynkach europejskich.

Gawęda wyraźnie zaznaczył, że czynnik ten (trend na rynkach cen) wskazuje, iż branża musi się lepiej przygotować do przyszłego roku. Ten bowiem zdaniem wiceministra Gawędy będzie trudny.

- Poprawa efektywności to będzie główny cel stawiany przed spółkami wydobywczymi - mówił Adam Gawęda. - Przestrzeń energetyki jest w przestrzeni rządu bardzo ważna, ale by była ważna i by miała swoją wagę, ten obszar negocjacyjny musi być na najwyższym poziomie. I zmiany w rządzie odpowiadają tym bardzo ambitnym zamierzeniom - zaznaczył Adam Gawęda.

Wskazał również między innymi na fakt, że zachodzi w Unii Europejskiej problem emigracji firm wywodzących się z przemysłu energochłonnego do miejsc, gdzie polityka klimatyczna nie jest realizowana.

- Jeżeli chcemy dbać o klimat globalnie, to nie można zapominać, że polityka klimatyczna wpływa na konkurencyjność unijnej gospodarki - mówił wiceminister Gawęda.

Inwestycje to konieczność

Jego zdaniem dziś dyskusja o górnictwie musi też uwzględniać elementy zewnętrzne. Gawęda zwrócił uwagę, że są w sektorze realizowane ambitne cele inwestycyjne - ponad 4 mld zł w górnictwie - tyle do dziś w tym roku przeznaczono na inwestycje.

- Inwestycja w kopalnię Bzie-Dębina w Jastrzębskiej Spółce Węglowej przyspieszyła. W Polskiej Grupie Górniczej środki przeznaczane są między innymi na wyrobiska korytarzowe, inwestuje się też w wysokowydajny sprzęt - zaznaczył Adam Gawęda.

Tomasz Rogala, prezes zarządu Polskiej Grupy Górniczej, zaproponował, aby wrócić pamięcią o kilka lat wstecz i przypomniał opinie oraz ekspertyzy rynkowe towarzyszące przekształcaniu Kompanii Węglowej w Polską Grupę Górniczą w latach 2016-2018.
- Na początku pojawiła się publikacja, która stanowczo rekomendowała nam zamknięcie połowy kopalń ze względu na brak zapotrzebowania na produkowany przez nas węgiel i prognozę dużo niższych jego cen - przypomniał Tomasz Rogala. - Ale już rok później do Polskiej Grupy Górniczej zaadresowano żądanie: dlaczego nie zaspokaja potrzeb krajowego rynku?! Potrzeby wystąpiły, choć przecież nie zrealizowaliśmy wcześniejszych zaleceń i nie zlikwidowaliśmy połowy potencjału. Półtora roku później pojawiły się na rynku ceny węgla energetycznego w granicach 100 dol. za tonę, czego oczywiście absolutnie nie przewidywano wcześniej - zaznaczył Tomasz Rogala.

Wskazał przy tym, że natychmiast zapomniano o pierwszym żądaniu likwidacji połowy środków produkcji i zastąpiono je żądaniem jeszcze większej podaży węgla.

- Obecnie cykl koniunkturalny znowu uległ zmianie. I oto pojawiają się znowu hiobowe wieści o tym, jak to szybko sektor ulegnie zamknięciu i likwidacji - zaznaczył Tomasz Rogala.

Wskazał przy tym, że posiadanie własnego źródła energii jest bardzo ważne z punktu widzenia klientów końcowych. Kwestie bezpieczeństwa energetycznego i niezależności powinny być jego zdaniem kluczowe.

Prezes PGG podkreślił, że jeszcze niedawno różnice cen między węglem importowanym a produkowanym w kraju były bardzo znaczące: w przeliczeniu węgiel z zagranicy kosztował nawet 13-14 zł/GJ, zdecydowanie drożej niż polski. Dla krajowej energetyki różnice szły w setki milionów złotych zaoszczędzone dzięki zakupowi rodzimego surowca.

- Cokolwiek będzie działo się w przyszłości z górnictwem, doświadczenie ostatnich dwóch lat powinno wskazywać nam, że element bezpieczeństwa energetycznego i niezależności energetycznej powinien być zdecydowanie kluczowy. Nie wolno pozostawać na jednokierunkowym źródle zasilania energetyki - ocenił Tomasz Rogala.

Przyznał również, że polityka klimatyczna Unii Europejskiej jest dla górnictwa bardzo poważnym zagrożeniem.

- Co gorsza, jest ona absolutnie nieprzewidywalna, na dużo wyższym poziomie niż wszystkie zagrożenia geologiczno-górnicze pod ziemią, z którymi inżynierowie jednak potrafią sobie radzić - podkreślił prezes PGG, dodając, że to właśnie do polityków przemysł węglowy powinien kierować uzasadnione pytanie o to, jak długo jeszcze będzie mógł w sposób niezakłócony prowadzić produkcję.

Wskazał, że kolejne regulacje zwiększające koszty działalności czy nakładające nowe obowiązki wyłączą paliwo węglowe, ponieważ koszty jednostkowe energii produkowanej z węgla okażą się o wiele wyższe, niż koszty z innych źródeł dostępnych na rynku.

- Na obecną chwilę sytuacja u największego producenta węgla w UE jest ustabilizowana przez stałość kontraktów terminowych na dostawy dla energetyki - mówił prezes PGG. - Najistotniejsze jest dla nas pytanie o decyzje polityczne, bo właśnie na ich podstawie kształtować będziemy zakres potrzebnych inwestycji. Czy decyzje polityczne mówiły będą o tzw. średniej ścieżce transformacji, czy też bardzo szybkiej ścieżce, związanej z wyeliminowaniem paliwa węglowego w Europie. Za emisję odpowiada konsumpcja. Światowe społeczeństwo konsumpcyjne potrzebuje energii, a nikt nie mówi o konsumpcji - wskazywał prezes Rogala.

Tomasz Heryszek, prezes zarządu Węglokoksu, przyznał, że Węglokoks, będący największym akcjonariuszem Polskiej Grupy Górniczej, rozmawia z władzami tej spółki o możliwości konsolidacji polityki handlowej, między innymi wspólnych działaniach dotyczących eksportu i w razie potrzeby importu węgla.
- Będziemy rozmawiać także z Polską Grupą Górniczą - zresztą takie rozmowy już się odbywają - na temat konsolidacji pewnej wspólnej polityki handlowej - mówił prezes Węglokoksu Tomasz Heryszek. - Wydaje się, że to jest ten czas. Absolutnie nie powinniśmy dzisiaj odwlekać tego, by chociażby wspólnie zajmować się eksportem i wspólnie zajmować się importem, jeżeli on będzie potrzebny - wyjaśnił, podkreślając przy tym, że Węglokoks postrzega import jedynie jako uzupełnienie dostaw polskich producentów węgla.

Wskazał przy tym, że nie wszystkie klasy i rodzaje węgla w Polsce są produkowane. Węglokoks od kilku lat zajmuje się, obok eksportu węgla, także jego importem oraz tradingiem. Węglokoks posiada też własną kopalnię węgla Bobrek-Piekary.

- Postrzegamy import jako konieczne uzupełnienie dotyczące rynku polskiego, ale tak naprawdę jesteśmy absolutnie po tej samej stronie co PGG, posiadając w swojej grupie własną kopalnię - mówił prezes Heryszek, podkreślając, iż Węglokoks jest zainteresowany przede wszystkim wzrostem wartości swojej grupy kapitałowej, a także dobrą kondycją Polskiej Grupy Górniczej, której jest największym akcjonariuszem.

- Import, w który się zaangażowaliśmy, był tylko i wyłącznie zabiegiem uzupełniającym w sytuacji, gdy wiemy, że luka popytowa na polskim rynku istnieje. Dziś importem zajmuje się wiele podmiotów w różny sposób. My chcemy ten rynek uregulować - zaznaczył Tomasz Heryszek.

Z danych spółki wynika, że w tym roku import węgla do Polski jest mniejszy niż w roku ubiegłym, kiedy z zagranicy napłynęła rekordowa ilość 19,7 mln ton tego surowca. Obecnie, po trzech kwartałach 2019 roku, import węgla jest około 2 mln ton mniejszy niż w porównywalnym okresie zeszłego roku - szacuje Węglokoks, oceniając łączny import w okresie od stycznia do września br. na ponad 12 mln ton.

Paneliści zgodnie przyznali, że skala zagrożeń ze strony polityki unijnej może być dla górnictwa zabójcza. Podkreślono między innymi, że Europejski Bank Inwestycyjny planuje odmówić finansowania już nie tylko dla inwestycji związanych z wykorzystaniem węgla, ale wkrótce także gazu ziemnego.

- Dzisiaj mówimy o pewnym „banie” banków na inwestycje węglowe. Ale dochodzimy do różnych absurdów. Banki odchodzą nie tylko od finansowania kopalni czy elektrowni wykorzystujących węgiel - również wybudowanie np. terminala kolejowego, który będzie obsługiwał transport węgla, nie uzyska zgody na finansowanie - zauważył Tomasz Heryszek.

Sanatorium lepsze od hospicjum

Herbert Gabryś, niezależny ekspert, zapytał wprost: czy mamy zamiar zamknąć energetykę węglową „w hospicjum, żeby umierała sobie spokojnie, czy też transformacja powinna przypominać sanatorium, które tę energetykę uzdrowi”?

Wskazał przy tym, że należy wykorzystać nasze zasoby oraz nasze kadry, by służyły one bezpieczeństwu energetycznemu kraju.
Gabryś zaznaczył również, że koszty klimatyczne powodują, że ceny energii elektrycznej będą iść w górę. Wskazał, że węgla w gospodarce, szczególnie w energetyce, nie powinno zabraknąć po 2040 roku, bo groziłaby nam zapaść energetyczna. Ponadto - przypomniał - górnictwo przynosi spore przychody do budżetu.

Szef górniczej Solidarności, a zarazem przewodniczący Solidarności w Polskiej Grupie Górniczej Bogusław Hutek zwrócił uwagę, że polski rząd w zasadzie pozbawiony jest wpływu na ceny energii w Polsce, zależą one bowiem od cen pozwoleń na emisję dwutlenku węgla. Odniósł się także do postulatu wzrostu wynagrodzeń w Polskiej Grupie Górniczej.

- Ostatnie podwyżki w PGG były w 2012 roku i wyniosły 2,7 proc. W 2013 roku było to 0,7 proc. Przez sześć lat nie było podwyżek - mówił Hutek. - Pracownicy PGG, gdzie zarabia się najmniej ze wszystkich spółek węglowych, chcą podwyżek. Jeżeli ktoś wyjdzie i powie, że nie będzie przez pięć lat podwyżek, to też będzie informacja dla załóg. Czy przed wyborami słyszeliście państwo, że w górnictwie jest źle? Była propaganda sukcesu. Mam nadzieję, że się dogadamy. PGG ma zainwestować w 2019 roku ponad 3 mld zł. I ludzie pytają, czemu nie są w tym uwzględnieni - wskazywał.

Tomasz Rogala, prezes Polskiej Grupy Górniczej, zauważył, że często w UE nadużywa się pojęcia „sprawiedliwa transformacja”, gdy pozostaje ono w rzeczywistości jedynie niezrealizowanym postulatem.

- W wielu miejscach mamy do czynienia z likwidacją, a nie transformacją. Nawet dużo silniejsza od naszej gospodarka niemiecka ma spore problemy w transformowaniu górnictwa - zaznaczył prezes PGG. Wskazał również, że w Polskiej Grupie Górniczej średnie wynagrodzenie jest o 50 proc. wyższe niż średnie wynagrodzenie na Górnym Śląsku.

- Polityka klimatyczna moim zdaniem nie ma nic wspólnego z ochroną klimatu. Zostało podjętych wiele decyzji, które miały ograniczyć wykorzystanie węgla jako najtańszego paliwa i sztucznie podbić cenę energii węglowej - mówił prezes Górniczej Izby Przemysłowo-Handlowej Janusz Olszowski. - Są dwie wojny prowadzone w Brukseli. Pierwsza przeciwko obecności węgla, a druga przeciwko górnictwu. Podjęto wiele decyzji, żeby sztucznie ograniczyć konkurencyjność węgla, żeby on nie mógł rynkowo konkurować. Jest kierunek, by podbijać cenę energii produkowanej z węgla - zaznaczył Olszowski.

Zbigniew Kasztelewicz z Katedry Inżynierii Górniczej i Bezpieczeństwa Pracy Akademii Górniczo-Hutniczej, wiceprezes zarządu ds. wydobycia w PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna, podkreślił, że branża węgla brunatnego produkuje 35 proc. najtańszej energii i w ciągu ostatnich piętnastu lat zwiększyła ona wydajność.
- Ta branża węgla brunatnego powinna istnieć - zaznaczał Kasztelewicz i wyraził nadzieję, że planowane w sektorze węgla brunatnego inwestycje doczekają się realizacji.

- Branża węgla brunatnego nie potrzebowała pomocy publicznej. Polska jest krajem na dorobku i nie stać nas na szybką transformację energetyczną - mówił Kasztelewicz.

Na horyzoncie kolejne bardzo poważne zagrożenie

W trakcie sesji podkreślono również, że przed polskim górnictwem pojawiło się kolejne zagrożenie. Chodzi o pomysł, żeby emisję metanu z kopalnianych wyrobisk włączyć do europejskiego systemu handlu emisjami. Gdyby tak się stało, to koszty funkcjonowania górnictwa drastycznie by wzrosły, co byłoby zabójcze dla branży.

Prezes Górniczej Izby Przemysłowo-Handlowej Janusz Olszowski wskazał, że od 2010 roku, kiedy wprowadzono dotkliwy dla sektora wydobywczego zakaz udzielania pomocy publicznej na inwestycje początkowe w górnictwie, nie było bezpośrednich aktów prawnych, które godziłyby w tę branżę. To jednak może się już wkrótce zmienić. Niedawno bowiem Międzynarodowa Agencja Energii ogłosiła swoją doroczną prognozę.

W dokumencie tym po raz pierwszy zwrócono uwagę, że dużym zagrożeniem dla klimatu jest metan wydzielający się w czasie produkcji węgla z kopalń metanowych.

Autorzy prognozy zwrócili uwagę, że metan jest 30 razy bardziej szkodliwy dla klimatu niż dwutlenek węgla i zarekomendowali, żeby uwzględnić jego wpływ na efekt klimatyczny, a docelowo doprowadzić do jego eliminacji z procesu wydobycia węgla.

- Chodzi o to, aby ten metan włączyć do europejskiego systemu handlu emisjami - mówił prezes Olszowski. I przypomniał, że takie pomysły pojawiały się już od trzech lat.

- Myśmy starali się to w ramach Euracoalu (Europejskiego Stowarzyszenia Węgla Kamiennego i Brunatnego - przyp. red.) blokować i robić wszystko, żeby do tego nie dopuścić. Teraz jednak istnieje duże prawdopodobieństwo, że Komisja Europejska to przyjmie - przestrzegał Janusz Olszowski.

Prezes Górniczej Izby Przemysłowo-Handlowej nie ukrywał, że sprawa jest poważna, ponieważ około 80 proc. węgla w Polsce pochodzi z kopalń metanowych, a rocznie w czasie produkcji węgla wydziela się niecały miliard metrów sześciennych metanu. Jednak tylko niewielka jego część jest wychwytywana i zagospodarowywana, co wynika z tego, że duża część tego metanu nie jest możliwa do wychwycenia z uwagi na niskie stężenia.

- Gdyby ten metan kopalniany włączyć do ETS, spowodowałoby to wzrost kosztów produkcji węgla w Polsce rzędu miliarda euro - mówił Janusz Olszowski. - To jest ogromne wzywanie dla rządu i wszystkich placówek w Brukseli. Jeżeli bowiem my tego pomysłu nie zablokujemy, to nie mamy szans funkcjonować przy tak wysokich kosztach produkcji węgla - przestrzegał Janusz Olszowski.


Powyższe opinie pochodzą z sesji „Dziś i jutro polskiego węgla”, która odbyła się 22 listopada w Katowicach w ramach konferencji „Górnictwo 2019”. W sesji uczestniczyli: Adam Gawęda, sekretarz stanu w Ministerstwie Aktywów Państwowych, pełnomocnik rządu ds. restrukturyzacji górnictwa węgla kamiennego; Herbert Gabryś, niezależny ekspert; Tomasz Heryszek, prezes zarządu Węglokoksu; Bogusław Hutek, szef górniczej Solidarności, przewodniczący Solidarności w Polskiej Grupie Górniczej; Zbigniew Kasztelewicz z Katedry Inżynierii Górniczej i Bezpieczeństwa Pracy Akademii Górniczo-Hutniczej, wiceprezes zarządu ds. wydobycia w PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna; Janusz Olszowski, prezes Górniczej Izby Przemysłowo-Handlowej; Tomasz Rogala, prezes zarządu Polskiej Grupy Górniczej. Moderatorem sesji był Rafał Kerger, redaktor naczelny portalu WNP.PL.

 

×

DALSZA CZĘŚĆ ARTYKUŁU JEST DOSTĘPNA DLA SUBSKRYBENTÓW STREFY PREMIUM PORTALU WNP.PL

lub poznaj nasze plany abonamentowe i wybierz odpowiedni dla siebie. Nie masz konta? Kliknij i załóż konto!

KOMENTARZE (3)

Do artykułu: Górnictwo ma potencjał, ale zagrożeń ciągle przybywa

  • Jurek 2019-11-26 10:50:35
    Artykuł bardo dobrze przedstawia wojnę ekonomiczną, którą UE prowadzi z "niepokornymi" państwami dysponującymi własnymi kopalinami. To jest wojna bogatego Zachodu (Niemcy, Francja) m.in. z nami pod szyldem "chrońmy naszą planetę". Tu nie chodzi o klimat, tylko o wielką kasę i położenie przeciwnika na łopatki. Zamiast armat mamy pakiet klimatyczny i ETS. Brukselska pętla się zaciska. Ale sterują tym rządy Niemiec i Francji.
  • Luk 2019-11-26 10:49:54
    To nieprawda, że polityka klimatyczna unii jest nieprzewidywalna. Dekarbonizacja to nie zapowiedź z wczoraj, tylko sprzed ponad dekady. Ale wokół górnictwa zawsze panuje urzędowa cisza, bo łatwiej rządzić jak na Śląsku jest spokój w oparciu o założenie, że jakoś to będzie. I tak właśnie teraz jest - jakoś.
  • gesia 2019-11-26 09:27:29
    Koszt transformacji to ma być 250 mld eur. To znaczy, że otwiera się rynek o takim potencjale jakiego jeszcze nie było. Zdecydowanie biznes pracujący w w obszarze nowych technologii dla energetyki został zachęcony do intensyfikacji lobbingu. Ta kasa przejedzie przez banki i to kilka razy - toż to eldorado, a ile miejsc pracy dużo ciekawszych niż zapieprzanie pod ziemią. Bardzo dobry zachęcający artykuł poza niektórymi głosami zdradzającymi kompletną nieznajomość ekonomii (prezesi) za to bardzo dobrze wpisującymi się w polityczny marketing rządu.

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 176.9.50.244
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!