Ochrona klimatu - tak, ale bez popychania ku gospodarczej katastrofie

Ochrona klimatu - tak, ale bez popychania ku gospodarczej katastrofie
Grzegorz Tobiszowski wskazuje na polski sukces w ograniczaniu udziału stałych paliw kopalnych w wytwarzaniu energii elektrycznej . PTWP
  • Ten tekst jest częścią STREFY PREMIUM WNP.PL
  • Dariusz Ciepiela
    Dariusz Ciepiela
  • Dodano: 01-10-2020 10:05

– Przygotowując transformację górnictwa i Śląska, spójrzmy na doświadczenia naszego zachodniego sąsiada. Mimo głęboko przemyślanej transformacji, rozłożonej w czasie, bezrobocie w niemieckim mieście Gelsenkirchen szacuje się dzisiaj na 18 procent przy zagrożeniu ubóstwem ponad jednej trzeciej mieszkańców – ostrzega Grzegorz Tobiszowski, eurodeputowany PiS, były wiceminister energii, w rozmowie z portalem WNP.PL

Zapraszamy na Międzynarodowe Targi Spawalnicze ExpoWELDING (18-20 października 2022 r.) pod patronatem WNP.PL w Międzynarodowym Centrum Kongresowym w Katowicach. Rejestracja trwa!

  • W Polsce w latach 2006-2018 udział stałych paliw kopalnych w wytwarzaniu energii elektrycznej spadł w największym stopniu w Europie, bo o 13 proc., podczas gdy w Niemczech uległ obniżeniu o 11 proc., a w całej UE o 10 proc.
  • Należy podjąć wszelkie działania dotyczące ochrony klimatu, ale... - Skutki społeczne i gospodarcze zbyt szybkich, gwałtownych decyzji mogą w perspektywie kilkunastu lat okazać się katastrofalne - przestrzega Tobiszowski.
  • UE powinna, zdaniem byłego wiceministra energii, uwzględniać różnice i uwarunkowania poszczególnych krajów, a nie zmuszać je do decyzji gospodarczych, które będą prowadzić do ich zubożenia.

Jak pan ocenia obecną sytuację w górnictwie? 

- Liczę na to, że w tym trudnym dla sektora węglowego w Polsce czasie wszystkim stronom zaangażowanym w dialog uda się wypracować rozwiązania służące polskiej energetyce i naszemu regionowi.

Czy ostatnie rządy, zarówno PiS, jak i PO-PSL, nie zmarnowały czasu i nie podjęły poważnych działań na rzecz transformacji energetycznej? Przecież o zmianach w energetyce UE mówi od wielu lat, więc nie można powiedzieć, że nas coś tu zaskoczyło.

- Jestem zwolennikiem tego, aby procesy zmian w górnictwie były ewolucyjne. Nie ukrywajmy,
sytuacja w polskim przemyśle w 2015 była dramatyczna. Groźba likwidacji górnictwa mogła doprowadzić do ogromnych protestów, z drugiej strony należało budować miks energetyczny, który byłby odpowiedzią na wyzwania ekologiczne określone przez Unię Europejską.

Zapamiętam ten czas jako okres niezwykle trudnych rozmów ze stroną społeczną, ale także z bankami i inwestorami oraz przedstawicielami UE. W efekcie udało się uzyskać zgodę na historyczne odchodzenie od węgla w polskim systemie energetycznym przy wsparciu technologii gazowych, jądrowych czy OZE.

Czy faktycznie od niego odchodzimy?

- Tak i to bardzo. W Polsce w latach 2006-2018 udział stałych paliw kopalnych w wytwarzaniu energii elektrycznej spadł w największym stopniu w Europie, bo o 13 proc., podczas gdy w Niemczech uległ obniżeniu o 11  proc., a w całej UE o 10 proc. (dane Eurostat - przyp. red.).

Należy też pamiętać, że osiągnięcie przez UE wysokiego udziału OZE oraz niższego poziomu wykorzystania paliw stałych w energetyce, możliwe było tylko przy utrzymaniu udziałów energetyki gazowej oraz jądrowej jako źródeł stabilizujących system. My ten proces obecnie przeprowadzamy i powinniśmy być w nim wspierani, a nie zmuszani do tego, by stać się rynkiem zbytu zakupu taniej energii z państw, które rozpoczęły transformację w stronę OZE znacznie wcześniej niż Polska. Jak np. Francja, która drogę do energii jądrowej rozpoczęła w latach 70. ubiegłego wieku.

W czasach, gdy odpowiadał pan za górnictwo, udało się w miarę spokojnie wygasić dwie kopalnie. Czy takie rozwiązanie obecnie jest możliwe?

- Bardzo na to liczę. Kluczowe w tym procesie - poza uczciwym dialogiem - jest przedstawienie konkretnej propozycji, tzn. określenie, jaka jest przyszłość polskiej energetyki i sektora wydobywczego w kontekście decyzji unijnych i Europejskiego Zielonego Ładu. Potrzebujemy realnego scenariusza odchodzenia od przemysłu, racjonalnej przyszłości, wskazania, gdzie ci wszyscy ludzie znajdą pracę. To powinno być podstawą procesu transformacyjnego.

Ministerstwo Klimatu przedstawiło projekt Polityki energetycznej Polski do 2040. Czy jego założenia są realne? Czy dokonałby pan w tym projekcie zmian?

- Polska branża wydobywcza potrzebuje czasu i pieniędzy na to, by się zmienić, a dziś przede wszystkim elastyczności wszystkich stron i przejrzystych oraz jasnych rozstrzygnięć. Skutki społeczne i gospodarcze zbyt szybkich, gwałtownych decyzji mogą w perspektywie kilkunastu lat okazać się katastrofalne. Zmiana modelu funkcjonowania branży wydobywczej powinna opierać się na racjonalności, dialogu i poszanowaniu dla specyfiki danego regionu. Spójrzmy na doświadczenia naszego zachodniego sąsiada.

Mimo głęboko przemyślanej transformacji, rozłożonej w czasie, bezrobocie w niemieckim mieście Gelsenkirchen szacuje się dzisiaj na 18 procent przy zagrożeniu ubóstwem ponad jednej trzeciej mieszkańców! Nie zapominajmy o tym, że Niemcy zaangażowały ogromne środki w metamorfozę branży wydobywczej, a i tak nie uniknęły tak niepożądanych zjawisk, jak w Gelsenkirchen.

Czy Polska w najbliższych miesiącach zaakceptuje cel neutralności klimatycznej UE w 2050 r.?

- Trudno akceptować procesy, które wydają się mocno nierealne, co potwierdza nawet Europejska Agencja Środowiska (jedna z agencji UE - przyp. red.). Analizowała ona założenia z 2014 r. i już po trzech latach prognozowała brak osiągnięcia założonego celu. Przypomnę, że zakładano wtedy ograniczenie emisji gazów cieplarnianych do 2030 r. o co najmniej 40 proc. w stosunku do poziomu z 1990 r. Dziś mówi się już o 55 proc.!

Oczywiście należy podjąć wszelkie działania dotyczące ochrony klimatu, ale muszą one być przede wszystkim racjonalne i realne. Droga, która przed nami, nie może prowadzić do katastrofy społeczno-ekonomicznej. Wspólnota europejska powinna uwzględniać różnice i uwarunkowania poszczególnych krajów, a nie zmuszać je do decyzji gospodarczych, które będą prowadzić do ich zubożenia.

Czytaj także: A po kiego grzyba nam ten węgiel koksowy?

 

×

DALSZA CZĘŚĆ ARTYKUŁU JEST DOSTĘPNA DLA SUBSKRYBENTÓW STREFY PREMIUM PORTALU WNP.PL

lub poznaj nasze plany abonamentowe i wybierz odpowiedni dla siebie. Nie masz konta? Kliknij i załóż konto!

KOMENTARZE (32)

Do artykułu: Ochrona klimatu - tak, ale bez popychania ku gospodarczej katastrofie

  • Tomasz 2020-10-03 13:07:58
    wstydu ta niemota nie ma
  • Analityk 2020-10-02 08:17:55
    Rząd podpisał porozumienie ze związkami zawodowymi o likwidacji kopalń do 2049 r. Termin nie został wybrany przypadkowo: do 2050 r. UE ma się stać neutralna klimatycznie i tylko Polska na razie do tego celu się nie zobowiązała.Prawdopodobnie jednak sprzedał górnikom Niderlandy. Z naszych nieoficjalnych informacji od dyplomatów w Brukseli wynika, że rząd nie konsultował z Brukselą tego programu. Gdyby to zrobił, zdałby sobie sprawę, że projekt jest nie do zaakceptowania.Państwa członkowskie mogą przyznawać pomoc na pokrycie kosztów nadzwyczajnych wynikających z zamykania niekonkurencyjnych kopalń węgla. Z tych ostatnich można sfinansować m.in. odprawy, emerytury wyrównawcze i świadczenia socjalne dla tracących pracę – mówi „Rzeczpospolitej" Arianna Podesta, rzeczniczka KE. Tymczasem polski rząd planuje dopłacanie latami do wydobycia węgla, a kwota ma początkowo wynosić miliard złotych rocznie. Dla UE nie ma znaczenia, czy pomoc pochodzi z budżetu krajowego, czy z unijnego. Co do zasady jest zakazana, bo zaburza konkurencję na wspólnym rynku. Może zostać zaakceptowana wyjątkowo i pod specjalnymi warunkami. I tak dla branży górniczej w 2010 r. unijna Rada wydała decyzję o możliwości udzielania pomocy publicznej na określone cele. Przewidywała pomoc na zamykanie kopalń, ale musiało to nastąpić do końca 2018 r. Polska z tego tytułu mogła za zgodą KE wydać 7,95 mld zł (decyzja z 2016 r.). Od tej pory jedyną możliwą formą pomocy jest pokrycie wspomnianych kosztów nadzwyczajnych.Prawnicy polskiego rządu, którzy będą o to występować, muszą mieć świadomość, że to propozycja karkołomna – powiedział „Rz" Jerzy Buzek, eurodeputowany ze Śląska. Jego zdaniem rząd traci czas na konstruowanie takich planów. Powinien skupić się na głębokiej restrukturyzacji górnictwa, przewidującej znacznie szybsze zamykanie kopalń
  • KiU 2020-10-02 07:32:51
    Rozpoczyna się propagowanie sukcesu polskiego górnictwa, zarazem wielkich strat, jakie poniesie polski przemysł i społeczeństwo, po likwidacji nierentownych molochów. Ale przypomnijmy sobie, że jeszcze niecały miesiąc temu panowie ministrowie i prezesi przeganiali się w pomysłach na szybką likwidacje górnictwa w Polsce. Jest to cisza przed burzą wywołana przesunięciami w rządzie i koalicji, których istnienie było zagrożone. Strajki górników nie były by mile widziane, bo nie przebiegałyby jak strajki nauczycieli, więc podpisano pierwszy lepszy dokument na otarcie łez górników i dający kilka miesięcy spokoju stronie rządowej. Zapewne strona rządowa jak i związki wiedzą, że taki numer nie przejdzie w parlamencie UE i pozostawiono sobie furtkę pkt 12 zapisu dający odpust wszystkim
    • KiU 2020-10-02 07:43:34
      Jak to mówią jesteśmy w oku cyklony i powinniśmy się dobrze przygotować na nadchodzący kryzys
  • Prawda objawiona 2020-10-01 23:27:24
    Wszystko to jest wina związków zawodowych, które w opinii wielu ekspertów, zaprzedały się rządowi i szkopom, usa, Izraelowi, Brazylia i Boliwii, Rosji. Wspomnicie moje słowa. Szkoda mi jest PRAWDZIWYCH GÓRNIKÓW, bo o nich nikt nie myśli :(
  • Rozmowa 2020-10-01 19:02:01
    Dlaczego Poske niemoze iść w kierunku elektrowni wodnych , mamy rzeki wiec poco pchać sie w niemiecka fotowoltaike jak mozemy napedzać swoj ryne energetyczny

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 44.211.22.31
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!