PARTNERZY PORTALU

Tragedia w ZG Rudna

Tragedia w ZG Rudna
  • Ten tekst jest częścią STREFY PREMIUM WNP.PL
  • Autor: PAP
  • Dodano: 14-12-2007 08:25

- Drugi z zasypanych górników w kopalni Rudna nie żyje - poinformował Wyższy Urząd Górniczy. Od wczoraj trwała akcja ratowania 29-letniego górnika, przysypanego w czwartek po południu na głębokości ponad kilometra w wyniku wstrząsów w Polkowicach. W akcji ratowniczej użyto ciężkiego sprzętu.

Okazało się bowiem, że rumowisko ma ok. 300 metrów długości i jest wysokie na dwa metry.

- Ratownicy nie są w stanie przebrać tego ręcznie, jak początkowo próbowali - powiedziała rzeczniczka Wyższego Urzędu Górniczego w Katowicach Edyta Tomaszewska.

Tuż przed godz. 16 w Zakładzie Górniczym Rudna należącym do KGHM doszło do sześciu poważnych wstrząsów. Początkowo było wiadomo tylko, że przysypanych zostało dwóch górników. Natychmiast po wypadku władze kopalni powiadomiły ich rodziny, które przyjechały do kopalni.

Szybko okazało się, że na miejscu zginął jeden górnik, 31-letni sztygar. Miał żonę i jedno dziecko. Jest piątą śmiertelną ofiarą wypadku w kombinacie w tym roku.

W miejscu zawału, 1000 metrów pod ziemią, przebywał jeszcze jeden pracownik - 29-letni ślusarz. W akcji trwającej nieprzerwanie od godz. 16 uczestniczyło osiem grup. - 50 ratowników było pod ziemią.

Wiadomo już, że w wyniku wstrząsów rannych zostało jeszcze pięciu górników. - Zostali przewiezieni do szpitala. Jednak na noc, na obserwacji, został tylko jeden z nich - poinformował nas Poraj-Różecki.

W rejonie tąpnięcia znajdowało się jeszcze 22 górników, którzy zdążyli uciec na powierzchnię.

Wstrząsy, które doprowadziły do zawału, były bardzo silne i samoistne. - Czasem, jeśli jesteśmy w stanie przewidzieć nadciągające wstrząsy, sami je prowokujemy w sposób kontrolowany - wyjaśnił rzecznik KGHM. Przyczynę tąpnięcia ustali specjalna komisja.

Po wypadku zamknięty został szyb Rudna Północ. Ale kopalnia pracuje.

W czwartkowy wieczór po tragedii rozmawialiśmy z górnikami zaczynającymi swoją szychtę. - Pewnie, że się boimy. Ale zdecydowaliśmy się na taką pracę świadomi niebezpieczeństwa - mówili. Inni zwracali uwagę, że co roku w grudniu dochodzi do jakiejś tragedii w kopalni: - Święta Barbara bierze kogoś do siebie na swoje święto.

 

×

DALSZA CZĘŚĆ ARTYKUŁU JEST DOSTĘPNA DLA SUBSKRYBENTÓW STREFY PREMIUM PORTALU WNP.PL

lub poznaj nasze plany abonamentowe i wybierz odpowiedni dla siebie. Nie masz konta? Kliknij i załóż konto!

KOMENTARZE (0)

Do artykułu: Tragedia w ZG Rudna

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 34.239.147.7
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!