PARTNERZY PORTALU

W energetyce szykuje się zapaść, zawał

W energetyce szykuje się zapaść, zawał
- Elektrownie atomowe są zeroemisyjne. Problem w tym, by była to technologia rynkowa. Trzeba policzyć dokładnie, ile będzie nas kosztował kapitał na budowę źródeł atomowych - mówi Marcin Roszkowski. Fot. PTWP
  • Ten tekst jest częścią STREFY PREMIUM WNP.PL
  • Jerzy Dudała
    Jerzy Dudała
  • Dodano: 21-06-2021 06:02

- Widać, że rzeczywistość w energetyce przerosła polityków. Do tego mamy zapaść w sektorze węgla kamiennego energetycznego, który jest - poza małymi wyjątkami - trwale nierentowny. Tutaj także wiele złego w ostatnich latach zrobiło zaangażowanie polityków - zaznacza w rozmowie z portalem WNP.PL Marcin Roszkowski, ekonomista, prezes Instytutu Jagiellońskiego.

  • Marcin Roszkowski wskazuje, że u nas nie wiadomo do końca, kto jest odpowiedzialny za energetykę. - Nie ma jednej osoby, która by to wszystko spinała i brała za to odpowiedzialność. Tego z pewnością brakuje - ocenia Roszkowski.
  • - Mamy generalnie problem z politykami w energetyce. Jest ich zbyt wielu i zbyt wolno się uczą. Potrzebna nam dobra strategia na kolejnych 15-20 lat, a politycy przede wszystkim zajmują się bieżącą walką polityczną - ocenia.
  • Zaznacza przy tym, że problemy naszej energetyki będą narastać. - Wszystkie możliwe ryzyka materializują się praktycznie w tym samym czasie - zauważa nasz rozmówca.

Problemy w polskiej energetyce są coraz większe i się nawarstwiają . Jak pan ocenia obecną sytuację?

- Warto zdawać sobie sprawę, że u nas nie wiadomo do końca, kto jest odpowiedzialny za energetykę. Ministerstwo Aktywów Państwowych sprawuje nadzór właścicielski nad spółkami Skarbu Państwa, z kolei resort klimatu i środowiska zajmuje się regulacjami i koncesjami. A działa jeszcze przecież pełnomocnik rządu do spraw strategicznej infrastruktury energetycznej.

Jak zatem widać - nie ma jednej osoby, która by to wszystko spinała i brała za to odpowiedzialność. Tego z pewnością brakuje.

A sytuacja jest rzeczywiście nieciekawa. Zagrożenia się materializują - jedno po drugim. Mamy spiętrzenie niekorzystnych wydarzeń, jak między innymi kwestia Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej i Turowa, trudności z decyzją środowiskową na duńskim odcinku Baltic Pipe czy też gazociągu Nord Stream II, który pewnie będzie niebawem dokończony.

Problemy naszej energetyki będą narastać, dodatkowo dynamika zmian regulacyjnych w sektorze energetycznym w Unii Europejskiej także przyspiesza. Niestety my jesteśmy w kiepskim położeniu, mamy bowiem sektor wytwarzania o wysokiej emisyjności, bazujący w znacznej mierze na węglu. Nerwowa atmosfera pewnie będzie w energetyce nasilać.

Janusz Kowalski, przewodniczący parlamentarnego zespołu ds. suwerenności energetycznej, były wiceminister aktywów państwowych, wskazuje, że największym problemem dla polskiej gospodarki pozostaje unijny system handlu uprawnieniami do emisji CO2. „Uważam, że musi być silna presja ze strony Polski, żeby doprowadzić do reformy unijnego systemu handlu emisjami” - zaznaczył w niedawnym wywiadzie  dla WNP.PL  Jak się pan na to zapatruje?

- Niewątpliwie Janusz Kowalski ma bardzo barwny język i w niektórych kwestiach też rację. Ale akurat w tej kwestii wychodzi na to, że jedyne posunięcie, jakie tu moglibyśmy zrobić, to wyjść z Unii Europejskiej i renegocjować traktaty... Co się nie stanie na razie.

W ramach cen uprawnień do emisji CO2 nie ma spekulacji. To „rynek” wyceniany w przestrzeni i czasie, a jego wartość została ustalona przez regulacje unijne. Podmioty biorące w nim udział dobrze o tym wiedzą. Wysokość cen uprawnień do emisji CO2 wynika z dostosowania się do celów polityki klimatycznej do roku 2030, a potem 2050. To instrument, którego w roku 2030 i później będzie mniej - i będzie coraz droższy.

W znaczącej mierze zamierzamy w Polsce przechodzić na gaz. To dobry kierunek?

- Mamy w planie dywersyfikację źródeł gazu, co jest najważniejsze. Zapotrzebowanie na gaz będzie u nas wzrastać. W następnych latach możemy spodziewać się zużycia gazu na poziomie około 25-30 mld m sześc.

Gaz to paliwo przejściowe, które będzie używane w ciepłownictwie i energetyce - potrzebne w kontekście stabilizowania całego systemu energetycznego z niesterowalnymi OZE. Gazu będziemy zużywać coraz więcej.

Polska będzie po roku 2024 bezpieczniejsza, posiadając źródła dostaw gazu, który fizycznie trafi do nas z innych kierunków niż Federacja Rosyjska. Mam tutaj na myśli oczywiście Baltic Pipe razem z rozbudowanym gazoportem oraz drugi gazoport, którego realizacja jest nieodległa.

Oczywiście Rosja cały czas wywiera presję i stara się uzależniać innych od dostaw własnego gazu. Psuje demokracje państw europejskich, korumpuje polityków unijnych, którzy potem zasiadają w radach nadzorczych bądź zarządach rosyjskich spółek.

Można powiedzieć, że Rosja "hoduje" sobie poparcie w Niemczech, we Francji. Także w Austrii są silne rosyjskie wpływy. Niemcy chętnie uczestniczą w zbrodni na europejskiej solidarności energetycznej.

Polska transformacja energetyczna będzie wiodła przez gaz. Jednak trzeba starać się tu dokonać ucieczki do przodu - w kierunku magazynowania energii czy rozwiązań wodorowych.

Mamy w Polsce stopniowo likwidować państwowe kopalnie. Ostatnio można usłyszeć, że jeżeli gdzieś powstać by u nas miała nowa kopalnia zbudowana przez prywatnego inwestora, to cały region mógłby przez to stracić uprawnienia do korzystania z Funduszu Sprawiedliwej Transformacji. Przecież to nic innego, jak unijny szantaż...

- Dokładnie tak. To szantaż. Problemy są nie tylko w tym obszarze, ale także w hutnictwie czy branży cementowej. Ta produkcja może w rezultacie zostać wypchnięta z Unii.

A przecież nie zmieni to faktu, że i tak będziemy wtedy importować cement czy też wyroby ze stali - zatem klimat na tym nie zyska. Te polityki unijne są jak widać niekonsekwentne i niepozbawione sprzeczności.

Bogusław Ziętek, przewodniczący Sierpnia 80, w rozmowie z portalem WNP.PL powiedział: „paradoksalnie rząd, który ma gębę pełną frazesów o obronie gospodarczej niezależności, wpycha Polskę w skrajne uzależnienie od surowców z zewnątrz, wśród których kluczową rolę odgrywać będzie rosyjski gaz”.

- Widać, że rzeczywistość w energetyce przerosła polityków. Do tego wszystkiego mamy zapaść w sektorze węgla kamiennego energetycznego, który jest - poza małymi wyjątkami - trwale nierentowny. Tutaj także wiele złego w ostatnich latach zrobiło zaangażowanie polityków.

Czytaj także: Unia zmusza nas nie tylko do likwidacji państwowego górnictwa. To poszło dalej

Czeka nas seria blackoutów i przerw w dostawach energii elektrycznej?

- System zmierza do tego, że będzie mniej mocy wytwórczych w Polsce. Konieczne będzie się posiłkowanie się importem energii elektrycznej. A czy dojdzie do blackoutów - czas pokaże.

Wierzy pan, że powstaną u nas elektrownie atomowe? Przecież Niemcy - a to hegemon w UE - z dużą niechęcią spoglądają na nasze plany budowy atomu.

- Sektor energetyczny w Europie ulega rozproszeniu. I takie nowe duże źródła pewnie coraz mniej pasują do tego systemu.

Elektrownie atomowe są zeroemisyjne. Problem w tym, by była to technologia rynkowa. Trzeba policzyć dokładnie, ile będzie nas kosztował kapitał na budowę źródeł atomowych. Generalnie rzecz biorąc: bloki atomowe powinny u nas zastąpić te oparte na węglu brunatnym. Inaczej zrobi nam się wyrwa w systemie i czekać nas będzie bardzo duży import energii elektrycznej.

Jak zarobić na transformacji energetycznej?

- W resorcie klimatu jest zamysł porozumień sektorowych w ramach energetyki wiatrowej, słonecznej czy biogazu - w celu zwiększenia wartości łańcucha nowych technologii. Potrzeba wypracowania takiej strategii, żeby polski przemysł mógł się rozwijać i żebyśmy też mogli zarabiać na energetycznej transformacji.

Węgiel powoli będzie wychodził z naszej rzeczywistości. I dobrze, by był zastępowany przynajmniej w części, w miarę możliwości, naszymi rozwiązaniami. W przeciwnym wypadku będziemy zdani tylko na transfer technologii z zagranicy, na czym będą zarabiać wyłącznie inni.

Czy niebawem utracimy suwerenność energetyczną rozumianą jako możliwość wyprodukowania odpowiedniej ilości prądu z wykorzystaniem własnych surowców?

- W takim rozumieniu to można powiedzieć, że już dawno tę suwerenność energetyczną utraciliśmy... Przecież znacząc pulę węgla importujemy, ponieważ polskie górnictwo nie jest w stanie zaspokoić potrzeb rodzimego rynku.

Gdyby zestawić z obecnymi realiami niedawne wypowiedzi polityków PiS-u na temat kluczowej roli węgla w polskiej gospodarce, to brzmią one nad wyraz groteskowo.

- To prawda. Mamy generalnie problem z politykami w energetyce. Jest ich zbyt wielu i zbyt wolno się uczą. Potrzebna nam dobra strategia na kolejnych 15-20 lat, a politycy przede wszystkim zajmują się bieżącą walką polityczną.

W energetyce szykuje się zapaść, zawał. Wszystkie możliwe ryzyka materializują się praktycznie w tym samym czasie.

Co należy zatem zrobić w obszarze polskiej energetyki?

- Powinien się wreszcie pojawić ktoś, kto weźmie za to odpowiedzialność - z pełnymi tego konsekwencjami. A spółki Skarbu Państwa nie mogą się koncentrować na rozwiązywaniu problemów natury socjalnej oraz politycznej.

Celem powinno być utworzenie takiego systemu, żebyśmy jako Polska na tej transformacji energetycznej również zarobili. Trzeba też pamiętać, że problemy dotyczące energetyki będą się przekładać na kondycję i konkurencyjność całej polskiej gospodarki.

 

×

DALSZA CZĘŚĆ ARTYKUŁU JEST DOSTĘPNA DLA SUBSKRYBENTÓW STREFY PREMIUM PORTALU WNP.PL

lub poznaj nasze plany abonamentowe i wybierz odpowiedni dla siebie. Nie masz konta? Kliknij i załóż konto!

KOMENTARZE (22)

Do artykułu: W energetyce szykuje się zapaść, zawał

  • Janinian 2021-06-23 14:26:14
    A kiedy ruszy nowy blok w elektrowni Nowy Tauron w Jaworznie po pożarach?
  • Gosc 2021-06-22 11:49:54
    Pamiętacie jak rząd kupował aktywa od Francuzów węglowe, jacy byli szczęśliwi, zamiast postawić farmy wiatrowe za te pieniądze, dziś bylibyśmy do przodu o dekadę, czemu biedny, bos głupi, czemu głupi bos biedny
    • Brox 2021-06-22 13:19:18
      Wiatraczki są zajebiste dlatego jak elektrownia nam siadła kupowaliśmy 6 razy droższy prąd od niemca dlatego że wiatraczki są przecież TAŃSZE hahahahaha
  • Diego 2021-06-21 23:28:31
    Niech sprzedaja zagranicy to się pozbędą problemów
  • kalfaktor 2021-06-21 22:57:32
    Ecik@.W języku polskim piszemy "wielką literą", a nie "z dużej litery".Poza tym, w języku polskim nie ma bezwzględnego obowiązku aby pisać "Ciebie" , "Tobie" itp. w taki właśnie sposób.Można tak pisać przez grzeczność, ale przymusu bynajmniej nie ma.Decyzja należy do piszącego.
  • Kris o poranku 2021-06-21 11:52:10
    Jestem eunuchem, szukam ciepłego przyjaciela.

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 3.238.204.167
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!