Hutnictwo i koronawirus. Ociężałość Brukseli irytuje

Hutnictwo i koronawirus. Ociężałość Brukseli irytuje
Teraz widać, jak globalizacja gospodarki jest fatalna w skutkach - ocenia Przemysław Sztuczkowski, prezes zarządu firmy Cognor. Fot. PTWP
  • Ten tekst jest częścią STREFY PREMIUM WNP.PL
  • Jerzy Dudała
    Jerzy Dudała
  • Dodano: 28-04-2020 00:01

Teraz doskonale widać, jak globalizacja gospodarki jest fatalna w skutkach - m.in. po przerwanych łańcuchach dostaw. Dlatego produkcja we wrażliwych segmentach przemysłu - a branża hutnicza do nich należy - może być na nowo przenoszona do poszczególnych krajów - zaznacza w rozmowie z portalem WNP.PL Przemysław Sztuczkowski, prezes zarządu firmy Cognor.

  • Przemysław Sztuczkowski, prezes zarządu firmy Cognor wskazuje, że rządzącym w krajach Unii Europejskiej obecna sytuacja daje wiele do myślenia. Jego zdaniem, możliwe, że zacznie się relokacja przemysłu.
  • Zaznacza, że hipokryzja musi się kiedyś kończyć. Nie można walczyć z emisją dwutlenku węgla, a z drugiej strony masowo sprowadzać produkty wytwarzane poza Unią bez oglądania się na kwestie środowiskowe.
  • A koronawirusowe obostrzenia? Jest dyscyplina w pracy, ludzie przestrzegają norm, uważają na siebie - to akurat jest budujące - podkreśla prezes Cognora.

Jak pandemia koronawirusa wpłynie na rynek stali?

- Nie jestem optymistą. Pandemia już uderza w rynek. Niektóre aspekty tego uderzenia odczujemy zapewne z opóźnieniem. Przecież - przykładowo - mniej wniosków o kredyty hipoteczne o 40 procent, to mniej budów jesienią... Opóźnienia w pracy różnych urzędów będą się też przekładać na ślimaczenie się inwestycji infrastrukturalnych.

Można by uprościć procedury. Na przykład w zakładzie w Gliwicach chcemy wymienić piec na nowy i czekamy na wszelkie zezwolenia z urzędu miasta -  co się jednak przeciąga. Odnotowujemy w Cognorze w kwietniu redukcję przychodów o ponad 25 procent. To znaczący spadek.

Problemy dotyczą między innymi sektorów kooperujących z branżą automotive. Wierzę jednak , że to się z czasem odbuduje. Najbliższe miesiące natomiast na pewno będą trudne. Bardzo irytuje mnie natomiast coś innego…

Czyli?

- Ociężałość Brukseli. W tak trudnych czasach urzędnicy unijni powinni szybko wprowadzić rozwiązania ochronne - a tu nic się nie dzieje! Na kwiecień i maj Rosja wypchnęła na rynek unijny mnóstwo wyrobów płaskich, a Bruksela nic nie robi.

Mniejsze firmy z sektora hutniczego upadną?

- Raczej nie. Dobrze, że rząd wprowadził tarczę i rozwiązania antykryzysowe, z który pewnie firmy stalowe skorzystają. Chociaż jacyś mali dystrybutorzy mogą nie przetrzymać... Trudno tu jednak coś wyrokować.

Kłania się między innymi kwestia wprowadzenia podatku od śladu węglowego. Nie wiem, na co Unia czeka. Nie należy karać przemysłu hutniczego w Europie za emisję dwutlenku węgla, bo - przykładowo - Rosjanie zaleją wyrobami rynek.

Czeka nas fala fuzji i przejęć w przemyśle stalowym?

- Poszczególne rządy wprowadzają przepisy zakazujące przejmowania firm. W  obrębie samej Unii do takich przejęć natomiast może dochodzić, gdyż będą podmioty dysponujące odpowiednim kapitałem. Nie można zatem tego wykluczyć.

Jaki będzie rok 2020 dla Cognoru?

- Za wcześnie na prognozy. Wszystko dzieje się bardzo dynamicznie. Marzec był dla nas dobry, obecnie jednak widać "zwrot ku gorszemu". Czas pokaże, jak będzie... A może przykładowo za dwa miesiące nie będzie już śladu po koronawirusie i wszystko ruszy? Oby tak się stało. Jako duże przedsiębiorstwo otrzymujemy różne analizy. Czytam je i widzę, jak bardzo różnią się od siebie.

A jak przedstawia się obecnie rynek złomu?

- Jest teraz słaby. Nie generuje się surowca w zakładach produkcyjnych, na co ma też wpływ wstrzymanie pracy w branży automotive. Obserwujemy małą podaż złomu, a ceny surowca są teraz na relatywnie wysokim poziomie.

Brak podaży złomu może skutkować chęcią podwyższania jego cen. Z drugiej strony: jeżeli spadną obroty w hutach, to ta mała podaż złomu spotka się ze zmniejszonym popytem ze strony hut. Niższe ceny złomu nie sprowokują przecież większej ilości surowca na rynku.

Zobacz też: To już pewne. Srebrny medal dla KGHM w produkcji srebra na świecie

Czy Chiny mogą długofalowo zyskać na pandemii w sektorze stalowym?

- Raczej nie. Nie kontrolują wzrostu produkcji stali u siebie. Mimo kilku spotkań w ramach G-20, gdzie wskazywano Chinom, by zaprzestały zwiększać produkcję stali, nigdy tego nie zrobiły. Nie zredukowano tam mocy produkcyjnych w hutnictwie.

Dlatego Chiny mogą się "udławić stalą”. Teraz widać, jak globalizacja gospodarki jest fatalna w skutkach. Widać to doskonale po przerwanych łańcuchach dostaw. Stąd produkcja we wrażliwych segmentach przemysłu - a branża hutnicza do nich należy - może być na nowo przenoszona do poszczególnych krajów.

Liczy pan, ze pandemia koronawirusa zaprzestanie walkę Unii Europejskiej z emisją dwutlenku węgla i dojdzie do przewartościowania i wskazania innych priorytetów?

- Jestem tu może niepoprawnym optymistą, ale sądzę, że rządzącym w krajach Unii Europejskiej obecna sytuacja daje wiele do myślenia. I być może zacznie się relokacja przemysłu. Ta hipokryzja musi się kiedyś kończyć.

Dwutlenek węgla nie ma granic. Ileż razy to trzeba powtarzać?! Nie można walczyć z emisją dwutlenku węgla, a z drugiej strony masowo sprowadzać produkty wytwarzane poza Unią bez oglądania się na kwestie środowiskowe. Może przyjdzie tu więc otrzeźwienie.

Coś pana szczególnie zaskoczyło w czasie pandemii koronawirusa?

- Generalnie nieco zaskoczyło mnie to, że ludzie są u nas bardzo zdyscyplinowani. Jest dyscyplina w pracy, ludzie przestrzegają norm, uważają na siebie... Widzę to w naszych zakładach i to akurat jest budujące.

Rozmowę przeprowadzono w ramach projektu EEC Defence - Razem bronimy gospodarki, animowanego przez Grupę PTWP, organizatora Europejskiego Kongresu Gospodarczego (EEC).

 

×

DALSZA CZĘŚĆ ARTYKUŁU JEST DOSTĘPNA DLA SUBSKRYBENTÓW STREFY PREMIUM PORTALU WNP.PL

lub poznaj nasze plany abonamentowe i wybierz odpowiedni dla siebie. Nie masz konta? Kliknij i załóż konto!

KOMENTARZE (5)

Do artykułu: Hutnictwo i koronawirus. Ociężałość Brukseli irytuje

  • Inżynier 2020-11-06 07:51:27
    Unia niszczy swój przemysł za pośrednictwem Ekomafii CO2 i polityków, których kieszenie napełniają towarzysze ze wschodu. Ich cel to: "zajechać" hutnictwo UE i otworzyć rynek dla tych, którzy sponsorują EUROPEJSKI SZWINDEL CO2.
  • podaj swoje imie 2020-04-28 17:19:03
    Firma cognor sama jest jednym wielkim zlomem.
  • ekonomista 2020-04-28 11:08:37
    Sztuczkowski wini za wszystko UE nawet za koronawirusa. Ale nic nie mówi że branże energochłonne korzystają z darmowych emisji CO2 i dodatkowej pomoc publicznej. Przyznał się że też będzie korzystał z tarczy więc dodatkowej pomocy od podatników. Drogie surowce i złom jest żle, tanie jak teraz też żle więc wszyscy są winni tylko nie on . Jak dalej będzie tylko narzekał zamiast ciąć zbędne koszty i podnosić efektywność to skończy szybko wykończy go tańsza konkurencja ale nie poza unijna tylko właśnie unijna.
  • Jan 2020-04-28 08:30:10
    Nie potrzebnie się czepiacie. Eurokołchoz ma swoje priorytety. Walczy o obniżenie temperatury Ziemie o 2C. Inaczej wszyscy wyginiemy za 2 lata.
    • Qniec 2020-04-28 10:13:04
      A ja nie widzialem zeby huty same z siebie dbaly o jakosc wody i powietrza.

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 3.238.24.209
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!