Bałagan w polskich firmach przeszkadza w postępie

Robotyzacja w Polsce dawałaby lepsze efekty, gdyby polski biznes był lepiej do niej przygotowany. Braki kompetencji dotyczą wszystkich szczebli - z menedżmentem włącznie.

  • W branży robotyzacji i automatyzacji widać ostatnio przyspieszenie.
  • Zainteresowanie substytutami pracy ludzkiej rośnie, bo problemy kadrowe mocno doskwierają polskim firmom.
  • Sami przedsiębiorcy często jednak nie wiedzą, jakie korzyści mogą odnieść dzięki robotyzacji i automatyzacji.
  • Tekst powstał na podstawie debaty "Robotyzacja i automatyzacja", zorganizowanej na konferencji Nowy Przemysł 4.0 w Katowicach, która towarzyszyła Międzynarodowym Targom Obrabiarek, Narzędzi i Technologii Obróbki TOOLEX.

Według ostatnich pełnych danych Międzynarodowej Federacji Robotyki (IFR) w Polsce w 2020 roku pracowały 52 roboty na 10 tys. pracowników. Nieoficjalnie mówi się już jednak, że w 2021 roku IFR zarejestrowała w naszym kraju już 62 takie maszyny na 10 tys. pracowników.

To oznacza istotny wzrost, choć do czołówki, a nawet do średnich wartości, wciąż nam daleko. Przykładowo światowy lider - Korea Południowa - w 2020 roku posiadała 936 robotów na 10 tys. pracowników.

- Rzeczywiście Polska odbiega tutaj od sąsiadów, czy mówimy o Czechach, czy o Słowacji. Częściowo wynika to ze struktury przemysłu. Jeżeli byśmy porównali Czechy do naszych południowych województw (dolnośląskie, śląskie, małopolskie czy też wielkopolskie), gdzie przemysł maszynowy jest bardziej skondensowany, jak to ma miejsce w Czechach - ta różnica byłaby mniejsza - mówi Jakub Stec, dyrektor sprzedaży robotyki ABB w Polsce.

- Jeżeli byśmy wzięli pod uwagę cały kraj, gdzie mamy głównie produkcję spożywczą, to tutaj zdecydowanie ustępujemy - dodaje.

W polskiej robotyzacji widać ożywienie, ale z liderami nie powinniśmy się porównywać

Stec zwraca jednak uwagę na to, że dynamika robotyzacji w Polsce rośnie i możemy się spodziewać, że liczba takich maszyn pracujących w polskim przemyśle będzie się stosunkowo szybko zwiększała.

- Dynamika jest coraz większa, a wynika to przede wszystkim z tego, że nie ma na rynku pracowników. To jedyny kierunek, jeżeli chcemy się rozwijać jako przemysł, jako gospodarka - ocenia Jakub Stec.

To przyspieszenie dostrzega też Astor, krakowska firma dysponująca wieloletnim doświadczeniem w robotyzacji.

- Widzimy bardzo mocne przyspieszenie od roku 2018. Jesteśmy zwolennikami takiego podejścia, żeby nie patrzeć na tych, co mają tysiąc robotów i się dołować, że my tylko 62, tylko raczej patrzeć na to, że rok temu w Polsce było ich 52, a teraz jest 62 - przekonuje Jarosław Gracel, prezes firmy Astor.

- Jeżeli w Polsce mamy postęp w stosunku do tego, gdzie byliśmy rok temu, dwa lata temu czy osiem lat temu, to trzeba się z tego cieszyć - dodaje.

Brakuje kompetentnych pracowników, bo nikt ich nie szkoli. To największe wyzwanie

Choć do robotyzacji pchają firmy choćby coraz bardziej powszechne braki kadrowe, to ten sam czynnik stanowi też pewną barierę. Niedostateczna liczba specjalistów potrafiących odnaleźć się w zrobotyzowanym środowisku produkcji nie sprzyja szybkim postępom.

- Wąskim gardłem jest liczba wyszkolonych inżynierów, którzy te roboty potrafiliby "przyjąć na pokład", i inżynierów robotyków pracujących w firmach integratorskich, którzy mają te roboty zaprogramować i dostarczyć, żeby dobrze zadziałały. To jest największe wyzwanie. Nasze sale szkoleniowe są pełne od dwóch lat. Ale cały czas te moce są za małe - podkreśla Jarosław Gracel.

- Sam robot, obojętnie czy software’owy czy hardware’owy, to jest tylko pewien element robotyzacji. Jest jeszcze otoczenie, cała kultura i my tych kadr i kompetencji potrzebujemy. Rynek polski w te kompetencje jest jeszcze ubogi albo jest wysysany przez zagranicę. Jesteśmy kuźnią kadr dla koncernów zagranicznych - ocenia z kolei Leszek Chwalik, wiceprezes spółki Tauron Obsługa Klienta ds. Centrum Usług Wspólnych IT.

Kompetencji i wiedzy brakuje też właścicielom i menedżmentowi firm, które chcą lub powinny się robotyzować i automatyzować.

- Bardzo ważnym czynnikiem jest brak wiedzy, co to w ogóle jest robotyzacja. Działam w robotyzacji od 11 lat i nie wiem, czy się bardzo dużo zmieniło w rozumieniu przez klientów, czym ta robotyzacja jest i jak w ogóle do niej podejść - stwierdza Marcin Gwóźdź, wiceprezes ds. sprzedaży we wrocławskiej firmie Procobot, która jest intergatorem robotów współpracujących (cobotów) i mobilnych.

- Często widzimy, że robotyzacja jest wyznaczana na jakimś poziomie, ale np. ludzie pracujący na produkcji kompletnie nie wiedzą, po co ta robotyzacja będzie, nie widzą z niej korzyści i często w sposób naturalny chcą w tym troszkę przeszkodzić - dodaje. - Brakuje nam takiego prawidłowego podejścia od zera, czyli tłumaczymy każdemu po kolei, czym ta robotyzacja jest i po co chcę ją wdrożyć.

Robotyzować i automatyzować należy z głową. Przesada może zaszkodzić

Jego zdaniem firmy integratorskie powinny też lepiej tłumaczyć korzyści, jakie przynosi robotyzacja. Zamiast skupiać się na podawaniu parametrów technicznych, powinny umieć pokazać, co dzięki robotyzacji będzie można osiągnąć.

- Wielokrotnie spotykamy się z tym, że klienci wychodzą z założenia, że robotyzacja to jest coś bardzo drogiego, że mówimy tutaj o milionach przy prostej aplikacji. Bardzo często klienci chcą od razu robotyzować coś, co jest najbardziej skomplikowaną linią na zakładzie - opowiada wiceprezes firmy Procobot.

- Trzeba znaleźć odpowiednie procesy. Niezawsze główny zwrot z inwestycji jest z tego, że zastąpimy człowieka, czy przesuniemy go gdzieś indziej. Znam bardzo wiele wdrożeń, gdzie zwrot nastąpił przede wszystkim z tego, że można było zastosować inną technologię - podpowiada Jakub Stec.

Jeśli jednak robotyzacji nie poprzedzimy gruntowną analizą potrzeb i możliwości, to nie uzyskamy też dobrych efektów.

- To nie tak, że przyjedzie firma, wdroży robota i od następnego dnia to wszystko będzie działało. To wymaga wiedzy, przygotowania pracowników - podkreśla Marcin Gwóźdź.

- W Polsce bardzo często chcemy zrobić taką inwestycję „full wypas”, czyli chcemy wszystko zautomatyzować od początku do końca, co jest po pierwsze bardzo trudne technologicznie, a po drugie jest dość drogie. Projekt nie ma wtedy takiego zwrotu z inwestycji, jak mógłby mieć - mówi z kolei Jarosław Gracel.

Jego zdaniem należy unikać przeinwestowania w robotyzacji, robienia jej na zapas, bo to nie tylko się nie opłaca, ale może zrazić do całego procesu.

- Bardzo zachęcamy do takiego podejścia, żeby jednak szukać technologii „good enough”, która powiedzmy, że robi 80 proc. tego, co zrobiłaby ta pełna technologia. Coś zostawiamy ludziom, ale kosztuje to dużo mniej i dużo szybciej da się to uruchomić. Szczególnie gdy, że nie wiemy do końca, co będzie ile kosztowało za trzy miesiące...  - zauważa prezes Astora i radzi, by projekty bardziej skomplikowane zostawić sobie na dłuższy horyzont czasowy.

Ceny robotów ostatnio zaczęły rosnąć, ale praca ludzka i tak drożeje szybciej

Pandemia COVID-19, a następnie wojna w Ukrainie zdestabilizowały gospodarkę. Drożeje energia, materiały do produkcji, a niejednokrotnie materiałów tych po prostu brakuje. A co się dzieje z cenami robotów?

- W branży pracuję już 15 lat i mogę powiedzieć, że do początków tego roku ceny robotów w wartościach bezwzględnych spadały - ocenia Jakub Stec. - W zeszłym roku, w końcówce, te ceny zaczęły rosnąć, co wynika z kosztów mechaniki i elektroniki.

Zastrzega jednak, że w dłuższej perspektywie wzrost cen robotów jest i tak znacznie niższy niż przeciętny wzrost wynagrodzeń pracowników w Polsce.

- Ceny poszły o kilka lub kilkanaście procent w górę, w zależności od modelu, natomiast jeśli weźmiemy pod uwagę, jak na polskim rynku kształtowały się pensje, to różnica jest ogromna. Przez to relatywnie czas zwrotu był dużo szybszy - twierdzi.

Zmiany cen są też różne w zależności od konkretnego segmentu. Przy nowszych technologiach można spodziewać się ich obniżek, bo nakłady na ich opracowanie będą się amortyzować.

- Było bardzo silne zawahanie z dostępnością komponentów do budowy robotów, wzrosły też ceny. Natomiast w tej chwili wydaje się, że ta sytuacja się stabilizuje i powoli poprawia - opowiada Grzegorz Krupa, prezes gliwickiej firmy Etisoft Smart Solutions, która konstruuje, produkuje i dostarcza autonomiczne roboty mobilne.

- Jeśli chodzi o ceny robotów, w szczególności mobilnych, przez to, że są one jeszcze stosunkowo mało popularne, można się spodziewać, że ich ceny będą jeszcze malały, dlatego że producenci amortyzują prace włożone w opracowanie ich, w oprogramowanie. Czymś najbardziej podobnym jest tu autonomiczny samochód. Wszystkie te funkcjonalności, które mają autonomiczne samochody, robot mobilny też ma w sobie. Opracowanie tych technologii jest stosunkowo drogie, ale wraz ze wzrostem ich sprzedaży będzie to pewnie taniało - dodaje.

Do skutecznej robotyzacji i automatyzacji potrzebne są uporządkowane procesy w firmie

Bariera finansowa jest istotna, ale często robotyzację i automatyzację utrudnia sposób funkcjonowania firm i zastane tam warunki.

- Wychodzi tu trochę brak kapitału inwestycyjnego, trochę brak doświadczeń we wdrażaniu tego typu rozwiązań. Robotyzacji i automatyzacji poddaje się dobrze to, co jest precyzyjnie opisane, przemyślane, zaprojektowane - mówi Grzegorz Krupa.

- Kluczowe jest uporządkowanie procesów - wtóruje mu Leszek Chwalik.

Konieczne jest też dostosowanie infrastruktury firmy.

- Jeżeli mamy aplikację Przemysłu 4.0, taką superzindywidualizowaną produkcję cyfrową, to ona nie zadziała dobrze, jeżeli nie będziemy mieli np. porządnej instalacji sprężonego powietrza do robotów, które coś przenoszą. Nie zadziała dobrze, jak nie będzie porządnej sieci wi-fi zrobionej w fabryce, a robot mobilny też nie będzie działał dobrze, jak będą za wąskie korytarze transportowe - tłumaczy Jarosław Gracel.

Zobacz retransmisję całej debaty "Robotyzacja i automatyzacja":

Jeśli nie stworzymy odpowiednich warunków dla robotyzacji  i poniesiemy wdrożeniową porażkę, to będziemy tracić konkurencyjność. Dziś bowiem wydaje się, że robotyzacja i automatyzacja będą dotyczyć każdego segmentu gospodarki, choć w każdym z nich będą zachodzić w innym tempie i innym zakresie. Zlekceważenie tych procesów będzie w praktyce prowadziło do zniknięcia z rynku.

- Nie znajduje dzisiaj obszaru, w którym robotyzacja nie zaistnieje, to jest tylko kwestia czasu - podsumowuje Leszek Chwalik.

 

×

KOMENTARZE (2)

Do artykułu: Bałagan w polskich firmach przeszkadza w postępie

  • Miętus 2022-10-11 17:17:16
    W polskich? Zobaczcie, jaki syf jest w korpo - tam to dopiero jest jazda...
  • Q 2022-10-10 08:56:34
    Menedzment:) to neologizm gdyby ktoś nie wiedział .

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 44.192.38.248
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!