Branża spawalnicza wyraźnie zwolniła. Problemem są inwestycje

Branża spawalnicza wyraźnie zwolniła. Problemem są inwestycje
Jakub Zygmunt, dyrektor zarządzający Kemppi Sp. z o.o. Fot. PTWP

- Producenci cobotów dostrzegli, że branża spawalnicza ma znaczny potencjał - podkreśla w rozmowie z portalem WNP.PL Jakub Zygmunt, dyrektor zarządzający firmy Kemppi.

Zapraszamy na Międzynarodowe Targi Spawalnicze ExpoWELDING (18-20 października 2022 r.) pod patronatem WNP.PL w Międzynarodowym Centrum Kongresowym w Katowicach. Rejestracja trwa!

Branża spawalnicza zauważalnie zwolniła, bo na horyzoncie nie widać większych inwestycji

 Jak ocenia pan obecną sytuację w branży spawalniczej?

- Branża spawalnicza zauważalnie zwolniła w ostatnim czasie. Po pandemii koronawirusa nastąpiło pewne odbicie, a początek roku 2022 był naprawdę bardzo dobry. Jednak już w drugiej połowie czerwca tego roku nastąpiło zdecydowane zahamowanie, inwestycje przystopowały, czego rezultatem była niższa od prognozowanej sprzedaż w lipcu.

W naszym przypadku dodatkowy wpływ na słaby lipcowy wynik miał fakt, że podnieśliśmy w czerwcu ceny na wiele z naszych pozycji, bowiem nie dało się utrzymać cennika na dotychczasowym poziomie z uwagi na dynamiczny, często dwucyfrowy wzrost cen energii i komponentów potrzebnych do produkcji, wzrost kosztów logistyki i kosztów pracy.

Po słabym lipcu odnotowaliśmy jednak wyraźne odbicie w sierpniu, jednak nie wiązałbym tego z poprawą koniunktury na rynku. Dobry wynik zagwarantowały nam bardzo udane promocje oraz nowe produkty, które ostatnio wprowadziliśmy do oferty. Niepokoi to, że na horyzoncie nie widać jakichś większych inwestycji.

W których branżach ten zastój jest najbardziej widoczny?

- Nie widać jakichś większych inwestycji ani w energetyce, ani w przemyśle okrętowym, ani też w branży offshore. Na razie mamy zastój. Przy tym panuje niepewność z uwagi na przedłużającą się wojnę w Ukrainie, szalejącą na świecie inflację, kłopoty energetyczne Europy czy wreszcie zagrożenie kolejnymi falami koronawirusa i związanymi z tym restrykcjami.

Brak środków z KPO także ma wpływ na inwestycje, bowiem fundusze unijne były na przestrzeni ostatnich lat istotne z perspektywy ich realizacji.

Widoczne są nadal utrzymujące się perturbacje związane z zaburzeniami w łańcuchach dostaw

A czy ceny stali spędzają sen z powiek przedstawicielom firm spawalniczych?

- Ostatnio ceny stali nieco się ustabilizowały, a nawet zaczęły spadać, natomiast jeszcze niedawno te ceny były dramatycznie wysokie. Wiele firm sporządziło zapasy wyrobów stalowych, żeby mieć później z czego produkować, co spowodowało zamrożenie kapitału, który mógł być przeznaczony na inwestycje.

Ceny stali mogą dalej spadać, bowiem inwestycje w segmencie prywatnym hamują, a segment publiczny czeka na środki z KPO, ale pamiętajmy, że to wciąż dwa razy drożej niż przed pandemią. Na pewno swoje robi też obecnie spowolnienie w budownictwie mieszkaniowym oraz infrastrukturalnym. W tym obszarze również jest coraz mniej inwestycji.

Nie ulega również wątpliwości, że wojna w Ukrainie mocno wpływa na wielkość eksportu. Bardzo znaczącej redukcji uległa sprzedaż na trzy ważne dla nas rynki - ukraiński, białoruski i rosyjski. Widoczne są też utrzymujące się perturbacje związane z zaburzeniami w łańcuchach dostaw, co powoduje, że część z zamówień eksportowych może nie być zrealizowana w związku z brakami materiałów czy komponentów.

Nasi klienci informują nas, że spadła też liczba zamówień z Niemiec, a nasz eksport na rynek niemiecki jest naprawdę znaczący i wiele rodzimych firm z niego się utrzymuje.

Czy mamy na rynku problem związany z deficytem spawaczy?

- Ano właśnie. Innym problemem jest deficyt spawaczy na rynku, z którym Polska boryka się od wielu lat, jednak w ostatnim czasie został on znacznie pogłębiony. Wielu Ukraińców wyjechało bronić swojej ojczyzny i nie bardzo ma ich kto zastąpić.

Także dlatego, że dobrzy spawacze z Polski wyjechali na Zachód, gdzie zarabiają konkretne pieniądze i nie za bardzo mają ochotę wracać do kraju. Braki te są bardzo dotkliwe dla wielu firm z różnych branż.

Mam także kontakt ze szkołami, gdzie kształci się spawaczy i tam jest po prostu dramat. Przykładowo w jednej z tych szkół na piętnaście stanowisk spawalniczych obłożone w ostatnim czasie były raptem dwa. Niestety, ale spawaczy oraz operatorów sprzętu spawalniczego będzie brakować.

Kierunkiem pozostaje zatem robotyzacja?

- Z tego względu wzrasta zapotrzebowanie na robotyzację i automatyzację procesów spawalniczych. Coraz większym zainteresowaniem na rynku cieszą się coboty (nazwa „cobot” wywodzi się od angielskiego collaborative robot i odnosi się do robota przystosowanego do współpracy z człowiekiem).

Producenci cobotów dostrzegli, że branża spawalnicza ma znaczny potencjał. Zatem opracowali już odpowiednie rozwiązania przeznaczone dla spawalnictwa. Jaki jest koszt tych cobotów? Trzeba zapłacić ponad 40 tys. euro za podstawowy zestaw. Jednak obecnie na rynku jest niepewność - wiele firm wyczekuje i wstrzymuje się z inwestycjami.

Oczywiście automatyzacja i robotyzacja są przydatne, natomiast nie są w stanie zastąpić spawania ręcznego w stosunku jeden do jednego. Istotne natomiast jest to, że dzięki automatyzacji można obniżyć koszty produkcji, co z kolei podnosi konkurencyjność.

Przedsiębiorstwa często nabywają tańsze urządzenia o wątpliwej jakości

Jakie perspektywy widzi pan dla branży spawalniczej?

- Jeżeli chodzi o perspektywy dla branży spawalniczej, to trudno coś wyrokować. Pewne jest to, że muszą ruszyć inwestycje w sektorze energetycznym, aby zapewnić bezpieczeństwo energetyczne kraju. W polskiej energetyce jest wiele do zrobienia, a spawanie jest niezwykle ważnym procesem w przypadku tego typu inwestycji.

Przed nami zapewne budowa elektrowni atomowej czy modernizacje istniejących bloków węglowych. Na rynku liczą też na szybkie ożywienie w branży offshore, szczególnie energetyki wiatrowej - źródła czystej i najtańszej energii na rynku.

W firmach oczekują stabilizacji, jednak na razie nie wiadomo, ile może potrwać wojna w Ukrainie, co dodatkowo potęguje poczucie niepewności. Pojawia się także między innymi wcześniej przywołana kwestia zerwanych łańcuchów dostaw. Jako Kemppi jakoś się obroniliśmy. Zaopatrzyliśmy się w niezbędne komponenty, by zapewnić produkcję na zaplanowanym wcześniej poziomie. Dzięki temu w 2021 roku odnotowaliśmy rekordowe obroty w trakcie funkcjonowania na polskim rynku. Niezakłócona dostępność produktów bardzo nam w tym pomogła.

Cały czas z problemami boryka się branża automotive, gdzie problemy w zakresie dostępności komponentów elektronicznych się utrzymują. Spoglądając na obecną sytuację i przyszłość spawalnictwa, należy zaznaczyć, że w pewnym sensie wróciliśmy ponownie do rynku ceny.

To znaczy?

- Był czas, że klienci poszukiwali wysokowydajnego i zaawansowanego, ale droższego sprzętu. A teraz w związku z cięciem kosztów przez firmy znowu nastąpił powrót do walki cenowej. Przedsiębiorstwa często nabywają tańsze urządzenia o wątpliwej jakości.

Obecnie można zaobserwować także wzmożony napływ urządzeń z Azji. Przed laty cieszyły się one zainteresowaniem głównie w segmencie hobby. A aktualnie również te większe firmy nabywają sprzęt gorszej jakości, ale taniej. Przez to trochę się cofamy. To nie służy rozwojowi branży spawalniczej czy bezpieczeństwu konstrukcji spawanych oraz wydajności prowadzonych prac.

 

×

KOMENTARZE (0)

Do artykułu: Branża spawalnicza wyraźnie zwolniła. Problemem są inwestycje

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 3.235.65.220
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!