PARTNERZY PORTALU

Polska czołówka. Drugi rok pracują według reguł Przemysłu 4.0 – i nie mogą się nachwalić

Polska czołówka. Drugi rok pracują według reguł Przemysłu 4.0 – i nie mogą się nachwalić
Przemysł 4.0 znakomicie nadzoruje proces produkcji, zapobiegając powstawaniu wadliwych wyrobów. Fot. Varroc Lighting Systems Niemce

– Przemysł 4.0 pozwala na komunikację cyfrową między maszynami, co jest filozofią i rdzeniem tej koncepcji. Będziemy podążać w kierunku zastępowania operatorów przez autonomiczne roboty. W historii robotyzacji takie usprawnienia nie były przyczyną zwolnienia ludzi. Obecnie w Europie widać deficyt w dostępie do pracowników; użycie robotów uwolni zatem nowe zasoby dla wzrostu produkcji - mówi Grzegorz Stępień, dyrektor fabryki Varroc Lighting Systems w miejscowości Niemce (woj. lubelskie).

  • Rozwiązania Przemysłu 4.0. (P4.0) znakomicie nadzorują proces produkcji. Skanery, czujniki, zaawansowane sterowniki PLC i wymiana informacji między maszynami na różnych poziomach zapobiegają powstawaniu błędów, w tym tzw. Poka Yoke (wynikającym z pomyłek). Obniża to koszty produkcji i podnosi prestiż niezawodności marki.
  • Koncepcji P4.0 nie można separować, a tak zaawansowanej produkcji nie da się wdrażać wyspowo - trzeba ją stosować w całym zakładzie, bo to przesądza o sukcesie. Ale możliwe jest wdrożenie elementów P4.0. w procesie produkcji jednego wyrobu (produktu) albo na jednej linii produkcyjnej.
  • W rozwoju systemu P4.0 Varroc w Niemce podążać będzie w kierunku zastępowania operatorów przez roboty: przejmą one pewne operacje montażowe, a dwustronna komunikacja maszyn przyczyni się do zwiększenia wydajności produkcji. Takiej robotyzacji nie będzie towarzyszyć redukcja pracowników, lecz zmiana charakteru ich pracy.
  • Rozmowa jest jedną z cyklu wywiadów, na podstawie których powstanie raport dotyczący Produkcji 4.0 w naszym kraju. Premierowa prezentacja tego opracowania nastąpi podczas konferencji Nowy Przemysł 4.0 (4-5 października 2022 r.) w ramach Międzynarodowych Targów Obrabiarek, Narzędzi i Technologii Obróbki TOOLEX (4-6 października 2022 r.). Wątek nowoczesności będzie też mocno obecny w czasie Międzynarodowych Targów Spawalniczych ExpoWELDING (18-20 października 2022 r.). Wszystkie te spotkania odbędą się w Międzynarodowym Centrum Kongresowym w Katowicach.

Współczesne samochody wymagają m.in. nowego typu lamp przednich. Czyli: o jakich funkcjach?

- Chodzi o zaawansowane rozwiązania techniczne, co sprawia, że mówimy o „inteligentnych” lampach. Takie właśnie produkuje nasz zakład. 

To lampy matrycowe. Cechują się m.in. tym, że mają 19 źródeł światła. Pozwala to na takie kierowanie wiązki światła, by nie oślepiać kierowcy jadącego z naprzeciwka. Podczas jazdy takie lampy w terenie niezabudowanym doświetlają zakręty, co znacznie zwiększa bezpieczeństwo, gdyż pozwala dostrzec pieszych lub przeszkody. 

Jakie były przesłanki wyboru miejsca inwestycji i uruchomienia przez grupę Varroc dwunastej fabryki w podlubelskiej miejscowości Niemce? Czy np. doświadczyła ona w innym zakładzie problemów, które wymagały właśnie rozwiązana w nowym miejscu?

- Główną przesłanką inwestycji był rosnący popyt producentów samochodów (OEM - Original Equipment Manufacturer; dosłownie: „producent oryginalnego wyposażenia” - przyp. red.) właśnie na nowoczesne lampy. Zarząd grupy odpowiedział na to, zwiększając moce wytwórcze o nasz zakład. 

A dlaczego Niemce?

- Zadecydowały dwa główne czynniki. Po pierwsze: dostępność wykwalifikowanych pracowników, a po drugie - niższe niż w Europie Zachodniej koszty pracy.

Ale plusów było więcej. W Lublinie jest kilka uczelni wyższych, których mury co roku opuszczają absolwenci, czyli potencjalni nasi pracownicy.

To także miasto o wieloletniej tradycji przemysłu motoryzacyjnego i maszynowego, znane m.in. z produkcji samochodów, samolotów oraz maszyn rolniczych. Tuż przed II wojną światową zaczęto budować fabrykę Chevroleta; w jej nieukończonych murach po wojnie powstała Fabryka Samochodów Ciężarowych. 

Inwestor, otwierając w lutym 2020 r. zakład pod Lublinem, nie uwzględniał raczej zakłóceń w łańcuchach dostaw, bo pandemia dopiero się rozprzestrzeniała... Ale zapewne uzyskał dzięki temu bonus, leży on bowiem bliżej montowni samochodów.

- Producenci samochodów - odbiorcy naszych lamp - są w różnym stopniu oddaleni od naszego zakładu... Zatem raczej nie wpisujemy się w proces „poszukiwania bliskiej produkcji”, by skracać łańcuch dostaw.

Efekt ten uzyskaliśmy natomiast dzięki temu, że zmniejszyła się bariera odległości i niezawodności dostaw. Stało się tak wraz z oddaniem do użytku lotniska w Lublinie oraz połączenia go z Warszawą drogą szybkiego ruchu. Jesteśmy wpięci w sieć dróg ekspresowych i autostrad, nasze wyroby w ciągu jednego dnia trafiają do fabryk w Niemczech, Czechach czy Francji. 

Tym samym zapewniamy dostawy w systemie just-in-time, ograniczając konieczność tworzenia zapasów przez odbiorców. 

Podczas otwarcia fabryki w Niemcach podkreślano, że wybudowano ją zgodnie z koncepcją Przemysłu 4.0. Dlaczego podjęto taką decyzję, skoro inwestor znajdował tu relatywnie tanią siłę roboczą?

- Od początku planowania budowy nowej fabryki, inwestor zakładał, że – niezależnie od uwarunkowań płacowych – będzie ona oparta na rozwiązaniach Przemysłu 4.0.

Wychodził z założenia, że w ten sposób sprosta wyzwaniom w przemyśle motoryzacyjnym, przede wszystkim identyfikowalności produktu i komponentów, zapewnieniu utrzymania powtarzalności procesu oraz wysokiej jakości produktu. 

Co rozwiązania P4.0 oznaczają dla was w praktyce?

- Przemysł 4.0 pozwala na komunikację cyfrową między maszynami, co jest filozofią i rdzeniem tej koncepcji. 

Do budowy lamp wykorzystujemy bardzo dużo komponentów, które często są bardzo podobne do siebie. Gdyby użyć nieprawidłowego zestawu, źle dokręcić jedną z wielu śrub w lampie lub z niewłaściwym momentem obrotowym, to powstałby problem z jakością. Lampa nie zostałaby sprzedana lub cofnięta przez zamawiającego. 

Tymczasem rozwiązania P4.0 znakomicie nadzorują proces produkcji. Skanery, czujniki, zaawansowane sterowniki PLC i wymiana informacji między maszynami na różnych poziomach zapobiegają powstawaniu błędów, ponieważ systemy zapewniają pełną identyfikowalność komponentów. Oczywiście obniża to koszty wytwarzania, a ponadto podnosi prestiż niezawodności marki.

Z drugiej strony rozwiązania P4.0. to bardzo dobre narzędzie zapobiegania błędom typu Poka Yoke, wynikającym z pomyłek. Twórca tego narzędzia pewnie nie zdawał sobie sprawy, że system ten można będzie wykorzystać w cyfrowym świecie.

Teraz w ogóle nie zdarzają się błędy w waszej produkcji?

- Sporadycznie. A jeżeli, to właśnie procesy identyfikowalności wyrobu przez system P4.0 umożliwiają szybkie ustalenie źródła problemu, jaka partia produktu jest „zainfekowana” - co wstrzymuje produkcję i zabezpiecza zakład przed marnotrawstwem, a klienta przed otrzymaniem wadliwego wyrobu.

Które z zastosowanych technologii P4.0 okazały się u was najważniejsze, a ich działanie przynosi największe efekty produkcyjne? 

- W zasadzie nie ma na to odpowiedzi... Dlatego że systemu P4.0 nie można separować i nie da się wyspowo wdrażać tak zaawansowanej produkcji. Musimy stosować tę koncepcję w całym zakładzie, bo wtedy przynosi to oczekiwane efekty i przesądza o sukcesie.

Ale wskazałbym np. na sieć główną - MES (Manufacturing Excecution System), czyli system komunikacji i informowania o danych z obszaru produkcji. Pomaga kontrolować wydajność procesów czy ustalać kolejność realizowanych zleceń tak, aby optymalizować produkcję.

MES umożliwia też przegląd danych archiwizowanych zgodnie z wymogami klienta do 15 lat wstecz - jako big data. Stamtąd możemy wyciągać szczegółowe informacje dotyczące parametrów procesu, użytych komponentów do produkcji itd. 

Czy wprowadzanie jakichś elementów P4.0 w „starym” zakładzie jest całkiem bezcelowe?

- Nie. Jeżeli taki zakład chciałby zastosować elementy P4.0, to najbardziej sensowne jest zastosowanie ich w procesie produkcji jednego wyrobu (produktu) albo we wdrożeniu na jednej linii produkcyjnej. Nie ma natomiast sensu wprowadzania systemu obejmującego tylko odcinek procesu.

Patrz też: Polska zyskała Centrum Testowania Technologii Przemysłu 4.0

A czy po dwu latach funkcjonowania zakładu według systemu P4.0 pojawiły się nowe potrzeby i dalsze inwestycje?

- Jeżeli chodzi o obszar zakładu, nie bierzemy pod uwagę na razie jego zwiększania. Efekt większej liczby wytwarzanych lamp chcemy natomiast osiągnąć poprzez poprawę efektywności procesów i przepływów materiałów.

Z wykorzystaniem obecnie dostępnego miejsca jesteśmy w stanie zwiększyć liczbę linii produkcyjnych, bardziej optymalnie pożytkując każdy metr kwadratowy zakładu.

Czy na waszym przykładzie można mówić, że zatrudniacie „pracownika Przemysłu 4.0”? W jakim stopniu jest nim operator pracujący przy linii produkcyjnej?

- Mamy dużą grupę pracowników stricte „kategorii” P4.0. To m.in. załoga sekcji technologii, kontroli jakości czy logistyki. 

Ale do pracowników P4.0 zaliczają się także operatorzy. Parametry procesu są zdefiniowane przez inżynierów i zintegrowane z procesem wytwórczym. W efekcie operator ma minimalny margines popełnienia błędu. 

Zakład w Niemcach ma własną komórkę badawczą czy też bazuje na projektach przysyłanych z Niemiec?

- Nie mamy własnego ośrodka B+R, ponieważ Varroc otworzył go wcześniej w Krakowie. Wykonuje on świetną pracę, nie tylko na nasze potrzeby, ale i całej grupy. Zatrudnia specjalistów z optyki, mechaniki czy elektroniki. 

Ogólnie: grupa Varroc opracowuje kolejną generacją lamp przednich - pikselowych. Lampy te mają kilka tysięcy źródeł światła, co zwiększa możliwości programowania wiązki światła w celu zwiększenia komfortu i bezpieczeństwa jazdy. Razem z koncernami motoryzacyjnymi pracujemy też nad wyzwaniami przyszłości.

Patrz też: W Krakowie Varroc pracuje nad laserowymi rozwiązaniami dla samochodowych lamp

To znaczy?

- Są dwa główne wyzwania. Jedno to rozwój produkcji samochodów z napędem elektrycznym. W nich oświetlenie auta może być inne od klasycznego, pojawia się dodatkowa przestrzeń do jego zastosowania - to strefa wlotu powietrza do komory silnika, zwana popularnie „grillem”. Samochody z napędem elektrycznym takiej strefy nie potrzebują, dzięki temu pojawia się "rejon" do wykorzystania, np. przez system oświetlenia.

Drugim wyzwaniem pozostaje opracowanie systemu świateł dla pojazdów autonomicznych. Bo będą one musiały komunikować się w jakiś sposób z otoczeniem - także za pomocą komunikacji wizualnej, czyli właśnie świateł.

Obecnie, gdy pieszy wchodzi na jezdnię, to jednak często nawiązuje kontakt wzrokowy z kierowcą. W pojeździe autonomicznym kierowca będzie być może w tym czasie przeglądał gazetę lub telefon komórkowy. Tu widać duży potencjał innowacyjny rozwiązania wizualnego takiej komunikacji. 

Jakich spodziewacie się zmian w systemie Przemysłu 4.0 lub jakie planujecie wdrażać?

- Przede wszystkim będziemy podążać w kierunku zastępowania operatorów przez autonomiczne roboty - przejmą pewne operacje montażowe. Koncepcja P4.0 świetnie pozwala na bezpośrednią, dwustronną komunikację innych maszyn z robotem. W efekcie możemy oczekiwać np. zwiększenia wydajności produkcji i krótszych postojów.

To zła wiadomość dla wielu waszych pracowników…

- W historii postępu i robotyzacji nigdy takie usprawnienia nie były przyczyną zwolnienia ludzi. Obecnie w Europie wszędzie występuje deficyt w dostępie do pracowników; użycie robotów uwolni zatem nowe zasoby dla wzrostu produkcji.

Ponadto roboty także wymagają obsługi, praca będzie jednak mniej uciążliwa i monotonna od tej wykonywanej dziś.

Czy - pana zdaniem - konsekwencje globalnych zakłóceń w łańcuchach dostaw, ognisk pandemii i wojny w Ukrainie wstrzymają rozwój koncepcji Przemysłu 4.0, czy odwrotnie – przyspieszą jego upowszechnianie i rozwój? 

- W ostatnich latach w motoryzacji staliśmy się specjalistami od rozwiązywania kryzysów. Pandemia drastycznie ograniczyła np. dostępność półprzewodników, a wojna w Ukrainie przerwała dostawy niektórych komponentów lub ich transport. 

Myślę, że takie niespodziewane zdarzenia, czarne łabędzie, na ogół przyspieszają zmiany i – paradoksalnie – są na swój sposób twórcze. Największe możliwości takich zmian w najbliższym okresie zakładam w procesach zwiększających elastyczność produkcji oraz poprawę zarządzania łańcuchem dostaw.

 

 

×

KOMENTARZE (0)

Do artykułu: Polska czołówka. Drugi rok pracują według reguł Przemysłu 4.0 – i nie mogą się nachwalić

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 44.210.21.70
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!