PARTNERZY PORTALU partner portalu wnp.pl partner portalu wnp.pl
Menu

wnp.pl - portal gospodarczy

Szukaj

Innowacje i Start-upy

Samochód elektryczny bez ograniczeń zasięgu? Mamy już takie możliwości

Autor: Jakub Prokop
22-06-2018 15:04
Samochód elektryczny bez ograniczeń zasięgu? Mamy już takie możliwości

Pojazdy z napędem wodorowym mogą uzupełniać swoje zbiorniki tak szybko, jak dzisiaj uzupełniamy zbiorniki paliwa.

Siemens PLM

Wszystkie koncerny motoryzacyjne i nowi producenci stawiają na samochody elektryczne, ale dużym problemem pozostaje ich zasięg oraz czas ładowania. Dopóki nie będziemy mogli po prostu wsiąść do nich wiedząc, że dowiozą nas w dowolne miejsce, trudno liczyć na wzrost ich atrakcyjności. Na szczęście pojawiają się pomysły na rozwiązanie lub obejście problemu.

Zasięgi pojazdów elektrycznych nie są satysfakcjonujące. 500 km deklarowane przez producenta luksusowej Tesli S uznaje się duże osiągnięcie. „Niemal dorównuje silnikom spalinowym” - czytamy w gazetach. Nic imponującego, w porównaniu do 700 km przebiegu bez tankowania przez średniej klasy samochód spalinowy z 40-litrowym bakiem.

Kiedy już zbliżymy się do maksymalnego zasięgu, przychodzi czas uzupełnienia źródła energii. W przypadku silników spalinowych - trwa to kilka minut (wliczając kolejkę do dystrybutora i płatność w kasie). W przypadku elektrycznych - kilka lub kilkanaście godzin, zakładając użycie infrastruktury istniejącej w naszych domach i garażach.

Oczywiście, powstają stacje ładowania przy stacjach benzynowych, powstają superładowarki korzystające z prądu stałego, ale nie do nich zachęcają nas entuzjaści napędów elektrycznych. Pod koniec zeszłego roku Ministerstwo Energii przygotowało projekt rozporządzenia, w którym proponuje taryfę z niższymi cenami i stawkami opłat dystrybucyjnych dla energii dostarczanej w nocy. Nowa taryfa ma wyrównywać szczyty energetyczne i zachęcać do ładowania pojazdów we własnych domach.

Regularne, tanie ładowanie pojazdów jest dostępne jednak tylko dla właścicieli domów (nikt nie będzie spuszczał kabla z okna bloku), trwa długo, trzeba je planować i ogólnie - nie zachęca.

Producenci, świadomi tych niedogodności, spieszą klientom na ratunek.
Fot. Tesla
Fot. Tesla

Najbardziej oczywistym rozwiązaniem jest bezpośrednie skrócenie czasu ładowania. Ładowarki stałoprądowe Greenway o mocy 50 kW, które firma stawia w polskich miastach, mają możliwość doładowania baterii samochodu osobowego do jazdy na odległość 100-180 km w ciągu 10-20 minut. Natomiast grupa ABB zaprezentowała niedawno ładowarkę Terra HP o mocy do 350 kW, która pozwala naładować samochód elektryczny w 8 minut, gwarantując zasięg do 200 kilometrów.

Taki czas ładowania wydaje się akceptowalny, ale jego cena musi być wielokrotnie wyższa niż cena samej energii.

- Oferujemy nie tylko energię, ale też usługę dziesięciokrotnie szybszego naładowania nią baterii samochodu. Takie usługi mogą być nawet kilka razy droższe od ładowania w domu - ocenia na łamach portalu Wysokie Napięcie prezes Greenway Infrastructure Poland Rafał Czyżewski.

1 minuta korzystania z superładowarki Tesli do 60 kW kosztuje 50 gr, a powyżej - 1 zł. W przypadku Greenway cena za minutę wynosi 40 gr, a za 1 kWh - 2,29 zł.

Taki model najbardziej przypomina uzupełnianie paliwa, do którego jesteśmy przyzwyczajeni. Warto jednak pamiętać, że wcale nie wyrównuje dobowego zużycia energii, a wręcz dodatkowo uwypukla szczyty energetyczne. Może to być szczególnie duży problem, jeśli wziąć pod uwagę elektryczne autobusy czy nawet ciężarówki.

Dodatkowym kłopotem są różne standardy wtyczek. CHAdeMO używany jest przez Nissana, Mitsubishi, Toyotę i Peugeota. System CCS (Combined Charging System) stosują m.in. BMW i VAG. Tesla ma własny, niekompatybilny z niczym standard.

Jeśli chodzi o prąd stały, w Ameryce i Japonii stosowany jest Typ 1, czyli SAE J1772, a w Europie Typ 2, inaczej Mennekes.

Chyba przyjdzie nam jeszcze poczekać, zanim będzie można po prostu skorzystać z ładowarki bez obawy, że nasze złącze nie pasuje.
Fot. Siemens PLM
Fot. Siemens PLM

Drugim  realnym rozwiązaniem alternatywnego napędu pojazdów mogą być ogniwa wodorowe.

- Silniki elektryczne mają najlepszy stosunek masy do wygenerowanej mocy i są najtańsze ze wszystkich znanych rodzajów napędów. Trzeba tylko przewidzieć tę wadę, że nie daje się ona dobrze magazynować, więc albo trzeba ją produkować na miejscu, albo budować infrastrukturę dostarczającą - wyjaśnia Jacek Łukaszewski, prezes Schneider Electric Polska.

Stacje ładowania są krokiem w tę drugą stronę. Natomiast ogniwa wodorowe - w tę pierwszą. Podobnie jak statki, z których większość ma napęd elektryczny napędzany generatorem na ogromny silnik Diesla, tak samochody mogą kryć pod maską niewielkie elektrownie. Tak właśnie działają wodorowe ogniwa paliwowe, które nie potrzebują ładowania, a jedynie dostarczenia paliwa w postaci wodoru.

Toyota Mirai czy Honda Clarity mogą uzupełniać swoje zbiorniki wodoru tak szybko, jak dzisiaj uzupełniamy zbiorniki paliwa. Niektórzy eksperci sądzą nawet, że właśnie napęd wodorowy jest prawdziwą przyszłością motoryzacji, a ładowanie ogromnych baterii to tylko półśrodek. Problem w tym, że tankowanie wodoru na razie jest droższe niż tankowanie benzyny, a także bardziej skomplikowane w dostawie i w obsłudze.
Fot. Better Place
Fot. Better Place

Przez jakiś czas omawiany był pomysł wymiany całego akumulatora podczas podróży.

W 2013 r. Tesla testowała realizację takiego rozwiązania. Cały proces zajmował 90 sekund, odbywał się w sposób zautomatyzowany, a usługa była dostępna przy niektórych stacjach ładowania. Ograniczeniem była cena, bo wynosiła aż 60-80 dolarów, czyli znowu więcej niż koszt tradycyjnego paliwa. Co więcej, usługę wymiany trzeba było się wcześniej umówić, co przeczy idei doładowania pojazdu w drodze.

Jeśli kogoś dziwią tak wysokie koszty, powinien zwrócić uwagę, że akumulator w samochodzie elektrycznym jest „nieco” większy niż akumulatory, które możemy wyjąć z maski jedną ręką - ten pierwszy zajmuje zwykle całą powierzchnię podwozia.

Jeszcze dziwniejszym pomysłem są kapsułki fińskiego start-upu Tanktwo. Niewielkie (42 mm długości) baterie o owalnym kształcie mają być wsypywane do baku jak żwir. Stamtąd mają zasilać silnik, a po ich rozładowaniu będzie można je wymienić na nowy zestaw w ciągu trzech minut.
Fot. Siemens
Fot. Siemens

Ze wszystkich potencjalnych rozwiązań chyba najbardziej ambitnym ma być ładowanie pojazdów w trakcie jazdy.

Nawierzchnia dróg może być również wykorzystywana do instalacji paneli fotowoltaicznych lub elektroindukcyjnych, które pozyskują energię słoneczną, wiatrową, a nawet kinetyczną z ugięcia nawierzchni spowodowanej przejeżdżającymi pojazdami.

Są też bardziej konwencjonalne rozwiązania. Siemens pracuje np. nad projektem eHighway, którego realizacja ma zasilać ciężarówki elektryczne przez pantograf, niczym trolejbusy. Z kolei w Szwecji otwarto w tym roku testową drogę z 2-kilometrową szyną trakcyjną pod napięciem, do której pojazdy mogą się podpinać z użyciem ramienia zamontowanego na podwoziu. Te rozwiązania wymagają jednak nie tylko budowy drogiej infrastruktury, ale też dopasowania do niej samych pojazdów.

Niewielkim ułatwieniem byłoby bezprzewodowe ładowanie indukcyjne. Pracuje nad nim m.in. Honda, ale także wtedy samochód musi być wyposażony w cewkę, która może odbierać energię od cewki w nawierzchni.
Podobał się artykuł? Podziel się!

SUBSKRYBUJ WNP.PL

NEWSLETTER

Najważniejsze informacje portalu wnp.pl prosto do Twojej skrzynki pocztowej

Wnp.pl: polub nas na Facebooku


Wnp.pl: dołącz do nas na Google+


30 486 ofert w bazie

POLECANE OFERTY

590 455 ofert w bazie

POLECANE OFERTY

6 070 ofert w bazie

2 782 262 ofert w bazie


397 662 ofert w bazie

GORĄCE KOMUNIKATY

Wyszukiwanie zaawansowane
  • parking
  • bankiet
  • catering
  • spa
  • klub
  • usługi
  • rekreacja
  • restauracja
467 ofert w bazie

PARTNER

POLECAMY W SERWISACH GRUPY PTWP

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.