Wedel w krainie nowoczesności. Oszczędza dzięki robotom

Wedel w krainie nowoczesności. Oszczędza dzięki robotom
Warszawska fabryka Wedla to obecnie 32 tys. m kw. na niedużej działce. Budynek, który przetrwał wojnę, składa się z kilku kondygnacji fot. Adrian Grycuk, CC BY-SA 3.0 PL /wikipedia

- Stawiamy na innowacyjność i ciągłe doskonalenie - twierdzi Sławomir Kluszczyński, dyrektor operacyjny w firmie Wedel. Robot pakuje tonę ptasich mleczek na godzinę.

Zapraszamy do Katowic na Międzynarodowe Targi Obrabiarek, Narzędzi i Technologii Obróbki TOOLEX. Targi pod patronatem WNP.PL odbędą się 4-6 października 2022 r. - w ich ramach zapraszamy na ciekawą konferencję Nowy Przemysł 4.0. Rejestracja trwa!

Jakie zdanie najlepiej opisywałoby fabrykę Wedla?

- Nasz zakład na warszawskiej Pradze to połączenie tradycji i historii, bo ma już ponad 90 lat, a kiedy przychodzą do nas goście, wciąż dziwią się, jak to możliwe, że jest tak nowoczesny i innowacyjny. Budował go Jan Wedel, jeden z naszych założycieli. Zakład przetrwał wojnę bez większych zniszczeń i jest regularnie modernizowany i rozbudowywany. 

Rozbudowywany i unowocześniany?

- W ramach rozwoju organizacji stawiamy na innowacyjność i ciągłe doskonalenie. W ostatnich latach zainstalowaliśmy kolejne zespoły maszyn – do pralinek, tabliczek czekoladowych i nowych produktów (w tym batonów Na Dobre).  Posiadamy jedną z największych linii czekoladowych w Europie i co ciekawe, jest ona większa, niż u naszego właściciela Lotte, który jest potentatem na rynku azjatyckim w kategorii czekolad.

Fabryka Wedla wraz z częścią socjalną to obecnie 32 tys. mkw. Działka jest niewielka, bo ma 17 tys. mkw., natomiast nasz budynek składa się z kilku kondygnacji. Dziś buduje się takie zakłady na 1-2 poziomach, my mamy ich aż 7, co wbrew pozorom przy obecnych, rozwiniętych systemach transportujących - staje się naszą przewagą.

Zakład ulokowany w centrum miasta sprawia, że wszędzie mamy blisko, a technologia automatyzacyjna, którą bardzo mocno rozwijamy i która służy do wysyłki gotowych produktów do pakowania i układania na paletach, usprawnia wszystkie procesy. Okazuje się więc, że można zmieścić zakład na kilku piętrach, mieć stary budynek z historią i jednocześnie być innowacyjnym zapewniając szybką komunikację pracownikom.

Jak wygląda Wedel w liczbach?

- Mamy ok. 1300 pracowników, z czego ok. 800 to pracownicy łańcucha dostaw. Współczynnik MTBF (Mean Time Between Failure) wynosi u nas 309 godzin pomiędzy awariami. Za awarię uważamy przestój powyżej 10 minut. OEE (Overall Equipment Effectiveness) mamy na poziomie 82,26, co też chciałbym podkreślić jako efekt naszych codziennych starań. 

Na uwagę zasługuje również niska awaryjność, która wynosi 0,5 proc. z OEE oraz mała liczba reklamacji – zaledwie 8 na milion sprzedanych sztuk konsumenckich. Mamy 15 linii produkcyjnych, ponad 120 dostawców, ponad 60 rynków eksportowych, a wszystko to w zakładzie, gdzie najwyższa dbałość o bezpieczeństwo pozwala od lat unikać poważnych wypadków w pracy.  

Jeśli chodzi o innowacyjne rozwiązania, jakimi nowinkami może się pochwalić Wedel?

- Posiadamy wiele nowoczesnych rozwiązań, procesów i urządzeń. Byliśmy pierwszą firmą, która wdrożyła roboty pick&place do produkcji pianek Ptasie Mleczko. Był to mój pierwszy duży projekt w zakładzie (a pracuję tutaj od 13 lat). Oczywiście istniały już takie rozwiązania, ale np. do ciastek i innych twardszych produktów.

Ptasie Mleczko jest bardzo delikatnym produktem i było do tej pory pakowane ręcznie – operatorka zbierała po 6 kostek i wkładała je kolejno do kartonika. Zmiana sposobu pakowania wiązała się z ryzykiem, że przy tak dużej wydajności – tona na godzinę – te produkty będą się gniotły. Rozwiązaliśmy ten problem i udało się ten proces zrobotyzować. 

Algorytmy i roboty rozgościły się na dobre w fabryce czekolady

Jako pierwsi zaczęliśmy sealować pianki w czekoladzie tj. Ptasie Mleczko. Jest to proces, który przedłuża jego trwałość i powoduje, że produkt po otwarciu pachnie czekoladą, jak świeżo pakowany. Wcześniej kartony były pokryte celofanem, ale nie jest to szczelne opakowanie, natomiast folia zapewniła nam lepsze zabezpieczenie walorów produktu. Oczywiście po drodze napotkaliśmy na wyzwania – standardowa kartoniarka, oparta na łańcuchach nie dawała sobie rady, więc wprowadziliśmy napęd magnetyczny oparty o technologię firmy Rockwell Itrack.

Kolejne rozwiązanie, które wdrożyliśmy w obszarze planowania, to narzędzie oparte o algorytmy IBM-a, Ilog, który optymalizuje wszystkie parametry wejściowe łańcucha dostaw (tj. przezbrojenia, wielkość serii, czasy dostaw, poziom zapasu, serwis dla klienta), poziomuje liczbę pracowników na liniach w czasie i oczywiście optymalizuje koszty.

Byliśmy jedną z 5 firm na świecie, które wdrożyły to narzędzie jako pierwsze. Aktualnie wiele firm używa tego typu technologii do planowania, optymalizowania sekwencji produkcyjnych starszego typu. U nas również są już nowości z tego obszaru. 

Co jeszcze usprawniacie?

- Ciągle staramy się doskonalić nasze procesy. Rocznie wdrażamy ok. 100 kaizenów, czyli rozwiązań usprawniających (termin wywodzi się z kultury lean management i oznacza podejście polegające na ustawicznym poprawianiu i ulepszaniu procesu zarządzania i produkcji na wszystkich szczeblach), co oznacza, że na jeden zakończony kaizen przypadają ok. 3 dni. Posiadamy w Wedlu bardzo aktywny program sugestii pracowniczych, gdzie nasi pracownicy sami wskazują obszary do poprawy, stosujemy także wszystkie narzędzia lean management.

Doskonalenie i czysta produkcja - tu wciąż jest coś do zrobienia

Zmodyfikowaliśmy program zachęt dla pracowników. Od paru miesięcy realizujemy “Program Wedlowskich Inicjatyw”, który nagradza pracowników zaangażowanych w wypracowywanie oszczędności przekazując im bezpośrednio ustaloną kwotę od wartości zaoszczędzonych środków.  

Staramy się podążać za trendami, również, jeśli chodzi o środowisko. Od 2020 roku kupujemy energię wyłącznie ze źródeł odnawialnych, której pochodzenie potwierdzone jest certyfikatem wydawanym przez Polskie Towarzystwo Certyfikacji Energii (PTCE). Bardzo duży nacisk kładziemy też na zarządzanie odpadami. Większość materiałów, takich jak palety, kartony recyklingujemy albo w postaci spalania, albo na makulaturę. Zostaje bardzo niewielka ilość frakcji, które w tej chwili także musimy zagospodarować i to na pewno obszar do dalszej pracy.

Pracujemy także nad Programem Oszczędności Mediów (POM), aby zmniejszyć ilość zużywanej energii. Obecnie do łask wraca technologia RFID (Radio-Frequency Identification, czyli identyfikacja za pomocą fal radiowych), więc myślimy także nad jej zastosowaniem w zakładzie. W myśl naszej kultury organizacyjnej, chętnie kwestionujemy status quo i jesteśmy otwarci na wszystkie technologiczne nowinki.

Jeśli chodzi o automatyzację produkcji – na jakim etapie jest zakład?

- Ostatnie lata poświęciliśmy rozwojowi procesów automatyzacji z wyjątkiem prac i produktów, które z założenia wymagają obsługi manualnej, jak np. Praliny i które też szybciej, niż w przypadku innych kategorii, podlegają zmianom, mowa np. o kształtach. Naszym zeszłorocznym krokiem milowym w zakresie automatyzacji było również wprowadzenie kartoniarek, które gotowe i zapakowane produkty wkładają do kartonów – displayów, trafiające następnie do klientów sieciowych i lądujące bezpośrednio na sklepowych półkach.

Powodem, dla którego automatyzujemy produkcję, jest zastępowanie monotonnych i w efekcie ciężkich prac manualnych dla człowieka przez urządzenia, jak i oczywiście optymalizacja kosztowa, tak istotna szczególnie w obecnej sytuacji gospodarczej. 

Zakład w ciągłej rozbudowie. Piętrowy układ nie ułatwia zadania

Ponieważ zakład składa się z kilku pięter, posiadamy też zautomatyzowany proces paletyzacji. Aby go przyśpieszyć, pakowane produkty są automatycznie układane na paletach. Właśnie zaczynamy trzecią z kolei rozbudowę zakładu, a na powiększonej powierzchni pomieścimy roboty do układania na paletach. W tej chwili zakładamy, że 80 proc. wolumenu produktów będzie układanych automatycznie na paletach właśnie w nowym budynku, którego budowę zakończymy za rok.

Jednocześnie rozbudowujemy część produkcyjną, gdzie powstaje również powierzchnia, która będzie miała funkcję komercyjną. Szykujemy także nową linię, o której na razie jeszcze nie mogę więcej powiedzieć. Naszą pierwszą inwestycją kilka lat temu było dobudowanie do fabryki magazynu wysokiego składu z samojezdnymi regałami przesuwnymi.

To sporo inwestycji.

- Tak, ale nasze potrzeby są zrealizowane dopiero w połowie, przez co ciągle odczuwamy brak dostatecznej przestrzeni. Z pewnością bylibyśmy już na dalszym etapie rozwoju, gdyby COVID-19 nie spowolnił procesu inwestycyjnego.

Czy Wedel inwestuje tylko w jednym miejscu, czy były jakieś pomysły na stworzenie większej, dodatkowej fabryki gdzieś poza Warszawą?

- W latach 2011-12 rozważaliśmy możliwość wybudowania fabryki do 20202 roku w innym miejscu. W tym celu kupiliśmy działkę w Świdnicy, która w ubiegłym roku została sprzedana. W międzyczasie wykonaliśmy bowiem dużą analizę strategiczną.

Biorąc pod uwagę lokalizacje naszych głównych klientów i centrów logistycznych, stwierdziliśmy, że nie ma potrzeby wyjścia poza dotychczasowy zakład, co istotnie podniosłoby koszty w kolejnych latach. Stawiamy zatem obecnie na rozwój istniejącej fabryki i dziś niezmiennie działamy zgodnie z tym kierunkiem.

Położenie fabryki to wada czy zaleta?

- Zalet lokalizacji fabryki na warszawskim Kamionku jest bardzo dużo – chociażby jedyna w swoim rodzaju infrastruktura i bliskość komunikacji miejskiej. Kiedy brakowało na rynku pracowników, przyciągała ich lokalizacja – praca w mieście, w sąsiedztwie całej siatki środków transportu miejskiego (tramwaje, metro, autobusy) oznacza szybki i prosty dojazd do pracy. Fabryka jest bardzo dobrze skomunikowana. Umiejscowienie zakładu w centrum miasta postrzegamy więc jako dużą zaletę.

Co działo się podczas pandemii? Dyrektor zarządzający, Maciej Herman, mówił, że część pracowników od razu wysłano do pracy zdalnej, ale część pracowników fabryki nie mogła przecież pracować z domu. Czy COVID-19 przyśpieszył procesy automatyzacji?

- Pandemia COVID-19 nie zmieniła fundamentalnie naszej strategii, choć naturalnym było wprowadzenie pewnych optymalizacji również w obszarze łańcucha dostaw, w efekcie których część planów spowolniła. 

Pandemia uodporniła firmę na kolejne nie dające się przewidzieć zdarzenia

W pierwszej fazie pandemii staraliśmy się przede wszystkim odnaleźć w nowej rzeczywistości. Podzieliliśmy zakład na strefy i nie kontaktujące się ze sobą zespoły, zatrudniliśmy dodatkowe osoby, by uzupełnić skład zespołów przy zwiększonej absencji, zmodyfikowaliśmy godziny zmianowego systemu pracy, wdrożyliśmy bezdotykowe przekazywanie zmian i oczywiście stosowaliśmy wszelkie zalecenia wynikające z ustaw i ograniczeń pandemicznych, które narzucało prawo na przykład osłony pomiędzy pracownikami pracującymi w niewielkiej odległości. Na pewno jesteśmy lepiej przygotowani do podobnych zdarzeń w przyszłości. 

W części automatyzacji nie zmieniliśmy naszych planów i terminów. Z kolei w części budowlanej, np. w przypadku rozbudowy linii tabliczek, prace spowolniły. Brakowało nie tylko pracowników, ale komponentów, czy dostawców, co widać było także np. na rynku samochodowym.

COVID wpłynął także na decyzje zakupowe klientów, dlatego musieliśmy dopasować produkcję do tych zmian. Sam projekt budowlany przesunął się o 2 lata. Długo zajęły sprawy związane z samym uzyskaniem pozwoleń na rozbudowę fabryki, np. od konserwatora zabytków, co było wynikiem ograniczenia możliwości kontaktu z urzędami, absencji i utrudnień w czasie pandemii. Dziś cieszymy się z postępujących prac budowlanych i nieustannie gotowi na zmiany z optymizmem patrzymy w przyszłość.

Zobacz naszą najnowszą "Rządową ławę". Adam Sierak rozmawia z Piotrem Uścińskim, wiceministrem rozwoju i technologii

 

×

KOMENTARZE (4)

Do artykułu: Wedel w krainie nowoczesności. Oszczędza dzięki robotom

  • kaliszak 2022-09-16 13:06:50
    A my z tego nic nie mamy, bogaci sie Nestle...a robocik do pudełek tej samej wielkości szybciutko pakuje coraz to mniej kostek , ja pamiętam te piękne czasy gdy w pudełkach Wedla było 500 gram produktu, były to lata 90-te a teraz 380 gram czyli oszwabiają nas na 120 gram a cena wcale nie spadła. Dodatkowo dzieki robotowi mniej osob bedzie mogło mieć prace , czyli za kilka lat fabryka wedla to bedzie tylko miejsce produkujące oszukane czekoladki, gdzie jakiś niemiec czy japonczyk ze swojego luksusowego apartamentu będzie przy pomocy komputera zarządzał produkcją całej fabryki, w której zaden polak nie bedzie pracował....a my mamy sie zajadać ich ptasim mleczkiem merdając ogonami i cieszyć sie ze robota uruchomili??? Zarty !!! Czyli mamy być tylko konsementem i dojną krową, która nalezy z pieniedzy wydoić i nic nie dac, nawet nie dać pracy . Super....
  • jt 2022-09-16 10:42:57
    robot pakuje do coraz to mniejszych opakowan udajacych te stare o wiekszej wadze. I zwiekszonej cenie. O jakosci nie wspomne. Kreatywna produkcja
    • Władysław 2022-09-16 11:35:19
      ważne, ze jelenie kupują i kasa się zgadza

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 3.235.65.220
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!