Polskie drogi w oparach absurdu okiem prezesa Kapsch Telematic Services

Polskie drogi w oparach absurdu okiem prezesa Kapsch Telematic Services
Fot. Adobe Stock. Data dodania: 20 września 2022
  • Ten tekst jest częścią STREFY PREMIUM WNP.PL
  • Autor: Aneta Kaczmarek
  • Dodano: 15-05-2019 06:00

Oczekujemy, żeby drogi były coraz bezpieczniejsze, trwalsze, by poziom ich otrzymania był coraz wyższy. Wobec tego musimy stosować coraz to nowsze technologie – mówi Marek Cywiński. Prezes Kapsch Telematic Services wskazuje też, że lepsza infrastruktura oznacza konieczność alokowania większych środków na jej utrzymanie. Skąd wziąć na to pieniądze? Z dróg, przy czym trzeba to robić efektywnie. Tymczasem "polscy przewoźnicy finansują drogi w Niemczech, a my finansujemy przewozy przewoźników zza wschodniej granicy".

  • Prezes Kapsch Telematic Services wskazał na konieczność alokowania większych środków na utrzymanie infrastruktury.
  • - Porażką poprzedniego rządu, i w pewnym sensie obecnego, jest krajowy system zarządzania ruchem - ocenia prezes Cywiński.
  • - Są obszary, w których jeździ się w Polsce za darmo, wozi towary za darmo. Dotyczy to chociażby ściany wschodniej. Sytuacja nieco kuriozalna – otóż polscy przewoźnicy w zeszłym roku w niemieckim systemie poboru opłat zostawili 3,6 mld zł. Przewoźnicy ze wschodu w polskim systemie poboru opłat zostawili 150 mln zł.

-  Porażką poprzedniego rządu, i w pewnym sensie obecnego, jest krajowy system zarządzania ruchem. Narzędzie to miało usprawnić ruch, poprawić bezpieczeństwo, wystudzić czas przejazdu. O dziwo pierwsze informacje o budowie tego systemu pojawiły się w 2012 r. Mamy rok 2019. Do tej pory nie było rozstrzygnięcia, przez kogo ten system będzie budowany. W 2016 r. wystąpiono o fundusze unijne, w 2017 r. udało się je uzyskać. Mimo że okres wykorzystania tych funduszy jest datowany na 2020 r. to nadal nie rozpoczęto realizacji tego projektu – który będzie miał wpływ na bezpieczeństwo ruchu drogowego, ale również na koszty i komfort podróżowania – mówi Cywiński. 

Odniósł się także do proponowanych rozwiązań w zakresie nowoczesnych technologii.

- Zakłada się, że w zakresie wysokich technologii wymagających naprawdę olbrzymich nakładów inwestycyjnych na badania i wieloletniego doświadczenia, państwo i instytucje publiczne będą mieć znacznie większe kompetencje, niż cały sektor prywatny. Nie mówię tu akurat o kapitale zagranicznym czy kapitale krajowym dlatego, że ostatnie zmiany w koncepcji, zmiany w ustawie o autostradach i drogach płatnych powodują, że praktycznie cały sektor prywatny IT został wyeliminowany z możliwości uczestnictwa w budowie systemu poboru opłat - mówi Marek Cywiński.

- Przyjęto, że tylko i wyłącznie instytucja państwowa, tak naprawdę publiczna, będzie miała w tym zakresie kompetencje, co jest dziwne, bo akurat w innych obszarach dowolny dostęp do rynku mają firmy prywatne, krajowe, zagraniczne. Mówimy o przetargach na budowę dróg, o infrastrukturze kolejowej, o krajowym systemie zarządzania ruchem, który kiedyś zostanie rozstrzygnięty  – nie ma ograniczeń - kontynuuje prezes Kapscha.

- Nagle okazuje się, że w tym obszarze, w  którym też potrzebne są wiedza, doświadczenie i znajomość wysokich technologii, przyjęte jest, że państwo będzie miało znacznie większe kompetencje niż podmioty, które w te systemy, w rozwój i badania, lokowały duże środki i mają w tym zakresie konkretne doświadczenie. Wydaje się, że to jest błędny kierunek. W sytuacji, kiedy sektor jest gotowy, by wspomóc państwo i przekazać to, co rynek jest w tej chwili w stanie zaoferować na warunkach konkurencyjnych, byłoby rozwiązaniem lepszym i bezpieczniejszym niż rozwiązanie, w którym przyjmuje się, że tylko jeden podmiot publiczny jest w stanie ten temat realizować – mówi Cywiński.

Zaznacza też, że już dziś trzeba myśleć o przyszłości i środkach na utrzymanie infrastruktury.

- Pan minister Adamczyk mówił, że rządowi udało się pozyskać większe środki na dokończenie programu drogowego – 135 mld, mamy inwestycje na kolei. Mamy środki na dogonienie tego opóźnienia jeśli chodzi o infrastrukturę drogową i kolejową. Ale musimy się zastanowić, co potem. Perspektywa unijna zakłada, że te środki będą coraz mniejsze, będziemy mieć coraz większą, coraz bardziej rozbudowaną i nowocześniejszą infrastrukturę, która będzie wymagała coraz większych środków na utrzymanie. Zasada, która wydaje się stosunkowo prosta, przejrzysta i uczciwa: "korzystający płaci", jest nierówno rozdzielana pomiędzy korzystających z infrastruktury kolejowej i drogowej. W Polsce system opłat drogowych przyniósł dotychczas ok.11 mld zł. Mógłby przynieść znacznie więcej, ale infrastruktura drogowa, na której pobierane są opłaty stanowi tylko 19 proc. dróg zarządzanych przez GDDKiA – mówił Cywiński.

Jak zaznacza, w przypadku struktury kolejowej opłaty pobierane za dostęp do infrastruktury obejmują 100 proc. infrastruktury kolejowej.

- Są obszary, w których jeździ się w Polsce za darmo, wozi towary za darmo. Dotyczy to chociażby ściany wschodniej. Sytuacja nieco kuriozalna – otóż polscy przewoźnicy w zeszłym roku w niemieckim systemie poboru opłat zostawili 3,6 mld zł. Przewoźnicy ze wschodu w polskim systemie poboru opłat zostawili 150 mln zł.  Można zatem powiedzieć, że polscy przewoźnicy finansują drogi w Niemczech, a my finansujemy przewozy przewoźników zza wschodniej granicy – podsumowuje Cywiński.

Odnosił się także do stawek dostępu do infrastruktury kolejowej, które jak zaznacza, są w Polsce znacznie wyższe niż średnia krajów Unii Europejskiej – chociażby dwukrotnie wyższe niż w Niemczech.

- Stawki opłaty drogowej stanowią 50 proc. stawek w Niemczech. Mamy sporą rozbieżność, która na starcie sprawia, że transport drogowy ma dużą przewagę nad kolejowym, mimo że transport kolejowy odpowiada za 0,6 proc. emisji gazów cieplarnianych, a  transport drogowy za 72 proc. Istnieje duża siec dróg, która mogłaby być objęta systemem poboru opłat. Nawet przy tych najniższych stawkach, które są w tej chwili w Polsce – mówimy o kwotach rzędu 0,5 mln zł za 100 km. Według naszych ocen – ponieważ ostatnie rozgrzeszenie państwowego systemu poboru opłat miało miejsc w połowie 2017 r. – już "przeleciało" nam koło nosa ok. 600-700 mln zł. Jeżeli będzie dalej zaniechanie w tym zakresie, to w ciągu najbliższych 2 lat niepozyskanych przychodów w kwocie 1,1 mld zł – wylicza prezes  Kapsch Telematic Services.

Artykuł powstał podczas sesji „Inwestycje infrastrukturalne” odbywającej się w ramach XI Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach.

 

Szukasz magazynu do wynajęcia. Zobacz ogłoszenia na PropertyStock.pl

×

DALSZA CZĘŚĆ ARTYKUŁU JEST DOSTĘPNA DLA SUBSKRYBENTÓW STREFY PREMIUM PORTALU WNP.PL

lub poznaj nasze plany abonamentowe i wybierz odpowiedni dla siebie. Nie masz konta? Kliknij i załóż konto!

KOMENTARZE (1)

Do artykułu: Polskie drogi w oparach absurdu okiem prezesa Kapsch Telematic Services

  • Gosc 2019-05-15 06:18:25
    Bzdura. Niemcy cale lata subwencjonowali przemysl przez bezplatne szybkie drogi. Poprostu transport w Niemczech byl tanszy niz w reszcie Europy. Do takich subwencj EU sie nie czepia. A recenzent chce sprzedac swoj produkt i do tego dobudowuje teorie.

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 3.93.74.25
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!