Repolonizacja zarządzania e-mytem. O co naprawdę chodzi

Repolonizacja zarządzania e-mytem. O co naprawdę chodzi
Fot. Adobe Stock. Data dodania: 20 września 2022
  • Ten tekst jest częścią STREFY PREMIUM WNP.PL
  • Autor: Piotr Stefaniak
  • Dodano: 06-08-2019 06:01

Trwają prace nad nowym krajowym systemem poboru opłat drogowych (KSPO). Według założeń ma on ruszyć w I połowie 2021 r. Na kanwie prac nad nim pojawiły się pytania o tryb, koszty jego budowy i korzyści z przejęcia od Kapsch Telematic Services (KTS) zarządzania systemem viaToll przez Główny Inspektorat Transportu Drogowego (GiTD).

  • Od 3 listopada 2018 do końca czerwca 2019 r. dzienne wpływy do Krajowego Funduszu Drogowego z poboru opłat drogowych wynosiły średnio ok. 5,4 mln zł, tj. na poziomie, jak w analogicznym okresie przed przejęciem systemu (listopad 2017 – czerwiec 2018 r.).
  • Koszty działania KSPO wynoszą średnio ok. 23 mln zł miesięcznie i „są o kilkaset tysięcy złotych niższe od kosztów ponoszonych w okresie funkcjonowania systemu pod nadzorem GDDKiA” – informuje GITD. Według BGK koszty te wzrosły o około 7,5 proc.
  • Nowy Krajowy System Poboru Opłat ma zostać zbudowany z wykorzystaniem technologii satelitarnej (GNSS), ale prawdopodobnie też video tollingu (opłat opartych na aplikacjach telefonicznych). Cena jego opracowania nie jest jeszcze znana.
 
Wprowadzony 1 lipca 2011 r. system viaToll dowiódł szczelności i funkcjonalności - wskazuje NIK. Choć ten cel główny został osiągnięty, nie zrealizowano jednak „szeregu celów pośrednich, jak np. nabycie wiedzy o nowoczesnych systemach poboru opłaty elektronicznej, obniżenie kosztów działania,  uniezależnienie się od podmiotów z kapitałem zagranicznym”.

Nadal kwestią otwartą jest też to, czy działający na polskich drogach system e-myta „jest najbardziej optymalnym pod kątem użyteczności i efektywności kosztowej spośród dostępnych na rynku systemów”.

Patrz: NIK krytycznie o ewolucji systemu elektronicznego myta na drogach

Dość jasno widać, że kwestie techniczne systemu mimo wszystko schodzą na drugi plan. Ministerstwo Infrastruktury podaje, że przejęcie przez państwo systemu monitorowania drogowego przewozu towarów stanowi jeden z elementów uszczelniania systemu podatkowego, a z punktu widzenia prawnego jest konsekwencją ustawy z 9 marca 2017 r.

Chodzi też o przeciwdziałanie zagrożeniu monopolizacji technologicznej, a także -  w przypadku, gdy działa jakikolwiek zewnętrzny operator – o niepozbawianie strony publicznej „szczegółowej wiedzy oraz kontroli nad  sposobem wykorzystania danych, które mogą być niezbędne dla wykonywania zadań publicznych”.

Ścieżka, którą wybrano – uważa resort – jest optymalna „mając na uwadze w szczególności kontekst otoczenia prawno-organizacyjnego oraz ograniczenia terminowe”. I przypomina, że 3 listopada 2018 r. strona publiczna przejęła – pomimo obaw i proroctw sceptyków – „w zaplanowanym terminie, sprawnie i bez zakłóceń system poboru opłat”.        

Ale to nie wszystkie aspekty sprawy.

 

Szukasz magazynu do wynajęcia. Zobacz ogłoszenia na PropertyStock.pl

×

DALSZA CZĘŚĆ ARTYKUŁU JEST DOSTĘPNA DLA SUBSKRYBENTÓW STREFY PREMIUM PORTALU WNP.PL

lub poznaj nasze plany abonamentowe i wybierz odpowiedni dla siebie. Nie masz konta? Kliknij i załóż konto!

KOMENTARZE (12)

Do artykułu: Repolonizacja zarządzania e-mytem. O co naprawdę chodzi

  • prof. Jan Komorowski, SGH 2019-11-08 07:36:28
    Dziwi mnie krytyczna wymowa artykułu. To dla Redakcji powinno być całkiem oczywiste i poza dyskusją, że pobór podatku drogowego powinien być w polskich rękach, a nawet w rękach państwa. To rzecz absolutnie priorytetowa nie tylko ze względów fiskalnych, ale także na bezpieczeństwo infrastruktury drogowej, ochronę informacji i różne ryzyka. Kwestie techniczne i organizacyjne napewno prędzej lub później zostaną zadowalająco rozwiązane. Jest zdumiewające, jak to zadanie mogło być powierzone zagranicznej firmie, rzekomo dlatego bo wygrała przetarg. Wszyscy pamiętamy, jak w latach 90-tych firmy zagraniczne przejmowały polski rynek i wygrywały kontrakty bo były zagraniczne a polskie firmy wykańczano brakiem finansowania, zatorami płatniczymi i blokadą kredytów przez banki. Wówczas "Kapsch" był bardzo małą firmą a jego produkty posiadały podobną jakość lecz kilkakrotnie mniejsze możliwości projektowe, technologiczne i produkcyjne w porównaniu z polską firmą "Radmor", ale mimo to Austriacy wygrywali przetargi i rozwijali się dzięki popytowi na polskim rynku, z resztą dzięki polskim inżynierom.
  • tir 2019-11-07 19:05:25
    " frycowe "
  • Zbych 2019-08-08 11:06:46
    Zagraniczna firma (nieoficjalnie posiadająca powiązania z rosyjskim "biznesem") ma wiedzę o wszystkich pojazdach poruszających się po polskich drogach. Także tych wojskowych. Repolonizacja to jedyna logiczna droga.
  • Gosc 2019-08-06 18:11:58
    Jak to o co. Nie chodzi żeby kierowcy mieli taniej, nie chodzi żeby lepiej zarządzać, chodzi o to żeby kilka świń miało koryto. Repolonizacja jak cholera.
  • rrr 2019-08-06 14:30:37
    Monitorowanie ruchu drogowego (w tym ruchu wojsk) jest domeną bezpieczeństwa państwa i możliwości analizy tego co się w środku państwa dzieje. Dlatego dziwne, że została oddana Austriackiej firmie i malutkiej firmie Polskiej "ciekawego powiązania" ze starym systemem ( o czym mówi Pan Gadowski na swoim kanale YouTube). Tutaj nawet nie chodzi o zysk, ale o bezpieczeństwo. Niemniej jednak system Polski ponoć jest efektywniejszy (przynajmniej tak twierdzi znowu Pan Gadowski).

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 44.213.63.130
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!