D. Tusk i ekolodzy mylą się. Miejsce dla Izery jest dobrze wybrane

D. Tusk i ekolodzy mylą się. Miejsce dla Izery jest dobrze wybrane
Specustawa o pozyskiwaniu gruntów pod inwestycje czeka na podpis prezydenta, a inwestycja Electromobility Poland wraz z nią. Fot. materiały prasowe
  • Ten tekst jest częścią STREFY PREMIUM WNP.PL
  • Piotr Myszor
    Piotr Myszor
  • Dodano: 24-08-2021 14:02

Dość kłamstw o Lex Izera! – odpowiedzieli ekolodzy na rzeczowe argumenty jaworznickich urzędników i ruszyli z kampanią półprawd na temat lokalizacji fabryki dla Izery, polskiego auta elektrycznego. Czekająca na podpis prezydenta specustawa o lasach wzbudza kontrowersje. Problem w tym, że Donald Tusk i ekolodzy nie mają racji. Izera zaś "dostaje" znacznie mocniej niż powinna.

Zapraszamy do Katowic na Międzynarodowe Targi Obrabiarek, Narzędzi i Technologii Obróbki TOOLEX. Targi pod patronatem WNP.PL odbędą się 4-6 października 2022 r. - w ich ramach zapraszamy na ciekawą konferencję Nowy Przemysł 4.0. Rejestracja trwa!

  • Specustawa przyjęta przez sejm, odrzucona przez senat i powtórnie przyjęta przez sejm czeka na podpis prezydenta. A wokół niej wciąż toczy się dyskusja.
  • – W Polsce mamy do dyspozycji tysiące hektarów zdegradowanych terenów poprzemysłowych, a rząd chce wyciąć las pod inwestycje – tłumaczą ekolodzy, wzywając do odrzucenia ustawy.
  • – To jest hałda, teren poprzemysłowy, brownfield. To tylko formalnie las – przekonuje Paweł Silbert, prezydent Jaworzna, mówiąc o terenie przeznaczonym pod fabrykę Izery.

Przepisy tzw. Lex Izera, czyli specustawy dotyczącej pozyskiwania gruntów pod inwestycje, wciąż budzą kontrowersje. W tej sprawie wypowiedział się nawet próbujący wrócić na szczyt Donald Tusk. – Wymyślili, że wpierw wytną 240 ha lasu, mimo że wokół jest dużo miejsca, gdzie można taką fabrykę postawić – grzmiał podczas wiecu w Gdańsku, a w dalszych wypowiedziach wepchnął przygotowanie terenu pod fabrykę Izery do tej samej kieszeni, co rabunkową gospodarkę, jaką w lasach rząd uprawia od kilku lat.

Panie premierze, biznesmeni są prawie tak samo leniwi, jak politycy – gdyby mogli zbudować fabrykę na płaskim terenie, bez konieczności wycinania drzew i plantowania terenu, na pewno by to zrobili. Widocznie innym działkom czegoś brakuje. Może dostępu do energii, linii kolejowej czy drogi przelotowej, by dziesiątki ciężarówek nie musiały codziennie przejeżdżać przez osiedla mieszkaniowe.

W przypadku planowanej w Jaworznie fabryki teren jest otoczony niemal całkowicie przez elektrownię, autostradę A4, drogę krajową S1 i wewnętrzną obwodnicę Jaworzna. To jest teren idealny.

Samorządy zawsze chcą "tu", a ekolodzy "gdziekolwiek indziej"

Jestem przekonany, że gdyby fabryka miała stanąć gdzie indziej i wymagałoby to zbudowania kilku czy kilkunastu kilometrów drogi, torowiska i linii wysokiego napięcia, to też podniosłoby protesty organizacji ekologicznych, że te budowy – dokonywane na potrzeby jednej tylko fabryki – przecinają tereny zielone, siedliska cennych gatunków, że są poprowadzone za blisko osiedli itd, itp. Na pewno też by się pojawiło pytanie „Dlaczego akurat tu, skoro jest tyle innych terenów inwestycyjnych?”. Dla samorządów zawsze inwestycja lepsza jest „tu”, a dla ekologów „gdziekolwiek indziej”.

Czytaj także: Inwestycja w Jaworznie szansą na miarę gliwickiego Opla, uważa prezes KSSE

– W Polsce mamy do dyspozycji tysiące hektarów zdegradowanych terenów poprzemysłowych, tymczasem rząd zamierza wyciąć setki hektarów lasu pod swoje inwestycje. Prezydent Andrzej Duda specustawę może jedynie wyrzucić do kosza. Jej podpisanie byłoby działaniem antynarodowym, wbrew woli społeczeństwa – mówi cytowany przez Oko Press Dominik Olędzki z Koalicji Klimatycznej, nawołując prezydenta do zawetowania ustawy.

To zdegradowane tereny także wg. ministra środowiska

To właśnie są zdegradowane tereny poprzemysłowe, tyle że częściowo zadrzewione, na skutek próby rekultywacji, która nie odniosła spodziewanych skutków. Mówili o tym w różnym czasie minister środowiska Michał Kurtyka, prezydent Jaworzna Paweł Silbert oraz przedstawiciele spółki.

Paweł Silbert zareagował na słowa Donalda Tuska, pisząc do niego list otwarty. „Nie podejrzewam Pana o złą wolę – najprawdopodobniej ktoś Panu źle przekazał, że w Jaworznie chcemy zniszczyć las. Powtarzam – to jest hałda, teren poprzemysłowy, brownfield” – przekonuje Paweł Silbert i opisuje teren, jaki miasto przeznaczyło pod inwestycje.


„Teren w Jaworznie przeznaczony pod budowę fabryki Izera i kooperantów, to teren poprzemysłowy. Napiszę dobitniej – to pogórnicza hałda wypełniona jałowym kamieniem wydobytym setki metrów spod ziemi, która jest płaska tylko dlatego, że została usypana w wyrobiskach innej kopalni – kopalni piasku. Teren jest pocięty liniami kolejowymi, liniami wysokiego napięcia i ciepłociągami z leżącego po drugiej stronie ulicy kompleksu trzech węglowych elektrowni. Nie znajdziecie przyrodnika, który znajdzie na tych dwustu kilkudziesięciu hektarach nawet metra kwadratowego naturalnego siedliska – tam spoczywa osiem milionów ton pogórniczych odpadów. Nawet ciek, który płynie jego skrajem, wypływa z rur i pomp nieistniejącej już kopalni. Dlatego jego woda ma taki ceglasty kolor. To jedyna woda jaka tam jest. Nie ma tam nawet wód gruntowych, bo płytkie korytarze sztolni kopalnianych skutecznie je zdrenowały” – czytamy w liście.

Paweł Silbert zaprasza także ekologów, żeby sami przyjechali do Jaworzna i sprawdzili, jakiego typu to teren. Sprawdzili… na mapie. „Dość kłamstw o Lex Izera!” – takim tytułem opatrzyli odpowiedź na list prezydenta Silberta.

W dokumentacji to las – przekonują ekolodzy

– Twierdzenie, że lasy zlokalizowane wokół Jaworzna są pogórniczą hałdą, jest kłamstwem – podkreśla Monika Stasiak z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot, ekspertka Koalicji Klimatycznej. Wskazuje, że w Banku Danych o Lasach większość tych oddziałów leśnych jest sklasyfikowana jako „las ochronny i jako taki spełnia on swoją funkcję dla przyrody oraz dla zniszczonej przez przemysł aglomeracji”.

Jej zdaniem to funkcja, której „nie da się odtworzyć poprzez nasadzenie lasu w jakimkolwiek innym miejscu”. Lasu nie można posadzić w „jakimkolwiek” miejscu, ale fabrykę zbudować gdziekolwiek można?

Czytaj także: Narasta spór wokół lasu, który ma być wycięty pod fabrykę Izery

„Wbrew temu, co sugeruje prezydent Silbert, dane dostarczone przez Bank Danych o Lasach pokazują wyraźnie, że teren ten jest nie tylko sklasyfikowany jako las, ale też jest w ogromnej części pokryty zwartym drzewostanem (z około 90 wydzieleń leśnych wchodzących w ten obszar, ponad 70 jest oznaczonych jako drzewostan lub sukcesja). Idąc tropem myślenia prezydenta Jaworzna, należałoby nazwać „hałdą pogórniczą” na przykład Park Śląski w Chorzowie, który także został utworzony na zdegradowanym obszarze poprzemysłowym” – pisze Monika Stasiak.

Las, ale silnie zdegradowany i uszkodzony przez przemysł

Ekspertka Koalicji Klimatycznej wzywająca do zaprzestania szerzenia kłamstw ani jednym słówkiem nie zająknęła się przy tym, że w tym samym Banku Danych o Lasach – nawet w tej samej tabelce „Opis taksacyjny drzewostanu” – jest wpisane to, co władze miasta i Electromobility Poland przytaczają w swoich pismach: zespół roślinny jest określony jako „trwale uszkodzony na skutek działalności przemysłowej”, a w rubryczce „Stopień degradacji” widnieje symbol D2, który oznacza drzewostan „silnie zdegradowany”. 

Porównanie tego terenu do Parku Śląskiego to albo kompletna bezmyślność albo dezinformacja, mająca sugerować, że Jaworzno chce wyciąć tak piękny i dorodny drzewostan, jaki możemy podziwiać we wspomnianym parku.

Tak, Park Śląski powstał na terenach poprzemysłowych, na wysypiskach, hałdach, zapadliskach i składowiskach odpadów pogórniczych. Tyle że zanim posadzono tam drzewa, został on silnie zrekultywowany. Nawieziono do niego 4 mln (tak, miliony) metrów sześciennych ziemi, gleb próchniczych i torfu. Mam wrażenie, że na terenie przeznaczonym pod fabrykę Izery nie wysypano nawet dziecięcego wiaderka do piaskownicy.

Park Śląski, jak sama nazwa wskazuje, jest parkiem, w którym dba się o rośliny, jak w żadnym lesie. To wynik 70 lat planowych nasadzeń i opieki nad roślinami, jakiej żaden las nigdy nie zobaczył i nie zobaczy, bo to niemożliwe.

Każde drzewo do obrony?

Dominik Madej, jaworznianin, członek Młodzieżowego Strajku Klimatycznego, przyznaje, że las „nie jest najcenniejszy przyrodniczo na świecie”, ale podkreśla, że to jednak las. Krzysztof Jędrzejewski, rzecznik polityczny Koalicji Klimatycznej, narzekając na sposób wyboru miejsca inwestycji, odwołuje się do kultowej komedii Stanisława Barei „Poszukiwany, poszukiwana”, w której kompletnie nie znający się na planowaniu i architekturze dyrektor przestawia sobie budynki i położenie stawu na makiecie nowego osiedla, jak mu się żywnie podoba, całkiem bezmyślnie.

Cóż, patrząc na działania ekologów w kwestii Izery, przypomina mi się scena z innego filmu, „Krolla” Władysława Pasikowskiego, w którym młody żołnierz ośmiela się zwrócić magazynierowi uwagę, że dostał o jedno prześcieradło za mało. Magazynier drze jedno z prześcieradeł na pół, co grający oficera Bogusław Linda kwituje stwierdzeniem „sztuka jest sztuka”. Nieważne, że wielkość już nie taka i prześcieradła do niczego, ale liczba sztuk się zgadza.

Oczywiście lasy należy chronić i zalesiać jak najwięcej nieużytków, ale to nie oznacza, że trzeba bronić każdego drzewa, gdziekolwiek stoi. Skoro w tym wypadku obecnie zalesione tereny są w zasadzie poprzemysłowym wysypiskiem, które pomimo 20 lat nie zmieniło się w zdrowy las, to może lepiej tam postawić fabrykę, niż degradować dla jej budowy kolejne tereny, na których las mógłby wyrosnąć bogatszy, zdrowszy i ładniejszy.

Obawiam się, że podstawowym „osiągnięciem” tego sporu może być to, że część gmin wstrzyma się z zalesianiem nieużytków, widząc, że gdyby kiedyś okazały się jednak potrzebne, nie będzie już można ich wykorzystać, bo każda grupa drzew będzie wtedy „lasem”.

 

×

DALSZA CZĘŚĆ ARTYKUŁU JEST DOSTĘPNA DLA SUBSKRYBENTÓW STREFY PREMIUM PORTALU WNP.PL

lub poznaj nasze plany abonamentowe i wybierz odpowiedni dla siebie. Nie masz konta? Kliknij i załóż konto!

KOMENTARZE (31)

Do artykułu: D. Tusk i ekolodzy mylą się. Miejsce dla Izery jest dobrze wybrane

  • Stella 2021-09-05 00:52:00
    To wygląda na jakiś szwindel .Podejrzewam, że głównym celem jest sprzedaż drewna.
  • Stella 2021-09-05 00:46:14
    Być może w Jaworznie teren , o którym mowa jest zdegradowany. W Stalowej Woli natomiast to serce Puszczy Sandomierskiej. Do wyrębu 100 ha lasów. O co w tym wszystkim chodzi. W Jaworznie wiadomo co jest planowane, w Stalowej Woli cicho - sza.
  • Agent Tomek do roboty! 2021-08-29 20:50:22
    A gdzie się podziali agenci w rodzaju agenta Tomka? Czy jeśli agent Tomek poczytuje sobie za bohaterskie dokonanie prowokację do przestępstwa naiwnej kobiety, to czy nie mógłby tego samego zrobić z zielonymi, skorumpowanymi bandytami terrorystami? O ileż większa była by korzyść, a i sława w porównaniu z oszustwem na kobiecie? Przecież właściwie to nie byłaby żadna prowokacja, bo powszechnie wiadomo, że zieleniarze-ekoterroryści to łapownicy i szantażyści są!!! Na drzewa z tymi łotrami!
  • Gość 2021-08-26 10:13:02
    W mojej ocenie miejsce dla zakładów produkujących w przeszłości Izerę jest bardzo dobre.
  • Jaworzno to Zagłębie a nie Śląsk 2021-08-26 07:18:07
    Za obietnice rządowych grantów wytną las nawet pod kosmodrom. Wszyscy wiedzą, że tam żadna Izera nie powstanie. Nawet Kaczyński i Morawiecki. Wszyscy, oprócz mieszkańców Jaworzna. Bielsko, Tychy, Gliwice. Tam są prawdziwe fabryki (niestety nie polskie, ale przynajmniej działają), a Jaworzno to będzie pomnik "polnische wirtschaft". Poszukajcie w necie hasło Arrinera i Morawiecki! Tyle wyjdzie z Izery.

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 44.210.237.158
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!