Zapomnijmy o samochodach, jakie znamy. Rewolucja już trwa

Przemysł motoryzacyjny robotyzuje się od dawna. Ostatnio zachodzi jednak istotna zmiana, polegająca na maksymalizowaniu wykorzystania danych. To esencja Przemysłu 4.0.

  • Dzięki cyfrowemu bliźniakowi, czyli odpowiednikowi np. linii produkcyjnej działającemu w świecie cyfrowym, możliwe jest szkolenie pracowników bez ryzyka awarii na fizycznie  funkcjonującej linii.
  • W polskich fabrykach nie brakuje też już sytuacji, gdy pracownicy działają w rzeczywistości rozszerzonej.
  • Samochody w coraz większym stopniu będą się stawać smartfonami na kółkach, a o ich konkretnych funkcjach będzie decydować oprogramowanie.
  • Tekst powstał na podstawie debaty „Motoryzacja - automaty, roboty wdrożenia”, zorganizowanej na konferencji Nowy Przemysł 4.0 w Katowicach, która towarzyszyła Międzynarodowym Targom Obrabiarek, Narzędzi i Technologii Obróbki TOOLEX.

- Teraz chyba największą zmianą jest to, że w znacznie większym stopniu przechodzimy na cyfryzację i korzystamy z tej cyfryzacji - ocenia Jakub Faryś, prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego. - Bez cyfryzacji właściwie nie istnieje dzisiejszy zakład. - Przemysł 4.0 to możliwość wykorzystywania cyfrowego zapisu informacji - dodaje.

Cyfrowy bliźniak i rzeczywistość rozszerzona eliminują problemy w fabrykach

Dariusz Żaguń, współzałożyciel firmy Propoint, uważa jednak, że pojęcie Przemysłu 4.0 jest głębsze niż samo gromadzenie danych, a jego wdrażanie ambitniejsze.

- W samym zbieraniu danych nie mamy nic odkrywczego. Odkrywcze jest ich analizowanie i przetwarzanie - twierdzi.

Jego zdaniem jedną z najciekawszych technologii jest digital twin, czyli cyfrowy bliźniak.

- Mając takiego bliźniaka, mamy praktycznie nieograniczone możliwości manipulowania linią produkcyjną - uważa Dariusz Żaguń. - Nowy pracownik może zostać przeszkolony na cyfrowym bliźniaku.

Dzięki cyfrowemu odpowiednikowi np. linii produkcyjnej możliwe jest szkolenie pracowników bez ryzyka, że zepsują coś na linii funkcjonującej fizycznie. Tym samym ogranicza się koszty błędów ze strony nowych, niedoświadczonych pracowników, a także koszty szkoleń.

- Wirtualna fabryka jako cyfrowy bliźniak już u nas istnieje. Jest przeznaczona dla nowych projektów - mówi Mateusz Czechowski, NVH Engineering Supervisor w Nexteer Automotive.

Jednak w przypadku rozwijanych od lat projektów firma stosuje też rzeczywistość rozszerzoną.

- Dla takich projektów stosujemy rzeczywistość rozszerzoną. Tutaj stawiamy na rozwój ludzi i jednocześnie pomoc tym, którzy zajmują się linią - tłumaczy.

Rzeczywistość rozszerzona jest wykorzystywana jako pomoc przy usterkach. Pracownik ubiera specjalne gogle i bierze się za naprawę usterki, prowadząc jednocześnie telekonferencję z innymi specjalistami, także z innych krajów świata. - Może uzyskać pomoc od technologów, od osób z różnych regionów świata, które patrzą, co on własnymi rękami robi - opowiada przedstawiciel Nexteer Automotive.

- Druga rzecz to szkolenie wykorzystujące rozszerzoną rzeczywistość, gdzie operator widzi przekładnię, widzi maszynę, może wchodzić w pełną interakcję z nią i widzi także instrukcję, którą ma wykonać na danej maszynie - dodaje.

W przypadku szkoleń rzeczywistość rozszerzona jest stosowana obok rzeczywistości wirtualnej.

Stellantis dzięki nowej fabryce w Gliwicach zrobił duży krok w kierunku Przemysłu 4.0

Przykładem jednego z najbardziej zaawansowanych technologicznie zakładów motoryzacyjnych jest nowa fabryka koncernu Stellantis w Gliwicach.

- To chyba jeden z najbardziej zautomatyzowanych zakładów w Europie i świetna wizytówka naszego regionu - mówi Łukasz Górecki, dyrektor klastra Silesia Automotive & Advanced Manufacturing.

W fabryce, która od kilku miesięcy wytwarza samochody dostawcze, pracuje obecnie około 400 robotów.

- W nowym zakładzie poziom automatyzacji wzrósł nam praktycznie do 100 proc., już bardziej się nie da. Może jeszcze pozostały elementy na montażu głównym, gdzie jest ciągle jeszcze wiele czynności manualnych, natomiast na wydziale karoserii roboty wykonują wszystkie operacje procesowe - opowiada Arkadiusz Bober, menedżer inżynierii i utrzymania w gliwickiej fabryce.

Jak podkreśla, transformacja działalności zakładu produkcyjnego w stronę Przemysłu 4.0 objawia się przede wszystkim we wzroście liczby danych i urządzeń podłączonych do sieci oraz wzmożonej interakcyjności między nimi.

- To wszystko można zrobić i potem z tego nie korzystać - mówi Arkadiusz Bober, ale zastrzega, że absolutnie nie można tego robić byle jak. - Zakładamy, że to nie jest jakiś program, który się wgra do danego urządzenia i to od razu działa, tylko to trzeba udoskonalać i od tego są służby techniczne, żeby takie systemy tworzyć. Mamy 400 robotów, kilkadziesiąt sterowników PLC, kilka tysięcy czujników. To wszystko trzeba ogarnąć technicznie - dodaje.

Dzięki dobrej analizie danych minimalizowane jest choćby ryzyko wystąpienia awarii i przestojów.

- W tej chwili dążymy do tego, żeby dane w taki sposób zostały obrobione, aby urządzenie samo nam powiedziało, kiedy część zaczyna „wołać” o wymianę, kiedy urządzenie pokazuje pierwsze sygnały, że może się zepsuć, po to, żeby uniknąć awarii. Czyli predykcja w utrzymaniu ruchu jest takim największym skokiem - zaznacza Arkadiusz Bober.

- Predictive maintenance, czyli przewidywanie błędów, jest bardzo przydatne - potwierdza Dariusz Żaguń. - Często lepiej przewidzieć awarie i nawet wymienić jeszcze dobry element, niż czekać, aż on się zepsuje.

Samochody będą smartfonami na kółkach. Najważniejszy będzie software

Cyfryzacja dotyczy dziś jednak praktycznie każdej części używanej w samochodzie.

- Już w momencie konfiguracji auta pojawia się jego digitalna mapa. W tym momencie cyfrowa informacja jest przekazywana przez łańcuch dostaw, bo jeżeli to auto trafi do montażu za kilka miesięcy, to już niektóre części, zwłaszcza te, które muszą do nas skądś dopłynąć, trzeba zamawiać - opowiada Zbigniew Sikora, członek zarządu i dyrektor zarządzający Rhenus Automotive w Polsce.

Jak zaznacza, każdy element istnieje w cyfrowym świecie, dzięki czemu wiadomo, kiedy ma dotrzeć do fabryki, na linię montażu i do którego dokładnie samochodu. Co więcej, dzięki cyfrowym zapisom serwis, który zajmuje się obsługą auta po jego sprzedaży, może dowiedzieć się, jaką dokładnie część zainstalowano w aucie, co jest przydatne choćby w diagnostyce awarii.

Wiele wskazuje na to, że przyszłość motoryzacja będzie się opierać w jeszcze większym stopniu na oprogramowaniu.

- Rola software’u w samochodzie będzie rosła i to niesamowicie, tak jak w telefonach. Często jest tak, że telefon w wersji pro od wersji basic różni się tylko software’em. Koszt developmentu software’u ma coraz większe znaczenie i często jest tak, że hardware niewiele się zmienia, zmienia się software. To, co może być następnym wyzwaniem, to wgrywanie tego software’u live na podstawie wywołanej opcji samochodu - ocenia Zbigniew Sikora.

- W przyszłości software może być wgrywany live pod konkretne potrzeby klienta i auto będzie nabywało funkcjonalności, które w hardwarze są, natomiast poprzez wgranie odpowiedniego software’u osiągniemy to, co sobie zamówiliśmy - precyzuje.

Małym firmom brakuje wiedzy, wyobraźni i kapitału, by śmiało wdrażać nowe technologie

Na razie jednak pewnym wyzwaniem dla mniejszych firm z branży automotive jest wdrażanie rozwiązań z dziedziny Przemysłu 4.0.

- Małe firmy borykają się z pewnymi problemami. Właściciel takiej firmy czy kadra zarządzająca musi się oswoić z pewnym procesem, trochę zaryzykować. Często są to ludzie, którzy nie znają najnowszych technologii. Oczywiście wiedzą o Przemyśle 4.0, wiedzą o nowoczesnych koncepcjach, ale trochę się tego boją. Z jednej strony boją się nowych technologii, z drugiej strony boją się inwestowania. Właściciele takich małych firm muszą się po prostu przekonać, że to im przyniesie zysk - twierdzi Dariusz Żaguń.

Zaznacza przy tym, że nowoczesnych rozwiązań nie wolno wdrażać na siłę. Każdorazowo powinny być one odpowiedzią na realne potrzeby i do tych potrzeb dopasowane.

- Automatyzacja i robotyzacja nie zawsze są opłacalne. Czasami robimy audyty w firmach mniejszych czy większych, gdzie efektem takiego audytu jest informacja dla właściciela, że dany robot się nie zwróci po prostu zbyt szybko, jeżeli ktoś nie ma na tyle powtarzalnej i wysokonakładowej produkcji - tłumaczy.

Zdaniem Łukasza Góreckiego branża automotive pod względem stosowania rozwiązań Przemysłu 4.0 i tak wyróżnia się na tle polskiego przemysłu.

- Małe i średnie firmy funkcjonujące w klastrze od wielu lat mają okazję podglądać duże motoryzacyjne firmy, wymieniać się z nimi doświadczeniem, współpracować w działaniach klastrowych i dlatego te firmy troszkę odbiegają od tych małych i średnich firm z innych obszarów i innych branż - ocenia.

Istnieją jednak również istotne bariery, które hamują wdrażanie pewnych technologii w małych firmach.

- W pierwszej kolejności są to kwestie finansowe, one nie dysponują takim budżetem - mówi Łukasz Górecki. - To jest pierwszy element, który wskazują firmy jako barierę. Drugi to brak wiedzy, brak świadomości, brak dostępu do wykwalifikowanych pracowników, którzy po pierwsze mogliby pociągnąć ten proces transformacji w firmie, a po drugie zniwelować obawę, kto będzie obsługiwał te skomplikowane urządzenia.

- W małych i średnich firmach z takich barier wymieniłbym jeszcze to, że dostawcy rozwiązań nie mają dopasowanej oferty do najmniejszych firm. Skupiają się raczej na firmach dużych, średnich, tam jest większy biznes, w związku z czym dla małych firm te rozwiązania wydają się za drogie, bo są po prostu przewymiarowane - dodaje.

Zobacz retransmisję debaty "Motoryzacja - automaty, roboty, wdrożenia":

Przyznaje przy tym, że często problemem są też właściciele takich firm, którzy zakładali je 20-25 lat temu i dziś mają problemy z adaptacją do nowych rozwiązań technologicznych.

Toteż jego zdaniem u podstaw transformacji w kierunku Przemysłu 4.0 powinny leżeć edukacja i budowanie świadomości tego, jak można wykorzystać najnowsze technologie do realizacji swoich celów. Tak, by możliwie dużo inwestycji osiągało możliwie najlepsze efekty. To wyzwanie, które stoi przed firmami nie tylko związanymi z motoryzacją, ale w praktyce przed całym polskim przemysłem.

 

×

KOMENTARZE (9)

Do artykułu: Zapomnijmy o samochodach, jakie znamy. Rewolucja już trwa

  • Roiseg 2022-10-09 06:58:11
    i trwa rewolucja eliminująca takich dziennikarzy globalistów propagandzistów
    • stary komuch 2022-10-09 20:51:23
      Niestety TA rewolucja nie trwa. TAKICH dziennikarskich q**w jest coraz więcej i mają się coraz lepiej.
  • Stefan 2022-10-08 09:46:06
    Dzięki aplikacji K0wid19 zainstalowanej w tych mobilnych smartfonach nie uruchomisz auta bez przyjęcia dziesiątej dafki przypominającej.
  • as 2022-10-07 19:13:45
    Po przegięciu pały będą kraje , które zaczną apiać produkować 126. I rozleje się.
  • Speed King 2022-10-07 16:39:21
    'Samochody będą smartfonami na kółkach. Najważniejszy będzie software.' Swietnie. Jak sie zatnie w czasie jazdy autostrada, to trzeba bedzie zresetowac. Dziekuje. Wole furmanke.
    • Janusz 2022-10-07 17:02:29
      Jakby osobom jadącym autostradą pod prąd zaciął się samochód, to może i nie byłoby tak źle. A koń przy furmance też potrafi się zbiesić, szczególnie jak woźnica skieruje go na..... autostradę xD
  • Wojtek1 2022-10-07 16:03:28
    Tego nasze opory wynikające ze strachu nie zmienią. Albo się tym trendem zabierzemy, albo zostaniemy skansenem

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 18.232.56.9
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!