W Rzeszowie powstaje sprzęt 4.0 dla wojska. "Są restrykcje, nie ma mowy o pełnej swobodzie"

W Rzeszowie powstaje sprzęt 4.0 dla wojska. "Są restrykcje, nie ma mowy o pełnej swobodzie"
- W Polsce nie dostrzega się jeszcze jednego ważnego czynnika, który stanowi o sukcesie rozwiązań 4.0 – to kapitał ludzki - mówi Marek Tereszkiewicz. fot. PWR; mat. pras.

- Podczas całego cyklu produkcji części lotniczych bardzo istotną dla nas dziedziną, którą cały czas rozwijamy, pozostaje gromadzenie oraz analityka danych procesowych i okołoprocesowych. (…) Widzimy ogromne korzyści z zastosowania automatyzacji w naszej fabryce”. A czy współpraca z wojskiem utrudnia nowoczesną produkcję? "Obejmują nas restrykcje wynikające z umów z polskim rządem czy produkcją militarną dla USA. Tu nie ma mowy o pełnej swobodzie wymiany informacji” – słyszymy w rzeszowskiej fabryce Pratt & Whitney, w której produkowane są silniki samolotowe oraz podzespoły samolotów Airbusa czy Boeinga oraz tych latających w najnowocześniejszych armiach na świecie.

Zapraszamy do Katowic na Międzynarodowe Targi Obrabiarek, Narzędzi i Technologii Obróbki TOOLEX. Targi pod patronatem WNP.PL odbędą się 4-6 października 2022 r. - w ich ramach zapraszamy na ciekawą konferencję Nowy Przemysł 4.0. Rejestracja trwa!

  • Rozmawiamy z Marcinem Samolejem, wiceprezesem zarządu ds. operacyjnych i dyrektorem generalnym Pratt & Whitney Rzeszów oraz Markiem Tereszkiewiczem, dyrektorem rozwoju działalności operacyjnej Pratt & Whitney Rzeszów.
  • "Dużą przemianą, która jest przed nami, będzie objęcie całego łańcucha życia produktu (od tworzenia, poprzez produkcję, kontrolę, zakupy, kontakt z klientem końcowym, aż po złomowanie) digitalnym nadzorem. (…) Stworzony proces oparty na cyfrowym modelu pozwoli nam uzyskać jeden, zestandaryzowany ciąg informacyjny" - to długofalowa strategia Pratt & Whitney Rzeszów. Ma ona oczywiście pomóc w ciągłym doskonaleniu produktu i eliminacji ewentualnych wad.
  • Menedżerowie z tego lotniczego koncernu podkreślają, że w Polsce nie dostrzega się jeszcze jednego z najważniejszych czynników, od którego zależy sukces rozwiązań z zakresu Przemysłu 4.0: kapitału ludzkiego. „Rezerwuar kadry inżynierskiej, która byłaby z marszu gotowa do takiej pracy, pozostaje bardzo ograniczony. Tak naprawdę musieliby to być pracownicy od naszej konkurencji…”- mówi Marek Tereszkiewicz i dodaje, że kluczem jest ciągła edukacja już zatrudnionych pracowników.
  • Rozmowa jest jedną z cyklu wywiadów, na podstawie których powstanie raport dotyczący Produkcji 4.0 w naszym kraju. Premierowa prezentacja tego opracowania nastąpi podczas konferencji Nowy Przemysł 4.0 (4-5 października 2022 r.) w ramach Międzynarodowych Targów Obrabiarek, Narzędzi i Technologii Obróbki TOOLEX (4-6 października 2022 r.). Wątek nowoczesności będzie też mocno obecny w czasie Międzynarodowych Targów Spawalniczych ExpoWELDING (18-20 października 2022 r.). Wszystkie te spotkania odbędą się w Międzynarodowym Centrum Kongresowym w Katowicach.

Fabryka w Rzeszowie należy do najważniejszych punktów na mapie przemysłu lotniczego w Polsce. Jakie w ostatnim czasie pojawiły się nowe potrzeby inwestycyjne, zmierzające do poprawy poziomu automatyzacji czy robotyzacji?

Marcin Samolej, wiceprezes zarządu ds. operacyjnych, dyrektor generalny Pratt & Whitney Rzeszów: - Mamy różnorodne i kompleksowe procesy produkcyjne - zarówno konwencjonalne, jak i numeryczne. Każdą naszą nową inwestycję analizujemy pod kątem poprawy produktywności, zapewnienia powtarzalności (a tym samym - jakości) oraz redukcji ryzyka i poprawy ergonomii związanych z produkcją.

Automatyzacja, w którą inwestujemy, zaczyna się już na etapie projektowania procesów technologicznych, obecna jest w obróbce mechanicznej, transporcie - aż po kontrolę ostateczną gotowych produktów. 

Podczas całego cyklu produkcji części lotniczych bardzo istotną dla nas dziedziną, którą cały czas rozwijamy, pozostaje gromadzenie oraz analityka danych procesowych i okołoprocesowych. Sumując: widzimy ogromne korzyści z zastosowania automatyzacji w naszej fabryce.

Marek Tereszkiewicz, dyrektor rozwoju działalności operacyjnej Pratt & Whitney Rzeszów: - Z uwagi na to, że jesteśmy fabryką przemysłu lotniczego, wdrożenie Industry 4.0 trochę inaczej u nas wygląda niż w typowym zakładzie przemysłowym. Ze względu na naszą specyfikę stosujemy po prostu inny miks narzędzi...

Sukcesywnie wprowadzamy do naszej produkcji dużo elementów związanych z robotyzacją. Zależy nam na redukcji narażenia pracowników na czynniki niebezpieczne: substancje chemiczne czy też transport ciężkich elementów. 

Dlatego też podjęliśmy  decyzje związane z produkcją nowych elementów silnika o dużych gabarytach na linii zautomatyzowanej, gdzie transport, jak również inne procesy (np.: spawanie), realizują roboty.

W ostatnim czasie coraz częściej wykorzystujemy roboty do redukcji prac manualnych - po prostu na niektórych etapach produkcji eliminujemy pracę ludzi. To kluczowe w przypadku produktów lotniczych: aby bezwzględnie zapewnić powtarzalność produkcji oraz  przestrzeganie wymagań jakościowych. Czy tego chcemy, czy nie: „czynnik ludzki” w tym przypadku jest elementem zmiennym... Likwidujemy ten problem, automatyzując procesy.

To tym bardziej istotne, że na rynku pracy widać coraz mniejsze zainteresowanie wykonywaniem prostych i powtarzających się czynności. Młodzi ludzie nie chcą tego robić, decydują się na pracę bardziej zaawansowaną. 

Robotyzacja to jedno. Co jeszcze? 

MT: - Tak, robotyzacja to jedna sfera naszego działania. Drugą stanowi automatyzacja procesów wytwarzania - zwłaszcza w dziedzinie obróbki mechanicznej.

My to nazywamy „pracą za zamkniętymi drzwiami”, co - w rozwinięciu - oznacza wykonywanie często wielogodzinnych, skomplikowanych czynności przy użyciu "autokompensacji" i autokontroli - bez żadnej interwencji człowieka, kiedy to maszyna wykonuje części, o których wiemy z całą pewnością, że spełniają ostre, jakościowe standardy.  

Obecnie każda nowa linia produkcyjna w PWR jest wdrażana w myśl tej filozofii.

Ważna pozostaje też symulacja i predykcja zdarzeń. W obecnych, dynamicznych czasach, gdy łańcuchy dostaw są porwane, a mimo to klienci oczekują od nas szybszej produkcji, mamy coraz mniej czasu na wprowadzenie nowych produktów i nie ma miejsca na pomyłkę . Tutaj bazujemy na wspomnianych symulacjach numerycznych. Zaawansowane systemy inżynierskie pozwalają nam na przyśpieszenie procesu projektowania i testowania oraz na eliminację ewentualnych pomyłek.

Uważam, że to, co nas również wyróżnia, to digitalizacja danych i ich bieżąca analityka. Nasze urządzenia są podłączone do systemu i dzięki temu widzimy online, jak one pracują, widzimy aspekty jakościowe i logistyczne. Śledzimy w ten sposób trendy i przewidujemy ryzyka. Możemy tym skutecznie zarządzać i eliminować straty w produkcji. A to z kolei ma wpływ na koszty. 

W Polsce nie dostrzega się jeszcze jednego ważnego czynnika, który stanowi o sukcesie rozwiązań 4.0 – to kapitał ludzki. Urządzenia każdy może kupić, ale z ludźmi już tak nie jest… 

Dlatego tak ważne dla nas jest to, by ciągle pracowników dokształcać. Prócz szkoleń wewnętrznych i zewnętrznych mamy też swoją „wikipedię” – to tam dzielimy się między sobą najlepszymi praktykami, tworząc w ten sposób bazę wspólnej wiedzy. 

A jaki wpływ na to wszystko o czym pan mówi mają działania waszych bezpośrednich konkurentów? 

MT: - Rzecz jasna stale uważnie obserwujemy, co się dzieje dookoła nas: czy to u naszej bezpośredniej konkurencji, czy też podpatrując po prostu inne branże. 

Przemysł lotniczy – co może niektórych zaskoczyć - jest dość konserwatywny w kwestii automatyzacji. W naszej branży należymy do pionierów. Korzystamy z zewnętrznych rozwiązań, ale dość mocno je zmieniamy, by dopasować je do naszego zakresu działalności. 

Jaki wpływ na działanie zakładu mają, jak odbijają się konkretnie na procesie produkcji i logistyki produkcji przemiany z kręgu Przemysłu 4.0, uwzględniając technologie, ale i zarządzanie?

MT: - Myślę, że tu zmiana jest diametralna, a w dodatku w pandemia ją przyspieszyła. Ponad dwa lata temu nagle setki naszych pracowników musiały pracować w domach i dostęp do danych stał się jeszcze bardziej kluczowy. Nie dało się najzwyczajniej przejść po wydziale i zobaczyć, na jakim etapie jest produkcja… 

To, w co zainwestowaliśmy wcześniej - czyli digitalizacja danych, raportowanie, analityka i śledzenie poszczególnych procesów - przyniosło wymierne korzyści. Obecnie wystarczy uruchomić na komputerze system, by sprawdzić, co dzieje się z produktem czy jakie są aktualnie nasze wyniki. System daje nam jeszcze jedną kluczową odpowiedź: czy podjęte przez nas działania są właściwe. 

A co z cyberbezpieczeństwem? Umożliwienie zdalnych dostępów dla setek pracowników to ogromne wyzwanie, zwłaszcza patrząc na to, czym wasze produkty muszą się cechować…

MT: - Nasze standardy bezpieczeństwa muszą być - i są - bardzo wysokie. Od wielu lat wymieniamy się danymi między zakładami produkcyjnymi naszego koncernu; jesteśmy w stałym kontakcie z Kanadą, Stanami Zjednoczonymi i pozostałymi krajami. 

Te rozwiązania stosowaliśmy już od dawna… Zostały teraz sklonowane na lokalne podsieci. Po dwóch latach w pandemii jesteśmy pewni, że poziom zabezpieczeń w naszym przypadku stał się bardzo wysoki.

Czy i w jakim stopniu problemy ostatnich lat i spowodowane przez nie przerwy w łańcuchach dostaw miały wpływ na działanie technologii i w ogóle zakładu w kontekście elastyczności procesu produkcyjnego, w tym just-in-time - gromadzenia i korzystania z zapasów?

MS: - Zarówno pandemia jak i wojna na Ukrainie wpłynęła na działanie zakładu: te „czarne łabędzie” dobitnie pokazały nam, że świat, w którym żyjemy (ale i biznes) jest nieprzewidywalny i zmienny… Trudno przewidzieć przyszłość, a kumulacja różnych problemów powoduje dużą trudność w zrozumieniu rzeczywistości.

Ostatnie lata uwypukliły nam też i to, że szeroko rozumiana sprawność operacyjna, planowanie scenariuszowe i elastyczność procesów pozostają bardzo ważne i stanowią świetne uzupełnienie dla znanych działań „odchudzonej produkcji”. 

Chodzi głównie o to, aby ograniczać marnotrawstwo i straty z procesów produkcyjnych, redukując zarazem ryzyko w utrzymaniu ciągłości dostaw. Tak postawione zadanie operacyjne jest trochę droższe, ale dla nas - bezpieczniejsze.  

A czy w kwestii wymiany danych, śledzenia dostaw współpracujecie Państwo z dostawcami? Czy takie współdziałanie i szybka wymiana informacji ułatwia właściwe reakcje w warunkach niedoborów w łańcuchach dostaw?

MT: - Mocno stawiamy na transparentność w komunikacji z dostawcami. Chcemy, by mieli wiedzę na temat naszych długofalowych planów produkcyjnych - po to, by sami mogli się do nich ułożyć. Rozumiemy ich problemy, a przez to chcemy jakoś pomóc... I to procentuje, bo my dzięki temu wiemy, jakich ewentualnie problemów możemy się spodziewać.

A jak wygląda współpraca rzeszowskiego zakładu z pozostałymi fabrykami koncernu – wymieniacie się informacjami o stanach magazynowych i ewentualnie ratujecie się wzajemnie?

MT: - Tak, jeśli chodzi o materiały pomocnicze przy produkcji wymieniamy się z naszymi zakładami w Kaliszu i Niepołomicach. To możliwe dzięki temu, że wszyscy w ten sam sposób zdigitalizowaliśmy dane i mamy do nich dostęp w czasie rzeczywistym.

Które ze stosowanych technologii okazały się - w Waszym przypadku - najważniejsze dla wsparcia procesu produkcyjnego, zwłaszcza w zmieniającym się środowisku biznesowym ostatnich 2 lat (m.in. poważne zakłócenia w łańcuchach, niedostatek podaży surowców i komponentów, inflacja i mocny wzrost kosztów)?

MT: - Do kluczowych elementów naszego sukcesu w tym czasie zaliczyć trzeba, rzecz jasna, digitalizację i ciągły dostęp do danych. To przełożyło się na sposób i szybkość podejmowania decyzji jak również umożliwiło pewną predykcje zdarzeń. Podobnie znaczącą rolę odegrała robotyzacja i automatyzacja. 

A jak wygląda dostępność do coraz lepiej wykwalifikowanej kadry? Odczuwacie w Rzeszowie problem w tej mierze?

MT: - Rezerwuar kadry inżynierskiej, która byłaby „z marszu” gotowa do takiej pracy, pozostaje bardzo ograniczony. Tak naprawdę musieliby to być pracownicy od naszej konkurencji… 

Stawiamy bardziej na wychowanie własnych kadr – inwestujemy mocno w ten rozwój. Współpracujemy blisko z Politechniką Rzeszowską, gdzie staramy się mieć wpływ na program studiów z pożądanych przez nas kierunków - by odpowiadał on naszej specyfice. 

Studia to oczywiście pewien konieczny, ale wstępny etap.  Kompetencje pracownika, po przyjściu do naszego zakładu, są stale rozwijane. 

Jakich zmian z gatunku Przemysłu 4.0, automatyzacji i robotyzacji procesów produkcyjnych można się spodziewać w najbliższej przyszłości, patrząc przez pryzmat potrzeb i specyfiki pracy fabryki w Rzeszowie, a także rozwoju rynku?

MT: - Bez wątpienia będziemy kontynuować wiele naszych działań w dziedzinie automatyzacji i robotyzacji.  To, po prostu, zostanie z nami na dłużej... Patrząc zresztą na sytuację gospodarczą Polski (inflacja, presja kosztowa): te procesy muszą być kontynuowane, a w wielu przypadkach - wręcz przyspieszane i pogłębiane.

Kolejnym elementem, na który będziemy  nadal stawiać, jest dalsza pełna cyfryzacja danych produkcyjnych i okołoprodukcyjnych - z naciskiem na pełną ich analitykę, z symulacją procesów planistycznych i decyzyjnych.

Dużą przemianą, która jest przed nami, będzie objęcie całego łańcucha życia produktu (od tworzenia, poprzez produkcję, kontrolę, zakupy, kontakt z klientem końcowym, aż po złomowanie) digitalnym nadzorem. To akurat rozwiązanie wprowadzane na poziomie całej korporacji.

Stworzony proces, oparty na cyfrowym modelu, pozwoli nam uzyskać jeden, zestandaryzowany ciąg informacyjny. Dotychczas mieliśmy, powiedzmy, pewne bloki informacji, które nie zawsze dawały pełen obraz i nie były pozbawione przekłamań. Połączenie z sobą wszystkich danych z włączeniem w to naszych dostawców, klientów znacząco usprawni przepływ informacji, co pozwoli nam na przyśpieszenie procesów decyzyjnych: jakościowych, logistycznych jak również otworzy nam zupełnie nowe możliwości optymalizacyjne.

Część waszej produkcji w Rzeszowie jest typowo wojskowa. Czy dla pana, technologa, sporym wyzwaniem jest współpraca z wojskiem? Mówił pan, że zależy wam na pełnej transparentności i przepływie informacji, by ulepszać linie produkcyjne. W przypadku armii o taką przejrzystości jest - z wiadomych względów - trudno... 

MT: - W produkcji cywilnej też jest sporo obostrzeń, jeśli chodzi o transfer danych i informacji. Jeżeli zaś mówimy o produkcji wojskowej, to faktycznie - tych ograniczeń jest sporo. 

Obejmują nas restrykcje wynikające z umów z polskim rządem czy produkcją militarną dla USA. Tu nie ma mowy o pełnej swobodzie wymiany informacji…

Wyzwaniem jest też sposób przekazywania tych wiadomości i danych. Problemy pojawiają się również przy doborze kontrahentów współpracujących z nami przy produkcji wojskowej. 

Lata doświadczeń dają nam jednak sporą przewagę w branży - i wiemy, jak w niej się poruszać. 

Czy zachodzące zmiany, modernizacje są wynikiem działania własnych komórek badawczych czy wytycznych koncernowych?

MT: - Jesteśmy dużym koncernem. Mamy wspólne kierunki, które wyznacza dla nas odgórnie korporacja. Co jednak charakteryzuje Pratt & Whitney? Duża swoboda w naszej codziennej działalności. Technologie, które rozwijamy, są bezpośrednio związane z naszymi produktami. Z tego też wynikają nasze potrzeby. 

Jest to zatem miks rozwiązań korporacyjnych z pracą naszych inżynierów w Rzeszowie. Za wiele produktów jesteśmy odpowiedzialni my, jako fabryka, więc swobodę w działaniu musimy zachować na odpowiednio wysokim poziomie. 

Na koniec o konsekwencjach sytuacji wywołanej pandemią i wojną w Ukrainie i naszą sytuacją gospodarczą… Czy Przemysł 4.0, automatyzacja, robotyzacja przyspieszą teraz czy spowolnią? 

Marcin Samolej: - Moim zdaniem tego typu wydarzenia, jakie doświadczaliśmy w ostatnich 3 latach, zdecydowanie przyśpieszą rozwój technologii - w stronę większej automatyzacji i poprawy sprawności procesów technologicznych, logistycznych czy zakupowych. 

W przyszłości istotne będzie zapewnienie ciągłości dostaw i duża elastyczność procesów - w kontekście utrzymania konkurencyjnego kosztu. Aby sprawnie się poruszać w nowej rzeczywistości - pełnej niepewności, niejednoznaczności i złożoności – jeszcze bardziej istotne stanie się sprawne zarządzanie dostępną informacją. 

Podkreślę: elementem, który będzie dla nas najistotniejszy, jest zaawansowana analityka danych. Istotne będzie to, jak my wykorzystujemy dostępne dane do analizy tego, co się wydarzyło; do odkrywania wzorców i anomalii, do identyfikacji zmiennych i - finalnie - do przewidywania przyszłości i opracowywania różnych scenariuszy działań dla podejmowania bardziej trafnych decyzji oraz efektywniejszego wykorzystania zasobów, a finalnie - oszczędności pieniędzy. 

 

×

KOMENTARZE (5)

Do artykułu: W Rzeszowie powstaje sprzęt 4.0 dla wojska. "Są restrykcje, nie ma mowy o pełnej swobodzie"

  • hh 2022-09-01 10:05:09
    ciekawym wykształcenia tego Samoleja i innych. MBR mnie nie interesuje, to tylko kwestia zapłacenia
  • hh 2022-09-01 10:02:40
    o "rezerwuar kadry inzynieryjnej" trzeba dbac latami. O tym wiedza w USA ale o tym Nie chca wiedziec głupki zajmujace stanowiska w przemysle na terytorium Polski. Porównac stopie trudnosci studiów inzynierii lotniczej i historii. A gdzie lepiej płaca ???
  • Do Karol 2022-09-01 09:01:03
    To, że produkcja wojskowa jest realizowana w zakładach w Rzeszowie nie jest żadną tajemnicą ;)
  • Karol 2022-09-01 08:21:10
    Ktoś nie przemyślał sprawy bo artykuł będzie szczególnie przydatny dla Rosyjskich służb.Wszystko pięknie podane na tacy,lokalizacja,zakres działalności.Kiedyś ścisła tajemnica obowiązywała a teraz wszystko do internetu.
    • m 2022-09-01 10:04:25
      Ta fabryka istnieje od 1937 r. Kiedyś produkowała silniki do MiG-15 i MiG-17. Myślisz, że Rosjanie o tym nie wiedzieli? 😀

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 18.208.132.74
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!