Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2021

100 lat temu zawarto sojusz polsko-francuski

Autor: PAP
Dodano: 19-02-2021 06:20 | Aktualizacja: 19-02-2021 07:27

100 lat temu, 19 lutego 1921 r., w Paryżu podpisano polsko-francuską konwencję wojskową. Sojusz ten funkcjonował ze zmiennym powodzeniem przez całe dwudziestolecie międzywojenne. Mimo wielkich nadziei nie spełnił stawianych mu zadań w obliczu rosnącej potęgi Niemiec i agresji we wrześniu 1939 r.

Od czasu zjednoczenia Niemiec i przegranej wojny w 1871 r. Francja dążyła do zrównoważenia potęgi militarnej swojego wschodniego sąsiada poprzez posiadanie sojusznika na wschodzie Europy. Od 1892 r. była nim Rosja. Jej upadek militarny i polityczny w roku 1917 oznaczał, że Francja nie miała na kontynencie jakiegokolwiek sojusznika, który mógłby stanąć po jej stronie w przypadku ewentualnego kolejnego konfliktu z Niemcami. Już we wrześniu 1918 r. rząd francuski podpisał z Komitetem Narodowym Polskim w Paryżu umowę uszczegóławiającą funkcjonowanie tworzącej się Błękitnej Armii gen. Józefa Hallera. Z punktu widzenia Francji oznaczało to faktyczne uznanie odradzającej się Polski za część obozu alianckiego. Kolejna umowa, podpisana w styczniu 1919 r., zapewniała, że utworzona armia ma za zadanie pomóc Polsce "w swobodnym ukonstytuowaniu się". Zapis ten otwierał drogę do przerzucenia znakomicie wyekwipowanych i wyszkolonych żołnierzy w błękitnych mundurach do Polski. Kilka miesięcy później, po wielkiej klęsce białych generałów w marszu na Moskwę, Francja zaczęła tracić nadzieję na "odzyskanie" swojego rosyjskiego sojusznika.

W lutym 1919 r. do Polski przybyli francuscy oficerowie tworzący misję wojskową. Docelowo miała liczyć pięciu generałów i 195 oficerów. Obecność tych sił wzmacniała Polskę w obliczu niezwykle napiętych stosunków polsko-niemieckich i wciąż niewyjaśnionego statusu Wielkopolski, Górnego Śląska oraz Pomorza. Pierwszym szefem Francuskiej Misji Wojskowej został gen. Paul Henrys. Głównym celem było wspieranie Polaków w szkoleniu armii. Zadaniem miało być również przygotowywanie analiz potencjału państw wrogich, głównie bolszewickiej Rosji.

Dążenie do maksymalnego osłabienia Niemiec skłaniało Francję do jednoznacznego wspierania polskich wysiłków na rzecz przyłączenia jak największej części terytoriów spornych. Było to szczególnie widoczne podczas paryskiej konferencji pokojowej, gdy Francja spierała się z Wielką Brytanią, która pragnęła zachowania "równowagi sił" w Europie.

W lipcu 1920 r. wysiłki dyplomacji francuskiej zmierzały do zawarcia polsko-bolszewickiego zawieszenia broni. Przekreśliły je warunki Moskwy, które nie mogły zostać zaakceptowane przez Polskę. Francja w przeciwieństwie do Wielkiej Brytanii nie naciskała na Polskę w sprawie przyjęcia dyktatu przekreślającego jej niepodległość. Nieco większą rolę niż wysiłki dyplomacji odegrała francuska pomoc wojskowa oraz doradztwo oficerów francuskich w czasie przygotowań do kluczowych bojów wojny z bolszewikami. Bez wątpienia Francja była najważniejszym, obok Węgier, nieformalnym polskim sojusznikiem w sierpniu 1920 r. "To zwycięstwo […] jest zwycięstwem polskim. Operacje wojskowe zostały wykonane […] na podstawie polskiego planu operacyjnego" - powiedział w rozmowie z prasą francuską gen. Maxime Weygand, któremu francuska opinia publiczna próbowała przypisać autorstwo planu Bitwy Warszawskiej. Po zakończeniu wojny otrzymał on, podobnie jak m.in. gen. Paul Henrys i kpt. Charles de Gaulle, Order Wojenny Virtuti Militari. W 1923 r. naczelny wódz sił alianckich marszałek Ferdinand Foch został marszałkiem Polski.

Po zawarciu polsko-bolszewickiego zawieszenia broni w kręgach wojskowych i dyplomatycznych Francji zaczęto dyskutować na temat trwałego uregulowania stosunków Paryża z Warszawą oraz innymi stolicami nowej Europy Środkowej. Wyrażano nadzieje na zbudowanie szerokiego bloku militarnego obejmującego Polskę, Rumunię, Czechosłowację, Węgry i Jugosławię. Spory między tymi państwami sprawiły, że możliwe okazało się jedynie zawarcie sojuszu z Rumunią i Polską. Nawet tak skromna koncepcja ustanowienia więzów militarnych napotykała opór części francuskich polityków, którzy zwracali uwagę na niestabilność polityczną i ekonomiczną tych państw. Orędownikami trwałego sojuszu byli jednak najważniejsi francuscy politycy - nowo wybrany prezydent Alexandre Millerand i premier oraz minister spraw zagranicznych Georges Leygues. Pod koniec grudnia 1920 r. w polskiej prasie pojawiła się informacja o zbliżającej się oficjalnej podróży Naczelnika Państwa Józefa Piłsudskiego do Francji. W tym samym czasie kwestia zawarcia sojuszu pojawiła się w rozmowach ministra spraw wojskowych gen. Kazimierza Sosnkowskiego z szefem Francuskiej Misji Wojskowej gen. Henrim Niesselem.

Piłsudski przybył do Paryża 3 lutego 1921 r. Ogólny kształt umowy został przesądzony w jego rozmowie z prezydentem Millerandem. Z powodu trwających negocjacji pokoju polsko-sowieckiego Piłsudski zdecydował się powrócić do Polski już po trzech dniach. Negocjacje kontynuowali ministrowie - spraw wojskowych gen. Kazimierz Sosnkowski i dyplomacji Eustachy Sapieha. Głównym przedmiotem rozmów była pomoc Francji w przypadku ataku Niemiec oraz udzielenie kredytów na modernizację polskiej armii. Wynegocjowaną konwencję podpisali 19 lutego 1921 r. ministrowie spraw zagranicznych Eustachy Sapieha i Aristide Briand. Dwa dni później jej zapisy zostały uszczegółowione w tajnej konwencji wojskowej.

Zobowiązania Francji i Polski w 1921 r.

Oba państwa zobowiązały się do udzielenia sobie pomocy w wypadku ataku Niemiec. W przypadku agresji Rosji Sowieckiej Francja miała wesprzeć materiałami wojskowymi oraz doradztwem wojskowym. Polska brała na siebie obowiązek stałego utrzymania 30 dywizji piechoty i 9 brygad kawalerii. Było to ogromne obciążenie dla finansów młodego państwa. Paryż zobowiązywał się także do udzielenia Polsce kredytów wojskowych. Większość z nich miała zostać wykorzystana w kolejnych latach poprzez zamówienia we francuskich zakładach zbrojeniowych i stoczniach marynarki wojennej. Polska zobowiązywała się również do utrzymywania kosztów obecności Francuskiej Misji Wojskowej i kształcenia polskich oficerów we francuskich szkołach wojskowych. Układ sojuszniczy miał więc nierównomierny charakter, ponieważ w różnym stopniu obciążał obu sygnatariuszy. Piłsudskiemu i pozostałym polskim politykom zależało jednak na błyskawicznym zawarciu paktu, który wzmacniałby pozycję Polski w kontekście negocjacji w Rydze, sporu z Litwą oraz Niemcami.

W pierwszych latach funkcjonowania sojuszu wydawało się, że politycy francuscy dobrze rozumieją jego znaczenie dla interesów obu stron. Podkreślano, że jest istotnym elementem francuskiego systemu bezpieczeństwa. Testem dla sojuszu okazał się rok 1925. Układ z Locarno, gwarantujący jedynie nienaruszalność niemieckich granic zachodnich, przyjęto w Polsce z oburzeniem. Niewiele zmieniła też zmiana systemu rządów po przewrocie majowym. Po dojściu do władzy Hitlera miękka postawa Francji skłoniła Piłsudskiego do zawarcia tzw. układu o nieagresji z Niemcami. Jego podpisanie zostało przyjęte przez francuskich dyplomatów z ogromnym niepokojem. Wzajemne nieporozumienia były propagandowo podsycane przez Berlin. Cieniem na sojuszu polsko-francuskim położył się również kryzys sudecki w 1938 r., podczas którego Paryż nie konsultował swoich działań z Warszawą. Nad Sekwaną zaś fatalnie przyjęto zajęcie przez Polskę Zaolzia oraz wcześniejsze wystosowanie ultimatum wobec Litwy.

Dopiero wiosną 1939 r. atmosfera w stosunkach obu państw uległa poprawie. Po zajęciu Czechosłowacji przez Niemcy premier Édouard Daladier 13 kwietnia potwierdził gwarancje bezpieczeństwa dla Polski. W maju zobowiązanie to zostało formalnie zagwarantowane podpisanym w Paryżu układem precyzującym wzajemne zobowiązania. Według zapisów konwencji w momencie niemieckiej agresji miał zacząć "działać zegar" odliczający piętnaście dni do rozpoczęcia pełnej ofensywy Francji przeciwko Niemcom. Zgodnie z tą samą umową działania powietrzne miały zostać podjęte już pierwszego dnia konfliktu, a ograniczona ofensywa na przedpolu niemieckich pozycji miała się rozpocząć w trzecią dobę po pierwszym dniu mobilizacji. Po kilkunastu dniach ofensywa miała ruszyć z pełną siłą.

1 września 1939 r. rząd francuski wydał oświadczenie zapewniające o dotrzymaniu zobowiązań sojuszniczych wobec Polski. Niezgodnie ze złożonymi zobowiązaniami Francja wypowiedziała wojnę Niemcom dopiero o godz. 17:00 3 września 1939 r., kilka godzin po Wielkiej Brytanii, Australii i Nowej Zelandii. W nocy z 6 na 7 września czołowe oddziały czternastu dywizji francuskich przekroczyły granicę z Zagłębiem Saary i odepchnęły wysunięte posterunki niemieckie. Kolejne dni pokazały jednak, że przyjęte zobowiązania sojusznicze zostały przez Francję i Wielką Brytanię złamane. Zlekceważono przestrogę francuskiego ambasadora w Londynie Auguste'a Charles'a de Beaupoil, który w 1921 r. stwierdził: "Polska Sadowa [klęska Austriaków w wojnie z Prusami w 1866 r. - przyp. red.] pociągnie za sobą francuski Sedan [klęska Francji w wojnie z Prusami w 1870 r. - przyp. red.]". Swoje zobowiązania wobec Francji wypełniła Polska, walcząc po jej stronie aż do kapitulacji w czerwcu 1940 r. oraz uczestnicząc w jej wyzwoleniu spod okupacji niemieckiej w 1944 r.

 

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2021