Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2021

Polsko-chińska współpraca gospodarcza: jest opcja rozwojowa

Autor: Włodzimierz Kaleta
Dodano: 19-02-2021 19:55 | Aktualizacja: 19-02-2021 21:00

Ekspansja gospodarcza Chin, nienotowany od lat wzrost eksportu do USA i Unii Europejskiej przestraszył Waszyngton i Brukselę. Odnosi się to również do Polski, która do współpracy gospodarczej z Chinami podchodziła raczej bez entuzjazmu. Teraz to się zmienia. Parlamentarzyści, których WNP.PL zapytał o opinie co do stosunków handlowych z Państwem Środka, bez względu na opcję polityczną wskazują na potrzebę zdynamizowania tej współpracy.

Wydaje się, że czas, kiedy Europa, śladem USA, rzucała Chińczykom kłody pod nogi w obawie przed przejęciami we własnych gospodarkach odchodzi powoli w zapomnienie. Zwraca na to uwagę senator Grzegorz Czelej (PiS), wiceprzewodniczący Polsko-Chińskiej Grupy Parlamentarnej.

- Stary rok przyniósł rekordowo wysokie obroty, najwyższe w dotychczasowej historii wymiany handlowej między Chinami a Stanami Zjednoczonymi (586.7 mld USD, wzrost o 8.8 proc!). Również wymiana między Chinami a Unią Europejską jest na wysokim poziomie. Wszystko to wskazuje na niesłabnącą światową dynamikę handlu z Państwem Środka - mówi WNP.PL senator Czelej.

Wydaje się, że inwestycje polsko-chińskie stają się ważniejsze zarówno dla strony rządowej, jak i Chin, choć znaków zapytania nadal nie brakuje. Przykładem największa chińska inwestycja w Europie w 2020 r. firmy GLP, działającej w sektorze nieruchomości logistycznych, która została ulokowana w Polsce.

Znacząca dysproporcja

Współpraca gospodarcza między Polską a Chinami to zjawisko wielowymiarowe i podlegające dynamicznym zmianom ze względu na znaczącą i rosnącą rolę Chin w gospodarce światowej. Poza relacjami handlowymi oraz wymianą inwestycyjną Polska i Chiny rozwijają kontakty w szeregu innych dziedzinach, m.in. finansów, nowych technologii, a także w obszarze transportu i logistyki. Ale...

- Wymiana handlowa Polski z Chinami charakteryzuje się znaczącą dysproporcją pomiędzy eksportem a importem, choć aktywność polskich firm na rynku chińskim nieustannie się rozwija - mówi WNP.PL posłanka Magdalena Sroka z Porozumienia Jarosława Gowina.

Jej zdaniem wzrasta zainteresowanie ze strony polskich eksporterów sprzedażą produktów do Chin. Pod tym względem bardzo aktywni są producenci wyrobów metalurgicznych oraz firmy z branży  elektromaszynowej i chemicznej - to łącznie ponad 73 proc. polskiego eksportu do Państwa Środka.

- Uważam, że w przyszłości powinniśmy poszerzać współpracę partnerską w innych branżach gospodarczych oraz skupić się na tworzeniu instrumentów pozwalających polskim firmom na zwiększenie eksportu towarów i usług z Polski, a także z Europy Środkowo-Wschodniej. Polska korzystając z położenia geograficznego powinna aktywnie dążyć do zmniejszenia luki w wymianie handlowej pomiędzy Europą a Chinami - podkreśla posłanka Porozumienia.

Braun: winni Amerykanie

Szanse i możliwości, które rodzi dla Polski i świata poszerzanie sfery korzystnej wymiany gospodarczej na kontynencie euroazjatyckim widzi również Grzegorz Braun, poseł Konfederacji, przypominając jednocześnie niezrealizowane inwestycje, które tę współpracę w przeszłości ograniczały ze szkodą dla Polski.

- Już przed laty ubolewałem, że polityczna blokada na tym kierunku zarządzona przez USA przyprawia Rzeczpospolitą o rynki utracone - przypomina Braun. - Przywołam niesławną, wręcz tragiczną sprawę budowy w Polsce Kanału Śląskiego, w którą Chiny chciały się zaangażować. Projekt bezdyskusyjnie korzystny dla Polski w perspektywie handlu środkowoeuropejskiego zatrzymali Amerykanie.

O rezygnacji z udziału Chińczyków w tym projekcie w 2016 r. zadecydowała według Brauna bezpośrednia interwencja ambasady amerykańskiej. Stąd wielkie rozczarowanie związane w tym czasie z wizytą Xi Jinpinga, prezydenta Chin, który od tamtej pory więcej do Warszawy nie zaglądał.

Zdaniem Brauna po latach rzeczywistość oddaje sprawiedliwość tym, którzy wówczas upominali się o polski interes gospodarczy i polską rację stanu. Oddała im sprawiedliwość, jak wskazuje Braun, sama ambasador Georgette Mosbacher, która na odjezdnym z Polski wygłosiła prognozę korzystnego rozwoju sytuacji gospodarczej w naszym regionie, bo „to wy jesteście wrotami Chin do Europy”.

Kurs złotówki do juana

- Mnie oczywiście żal tych straconych lat, żal niewykorzystanych szans, ale lepiej późno niż wcale. Dlaczego nowy Jedwabny Szlak miałby mieć swoje europejskie huby na Węgrzech czy Białorusi, a nie w Polsce, która jest do tego naturalnie predestynowana? - pyta Braun.

- Należy robić dobre interesy i jestem przekonany, że to ciągle jest możliwe - uważa Braun i zaleca, by dogłębnym analizom poddać perspektywę udrożnienia wymiany gospodarczej poprzez ułatwienie wymiany finansowej między Polską, a Chinami. Proponuje też, w trybie "ćwiczenia intelektualnego", przeprowadzenie analizy możliwości ułatwienia wymienialności złotego do juana. Twierdzi, że należałoby wreszcie postawić publicznie kwestię, czy złoty "ma być po wsze czasy związany z dolarem czy też z juanem".

Polska – brama dla Chin?

- Relacje gospodarcze z Chinami powinny być jednym z priorytetów każdego rządu. Trwająca pandemia unaoczniła nam wszystkim, iż dotychczasowy układ sił w stosunkach europejskich, euroazjatyckich i globalnych już nie istnieje. Cały świat w tym Chiny i Polska potrzebuje nowego systemu i ładu w świecie - zarówno politycznego, jak i ekonomicznego - zapewnia WNP.PL Andrzej Szejna, poseł Lewicy.

Przypomina, że Polska zajmuje obecnie siódme miejsce pod względem wzrostu PKB na świecie i czwarte w Europie. Jesteśmy szóstym największym krajem Unii Europejskiej. Niestety, jesteśmy w ogonie pierwszej setki największych zagranicznych partnerów gospodarczych Chin - nie tylko w aspekcie gospodarczym, ale również naukowo-technicznym czy kulturalnym.

- Polska i chińska gospodarka muszą stać się wzajemnie dla siebie przyjazne. Polska ma potencjał, aby stać się główną bramą Chin na europejski rynek, swoistym pomostem pomiędzy Unią Europejską a Chinami. Dlatego też tak ważnym elementem polsko-chińskiej współpracy musi być rozbudowa połączeń komunikacyjnych w ramach programu Nowy Jedwabny Szlak, zwłaszcza połączeń kolejowych - uważa poseł Lewicy.

Potwierdza, że potrzebujemy dalszej współpracy polskich i chińskich firm w budowie infrastruktury w Polsce i w państwach Europy Środkowo-Wschodniej, co pomoże nam stać się krajem tranzytowym na linii Europa-Chiny.

Kto korzysta, a kto nie

Jednocześnie Szejna przypomina, że przy tej współpracy musimy zdawać sobie sprawę, że Polska, ale i Europa, są świadkami ogromnego tarcia o charakterze geopolitycznym, ekonomicznym, ale również wojskowym.

Do tego dochodzi rywalizacja o wpływy i konflikt między Stanami Zjednoczonymi a Chinami, co Europę i Polskę stawia w niezręcznej sytuacji. USA są naszym głównym partnerem w NATO. Opinie co do rozwijania współpracy z Chinami są też podzielone w krajach Unii Europejskiej. Obecnie Niemcy i Francja są najważniejszymi w Europie partnerami Państwa Środka oraz największymi beneficjentami tej współpracy.

- Jestem rozczarowany realną aktywnością rządu w tym obszarze, która nie przynosi żadnych wymiernych efektów. Ale muszę też powiedzieć kilka gorzkich słów, jeśli chodzi o partnerów chińskich. Ich aktywność, jeśli chodzi o Europę Wschodnią, nie wykracza jak dotąd zbyt mocno poza deklaracje. Ich najwięksi partnerzy znajdują się w Europie Zachodniej - uważa Andrzej Szejna.

Wciąż, zdaniem posła, nie mamy jasnej strategii dotyczącej cyberbezpieczeństwa, jednolitego rynku cyfrowego UE w kontekście rywalizacji USA-Chiny.

Zamiast tego, jak wskazuje Szejna, mamy w Polsce spór oraz projekty takie, jak pomysł regulacji faktycznie wykluczającej uczestnictwo firmy Huawei z polskiego rynku.

Potrzeba aktywności

Aby jednak wzmocnić naszą pozycję w handlu z Chinami, oprócz aktywnej polityki rządu trzeba, jak radzi poseł Lewicy, użyć naszych izb gospodarczych, przedsiębiorców, których działania powinny być wspierane przez rząd i państwo, podnieść rangę relacji politycznych w tych kontaktach i zagwarantować, że Polska będzie traktować Chiny po partnersku, że w handlu nie będą dyskryminowane.

- Rynek chiński rządzi się swoimi prawami, prawa autorskie czy ochrona znaku towarowego wciąż nie jest taka, jakbyśmy sobie to wyobrażali. Współpracując z Chinami trzeba też pamiętać, że prowadzą one bardzo silną politykę protekcjonistyczną. Można bardzo szybko wejść na chiński rynek i równie szybko zostać z niego "wyczyszczonym" - przestrzega Szejna.

Dlatego przy negocjacjach trzeba ustalić kilka priorytetowych obszarów chińskiego rynku, na które chcemy zostać wpuszczeni, ale też na nich chronieni. Nie ma co konkurować z Chinami na nisko przetworzone produkty czy wysoko rozwinięte technologie, w tych obszarach jesteśmy bez szans. Powinniśmy, jak zaleca Szejna, proponować produkty "ze środka".

Rynek miliarda konsumentów

Także Waldemar Sługocki z Koalicji Obywatelskiej jest przekonany, że mimo różnych przeszkód, jak brak poszanowania praw autorskich, czy przywłaszczanie patentów, rozwój kontaktów gospodarczych z Państwem Środka jest dla nas ważny.

- Należy pamiętać, że to rynek miliarda potencjalnych konsumentów, co stwarza dla Polski i państw europejskich dobre perspektywy wymiany handlowej. Naszym naturalnym rynkiem jest rynek Unii Europejskiej, ale nie wolno nam bagatelizować rynku chińskiego, zwłaszcza, że gospodarka chińska jest coraz silniejsza, innowacyjna i konkurencyjna.

Jak to zrobić? Poseł KO uważa, że należy o to zapytać przedsiębiorców, specjalistów, porozmawiać ze stroną chińską, jak po okresie pandemii, po przetasowaniach gospodarczych ukształtują na nowo przewagi konkurencyjne.

- Wtedy będzie jasne, gdzie z partnerami chińskimi powinniśmy ostro i mocno, ale przyjaźnie negocjować, do jakich branż zapraszać inwestorów chińskich, bo kapitał chiński jest ogromny - uważa poseł KO.


Na rynkach europejskich, w tym w Polsce jest coraz więcej dóbr wytwarzanych w Chinach. Wiele podmiotów, w tym europejskich, lokuje tam produkcje swoich wyrobów. Władze Polski powinny to dostrzegać. Rząd polski musi stwarzać dogodne warunki do handlu z Chinami, wspierać polskie podmioty gospodarcze dyplomatycznie, pomagając w budowaniu marki polskich podmiotów gospodarczych na rynkach chińskich. Bez pomocy dyplomatycznej, bez polskich placówek handlowych trudno będzie pojedynczym podmiotom gospodarczym zaistnieć na tym rynku.

Nie ma alternatywy

O tym, że nie mamy alternatywy dla wielu chińskich wyrobów, przypomina także senator Grzegorz Czelej. Przy czym nie chodzi jedynie o wyroby elektroniczne, które niezależnie od marki są produkowane w Chinach.

- Biorąc pod uwagę wszystkie te uwarunkowania, na które nakładają się dodatkowo potrzeby na tak wrażliwe towary, jak substancje czynne leków, wymiana handlowa z Chinami jest dla nas fundamentalnie ważna i nie powinna maleć, ale wręcz przeciwnie - twierdzi Czelej.

Według senatora powinniśmy rozszerzać dostawy na rynek chiński o nowe produkty. Do tego jednak niezbędne jest wsparcie dla przedsiębiorców.

- Ostatnie rozmowy, sugestie i zapowiedzi działań idą w takim właśnie, dobrym dla polskich przedsiębiorców kierunku i powinny przynieść wymierne efekty, choć dla większości polskich partnerów to rynek trudny, choćby ze względów kulturowych - zastrzega senator PiS.

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2021