Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2021

Posłowie KO rozumieją potrzebę ustalania z władzami klubu obecności w mediach

Autor: PAP
Dodano: 14-06-2021 07:16

Jednym z ustaleń ostatniego wtorkowego posiedzenia klubu Koalicji Obywatelskiej była decyzja, że o wszystkich występach w mediach parlamentarzyści muszą zawiadamiać kierownictwo klubu. Posłowie, z którymi rozmawiała PAP przyjmują to ze zrozumieniem.

Ustalenie to zapadło, ponieważ sprawa obecności parlamentarzystów KO w mediach nie była dotąd w żaden sposób regulowana, co powodowało, że władze klubu nie miały nad tym kontroli.

"Zdarzało się, że do jakiegoś programu zapraszani byli np. posłowie reprezentujący Nowoczesną czy Inicjatywę Polską i wypowiadali się na temat Platformy Obywatelskiej, nie mając na ten temat żadnej wiedzy" - mówi PAP przedstawiciel klubu KO.

"Nie chodzi o to, żeby kogokolwiek cenzurować czy zakazywać występu, ale żeby kierownictwo klubu i biuro prasowe wiedziało o tych występach" - dodaje rozmówca PAP. Chodzi też o to, przyznaje, aby posłów zapraszanych do różnych audycji uświadomić, jakie jest stanowisko klubu w konkretnej sprawie lub co mają mówić o sytuacji w PO, jeśli reprezentują inne ugrupowanie.

"To nie jest nic nowego, to powrót do zasad, jakie obowiązywały w klubie PO w poprzedniej kadencji" - przekonuje rzecznik Platformy Jan Grabiec.

Z informacji PAP wynika, że w klubie od dawna chciano uregulować tę sprawę, ale przysłowiową kroplą, która przelała czarę okazało się zaproszenie do jednego z programów telewizyjnych senatora Marka Borowskiego i posła Pawła Kowala. Obaj reprezentują Koalicję Obywatelską, tyle że Borowski jest członkiem PO, a Kowal nie należy do żadnej partii. Jednocześnie o ile Borowski jest byłym politykiem SLD i kojarzony jest raczej z lewicą, to Kowal jest byłym posłem i europosłem PiS oraz wiceministrem w rządzie Jarosława Kaczyńskiego. Obaj nie musieli się więc ze wszystkim zgadzać.

W klubie Koalicji Obywatelskiej nałożenie na posłów nowego obowiązku spotkało się ze zrozumieniem.

"Chodzi wyłącznie o sprawy organizacyjne. I tak nie ma u nas takiego zamordyzmu, jak w PiS, gdzie dziennikarz nie może zaprosić tego, kogo chce, tylko klub wyznacza gości w mediach" - mówi PAP wiceprzewodnicząca klubu KO Katarzyna Lubnauer, reprezentująca Nowoczesną. "U nas pod tym względem jest pełna swoboda. Jeżeli jakikolwiek redaktor chce kogoś zaprosić, ma pełne prawo, poseł jedynie powinien o tym poinformować" - dodaje.

"Czarek Tomczyk zapewniał na klubie, że to nie chodzi o żadną cenzurę, tylko o informowanie" - mówi PAP Joanna Kluzik-Rostkowska, inicjatorka majowego "Listu 54" do Platformy. "Gdyby to miała być cenzura, nie byłoby dobrze. Ale jeżeli rzeczywiście chodzi tylko o informowanie, nie widzę w tym nic niewłaściwego, tym bardziej, że jeśli otrzymam zaproszenie z jakiegoś programu, zawsze dzwonię do biura prasowego i pytam, jakie tematy mogą być ważne" - dodaje.

"Dla mnie to jest zasada jasna i klarowna i nie widzę żadnego problemu. To tylko doprecyzowanie zasady, która jakoś tam wcześniej też obowiązywała. Już wcześniej była zasada, że jak ktoś idzie do programu informacyjnego, informuje o tym" - mówi PAP poseł Dariusz Joński z Inicjatywy Polskiej.

"Uważam, że to jest potrzebne, bo klub Koalicji Obywatelskiej jest duży, więc trzeba jakoś koordynować występy w mediach" - przyznaje Urszula Zielińska z Zielonych.

Także posłanka Klaudia Jachira, znana z niezależnej strategii medialnej, odnoszącej się do mediów społecznościowych, nie widzi w tej decyzji niczego niewłaściwego.

"Wiem, że były jakieś nieporozumienia, bo różne osoby z klubu szły do tego samego programu. Mnie jednak to i tak nie dotyczy, bo ja większą wagę przykładam do aktywności w mediach społecznościowych, a wszystko i tak będzie coraz bardziej szło w tę stronę" - mówi Jachira PAP. "Coraz bardziej stoję np. przed dylematem, czy zakładać Tik Toka, czy nie" - ujawnia.

Przekonuje, że jeśli była zapraszana do mediów tradycyjnych, zawsze informowała o tym biuro prasowe. Przyznaje też, że kwestia aktywności w mediach społecznościowych nie została dotąd w żaden sposób uregulowana przez władze klubu, więc pod tym względem ma pełną swobodę, choć kilkakrotnie zdarzało się jej krytykować sam macierzysty klub KO. "Nie wyobrażam sobie, by ktoś mi np. kazał usunąć post" - zaznacza Jachira.

Tym niemniej przedstawiciele klubu KO przyznają w nieoficjalnych rozmowach, że jeśli będą dysponować pełną informacją o aktywności medialnej członków klubu, z uzyskanej w ten sposób statystyki będą wyciągane wnioski, dotyczące aktywności określonych osób czy ugrupowań.

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2021