Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2021

Czarnek: propozycje przedstawione związkom zawodowym przygotowali nauczyciele i dyrektorzy

Autor: PAP
Dodano: 08-10-2021 09:40

Propozycje zmian dotyczące pracy i wynagrodzenia nauczycieli, przedstawione przez MEiN związkom zawodowym, przygotowane zostały przez nauczycieli i dyrektorów, "którzy widzą potrzebę zmian" – powiedział minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek.

Szef MEiN pytany był w piątek w wywiadzie dla wp.pl o demonstrację, którą organizuje w sobotę w Warszawie Związek Nauczycielstwa Polskiego. Ma ona - zgodnie z zapowiedzią związku - być wyrazem dezaprobaty dla tego, co dzieje się w sferze polityki edukacyjnej, a przede wszystkim wyrazem walce o demokratyczną szkołę, o godne płace nauczycieli.

"Nauczyciele to jest bardzo szeroka kategoria, to jest 700 tys. osób (...), ja rozmawiam z nauczycielami, którzy przygotowali dla nas pakiet reform, który przedstawiliśmy związkom zawodowym. Bo to nie myśmy przygotowali, tylko nauczyciele i dyrektorzy szkół, którzy widza dokładnie potrzebę zmian. Potrzebę zmian, która zakłada 36 proc. podwyżki, 1420 zł przeciętnego wynagrodzenia w górę dla nauczyciela wchodzącego do zawodu i debiurokratyzację pracy nauczyciela bez zwiększania godzin, które nauczyciel przepracowuje zgodnie z Kartą nauczyciela, czyli 40 godzin tygodniowo" - powiedział Czarnek.

"Jeśli nauczyciele chcą wspomagać tę reformę, to znakomicie, że chcą się jutro spotkać w Warszawie. Nie widzę żadnych przeszkód" - dodał.

Prowadzący wywiad dziennikarz wskazał, że sobotnia manifestacja jest nie po to, by wspierać zaproponowaną przez MEiN reformę, lecz by przeciw niej zaprotestować i że propozycje resortu odrzuca nie tylko ZNP, ale także Sekcja Krajowa Oświaty i Wychowania NSZZ "Solidarność".

"Użyłem sformułowania: +Jeśli spotykają się, by wspierać te reformy zaproponowane+" - zaznaczył Czarnek w odpowiedzi. Powtórzył, że propozycje przedstawione przez resort zostały wymyślone przez "nauczycieli i dyrektorów szkół, którzy nam je podpowiedzieli".

Odniósł się do pytania o nauczycieli, którym te propozycje nie odpowiadają, m.in. podniesienie pensum dydaktycznego z 18 do 22 godzin, czyli zwiększenie liczby godzin prowadzonych lekcji.

"Ale zdecydowanie mniej czasu będą musieli spędzać na biurokracji, a zdaje się, że o to chodziło. Debiurokratyzujemy i od tego zaczęliśmy - debiurokratyzujemy pracę nauczyciela, powodujemy, że będzie miał kilka godzin tygodniowo więcej z uwagi, że nie będzie musiał wypełniać dokumentów, które wypełniał do tej pory, a część tego czasu będzie przeznaczał na konsultacje z uczniami i pracę przy tablicy" - zauważył minister.

Podał, że nauczyciele średnio pracują przy tablicy 21 godzin ze względu na nadgodziny.

"Podniesienie pensum o jedną godzinę, przy debiurokratyzacji pracy nauczycieli, nie zwiększa czasu pracy nauczyciela. Wiedzą to wszyscy, którzy dokładnie zastanawiają się nad czasem pracy nauczyciela, a nie kręcą, jak niektóre prezydia związków zawodowych" - powiedział Czarnek.

Minister edukacji i nauki odniósł się też do argumentu, że podniesienie pensum spowoduje zwolnienie z pracy części nauczycieli.

"Z całą pewnością część nauczycieli będzie odchodziła na emerytury, które proponujemy. Proponujemy związkom zawodowym nauczycielskie emerytury 30-20, czyli 30 lat czasu pracy, w tym 20 lat pracy dydaktycznej, przy tablicy. Zatem nauczycielska emerytura wcześniejsza, myślę, że wielu nauczycieli będzie chciało z niej skorzystać" - powiedział minister.

"Proszę zwrócić uwagę, że niestety mam w systemie 1 mln 200 tys. dzieci mniej w ciągu kilkunastu lat. To musi również rodzić swoje konsekwencje"

Dopytywany o skalę zwolnień, odpowiedział: "Nie wiemy, dlatego że nie wiemy, jak układają się nadgodziny, niektórzy nauczyciele, w niektórych szkołach mają 27 godzin przy tablicy, czyli maksymalną liczbę nadgodzin (...), Niektórzy pracują 25, inni 21. Wszystko zależy od tego, jak poukłada się siatka godzin, wtedy będziemy wiedzieć, jak to będzie wyglądać. To będzie około maja przyszłego roku kalendarzowego".

W połowie września na posiedzeniu zespołu do spraw statusu zawodowego pracowników oświaty kierownictwo Ministerstwa Edukacji i Nauki przedstawiło propozycje zmian w ustawie Karta nauczyciela, dotyczące m.in. czasu pracy i wynagrodzeń nauczycieli. Na spotkaniu ustalono, że związki zawodowe mają czas do 8 października na przesłanie do MEiN swoich stanowisk wobec propozycji resortu.

W ubiegłym tygodniu Zarząd Główny Związku Nauczycielstwa Polskiego przyjął stanowisko, w którym odrzuca w całości propozycję MEiN. W poniedziałek stanowisku wobec pozycji resortu przyjęła Rada Krajowa Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ "Solidarność". Oświatowa Solidarność również odrzuca propozycje MEiN. Powołała sztab protestacyjny.

We wtorek stanowisko przyjął też Zarząd Krajowy należącego do Forum Związków Zawodowych Wolnego Związku Zawodowego "Forum-Oświata". Związek ten odrzuca propozycje MEiN z wyjątkiem jednego proponowanego rozwiązania - ustalania przez ministra edukacji i nauki w drodze rozporządzenia minimalnych stawek dodatków do wynagrodzenia zasadniczego nauczycieli.

Propozycje MEiN zakładają m.in. zmniejszenie liczby stopni awansu zawodowego nauczycieli z czterech do trzech - likwidację stażysty i nauczyciela kontraktowego - i w ich miejsce wprowadzenie jednego.

Resort proponuje także podwyższenie tygodniowego obowiązkowego wymiaru godzin zajęć nauczycieli o 4 godziny (z wyjątkiem nauczycieli wychowania przedszkolnego). Wyjaśnia, że zmiany pensum będą wiązały się z ruchami kadrowymi, w związku z tym zakłada trzyletni okres przejściowy dający możliwość elastycznego przechodzenia na nowy system. Rozwiązania kadrowe - jak podaje - będą uwzględniały decyzję nauczyciela o zwiększeniu pensum z jednoczesnym wzrostem wynagrodzenia lub zachowanie dotychczasowego wymiaru pensum i ustalenie proporcjonalnego wynagrodzenia zasadniczego.

Jednocześnie MEiN chce, aby nauczyciel zatrudniony w pełnym wymiarze czasu pracy (z wyjątkiem nauczycieli przedszkoli) zobowiązany był "do bycia dostępnym" dla uczniów i nauczycieli w szkole w wymiarze 8 godzin tygodniowo.

MEiN proponuje też wprowadzenie przeciętnego wynagrodzenia nauczycieli zamiast średniego, ustalanego na podstawie kwoty bazowej ogłaszanej corocznie w ustawie budżetowej. Będzie ono wynosiło: dla nauczyciela bez stopnia awansu zawodowego - 140 proc., nauczyciela mianowanego - 181 proc., nauczyciela dyplomowanego - 219 proc. kwoty bazowej. Minimalne stawki wynagrodzenia zasadniczego dla nauczycieli na poszczególnych stopniach awansu zawodowego będą ustalone, jako określony procent przeciętnego wynagrodzenia nauczycieli. Minimalne stawki dodatków do wynagrodzenia - zgodnie z propozycją MEiN - określone będą kwotowo w drodze rozporządzenia.

Resort podaje, że po wprowadzeniu zmian stawki przeciętnego wynagrodzenia nauczycieli wynosiły dla nauczyciela niemającego stopnia awansu zawodowego - 4950 zł brutto, nauczyciela mianowanego - 6400 zł brutto i dla nauczyciela dyplomowanego - 7750 zł brutto. Z kolei minimalne stawki wynagrodzenia zasadniczego nauczycieli mających tytuł magistra i przygotowanie pedagogiczne będą wynosiły brutto odpowiednio: dla nauczyciela bez stopnia awansu zawodowego - 4010 zł, nauczyciela mianowanego - 4540 zł i dla nauczyciela dyplomowanego - 5040 zł.

Minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek wtorek na konferencji prasowej odniósł się do pytania, czy propozycje resortu mogą jeszcze ulec zmianie. "Ależ oczywiście (...). Jeszcze raz, spokojnie słuchajmy się: nie ma żadnych decyzji, to są propozycje.

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2021