Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2022

Katowice: Protest "Ani jednej więcej" na ul. Mariackiej

Autor: PAP
Dodano: 07-11-2021 20:12 | Aktualizacja: 07-11-2021 20:43

Protest pod hasłem "Ani jednej więcej", zorganizowany po śmierci 30-letniej Izabeli, która zmarła w 22. tygodniu ciąży w szpitalu w Pszczynie, odbył się w niedzielny wieczór u zbiegu katowickich ulic Mariackiej i Dworcowej.

Protesty pod tym samym hasłem odbyły się już w sobotę w Warszawie, Pszczynie i w innych miastach w Polsce i za granicą, a także w niedzielne popołudnie - w Krakowie.

W niedzielę wieczorem setki mieszkańców Katowic i okolicznych miast zebrały się u zbiegu ul. Mariackiej, będącej rozrywkowym centrum miasta oraz ul. Dworcowej, przebudowanej w ostatnich miesiącach w zadrzewiony deptak. Puszczano piosenki o wolności, m.in. "Imagine" Johna Lennona.

"Jesteśmy tu trochę jakby na pogrzebie, jesteśmy tu trochę po to, aby pokazać bliskim Izy, że przejęła nas jej śmierć; jesteśmy tu też po to, (…) aby przeciwstawić się nieludzkiemu prawu, które skazuje kobiety na śmierć w imię ratowania życia" - mówiły organizatorki protestu.

"I jesteśmy tu po to, aby zbierać podpisy, ale też żeby zbierać energię i siłę na to, by tym wszystkim, którzy nam to zgotowali, powiedzieć: nie!" - zaakcentowały wyjaśniając, że chodzi o poparcie legalizacji aborcji, rzetelnej edukacji czy dostępu do antykoncepcji.

"Ani jednej więcej", "Nie dla ideologii w ginekologii" - krzyczano. Wielu zgromadzonych, przede wszystkim młodych ludzi, miało w rękach znicze.

"Przychodzimy na takie protesty, bo uważamy, że trzeba, ale czujemy coraz więcej zniechęcenia do rzeczywistości w kraju, który kochamy, ale który staje się za naszej młodości jakimś koszmarnym, pozaprawnym ciemnogrodem" - powiedziała PAP studentka Ewa, która na demonstrację przyszła z chłopakiem.

"Chodzi oczywiście o prawa człowieka" - wyjaśniła. "Coraz poważniej myślimy, by wyjechać. Gdzieś do Europy, bo tu jest jej coraz mniej" - dodała.

Protesty w kraju wybuchły po tym, jak w miniony weekend media obiegła historia 30-latki, która trafiła do szpitala w Pszczynie będąc w 22. tygodniu ciąży, kiedy odeszły jej wody płodowe. U płodu już wcześniej stwierdzono wady rozwojowe. Kobieta zmarła w wyniku wstrząsu septycznego. Rodzina zmarłej stoi na stanowisku, że lekarze zbyt długo zwlekali z zakończeniem ciąży, co przyczyniło się do śmierci kobiety.

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2022