Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2020

Krzysztof Szczerski: nie ma mowy o zbliżeniu USA i Rosji

Autor: PAP/PSZ
Dodano: 26-07-2018 14:10 | Aktualizacja: 26-07-2018 14:17

Deklaracja Krymska ogłoszona przez Departament Stanu USA zadaje kłam tezom, że podczas spotkania prezydentów USA i Rosji: Donalda Trumpa i Władimira Putina w Helsinkach, doszło do zmiany polityki USA w kierunku prorosyjskim - ocenił szef gabinetu prezydenta Krzysztof Szczerski.

"Ogłoszona w środę przed Departament Stanu USA Deklaracja Krymska zadaje kłam wszystkim publicystycznym tezom, które głosili przeciwnicy obecnej administracji, mówiąc o tym, że podczas szczytu w Helsinkach doszło do zmiany polityki amerykańskiej w kierunku prorosyjskim" - stwierdził 26 lipca Krzysztof Szczerski. Jak podkreślił, deklaracja ta jasno stwierdza, że polityka amerykańska w kwestii Krymu będzie polityką stabilną.

Podkreślił, że "podstawą tej deklaracji jest przekonanie o tym, że relacje między państwami powinny być oparte na prawie międzynarodowym i że to prawo jest najbardziej stabilnym instrumentem polityki międzynarodowej, a ten kto je łamie, jest negatywnym uczestnikiem stosunków międzynarodowych".

Szczerski powiedział, że jest to dokładanie ta sama teza, którą prezydent Andrzej Duda głosi na forum ONZ. "Dobrze, że amerykańska deklaracja wspomina o dokumentach Rady Bezpieczeństwa ONZ, bo to pokazuje, że jest pełna zbieżność między tym, jak Polska argumentuje, jak prezydent Andrzej Duda przedstawia podstawy sankcji wobec Rosji i powody niezgody na politykę rosyjską wobec Ukrainy, a stanowiskiem strony amerykańskiej" - zaznaczył Szczerski.

Czytaj także: Petro Poroszenko: USA pozbawiły Rosję imperialnych iluzji

Prezydencki minister dodał, że "przy całej krytyce administracji amerykańskiej, która płynie z Europy, od dawna nie usłyszeliśmy tak zasadniczych stwierdzeń ze strony europejskiej, jak Deklaracja Krymska". "Europa krytykuje USA, gdy tymczasem życzyłbym sobie, gdyby tego typu deklaracja kiedykolwiek mogła być też przyjęta przez liderów wszystkich państw Unii Europejskiej" - powiedział.

Według szefa gabinetu prezydenta, "wbrew temu, co w Europie próbuje się głosić, to Amerykanie są bardziej twardzi i konsekwentni w swoje polityce, niż Europa, która dawno tak jednoznacznego stanowiska nie przedstawiła". "Byłoby dobrze, gdyby Rada Europejska była w stanie podobną deklarację do Deklaracji Krymskiej Departamentu Stanu USA wydać, żeby pokazać, że w tych sprawach Europa i USA mają podobne zdanie" - powiedział prezydencki minister.

Sekretarz stanu USA Mike Pompeo oświadczył w ogłoszonej 25 lipca Deklaracji Krymskiej, że Stany Zjednoczone nigdy nie uznają zaanektowania przez Rosję Krymu i będą dalej nalegać na przywrócenie integralności terytorialnej Ukrainy. Zapowiedział, że Stany Zjednoczone "będą się dalej trzymać swej wieloletniej zasady odmowy uznania roszczeń Kremla do suwerenności nad terytorium przejętym siłą z pogwałceniem prawa międzynarodowego".

Zaapelował do Rosji o przestrzeganie zasad, o których twierdzi, że ich przestrzega, oraz o "zakończenie okupacji Krymu". "W porozumieniu z sojusznikami, partnerami i wspólnotą międzynarodową Stany Zjednoczone odrzucają próbę aneksji Krymu przez Rosję i obiecują prowadzić tę politykę, aż odbudowana zostanie terytorialna integralność Ukrainy" - głosi Deklaracja Krymska.

Deklaracja ta została opublikowana przez Departament Stanu na krótko przed pojawieniem się Mike'a Pompeo przed senacką komisją spraw zagranicznych, gdzie miał odpowiadać na pytania w sprawie niedawnego szczytu prezydenta Donalda Trumpa z przywódcą Rosji Władimirem Putinem. AP przypomina, że w przeszłości prezydent Trump sugerował przemyślenie stanowiska wobec aneksji Krymu.

Materiał wydrukowany z portalu www.wnp.pl. © Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości 1997-2020